PSYCHOLOGICZNA PIGUŁKA Rozmowa z psychologami-praktykami dr hab. Hanną Przybyłą-Basistą, dr Bernadettą Izydorczyk i dr Izabelą Rajską-Kulik

Pomoc psychologiczna jest niezbyt jasnym pojęciem i w zasadzie dość  odległym zagadnieniem od potrzeb przeciętnego człowieka napotykającego różnorodne problemy życia codziennego. Zazwyczaj zaczynamy się nią interesować  dopiero w momencie, gdy bardzo jej  potrzebujemy. Wtedy też najczęściej okazuje się, że dotąd niewłaściwie rozumieliśmy to pojęcie. O to, czym jest pomoc psychologiczna, jakie są jej cele, kiedy powinniśmy po nią sięgać i gdzie możemy ją uzyskać, zapytałam trzy specjalistki od lat pracujące w tej dziedzinie.

 

Dr hab. Hanna Przybyła-Basista

psycholog praktyk, psychoterapeuta, mediator rodzinny, trener treningu psychologicznego Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, członek i koordynator Training Standard Committee of European Forum for Training  and Research in Family Mediation; nauczyciel akademicki, pracownik Zakładu Psychologii Klinicznej i Sądowej Uniwersytetu Śląskiego
w Katowicach; prowadzi badania naukowe w zakresie efektywności mediacji rodzinnych oraz psychologii życia małżeńskiego i rodzinnego.

 

Dr Bernadetta Izydorczyk

psycholog, psychoterapeuta i superwizor Sekcji Naukowej Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, terapeuta psychodramy, nauczyciel akademicki, pracownik Zakładu  Psychologii Klinicznej i Sądowej Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

 

Dr Izabela Rajska- Kulik

psycholog, nauczyciel akademicki, pracownik Zakładu Psychologii Klinicznej i Sądowej Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach oraz Ośrodka Interwencji Kryzysowej w Jaworznie.

 

 


 

 

M.B. Jesteście Panie psychologami-praktykami, czym zatem jest pomoc psychologiczna? Z jakich jej form może korzystać student na terenie województwa śląskiego?

H.P-B. Myślę, że należałoby rozpocząć od przybliżenia pojęcia pomocy psychologicznej i wypełnienia go skojarzeniami. Otóż form pomocy psychologicznej jest wiele. Możemy myśleć o poradnictwie, konsultacjach psychologicznych, uczestniczeniu w grupach wsparcia, treningach interpersonalnych, treningach umiejętności psychospołecznych, a przede wszystkim o różnych formach psychoterapii (poczynając od terapii indywidualnej, poprzez terapię par, terapię małżeńska, terapię rodzin, aż do terapii grupowej), Zatrzymajmy się chwilę na  psychoterapii. Pomoc psychologiczna poprzez psychoterapię polega na stosowaniu przez terapeutę różnych, sprawdzonych metod oddziaływań psychologicznych, mających na celu pomaganie ludziom w uporządkowaniu oraz zmianie sposobu myślenia, odczuwania i zachowania się, które w ich przekonaniu są  niezgodne z tym, czego by chcieli i oczekiwali. Te dotychczasowe sposoby, z których człowiek jest niezadowolony, najczęściej podlegają długotrwałemu procesowi krytyki albo idącej z zewnątrz, raniącej - albo idącej z wewnątrz i równie przykrej, bowiem najbardziej surowym krytykiem jesteśmy my sami. Człowiek często nie ma siły, żeby się z tym uporać i wtedy szuka pomocy. Zaczyna się wówczas zastanawiać nad tym, kto mógłby pomóc. Jeśli ma przyjaciół, ludzi, którym ufa, na początku korzysta z ich pomocy, a dopiero kolejnym krokiem jest poszukanie kogoś, kto profesjonalnie  zajmuje się pomocą, kto uczył się stosowania tych sprawdzonych metod i ma doświadczenie w posługiwaniu się nimi…

