Kiedy przemoc jest problem bliższym, niż myślisz

Większości z nas problem przemocy wydaje się zapewne odległy i abstrakcyjny, mówimy „mnie to nie dotyczy”. I na ogół rzecz jasna mamy rację – znaczna większość relacji międzyludzkich to nie związki o charakterze przemocowym. Ale, mimo iż przemoc nie jest regułą, agresja i ataki przeciwko drugiej osobie to „podstawa” istnienia wielu związków. I choć przemoc między partnerami zwykle kojarzy nam się ze wspólnym mieszkaniem i podbitym okiem żony „bo zupa była za słona”, problem ten w równym stopniu może dotyczyć związku dwudziestoparolatków na studiach.

Przemoc jest pojęciem obwarowanym całym mnóstwem mitów i stereotypów, które utrudniają adekwatne jego rozumienie. Utożsamiamy ją z fizycznymi atakami, zapominając o innych formach (jak przemoc psychiczna, ekonomiczna czy seksualna). Uważamy, że często winę ponosi ofiara („sama się o to prosiła”). Usprawiedliwiamy agresora – bo zestresowany, został sprowokowany, to nie jego wina. Dlatego często nie uznajemy za przemoc zachowań, które jak najbardziej się do niej zaliczają. Mylimy się w ocenie partnera, bagatelizujemy, usprawiedliwiamy, często bierzemy agresywne zachowania za dowody wyjątkowo płomiennego uczucia. Czasem też jest tak, że nie chcemy nazwać po imieniu nagannego zachowania osoby, którą kochamy. I choć patrzenie na obiekt swoich uczuć przez różowe okulary jest w stanie zakochania czymś naturalnym, czasem zdarza się, że ów róż za bardzo przysłania nam rzeczywistość.

Miłe złego początki

Często, kiedy otoczenie dowiaduje się o przemocy, jaka ma miejsce w danym związku, jest bardzo zdziwione tym faktem. Pojawiają się komentarze typu: „Przemoc? W tym związku? Niemożliwe!”, „On na pewno jej nie bije, muchy by nie skrzywdził.”, „Nic na to nie wskazywało” itd. W rzeczywistości jednak przemoc nie bierze się znikąd. Osobą, która tak naprawdę nie powinna być zaskoczona „nagłą” eskalacją przemocy partnera, jest sama jej ofiara. Nigdy nie jest tak, że dotychczas idealny partner (lub partnerka) ni stąd ni z owąd wybucha i zamienia się w potwora, jak zwykło się mówić o sprawcach przemocy. Zazwyczaj zachowanie przyszłego agresora sygnalizuje niebezpieczeństwo na długo przed tym, kiedy dochodzi do rękoczynów bądź poważnej przemocy psychicznej. Niestety, czasem wyżej wspomniane różowe okulary potrafią przysłonić nawet najbardziej oczywiste sygnały…
Często zachowania partnera, które powinny zapalić światełko ostrzegawcze, są odbierane przez przyszłe ofiary przemocy zupełnie na odwrót. Chłopak kontroluje na każdym kroku? Chce zawsze wiedzieć, gdzie i z kim jesteśmy? Odbiera z pracy, odprowadza pod drzwi? Musi bardzo kochać, skoro tak się martwi o nasze bezpieczeństwo. Dziewczyna urządza wybuchowe sceny zazdrości, kiedy tylko zobaczy nas rozmawiających z inną? Cóż za płomienne uczucie! Dzwoni piętnaście razy dziennie i denerwuje się, gdy nie odbieramy? To z tęsknoty. Mówi, że bez niego/niej sobie nie poradzimy („Co ty byś beze mnie zrobiła?”), że tak wiele mu/jej zawdzięczamy – w końcu w to uwierzymy…

Kiedy jest już bardzo źle…

Co więc zrobić, kiedy zauważymy w zachowaniu partnera pewne alarmujące sygnały? Kiedy zaczną niepokoić nas zbyt częste telefony i codzienne sceny zazdrości? Czy trzeba zrezygnować z uczucia i poszukać partnera o łagodniejszym usposobieniu? Niekoniecznie. Czasem wystarczy szczera rozmowa, zapytanie o powody wybuchów złości czy nadmiernej agresji. Trzeba też jasno dać partnerowi do zrozumienia, że dane zachowanie absolutnie nie jest przez nas akceptowane i nie życzymy sobie takiego traktowania Postawić wyraźną granicę i reagować, kiedy niepokoi nas zachowanie drugiej osoby. Można zasugerować terapię, jeśli wydaje nam się, że partner sam sobie nie poradzi ze zmianą. Niekiedy szczere powiedzenie o swoich odczuciach i próba zmiany zachowania partnera skutkuje, w wyniku czego para może na nowo cieszyć się uczuciem i pielęgnować nowe, „zdrowe” relacje. A jeśli nie? Cóż, wtedy nie pozostaje nic innego, jak tylko ewakuować się z toksycznego związku…
A co, kiedy nie zauważymy w porę sygnałów świadczących o agresji partnera? Lub, widząc takowe, zbagatelizujemy je i nie zdobędziemy się na szczerą rozmowę lub nie zrezygnujemy z relacji? Bywa tak, że agresywnie zachowujący się partner, który nie spotkał się ze sprzeciwem, posuwa się do coraz poważniejszych aktów przemocy. Zdaje sobie sprawę, że jest „górą” w tym związku i może pozwolić sobie na wiele. Oboje partnerzy wchodzą w role – sprawcy i ofiary, aż w końcu schemat się utrwala i nie potrafią funkcjonować w inny sposób. Co wówczas robić? Reagować, reagować, reagować. Każda osoba, która doświadcza przemocy w związku, powinna zdać sobie sprawę, że nie jest z tym problemem sama i pomoc jest niemalże na wyciągnięcie ręki. Najważniejsze, aby przerwać milczenie i powiedzieć zaufanej osobie, co się dzieje, poprosić o pomoc. Można też zadzwonić na Niebieską Linię[i] lub zgłosić się do Ośrodka Interwencji Kryzysowej[ii] i tam skorzystać z pomocy profesjonalistów. Czasem osoba, która doświadcza przemocy, potrafi samodzielnie zebrać się na odwagę i własnymi siłami zakończyć toksyczną relację, w niektórych przypadkach niezbędna jest profesjonalna pomoc oraz interwencja psychologa, który pomoże przepracować traumatyczne doświadczenie i odbudować wiarę w siebie.

