• Opublikowane 15 Kwiecień, 2021

Zaburzenia dysocjacyjne tożsamości na skutek traumy dziecięcej

Jak ważne jest dzieciństwo?

Fakt, że przeżycia z dzieciństwa mają wpływ na całe nasze życie jako pierwszy wyraźnie podkreślił w XIX wieku twórca psychoanalizy Sigmund Freud. W owym czasie odkrycie to wywołało w wyedukowanych warstwach społeczeństwa niemałe poruszenie, szczególnie że łączyło w sobie dwa, zdawałoby się gorszące, gdy wypowiadane w jednym zdaniu, aspekty – dzieciństwo i seksualność. Freud odróżniał oczywiście życie seksualne, czyli szeroko pojęte dążenie już od najmłodszych lat do przyjemności, od życia genitalnego, które zaczynało się w dorosłości i miało na celu doprowadzenie do satysfakcji seksualnej w wyniku aktu płciowego. Zaburzenia wg niego pojawiają się, gdy droga, która miała prowadzić do celu, czyli pobudzanie sfer erogennych, staje się celem samym w sobie i pozwala osiągnąć satysfakcję bez stosunku płciowego. Według Freuda przyczyną zaburzeń nerwicowych jest zafiksowanie się dziecka na danej fazie rozwoju libido wskutek doznawania nadmiernej rozkoszy i wyparcie tego perwersyjnego dążenia. Oczywiście z biegiem czasu zaczęły pojawiać się nowsze hipotezy, a krytyka Freuda przybrała na sile, gdy psychologia zaczęła aspirować do grona nauk empirycznych – większość jego teorii nie spełniała podstawowych zasad; brak było dowodów naukowych, założenia były oparte na subiektywnych uczuciach, a koncepcje były właściwie niesprawdzalne. Mimo to warto odnotować, że to właśnie Freud rozumiał przeżycia z dzieciństwa jako kluczowe dla zdrowia psychicznego dorosłego człowieka, a zaburzenia w tym obszarze klasyfikował do leczenia za pomocą psychoterapii.

To, czy faktycznie wydarzenia z dzieciństwa mają decydujący wpływ na to, jakimi ludźmi staniemy się w życiu dorosłym, jest ciągle dyskutowane. W dyskursie społecznym, dominuje przeświadczenie, że rodzice mogą wyrządzić swoim dzieciom krzywdę na całe życie, jeśli będą niewłaściwie je traktować. Co znaczy „właściwie” jest natomiast przedmiotem niezliczonych artykułów, poradników a także koleżeńskich dyskusji w gronie zaangażowanych rodziców. Takie rzeczy jak bicie, wyzwiska czy wyśmiewanie są oczywiście automatycznie klasyfikowane do zachowań nieprawidłowych, ale kategoria ta zdaje się ciągle poszerzać i obecnie za niewłaściwe uważa się także brak natychmiastowej reakcji na okrzyk „mamo!” (jako ignorowanie potrzeb dziecka), niedostateczne chwalenie latorośli (bo w przyszłości będzie mu brakowało pewności siebie) czy niezaspokajanie jego potrzeb materialnych (może skutkować obniżoną samooceną przez porównania w dół do rówieśników). Istnieją jeszcze oczywiście zwolennicy „twardej ręki”; wychowania opartego o jasne i z góry nałożone zasady, których łamanie grozi karą. Rodzice często popadają w skrajności, chcąc dla swojego dziecka jak najlepiej i z reguły są przekonani o słuszności swoich metod. Odwieczny dylemat – czy jeśli moim marzeniem jest, aby syn został sławnym pianistą to mam poczekać, aż sam zmotywuje się do działania czy go do tego działania zmusić? Można zauważyć pewien kulturowy podział zdań: kraje Zachodnie są obecnie wyraźnie prodziecięce, natomiast na Wschodzie dominuje przekonanie o dominującej roli rodzica, który ma być konkretny i wymagający. Tak naprawdę obie drogi mogą prowadzić do sukcesu, a jego przyczyny mogą leżeć w tym, na co nie mamy wpływu – genach i środowisku rówieśniczym.

