Samobójstwo jest najwyższą formą egoizmu

Były dni, gdy budziłam się rano z myślą, by skoczyć z okna. Gdy robiłam sobie śniadanie, nóż którym smarowałam chleb, w moich myślach służył mi do podcinania sobie żył. Gdy szłam ulicą, to z myślą by skoczyć pod samochód (najlepiej ciężarówkę - bo większe prawdopodobieństwo śmierci). Każda chwila była wypełniona myślami o tym, żeby się zabić. I za każdym razem była inna tego przyczyna. Żeby uwolnić od problemu (jakim myślałam, że jestem) moich najbliższych. Żeby poczuć coś więcej (gdyż będąc w depresji, w sumie czujesz wszystko na raz, tak iż zlewa się to w jednolitą breję i nie czujesz nic). Żeby uwolnić się od ciężaru mojej choroby. Żeby w końcu to cierpienie, które odczuwam każdego dnia, o każdej chwili – skończyło się.

Były wieczory i noce, kiedy spacerując samotnie po parku, marzyłam by ktoś mi zrobił krzywdę. Kiedy utopiona w mroku swego życia pragnęłam stać się jego częścią. Kiedy w parku, w deszczu, wśród piorunów, płakałam. Nie, ja po prostu skomlałam z bólu, zalewając się łzami. Błagałam Boga o litość. O to żeby w końcu zabrał ode mnie tę chorobę, bo ja już nie daje rady. Żeby się ulitował nade mną (teraz wiem, że On nie chce naszego cierpienia). Żeby mi pomógł, jeśli muszę to znosić jeszcze jakiś czas. Błagałam, pogrążona w otchłani rozpaczy. Siedząc w jakimś dole, pełnym mroku, zimna i smutku. Bez wyjścia. Zamknięta sama ze sobą i z moją nieodłączną towarzyszką – depresją.

            Ale wiesz co jest najzabawniejszego w tej całej historii? Żyję.

            Jak to się mogło stać?

            Pamiętam któregoś dnia zdecydowałam, że się utopię. Pobiegłam nad staw, który jest niedaleko mojego lokum i stwierdziłam – koniec tej imprezy. Trzeba się zwijać albo zwariuję. I tak stojąc nad zimną, ciemną taflą wody, zaczęłam płakać. Nie umiałam pływać, więc nie było problemu, żebym się szybko i łatwo utopiła. Płakałam. Błagając Boga, żeby mi pomógł, łkając, skamląc, błagałam o pomoc...

            Nie zrobiłam tego. Nie byłam w stanie. Choć bardzo chciałam. Bo o ile większość myśli samobójczych była dręcząca i natrętna, niezależna od mej woli, to czasami pojawiał się nikły jej cień i decyzja, że chcę zakończyć mój żywot.

            Dlaczego się nie zabiłam? Nie opowiem jakiejś wspaniałej, cukierkowej historii, bo takowej nie było. Żaden anioł nie zstąpił z nieba, pojawiając się w skórze człowieka. Nie. Byłam całkiem sama. Tam nad brzegiem. Oprócz mnie nie było nikogo. Pusto jak w środku mnie. A jednak ktoś tam był. Ktoś cały czas towarzyszący mi w tych wszystkich ciężkich chwilach. Ktoś kto pomagał znosić te cierpienia i walczyć o każdy dzień, każdą minutę mego życia. Ktoś kto mnie kochał pomimo moich słabości - Bóg. (oczywiście jeszcze mój Anioł Stróż, który dzielnie ze mną wytrzymuje od tylu lat;)).

            I ktoś pomyśli, że jestem nawiedzona, że sieję propagandę kościelną. Ale ja wiem, że to On pozwolił mi zrozumieć, że moja śmierć nie skończy mojej udręki. W zamian zrodzi nieskończone źródło zła, bólu i cierpienia.

            Jeżeli stoisz nad przepaścią, jak i ja stałam. Jeżeli czujesz to, co i ja czułam. Usiądź, spójrz w jej bezdenne, smolne oblicze i zapytaj siebie, czy naprawdę nie ma dla ciebie ratunku? Czy jest aż tak źle, że jedynym wybawieniem będzie skończyć ze sobą? Czy nie czeka cię już nic dobrego?

Jeżeli odpowiedź na te trzy pytania brzmi: Nie ma ratunku – skacz! To wstań znad przepaści, pokaż jej środkowy palec i odwróć się na pięcie. A potem odejdź do swojego życia. Bo nie wiesz, co cię czeka jutro. Nie wiesz, czy gdzieś nie czeka druga osoba, dla której jesteś być może jedynym promieniem światła w jej nędznym życiu. Tak właśnie ty! Bo to Ty, który teraz potrzebujesz ratunku, jesteś ratunkiem dla innych. Ty, który żyjesz, nie Ty który umierasz.

            Bo twoje samobójstwo jest niczym innym jak własnoręcznym przekreśleniem całego dobra i szczęścia, w jakim będzie ci dane brać udział. Jesteś ocalony - Bądź ocaleniem dla innych. To Tobie Bóg daje szansę uczestnictwa w jego planie. Nie zmarnuj tego! Bądź ocaleniem dla innych. Żyj dla innych. Nie masz pojęcia, ile szczęścia Cię jeszcze spotka.

            Ja myślałam, że dla mnie nie ma już wyjścia. A oto jestem i piszę do Ciebie z nadzieją, że zauważysz, iż będąc na dnie, spadając, uderzyłeś w trampolinę. Odbiłeś się i lecisz ku górze, ale sam o tym jeszcze nie wiesz. A za moment wyskoczysz z tego mroku i twoje oczy przywita blask ciepłego Słońca.

            Samobójstwo jest najwyższą formą egoizmu, ale jest też odebraniem sobie szansy na zmianę! To Ty wybierasz!

            „W momencie kiedy umiera człowiek, nie umiera on sam - umiera wszytko to, co mógłby zrobić na świecie.”

P.S.1 Bo pisanie o tym, że gdy popełnisz samobójstwo, Twoja rodzina, znajomi i każdy kto Cię zna będą do końca życia pluć sobie w twarz, cierpieć i obwiniać siebie za Twoją śmierć - jest zbyt mainstreamowe.

P.S.2 Do napisania tego tekstu natchnął mnie pewien Jegomość. Polecam obejrzyj: https://www.youtube.com/watch?v=GuTV7yBxYrU

P.S.3 Ostatnie zdanie nie jest moje. Wypowiedział je pewien człowiek, po przeczytaniu owego tekstu. Który jest ze mną w ciężkich i tych radosnych chwilach. Któremu pragnę podziękować za bycie promieniem światła w moim życiu – mój Chłopak M :)

 

Zawieszona pomiędzy dwoma światami, studentka IV roku nauk naiwnie trudnych. Pasjonatka kryminału życia codziennego, amatorka gier: MOBA i RPG, córka gazdy. Mimo iż, nie cierpi głupoty ludzkiej, zajmuje się jej śledzeniem w wolnych chwilach. Kocha życie, jednak zdarzają się momenty i takie, kiedy nie ma dla niej najmniejszego znaczenia. Potrzepana choleryczka z warkoczem. Autorem grafiki jest Carne Griffiths (pobrano ze strony:  www.facebook.com/veriapriyatno/photos/a.10151297873909903.529573. (...)


Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.