B.I. Zadając sobie to pytanie - Czym jest pomoc psychologiczna?- Odpowiedziałabym, że jest „zestawem pigułek”. Psychologiczną pigułką, która niejednokrotnie stanowi alternatywę dla farmakoterapii. Z moich doświadczeń wynika, że młodzi ludzie coraz częściej doświadczając kryzysu, sięgają po leki, po różnorakie środki farmakologiczne, które stanowią dla nich antidotum na wszelkie symptomy kryzysu. Niejednokrotnie jednak kryzys jest czymś zupełnie normalnym, pojawiającym się w różnych momentach życia, a w życiu młodych ludzi bardzo często. Szukanie czegoś, co może być antidotum na przeżywaną trudność sprowadza ich do leków czy narkotyków zamiast do pigułki słowa, dialogu, wsparcia psychologicznego. Patrząc na to, z czym młodzież do mnie przychodzi i z czym się boryka, wydaje mi się, że często wymaga ona jedynie wsparcia psychologicznego i popchnięcia do przodu poprzez tę psychologiczną pigułkę, co zmniejszyłoby ryzyko sięgania po tak naprawdę zbędną farmakoterapię. Kryzys zamienia się w coś, co nabiera charakteru patologicznego, a nie musi tak być. Z tym kojarzy mi się zmiana. Celem pomocy psychologicznej, psychoterapii jest zmiana. Doprowadzenie do niej. Ta zmiana może być osiągnięta w sposób dla młodego człowieka prostszy i lepszy niż farmakoterapia, która zawsze niesie z sobą ryzyko…

H.P-B. Pani Doktor mówi, że głównym środkiem oddziaływań jest dialog, dyskurs… On musi być prowadzony przez kogoś, kto się na tym zna. My wszyscy dyskutujemy. Gdy sięgamy po intuicyjną pomoc, sięgamy do bliskich nam osób, które także pomagają nam słowem. Różnica polega na tym, że ci, którzy uczą się słowa jako narzędzia pracy, posługują się również określoną wiedzą i sprawdzonymi wcześniej metodami. Wiele razy spotykam się, pracując zarówno ze studentami, przy okazji ćwiczeń, wykładów, seminarium, jak i też w pracy terapeutycznej, z taką obiekcją- Czy dana szkoła terapeutyczna mi pomoże? - Z mojego doświadczenia wynika, iż nie jest ważna szkoła terapeutyczna. Natomiast ważne jest, czy nawiązana zastała wystarczająca więź terapeutyczna. Sama szkoła to zupełnie odrębna sprawa. Środki oddziaływań terapeutycznych będą się różniły w zależności od szkoły. Inaczej będą leczyli terapeuci behawioralno-poznawczy, inaczej gestaltyści, jeszcze inaczej ludzie ze szkoły psychoanalitycznej prowadząc na przykład  osoby z silnymi lękami, czy zaburzeniami lękowymi. Różni terapeuci mogą różnie poprowadzić klienta, jeden terapeuta zastosuje relaks, który będzie miał za zadanie nauczyć opanowywania lęku, inny terapeuta np. behawioralno-poznawczy sięgnie do zmiany sposobu myślenia, jeszcze inny terapeuta będzie poszukiwał  źródeł lęku w przeszłości i w ten sposób będzie próbował pomóc w  opanowaniu go. Co do wyboru sposobów oddziaływania należałoby zaufać terapeucie – szczególnie, gdy  relacja z nim jest dobra, a sam terapeuta dysponuje doświadczeniem,  zna swoje rzemiosło i jest dobrze przygotowany zawodowo dzięki udziałowi w różnorodnych szkoleniach praktycznych. Poszukując terapeuty nie należy  kierować  się tym, czy lepsza jest jedna, czy druga szkoła terapeutyczna. Generalnie rzecz biorąc  metody leczenia mogą być różne, a skutki podobne. Leczy dialog, to znaczy  dialog prowadzony przez osobę kompetentną.