Trauma i jej możliwe skutki

W tym artykule chcę się skupić na ciemnej stronie tej prawdopodobnej korelacji przyczyny i skutku, gdzie zachowanie rodzica może wpływać negatywnie na całe życie dziecka. Większość z nas jest w stanie przypomnieć sobie takie zdarzenie, które silnie wpłynęło na nasze postrzeganie siebie i świata. Może to być poznanie jakiegoś autorytetu, narodziny dziecka czy przeprowadzka – te działają na nas zazwyczaj rozwojowo, pomagają lepiej zrozumieć siebie i wnoszą nową jakość. Ale wiele osób, myśląc o takim zajściu, ma na myśli coś negatywnego, coś co okryło cieniem wszystkie dalsze wydarzenia. Niektóre z takich okoliczności to utrata bliskiej osoby, przeżyta katastrofa, wojna czy gwałt. Reakcją na takie zjawisko nierzadko jest trauma – spowodowana nagłym i/lub przykrym przeżyciem trwała zmiana w psychice, najczęściej na wskutek działania czynników zewnętrznych zagrażających życiu lub zdrowiu. Traumatyczny stresor wg DSM IV to "zdarzenie związane z zagrożeniem życia lub fizycznej integralności, podczas którego dana osoba przeżywa intensywny strach, poczucie bezradności lub makabry". Może ona prowadzić do długotrwałej zmiany w funkcjonowaniu jednostki, w sposobie, w jaki siebie postrzega. Tym, co może ochronić jednostkę przed zgubnym wpływem dramatycznego przeżycia są jej zasoby – cechy charakteru, temperament, nastawienie do świata i wewnętrzne modele interpretacji zdarzeń, ale także wsparcie bliskich i często możliwość podzielenia się swoimi uczuciami z innymi. Trzeba też dodać, że są to zasoby, które leżą w zasięgu osób dorosłych, których dotykają traumatyczne okoliczności – ich osobowość jest już ukształtowana, zdążyli wypracować sobie jakiś model własnego JA oparty na dotychczasowym życiu i relacjach. Mają większą samoświadomość i wiedzę, która pozwala im zdystansować się wobec zajścia i jakoś wytłumaczyć sobie to, co się stało. Oczywiście często jest to proces trudny i czasochłonny, wymagający działania osób trzecich, instytucji wspomagających dojście do siebie czy potrzeby dodatkowej farmakoterapii. Jednak dla ludzi dorosłych traumatyczne przeżycie wydaje się częściej być wyrwą w życiorysie, która po jakimś czasie i uzyskaniu profesjonalnej pomocy pozwala wrócić do poprawnego funkcjonowania i racjonalnego postrzegania własnej osoby.

Rola dzieciństwa w genezie dysocjacyjnych zaburzeń osobowości

Jeśli chodzi o traumatyczne przejścia w życiu dziecka, sytuacja wygląda nieco inaczej. Dla młodego organizmu przeżycie głębokiego stresu może zaburzyć jego prawidłowy rozwój, być destrukcyjne dla funkcjonowania psychicznego i fizycznego. Najsilniej oddziałującymi na dziecko stresorami jest śmierć bliskiej osoby oraz nadużycie seksualne. Reakcja dziecka na uraz psychiczny zależy od stopnia jego rozwoju oraz reakcji rodziców na zachowanie dziecka. Odmienności w objawach między dorosłymi a dziećmi są związane z innymi rolami i właściwościami emocji; dziecięce emocje są słabo zróżnicowane, mocno związane z doznaniami somatycznymi i rzadko wyrażane werbalnie. Dorośli natomiast są w stanie przewidzieć niebezpieczeństwo i blokować nieprzyjemne myśli. Dzieci w wyniku przeżycia traumy okazują różnorodne symptomy behawioralne, emocjonalne, somatyczne, które są w stanie modyfikować ich rozwój i wpływać na tworzącą się dopiero osobowość. Badaczka Leonora Terr podzieliła skutki głębokiego dziecięcego stresu na dwa typy w zależności od długości trwania:

  • typ I – trauma po pojedynczym, nieprzewidzianym wydarzeniu, dla której charakterystycznymi objawami są: bardzo wyraziste wspomnienia tego zdarzenia, poznawcze opracowywanie zdarzenia poprzez poszukiwanie odpowiedzi na pytanie „dlaczego mnie to spotkało?”, zaburzenia spostrzegania w postaci iluzji, a nawet halucynacji.
  • typ II – trauma po długotrwałych lub powtarzających się trudnych, zewnętrznych zdarzeniach, dla której charakterystycznymi objawami są potężne zaprzeczanie, odrętwienie i identyfikacja z agresorem (często w postaci autoagresji), które mają uchronić dziecko przed silną dezintegracją JA.

