Więc jestem... PSYCHOLOGIEM

Prostujemy rzeczywistość, czyli: Prawda i Mity o Psychologach

Kim Jest Psycholog? Odpowiedz sobie na to pytanie i przeczytaj tekst poniżej, gdyż być może okaże się, że coś się powinno w Twojej odpowiedzi zmienić...
Wiele osób miało z nami - psychologami kontakt i wiedzą już, kim i jacy jesteśmy, dla kogo i co robimy. Jednak wielu wciąż opiera się na fałszywych przekonaniach, stereotypach – mitach – szeroko rozpowszechnionych wśród członków społeczeństwa, nie raz krzywdzących, a innym razem niweczących szansę na podjęcie przez jednostkę walki o samego siebie, w której możemy niejednokrotnie pomóc.


    Wystarczy wejść na fora internetowe, portale społecznościowe czy porozmawiać z ludźmi, a już rysuje się obraz psychologa, cudotwórcy, jasnowidza lub zwykłego człowieka, który tylko próbuje sprawiać wrażenie, że może Ci pomóc, gdy tak naprawdę to oszust i kłamca, chcący tylko wyłudzić od Ciebie pieniądze.

W „Słowniku psychologii” Rebera (2000) można znaleźć wyjaśnienie, czym jest MIT. Jego definicja może być rozpatrywana w dwóch aspektach:
  1. jako fałszywe i niepotwierdzone a szeroko przyjęte i rozpowszechnione przekonanie,
  2. jako pochodzącą od greckiego mythos legendę, czy koncepcję traktującą o powstaniu świata  i przyrody, jak i zachodzących w niej zjawisk – stanowiącej część danej kultury.
Bywa on często narzędziem etykietującym czy stereotypizującym dane zjawisko. Poprzez swoje istnienie wpływa na rzeczywistość i ją kreuje. Jest silnie zakorzeniony w danej kulturze, a co za tym idzie też w danej społeczności ją tworzącej.

Jestem PSYCHOLOGIEM. Kim więc jestem? Oto prawda, półprawda i mity na mój temat. Przeczytaj je uważnie i zweryfikuj własne przekonania, bo jeśli myślisz, że:


Psycholog analizuje zawsze wszystko i wszystkich dookoła.

To MIT. Nie jest tak, że zawsze i wszędzie analizuję to, co widzę i słyszę. W istocie bywa tak, że tzw. „zboczenie zawodowe” daje się we znaki, bo obserwacja ludzi i namysł nad ich fenomenologią jest czymś naturalnym w moim zawodzie, a zdobycie w nim wykształcenia i praktyki uczy nieco innego kontaktu z ludźmi.  Z pewnością widzę i słyszę więcej niż bym nieraz chciał, ale faktem jest, że moja praca polega na jak najdokładniejszym analizowaniu zgłaszanego przez klienta problemu, bo to zwiększa trafność ostatecznych wniosków i moją szansę na udzielenie mu pomocy.
Jednak jestem też tylko człowiekiem i czasem mam tyle własnych problemów na głowie, że nie absorbują mnie problemy innych.  Czasem priorytetem muszą stać się inne sprawy – moje, którymi muszę się zająć, jak rodzina czy przyjaciele, w takich chwilach nie ma miejsca na analizowanie wszystkich i wszystkiego wokoło. Jak wiadomo, człowiek potrzebuje też chwil, w których musi zwyczajnie odpocząć od zawodowych czynności. Kiedy poznaję nowych ludzi, mogą włączać się pewne mechanizmy, wynikające z mojego zawodu, jednak na pewno nie zachowuje się wtedy inaczej niż osoba, nie będąca psychologiem.

Każdy psycholog jest terapeutą.

To MIT. Między psychologiem, a terapeutą nie można postawić znaku „=”. Nie każdy psycholog jest osobą prowadzącą terapię. Są wśród nas diagności, badacze, wykładowcy, doradcy, którzy jednak nie zajmują się terapią. Jednak, by zostać terapeutą, zdobyć umiejętności i odpowiedni certyfikat, nie koniecznie trzeba być psychologiem (posiadać dyplom magistra psychologii). Dodatkowo psychologów – terapeutów jest mało, z powodu konieczności ukończenia wielu szkoleń, odbycia terapii własnej, jak i długotrwałości procesu kształcenia i znacznych jego kosztów.