M.B. Czy studenci są grupą szczególnie narażoną na problemy? Obserwując siebie i swoich przyjaciół, na co powinniśmy być wyczuleni?  Co świadczy o tym, ze to jest już moment, w którym należy poszukać profesjonalnej pomocy? Czy są jakieś wyraźne tego wskaźniki?

I.R-K. Wyznacznikiem tego, że jest jakaś trudność jest poczucie cierpienia. To jest bardzo subiektywne i ogólne. Kiedy osoba rzeczywiście cierpi i dodatkowo obniża się poziom jej funkcjonowania w różnych obszarach, rodzinnym, zawodowym, może także wystąpić anhedonia, ma poczucie, że z tymi zasobami, które ma w sobie i w otoczeniu, na ten moment nie daje sobie rady, jest jej bardzo trudno… Myślę, że to jest informacja dla tej osoby, że powinna sięgnąć po pomoc. Na dłuższą metę nie będzie jej służyło, sprawdzanie „Ile jeszcze ja dam radę?”. To działa przeciwko niej. Zaczną się włączać różne mechanizmy obronne, zaprzeczania, może dojść też do sytuacji przystosowania się. To nie jest dobre, bo wtedy osoba już nie próbuje trudności rozwiązać, tylko adaptuje się do sytuacji, która jest dla niej niekorzystna.

B.I. Mnie cierpienie kojarzy się z frustracją. Ludzie, przychodzą do psychologa w stanie frustracji- „Jest mi źle!”. My nie dajemy recept, ale ta osoba przychodzi z wypisanym na twarzy „Pomóż mi! Odpowiedz mi na pewne pytania, pomóż mi w tym stanie”. I dopiero potem określa, co to jest za stan i temu stanowi rzeczywiście towarzyszy cierpienie. To kojarzy mi się również z nasileniem dezorganizacji w życiu codziennym- osobistym, zawodowym, społecznym. Cierpienie zaczyna tej osobie konkretnie przeszkadzać, na jednym z tych frontów, albo nawet na wszystkich.  Zaczyna doświadczać, że nie może zaspokajać swoich potrzeb, coś frustrującego pojawia się w relacji z innymi. Albo nie daje sobie rady na studiach, w pracy, ludzie zwracają jej z zewnątrz uwagę, że coś jest nie tak, coś powinna zrobić. Taka dezorganizacja jest wskazaniem tego, żeby poszukać wsparcia, inaczej będzie ona tylko ulegać nasileniu… Objaw jest tym, że ktoś ma problem. Nie chodzi tylko o lęk, niepokój, melancholię, czy różne poziomy depresyjności, ale też o to, że ktoś mówi „Nie mogę wytrzymać w relacji”, „Wkurza mnie mój chłopak”, ”Czuję, że coś jest nie tak”, „Zaczynam się bać bliskości”. Objaw jest rozumiany bardzo szeroko, to nie jest tylko psychopatologia, to jest również trudność. Wielu osobom niełatwo jest uświadomić sobie, że pewnym przejawem, może być także trudność w relacji. Widzę, że mam jakiś kłopot emocjonalny w nawiązaniu bliskich relacji. I to także jest objaw, z którym mogę zgłosić się do terapeuty.

I.R-K. Ja tylko dodam, że istotą interwencji jest wskazanie na fakt, iż strategie, które dotąd były skuteczne i efektywne, nie przynoszą już skutków. Osoba będąca w kryzysie zaczyna ponosić konsekwencje swojego stanu w różnych obszarach. Czasami jest tak, że to bliscy, jako pierwsi zwracają na to uwagę…

B.I. Często pracując z ludźmi, którzy przychodzą po raz pierwszy, ciekawi mnie i pytam o to, co ich sprowadza, ludzie często mówią: „Mam problem”, „nie wiem, co powiedzieć”, „Proszę mi poradzić”, albo „Mam lęki”, „Coś mi się dzieje, nie wiem o co chodzi...” – Bardzo często na początku nie krystalizują problemu, ale poprzez słowa, których używają i intencję emocjonalną widać wyraźnie, że są w trudności, mają kłopot…Najczęściej przychodzą z trudnością i nie utożsamiają tego z chorobą.