Kobieto, puchu (nie taki znowu) marny

Mówiąc o agresji w związkach, warto wspomnieć o jednym z większych stereotypów na temat przemocy: że tylko mężczyźni wchodzą w role agresorów. W większości przypadków, kiedy czytamy lub słyszymy coś na ten temat, mówi się o mężczyznach jako sprawcach i kobietach jako ofiarach. Faktem jest, iż w zdecydowanej większości przypadków tak jest (szacuje się, że w ok. 96% przypadków sprawcami przemocy są mężczyźni), jednak coraz częściej zdarza się, że to kobiety stosują przemoc wobec swoich partnerów. Nie wiadomo, czy to sprawczyń przemocy jest coraz więcej, czy też to zjawisko powoli przestaje być tematem tabu i coraz więcej mężczyzn przyznaje się, że doświadcza przemocy – faktem jest, iż przypadki stosowania przemocy przez kobiety w związkach są notowane coraz częściej. Najczęściej, jeśli kobieta znęca się nad swoim partnerem, mamy do czynienia z szeroko rozumianą przemocą psychiczną. Niechlubną „domeną” kobiet jest tu agresja słowna – wyzywanie, ośmieszanie, umniejszanie. Wiele badań wykazało, iż w tym temacie płeć piękna nie pozostaje w tyle za mężczyznami. Nierzadko też kobiety stosują wobec swoich partnerów agresję fizyczną. Jednak kwestia przemocy kobiet wobec mężczyzn dalej pozostaje tematem tabu i ci, którzy doświadczają agresji ze strony partnerek, najczęściej wstydzą się komukolwiek o tym powiedzieć. Na szczęście, coraz więcej mówi się o tym zjawisku, miejmy więc nadzieję, iż za jakiś czas zmieni się podejście społeczeństwa do problemu.

Czasem warto się wtrącić

Czasem przemoc jest wyraźna i widoczna dla otoczenia – rękoczyny, głośne awantury, podbite oczy. Bywa też tak, że agresor ogranicza się do „subtelniejszych” form przemocy, stosując terror psychiczny czy bijąc tak, żeby nie było śladu. Niezależnie od tego, czy sprawca przemocy bije tak, że zagraża życiu czy zdrowiu ofiary, czy stosuje „jedynie” agresję psychiczną, zawsze należy reagować. Przekonanie, iż nie powinno się wtrącać do cudzych spraw, w tym przypadku może doprowadzić do tragedii. Jeśli masz w otoczeniu osobę, co do której podejrzewasz, że może jej dotyczyć problem przemocy, warto się wtrącić. Rozmowa z osobą, która według nas może doświadczać przemocy w związku, być może krępująca i niezbyt przyjemna, może naprawdę pomóc a nawet, w skrajnym przypadku, uratować życie. Więc naprawdę warto być czujnym w tej kwestii i czasem wtrącić się i zapytać, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami.
 

 


 

 

[i] Niebieska Linia – Ogólnopolskie Pogotowie Dla Ofiar Przemocy w Rodzinie. Tel. 801-120-002, warszawska „Niebieska Linia”: (22) 668-70-00; strona internetowa: www.niebieskalinia.pl

 

[ii] Numer telefonu do katowickiego Ośrodka Interwencji Kryzysowej to (32) 251-15-99, (32) 257-14-82

 

 Kontakt: joanna_kozub@vp.pl   Wykształcenie: Absolwentka Wydziału Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Śląskiego, mgr psychologii (specjalizacja: kliniczna i sądowa) Doświadczenie zawodowe (praktyki, staże, współpraca): Praktyka w Klinice Psychiatrii Dzieci i Młodzieży Collegium Medicum UJ w Krakowie Praktyka zawodowa w Ośrodku Interwencji Kryzysowej w Jaworznie Staż w Dziennym Ośrodku Psychiatrycznym „Feniks” w Sosnowcu   Dodatkowe doświadczenie (działalność w organizacjach, praktyki, wolontariat): wolontariat w Warsztacie Terapii Zajęciowej Ad Vitanum w Katowicach  Zainteresowania:  pomoc psychologiczna, psychologia sądowa, psychoterapia, fotografia, żeglarstwo. (...)


Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.