Praca psychologa polega na doradzaniu.

To MIT. Jako psycholog nie jestem doradcą. Mam pomóc klientowi w dokładniejszym przyjrzeniu się jego własnemu problemowi. Psycholog winien być niczym nawigacja, która wskazuje jaką drogą można pójść, podając kilka możliwych do wyboru. Wskazuję kierunek, ale nie mogę klienta do niczego zmusić. Naprowadzam, pomagam mu zdobyć dobrą widoczność na samego siebie, ale ostateczny wybór zawsze należy do kierującego – klienta, bo to on decyduje o sobie i tylko w jego mocy jest, by zmienić coś w swoim życiu, by poradzić sobie z trudnością. W moim biurku nie ma zapisanego zeszytu złotych myśli, z gotowymi rozwiązaniami na dany typ problemu. Każdy człowiek jest indywidualny, tym samym dla każdego z pewnością istnieje inny sposób, by efektywniej poradzić sobie z trudnością. Gdybym mojemu klientowi powiedział, co ma robić, pozbawiłbym go wolnej woli, byłbym nieprofesjonalny, a moje zachowanie byłoby nieetyczne.

Psycholog to psychiatra.

To MIT. Psychiatra i psycholog to zawody mające cechy wspólne – każdy z nich zajmuje się człowiekiem i jego psychiką. Jednak między nami istnieje znacząca różnica. Psychiatra zajmując się poważnymi zaburzeniami psychicznymi (ciężka depresja, schizofrenia, psychozy), stosuje w ich leczeniu środki farmakologiczne. Niejednokrotnie tworzymy zespół, który współpracuje ze sobą w leczeniu chorych psychicznie osób, wzajemnie się uzupełniając. Różnica znajduje się również w wykształceniu, bo choć zarówno psychiatra, jak i psycholog zajmują się zaburzoną psychiką człowieka to, by zostać psychiatrą należy ukończyć studia medyczne, a psychologiem – psychologiczne. Różnice kompetencji są znaczące, chociażby w przypadku kierowania na leczenie na oddziałach psychiatrycznych. Decyzyjność w tych sprawach leży po stronie psychiatry, do którego skierować mogę ja - psycholog.

Psycholog może przepisywać leki psychotropowe.

To MIT. Środki farmakologiczne w postaci leków psychotropowych, stosowanych w leczeniu zaburzeń psychicznych i zachowania mogą zostać przepisane tylko i wyłącznie przez psychiatrę, nigdy przez psychologa. Choć psycholog winien posiadać wiedzę o działaniu i zastosowaniu danego leku, to jednak w zakres jego kompetencji nie wchodzi przepisywanie lekarstw. Jeśli uznam, że w terapii klienta konieczne jest jej uzupełnienie o środki farmakologiczne, kieruję go w tym celu do psychiatry.

Psycholog umie czytać w myślach i po 5 minutach rozmowy wie już o wszystkich Twoich problemach.

To MIT. Psycholog nie jest jasnowidzem i nie potrafi czytać w myślach. Jestem człowiekiem, jak każdy inny z tą różnicą, że posiadłem wiedzę i kompetencje na temat ludzkiej psychiki, czynników ją zaburzających czy negatywnie na nią wpływających. Tym samym potrafię rozpoznawać pewne problemy klienta. Posiadam też umiejętności i znajomość sposobów poradzenia sobie z sytuacjami czy dolegliwościami, które go dotknęły.  Jednak, bym mógł rozpoznać, co stanowi problem, potrzebuję pomocy klienta, jego współpracy. Dopiero oparta na zaufaniu i szczerości wzajemna relacja między mną a klientem, wespół z zastosowaniem narzędzi psychologicznych (np. testów) umożliwia mi zdiagnozowanie problemu i podjęcie działań w celu jego rozwiązania. Jednak jest to możliwe tylko przy współpracy z klientem, bez niego, bez jego osoby i rozmowy z nim czy bliższej analizy ujawnionych szczegółów nie jestem w stanie trafnie ocenić sytuacji i podjąć w niej kroków zaradczych, mimo iż potrafię odczytać pewne sygnały komunikowane niewerbalnie przez klienta (wskazujące np. na przeżywane przez niego w danym momencie emocje).