I.R-K. Też mam taką obserwację, że nawet jeżeli jest oczekiwanie „Proszę mi poradzić”, to bardzo łatwo przyjmują tę informację, że my nie radzimy. To się staje jasne, oczywiste, przechodzą nad tym do porządku dziennego i nie dyskutują z tym. Dzięki temu zmienia się ich perspektywa, mają poczucie, że muszą liczyć na siebie. My im możemy towarzyszyć, nazywać pewne rzeczy, porządkować, pokazywać w innym świetle, ale tak naprawdę są u nas po to, żeby sami mogli sobie pomóc.

B.I. Myślę, że to jest ważne. Rzeczywiście do psychologa przychodzi się po to, żeby pomógł, ale tak naprawdę klient sam musi sobie pomóc… Ludzie przychodzą i chcą rady. I trudno im się dziwić, bo nasze doświadczenia z medycyną i lekarzami, na tym właśnie polegają. Przychodzi się do lekarza po poradę i receptę. Ludzie są tego nauczeni. Przychodzą po pomoc, wiadomo, że cierpią, a nikt nie lubi mieć objawów. Chcą recepty. My musimy pokazać im, że sami są w stanie sobie poradzić, jeśli udzieli im się wsparcia.

H.P-B. -Sądzę, że powody poszukiwania pomocy psychologicznej są zawsze takie same zarówno  w przypadku  studentów, jak i wszystkich innych osób. Sięgamy po pomoc, dlatego że w określony sposób myślimy o sobie, otaczającym nas świecie, czy o swojej przyszłości i to przynosi cierpienie.  Zdrowie psychiczne można ujmować w sposób negatywny lub pozytywny. Kiedy myślimy o zdrowiu w sposób negatywny, przede wszystkim nie chcemy cierpieć i doświadczać jakiś określonych objawów  (np. objawów kryzysu), czujemy, że „coś jest nie tak”, a przecież chcemy być tacy jak inni, przystosować się do otoczenia i Zgodnie z tego typu myśleniem zdrowy jest ten, u kogo nie występują objawy, kto jest przystosowany. Można też pojmować zdrowie w sposób pozytywny, a to oznacza rozwój osobowy.  Kiedy myślimy o zdrowiu w sposób pozytywny, to myślimy o tym, że zdrowy jest ten, kto rozwija swoje zasoby, swój potencjał. Ludzie poszukują psychoterapeuty,  nie tylko po to, by pozbyć się objawów, ale także po to, by rozwinąć swoje umiejętności, pogłębić kompetencje, nauczyć się przekraczać swoje granice – dla własnego rozwoju. To jest właśnie sięganie po pomoc psychologiczną w znaczeniu rozwoju osobistego, rozwoju osobowości…