Psycholog nie marzy o niczym innym, niż „rozgryzanie problemów” ludzi, których spotyka na imprezach.

To MIT. Na imprezach, jak każda inna osoba chcę się dobrze bawić, rozluźnić i oddać rozrywce. Bynajmniej nie myślę o szukaniu potencjalnych „ofiar”, które będę mógł analizować. Gdy psycholog idzie na imprezę, staje się członkiem towarzystwa, w którym chce zapomnieć o pracy i od niej odpocząć. Naturalne jest, że gdyby znalazła się osoba, która wiedząc, że jestem psychologiem chciała porozmawiać, nie odmówiłbym. Jednak, jeśli problem jest głębszy a osoba znajoma, to zgodnie z etyką mojego zawodu mogę tylko skierować ją w odpowiednie miejsce, gdzie może szukać pomocy. W przypadku, gdy ta osoba byłaby nieznajoma, mógłbym jedynie powiedzieć, że to nie czas i miejsce na rozwiązywanie głębszych problemów, dać jej wizytówkę i zaprosić do swojego gabinetu. Mimo że taka sytuacja mogłaby mieć miejsce, to będąc na spotkaniu towarzyskim, z pewnością nie łączę życia prywatnego z zawodowym.

Psycholog poszedł na studia, tylko po to by poradzić sobie ze swoimi problemami.

To PÓŁPRAWDA. Z pewnością niejednokrotnie na studiach psychologicznych znajdują się osoby, mające własne problemy. Zdarza się pewnie i tak, że potrzebują pomocy psychologicznej. Jednak będąc na studiach zdobywa się wiedzę o człowieku i mechanizmach, którymi się kieruje, przez co można dzięki pracy nad sobą czy autorefleksji samodzielnie sobie pomóc. Dobry psycholog, by udzielać pomocy psychologicznej innym osobom potrzebuje wysokiego poziomu samoświadomości. Z drugiej strony w środowisku studentów psychologii mogą znajdować się osoby, które nie zdołają przepracować własnych problemów, a jeśli zaczną pracować w zawodzie może to skutkować negatywnymi konsekwencjami dla klientów.  Taką sytuację mogą ograniczać chociażby wymogi, które trzeba spełnić, by zostać terapeutą - konkretnie konieczność odbycia terapii własnej, w której pracuje się nad własnymi problemami, zgłębia wiedzę o sobie i uczy umiejętności oddzielania własnych przeżyć emocjonalnych związanych z życiem prywatnym, od tych przekazywanych i przeżywanych przez klienta. Studia psychologiczne niejednokrotnie uświadamiają nam nasze cechy, czasem też problemy - gdy myśleliśmy - że ich nie ma. Poradzenie sobie z taką sytuacją bywa trudne, ale jeśli zakończy się sukcesem, zwiększa poziom samowiedzy i podejście do innych ludzi. Empatia powinna cechować każdego psychologa, jeśli więc jej warunkiem jest wiedza o sobie i wiedza o innych ludziach to, gdy staniemy się sami swym pierwszym „klientem”, czy nie uczymy się bycia empatycznymi? By móc skuteczniej współodczuwać i wyobrażać sobie, co czuje klient, musimy uczyć się słuchać i rozumieć samych siebie. Gdzie nauczymy się tego lepiej niż na studiach?

Psycholog nie potrafi pomóc swojej rodzinie.

To MIT. Nie tyle nie potrafię udzielać pomocy psychologicznej swojej rodzinie, co nie powinienem tego robić. Według etyki mojego zawodu, gdy w rodzinie wystąpią problemy wymagające interwencji psychologa, nie jestem upoważniony do podejmowania takich działań. Więzi rodzinne, czy koleżeńskie ograniczają obiektywizm, co jest nieprofesjonalne, a nawet więcej – szkodliwe. Gdy w mojej rodzinie wystąpią problemy związane z komunikacją, mogę podjąć starania, by w myśl zdobytej przeze mnie wiedzy spróbować ją polepszyć. Jednak przy poważniejszych trudnościach, powinienem wraz z rodziną udać się do specjalisty. Oczywiście mogę pomóc bliskim, gdy ich potrzeby nie wiążą się z koniecznością mojej interwencji w roli psychologa.

Psycholog nie potrafi zbudować i trwać w związku partnerskim.

To MIT. Tak jak wielu ludzi w społeczeństwie pozostaje w związku i buduje go ze swym partnerem, tak wielu psychologów ma rodzinę – małżonka bądź narzeczonego, dzieci, czy też przyjaciela/ przyjaciółkę. Z pewnością są też psychologowie, którzy jeszcze nie związali się z drugim człowiekiem. Albo nie znaleźli tego „odpowiedniego” albo go po prostu nie szukają, bo wybrali inny styl życia niż związek partnerski. Myślę jednak, że psycholog bynajmniej nie różni w tej kwestii od innych ludzi.

Psycholog to mistrz manipulacji, przez co trzeba na niego uważać.

To MIT. Każdy przyszły psycholog w toku studiów poznaje techniki wpływu społecznego - są to obowiązkowe zajęcia w programie nauczania. Jednak nie można nazwać ani mnie, ani żadnego innego psychologa „mistrzem manipulacji”. Adepci sztuk walki uczą się technik, których nie powinni używać w innych wypadkach niż samoobrona. Podobnie jest z psychologami. Posiadamy wiedzę o technikach wpływu, ale w żadnym wypadku nie powinniśmy jej używać do manipulacji. Znamy je, ale celowe ich stosowanie jest niegodne z etyką naszego zawodu. Poza tym każdy może zapoznać się z nimi chociażby na szkoleniach z marketingu, technik sprzedaży czy czytając powszechnie dostępną literaturę. Zdolność i chęć manipulacji jest charakterystyczna tylko dla niektórych osób (niekoniecznie psychologów, choć z pewnością zdarzają się i tacy wśród nas). Manipulatorem jest osoba, która celowo chce nakłonić jednostki, bądź grupy ludzi, by działały zgodnie z jego wolą. Ma to skłonić je do nieuświadamianego przez nie działania na rzecz osoby nimi manipulującej. Na miano „mistrza manipulacji” niekoniecznie musi „zasługiwać” psycholog...

Psycholog sprawi, że moje problemy znikną natychmiast, a ja będę szczęśliwy.

To MIT. Jak już nie raz wspomniałem, jestem tylko człowiekiem -nie cudotwórcą. Oczekiwanie klienta, że mojej interwencji jego problemy od razu znikną jest nieco - naiwne. Nikt nie może sprawić, że nasze problemy przestaną istnieć w momencie, w którym się pojawią. Jako psycholog mogę dopomóc w rozwiązaniu niektórych z nich, jeśli leży to w zakresie moich kompetencji. Nie ja jednak odpowiadam za sukces. Mogę być trenerem, towarzyszem, osobą wspierającą w trudnościach. Mogę dawać oparcie i dopomóc w znalezieniu właściwej drogi, jednak zawodnikiem i potencjalnym zwycięzcą może być tylko klient. Tylko jego wola i starania mogą sprawić, że poradzi sobie z problemem.

Jest mało bardzo dobrych psychologów.

To MIT.  Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Znam wielu dobrych psychologów, a z pewnością jest wielu, których nigdy nie poznam. Niestety zdarzają się i tacy (przypuszczam, że też jest to niemała grupa), których do grona „dobrych” czy „bardzo dobrych” nie można zaliczyć. Jednak czy nie jest tak i w innych zawodach? Trzeba nam szukać ekspertów w swojej dziedzinie, gdy zaistnieje potrzeba, by się do nich zgłosić. Do tego często przydają nam się znajomi, Internet, kontakt z ludźmi, którzy mają pewne doświadczenie i wyrobione opinie. Pomocne jest również sprawdzenie przed wizytą kwalifikacji danego specjalisty (ukończone studia, praktyka w zawodzie) lub wizyta w poradni. W przypadku terapii może być również tak, że w naszej opinii psycholog - terapeuta nie potrafił nam pomóc i że zupełnie się „do tego” nie nadaje. Należałoby jednak zastanowić się przed wydaniem takiej opinii: czy było się u odpowiedniego specjalisty?  Gdy chodzi o terapię są różne jej nurty i nie każdy z nich może nadawać się do poradzenia sobie z daną trudnością.