B.I.  Psychoterapia w ostatnich latach bardzo rozwinęła się, również w naszym kraju. Badania pokazują, że rzeczywiście tym co leczy, co najbardziej wpływa na efektywność terapii nie jest modalność, a osoba terapeuty. Leczy to, co on sobą wnosi w dialog, w relację… Tak naprawdę liczy się człowiek. Liczy się kompetencja osobowa podmiotu i liczy się empatia dialogu. To są te 2 elementy, które ewidentnie w wynikach badań wysuwane są na plan pierwszy… Studenci psychologii czasami utożsamiają wiedzę, jaką zdobywają na studiach, z formą pomocy- a to nie jest to samo… Uczenie się psychologii nie jest tożsame
z sięganiem po pomoc psychologiczną. Rozszerzenie świadomości w zakresie rozumienia pomocy może być tym, co pomoże po tę pomoc sięgnąć, jako po coś dostępnego, normalnego…Gdy przyjmuję studentów, którzy zupełnie anonimowo zgłaszają się do poradni, często spotykam się z dopytywaniem o zachowanie tajemnicy… Przychodzą i niejednokrotnie nie rozumieją, mimo że są studentami również psychologii, że przychodzenie do terapeuty to jest pewna normalność, że korzystają z tego ludzie normalni, w kryzysie. Dziś odchodzi się od takiego etykietyzowania, że sięganie po pomoc terapeutyczną oznacza, że jest się chorym. Pomoc psychologiczna dotyczy rozwoju. Z moich doświadczeń wynika też, że im wcześniej reaguję, im bardziej jestem czujna na to, co płynie ze mnie i idę po pomoc, podejmuję to ryzyko, tym większe szanse stwarzam sobie na przyszłość. Szanse zdrowego życia, zdrowego w sensie psychicznym. Niestety bardzo wiele różnych trudności ujawnia się w wieku dorastania i w wieku młodym dorosłym- i jeśli te trudności zbagatelizuję, to potem płacę za to podwójną cenę. Szukam pomocy wtedy, kiedy już się odseparowałam, kiedy uzyskałam już swoją tożsamość i wtedy pomoc niestety wydłuża się w czasie. Ponieważ skrystalizowana osobowość i cechy, które są w niej pomieszczone, leczy się po prostu dłużej… To jest zwykła oszczędność ekonomiczna, psychologiczna… Pomoc psychologiczną czasami dobrze jest potraktować jako inwestycję. Zwykłą inwestycję…

H.P-B. Ja się z tym nie do końca zgodzę. Myślę, że ważną rzeczą  w rozwoju osobowym jest poczucie własnej siły i budowanie przekonania, że potrafimy się zmierzyć  ze swoimi trudnościami. Sądzę, że zupełnie naturalną rzeczą jest najpierw samodzielne szukanie rozwiązań  (choć często ten etap nadmiernie przeciąga się w czasie) oraz myślenie o tym, ile ja jeszcze mogę wytrzymać. Stanowisko Pani Doktor jest nieco odmienne -  im wcześniej zwrócimy się o pomoc psychologiczną, tym lepiej. I choć generalnie mogę zgodzić się z tą tezą, to myślę inaczej o wyborze momentu na terapię..   Patrzę tu przez pryzmat własnych doświadczeń zawodowych  z osobami , które po tę pomoc przychodzą. Większość ludzi jest przekonanych,  że najpierw  należy się samemu zmierzyć z trudnością, a nie poddawać się i od razu szukać pomocy. To byłby raczej dowód słabości. Z drugiej strony rzeczywiście w ostatnich latach  rośnie gotowość do korzystania z pomocy psychologicznej, psychoterapii. Wydaje mi się, że wartościową rzeczą byłoby upowszechnienie zwyczaju udawania się na konsultacje, czy sięganie nawet po jednorazową poradę psychologiczną. Obie formy można byłoby traktować jako interwencje „przedterapeutyczne” w sytuacji kryzysu, czy doświadczania trudności.  Byłabym ogromnie zadowolona, gdyby zarówno młodzi ludzie, jak i  bardzo dojrzali nauczyli się przychodzić nie tyle po pomoc mającą już charakter  psychoterapii,  ale gdyby zgodzili się przychodzić po prostu na konsultacje psychologiczne. Gdyby zgodzili się przyjść choćby na jedną sesję konsultacyjną, żeby zobaczyć oczyma specjalisty, czy ryzyko, o którym mówi dr Izydorczyk, może się wiązać z przeciążeniem jednostki i jakie może mieć konsekwencje krótko- i długoterminowe. Żeby gdzieś w tyle głowy pozostały im skojarzenia pomocne w dalszym decydowaniu, co robić. Specjalista mógłby podpowiedzieć, jak mogą wyglądać objawy, jakie są możliwe formy pomocy psychologicznej i gdzie jej szukać. Od lat zajmuję się pomocą psychologiczną i z perspektywy ponad dwudziestopięcioletniej praktyki uważam, że jednym z najważniejszych pytań pozostaje, jak zwiększyć gotowość ludzi do refleksji, że nie rozwiązując określonej sytuacji życiowej znajdują się w sytuacji ryzyka rozwinięcia cierpienia i objawów z tym związanych. Specjaliści od czasu do czasu zadają sobie pytanie, co jeszcze można zrobić, aby u potencjalnego klienta   mogła się ewentualnie pojawić myśl: „Jest mi potrzebna pomoc, a może nawet dłuższa psychoterapia”. Najważniejsze, aby zacząć, zrobić pierwszy krok, by dowiedzieć się na czym może polegać ryzyko trwania w niezmienionej sytuacji…