Potrzebuję psychologa, gdy coś jest ze mną nie tak. To znaczy, że jestem chory psychicznie, słaby i nienormalny, a w życiu nie daję sobie rady.

To MIT. Do psychologa przychodzą nie tylko osoby, które są zaburzone psychicznie. Czasem klienci zwyczajnie potrzebują, by ktoś ich wysłuchał, pomógł spojrzeć na swoje życie i problemy z innej perspektywy. Sama choroba psychiczna nie jest również przejawem słabości, życiowej nieudolności czy też szeroko pojętej „nienormalności”. Choroba psychiczna jest „chorobą duszy”- chorobą, jak każda inna, wymagającą leczenia. Często bywa tak, że już sama rozmowa przynosi inną perspektywę spojrzenia na dany problem i nasuwa klientowi rozwiązania, pomaga w zrozumieniu własnej sytuacji. Niejednokrotnie bywa też tak, że psychologowie są doradcami zawodowymi i w tym wypadku wizyta u psychologa wiąże się z zaplanowaniem dalszej kariery, samorozwojem poprzez pomoc w dostrzeżeniu swoich atutów i słabości,  czy ze zwiększeniem szans na nową pracę lub polepszeniem umiejętności jej poszukiwania itp.

Psycholodzy nie mają własnych problemów, bo świetnie sobie z nimi radzą.

To MIT. Nie ma chyba osoby, która nie miałaby problemów. Ja także je mam, też borykam się z problemami finansowymi czy rodzinnymi. Problemy osobiste są naturalne dla każdego człowieka. W przypadku psychologów nie ma tu wyjątków. Często zdarza się tak, że sami musimy skorzystać z pomocy psychologicznej, gdy nie radzimy sobie z naszymi problemami. Psychologowie – terapeuci odbywają terapię własną, by pracować nad nimi, zanim zaczną stosować terapię w swoich gabinetach. Jednak po tym etapie życie układa się podobnie, jak u innych. Może zdarzyć się tak, że trzeba wrócić do specjalisty  i zaniechać działalności zawodowej, aż do rozwiązania swoich problemów.
    Jestem PSYCHOLOGIEM, czy udało Ci się mnie lepiej poznać? Mam nadzieję, że tak. Starałem się pokazać Ci drogi Czytelniku, kim jestem. Być może udało mi się sprawić, że już nie jestem dla Ciebie tym, za kogo mnie uważałeś. Często w naszym życiu kierujemy się fałszywymi przekonaniami, które zasłaniają nam rzeczywistość. Mam nadzieję, że udało mi się tym krótkim tekstem, w tej kwestii wyprostować Twoją?


LITERATURA:

  1. Reber, A., S. (2000), Słownik psychologii, Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa.
  2. http://www.pozaschematy.pl/2007/12/25/prawdy-i-mity-o-psychologach/ - na dzień: 22.08.11
  3. http://www.polityka.pl/psychologia/poradnikpsychologiczny/211093,1,psycholog-instrukcja-obslugi.read - na dzień: 22.08.11 r.
  4. http://www.psychologowie.info/top-10-najwiekszych-mitow-o-psychologach/ - na dzień: 22.08.11 r.


 

 

 

 

Studia: Psychologia, V rok, specjalizacja: psychologia kliniczna człowieka dorosłego i psychologia pracy i organizacji.  Kontakt: s_agata00@o2.pl   Doświadczenie zawodowe (praktyki, staże, współpraca): Staż w firmie Alta Sp. z o.o.; 3 msc- praktyki w firmie CDiKK – Centrum Doradztwa i Kształcenia Kadr; Obecnie: praca w firmie Alta Sp. z o. (...)


Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.