B.I. To nie jest sprzeczne. Tak rozumiem psychoterapię. Dla mnie jest formą interwencji. To niejednokrotnie na początek jest przyjście na konsultację. Ja uważam, że kontakt ze specjalistą, to kontakt z człowiekiem, to jest spotkanie. I ta forma spotkania, jest rozpoczęciem dialogu, w którym rozmawiamy o tym, czego ta druga strona chce. Ja to tak rozumiem - „Czego chcesz? Dokąd zmierzasz? Na co jesteś gotowy/gotowa?” I to niejednokrotnie jest dla mnie konfrontacja, wiążąca się z tym, że kogoś odsyłam. Uważam, że to nie jest miejsce, w którym ta osoba powinna być, to o czym mówi, świadczy o tym, że może sobie poradzić samodzielnie, że nie potrzebuje pomocy… I zatrzymywanie jej w tej terapii byłoby patologiczne. Myślę też o tym, że trzeba zróżnicować pomoc psychologiczną
i psychoterapię. Psychoterapia coraz częściej jest jednak traktowana w paradygmacie medycznym. To jest forma leczenia, a nie pomoc w aspekcie psychologicznym.

H.P-B. Rzeczywiście moją intencją było  troszkę uwolnić słowo „psychoterapia”. Psychoterapię należy odnieść do  konkretnego, celowego programu odziaływania. Niezależnie od psychoterapii, istnieje przecież poradnictwo, konsultacje, jako formy pomocy przygotowującej klienta do podjęcia decyzji o konsekwencjach aktualnego stanu rzeczy, o potrzebie zmian i możliwościach psychoterapii. Jeśli to terapeuta występowałby w roli konsultanta nie powinien dążyć do zatrzymania takiego klienta w psychoterapii. Celem sesji konsultacyjnej jest przede wszystkim edukacja.

I.R-K. Jest mi bardzo bliskie to, co mówi Pani Doktor. Gdy osoba jest w momencie trudności i przychodzi, to niekoniecznie musi być potem w dalszym procesie, terapii kryzysowej, czy psychoterapii. Interwencja jest ograniczona w czasie. Osoba może potrzebować edukacji, pomocy w spojrzeniu przez pryzmat innej osoby na jej sytuację, w nazwaniu tu pewnych rzeczy, pokazaniu kolejności, jak to może dalej się dziać… Później z tym pójdzie w świat, przy wsparciu otoczenia, co jest bardzo ważne, kiedy rozmawiamy o interwencji kryzysowej. Tutaj niekoniecznie psychoterapia jest docelowa i niekoniecznie osoba musi się na nią decydować. Te wstępne formy wydają się mi też bardzo ważne. Bo jeżeli osoba ma takie doświadczenie, że sama sobie poradziła w sytuacji trudnej ze wsparciem osób bliskich, to jest ono ogromnie wartościowe. Zabezpiecza przed kolejnymi tego typu trudnościami, które na pewno zdarzą się w jej życiu.

B.I. Myślę sobie, że znaczenie mają tu przede wszystkim dwie rzeczy. Etyka i tożsamość osoby, która udziela pomocy. Etyka, która stanowi bardzo istotną część kompetencji. Jeżeli przychodzi ktoś, kto przede mną siada i potrzebuje jedynie wsparcia, to jest oczywiste, że to wsparcie dostaje i nieetyczne byłoby jego zatrzymywanie. Należałoby uświadamiać osoby młode i nie tylko młode, żeby sprawdzały kompetencje osób, do których się zgłaszają. Można zapytać o referencję, można zapytać o certyfikat. Można zapytać osobę, do której się zgłasza, jaką ona ofertę jest mi w stanie złożyć… Jest „poczta pantoflowa”, ludzie wypytują i wiedzą, do kogo trafiają. To jest niezwykle ważne, żeby osoba, która się zgłasza miała świadomość, że ten, przed kim siada, powinien być kompetentny i etyczny.

H.P-B. Zaczęłyśmy rozmawiać o etyce, dlatego że powinna wzrastać  świadomość i terapeutów, i  klientów, że warto polecać   różne formy pomocy...

I.R-K. To jest istotne, mam takie wyobrażenie, że ludzie nas niestety niejednokrotnie mylą z lekarzami. Myślą, że przepiszemy leki na receptę. Nagminnie psychoterapia mieszana jest z psychoanalizą i to przez osoby publiczne… Cóż dopiero zróżnicowanie różnych form w ramach psychoterapii…

M.B. Ludzie nie do końca różnicują, kim jest psycholog, psychoterapeuta, czy psychiatra, a nawet hipnotyzer bądź wróżka. W jaki sposób, by dobrze trafić student, który stwierdza, ze ma problem, powinien szukać pomocy? Na co powinien zwrócić uwagę? Dokąd pójść? Czy może wybrać się do terapeuty na konsultację (tu pojawia się stereotyp, iż zostawi tam jakąś straszna gotówkę), czy lepiej do poradni zdrowia psychicznego? A może właśnie ośrodek interwencji kryzysowej? Które miejsce powinien wybrać, gdy już podejmie decyzję, że chce skorzystać z pomocy psychologicznej?

I.R-K. Na terenie uczelni jest punkt, gdzie studenci mogą konsultować się z psychologiem. Tam wystarczy poprosić o listę miejsc, w których pomoc można znaleźć. Poza tym poruszałyśmy temat zwracania się do osób, które już korzystały z pomocy na zasadzie „poczty pantoflowej”. Można też szukać w internecie takich ośrodków, ale tylko tych certyfikowanych, które będą mogły w sposób jednoznaczny pokazać się od strony formalnej, że mają zatrudnione osoby, które są już psychoterapeutami lub są w trakcie zdobywania certyfikatu.

B.I. -Trzeba szukać i sprawdzać ośrodki. Sprawdzam czy trafiam na konsultację psychologiczną, czy trafiam po poradę psychologa… Mówimy o terapeutach, często pomijamy psychologów. Psychologowie świadczą bardzo często podstawową pomoc psychologiczną i świetnie w tym się odnajdują. Wykształconych psychoterapeutów z certyfikatami mamy niewielu i oni rzeczywiście bardzo często pracują w miejscach prywatnych. Czasami zdarzają się ośrodki, które zatrudniają psychoterapeutów z certyfikatami, wtedy oni świadczą usługi bezpłatnie, ale jest ich niewiele. Jednak pracuje cała rzesza psychologów dobrze wykształconych, którzy świetnie się w tych rolach odnajdują. Wydaje mi się, że posiadanie dyplomu psychologicznego -tam Pani wspomniała o wróżkach i innych nacjach – posiadanie dyplomu i praca w jakimś ośrodku już jest jakąś gwarancją, że ta osoba pomocy nam udzieli…. Sądzę, że młodym ludziom często potrzebne jest wsparcie psychologiczne, które mogą uzyskać od psychologów, niekoniecznie terapeutów. Co do placówek w tej chwili dysponujemy już taką siecią różnych poradni, ośrodków interwencji kryzysowej- tam wszędzie pracują psychologowie. Wtórne jest miejsce, ważniejsza jest postać, kompetentna osoba psychologa, która niezależnie od miejsca pracy może tę pomoc zaoferować. Jest tylko problem, gdzie my tego psychologa możemy zastać i tu chodzi tylko o dostępność. Wybieramy to miejsce, gdzie mamy bliżej…

H.P-B. Wiele razy bywa i tak, że studenci  przychodzą po wykładzie, pytają,  przedstawiają problem, opisują sytuację, kawałek swojego życiorysu… Nieduży kawałek, bo będąc w relacji akademickiej, nie mogę podjąć żadnej innej relacji. Mogę jednak poradzić, gdzie można pójść na konsultację, głębiej się z kimś naradzić i zastanowić. Myślę, że taką rolę mógłby spełniać  portal  w internecie. Miejsce, gdzie można by zadawać pytania i na te pytania  uzyskać odpowiedź. I co ważniejsze byłby to  portal dla wszystkich zainteresowanych. Pod względem informacji studenci psychologii są w lepszej sytuacji, gdyż mając z nami – psychologami, terapeutami - kontakt, przychodzą i pytają. Ci, którzy mają duże „ciśnienie” spraw, ośmielają się pytać i zaczynają rozumieć, że problemy są naturalną drogą rozwoju człowieka, że nie ma życiorysów bez konfliktów, bez problemów, bez sytuacji kryzysowych. Jak mówiła dr Izydorczyk, istnieją kryzysy normatywne i nienormatywne. Coś się przydarza w sposób wyjątkowy, do czego nie byliśmy przygotowani. I nie ma wówczas gotowych strategii radzenia sobie. Ale też jest i tak, że może nam się  coś  przydarzyć  w sposób przewidywalny, a my nie jesteśmy zupełnie gotowi na tę sytuację, która przerasta nasze możliwości udźwignięcia jej i wtedy jest miejsce na kryzys normatywny  (np. po śmierci kogoś bliskiego). W obliczu takiej – choć przewidywalnej - sytuacji możemy również nie mieć strategii radzenia sobie z tym co nowe, trudne i bolesne. A poza tym martwimy się nie tylko o siebie.   Wiele razy martwimy się też o naszych bliskich, o nasze rodziny, w których dzieje się coś niedobrego.  Wiele razy studenci zadają pytania dotyczące tego, jak pomóc ich rodzicom, rodzeństwu, rodzinom. Myślę, że portal byłby idealnym miejscem, gdzie ludzie mogliby  zadać  w bezpieczny sposób pytania i uzyskać pewną wiedzę, podpowiedzi, wskazówki.

M.B. Myślę, że dzięki przedstawionym przez Panie refleksjom łatwiej będzie nam zrozumieć sens pomocy psychologicznej, a także w razie potrzeby we właściwym momencie podjąć decyzję o skorzystaniu z niej. W imieniu portalu „Więc jestem” dziękuję serdecznie za poświęcony czas…

 

 

 

  REDAKTOR PROWADZĄCA PORTAL STUDENCKI SERWIS ROZWOJU WIĘC JESTEM! REDAKTOR DZIAŁU 'POMOC PSYCHOLOGICZNA' Kontakt: magdalena.bolek@us.edu.pl Wykształcenie: Absolwentka Wydziału Pedagogiki i Psychogii UŚ, kierunek Psychologia, specjalność psychologia sądowa oraz kliniczna człowieka dorosłego (obecnie doktorantka UŚ).  W trakcie szkolenie w nurcie terapii poznawczo-behawioralnej. (...)


Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.