W swoich dalszych rozważaniach chciałabym wziąć pod lupę typ II traumy dziecięcej, a konkretnie zaburzenia dysocjacyjne na skutek powtarzających się nadużyć seksualnych wobec dziecka.

Czym są zaburzenia dysocjacyjne? By to zrozumieć, należy najpierw wyjaśnić, czym jest zjawisko dysocjacji. Mechanizm ten polega na podzieleniu psychiki na autonomiczne fragmenty, które są słabo zintegrowane z innymi jej częściami (definicja ICD-10 mówi o „częściowej lub całkowitej utracie prawidłowej integracji między wspomnieniami przeszłości, poczuciem własnej tożsamości, bezpośrednimi wrażeniami i kontrolą dowolnych ruchów ciała”). W swojej skrajnej wersji może działać jako mechanizm obronny w sytuacji silnego lęku. Natomiast dysocjacyjne zaburzenie tożsamości w tej samej, obowiązującej w Polsce klasyfikacji, nosi nazwę osobowości mnogiej i polega na występowaniu przynajmniej dwóch osobowości u jednej osoby, a każda z nich ma odrębną tożsamość, zachowanie, często wiek a nawet iloraz inteligencji. Zazwyczaj osobowości nie wiedzą o swoim wzajemnym istnieniu i cierpią na zaburzenia pamięci – każda ma swoje odrębne wspomnienia. Do definicji dodany jest komentarz; „Zaburzenie obserwowane rzadko. Utrzymują się kontrowersje, w jakim stopniu jest ono jatrogenne lub specyficzne kulturowo”. Ale czy rzeczywiście można powiedzieć, że jest rozpoznawane rzadko? Badania epidemiologiczne wskazują raczej na coś przeciwnego – występują przynajmniej tak często, jak schizofrenia (dane w zależności od próby i metodologii badań mówią o odsetku 1-3% w populacji). Prawdą jest natomiast, że jest to schorzenie trudne do zdiagnozowania. Dzieje się tak z kilku powodów. Kryteria są dość nieprecyzyjne, a pacjenci przejawiają dość duży wachlarz objawów: niektóre mają charakter posttraumatyczny, inne depresyjny, mogą wystąpić zaburzenia odżywiania, uzależnienia czy objawy pod postacią somatyczną. Najczęściej klinicyści mylą dysocjacyjne zaburzenie osobowości ze schizofrenią lub PTSD (posttraumatic stress disorder). Warto w tym miejscu wskazać teorię, która mówi o tym, że PTSD rozwija się u osób doznających traumy w życiu dorosłym, a DID (dissociative identity disorder) u tych, którzy przeżywali chroniczne sytuacje silnego stresu w dzieciństwie. Błędy w diagnozie mają źródło także w fakcie, że lekarze są niedostatecznie wyszkoleni, aby rozpoznawać DID. Z drugiej strony wiele autorytetów z dziedziny psychiatrii czy psychologii nie uznaje istnienia tego zaburzenia i mało czasu poświęca się na jego badanie. Pacjenci także nie są świadomi znaczenia swoich objawów, nie rozumieją ich i boją się ostracyzmu, dlatego gdy tylko występuje podejrzenie osobowości mnogiej, należy wprost zapytać pacjenta o luki pamięciowe czy poczucie wyjścia z ciała.

Jeśli można mówić o jakimś „typowym” pacjencie z DID to badania wskazują, że częściej cierpią na nie kobiety, szczególnie te zażywające narkotyki i będące w konflikcie z prawem. Po pomoc zgłaszają się w wieku 20-40 lat, choć pierwsze oznaki zaburzeń mogły pojawić się już w dzieciństwie. Najważniejszym czynnikiem wiążącym chorych jest doświadczenie silnej traumy, najczęściej w postaci nadużycia seksualnego czy regularnej przemocy, wiążące się z bardzo silnym uczuciem lęku. Oczywiście, nie każdy pacjent, który przeżył jakiś ciężki psychiczny uraz będzie w rezultacie zdysocjowany. Można uchwycić pewne cechy, które do tego predysponują: częste uciekanie w świat fantazji (np. wyobrażeni przyjaciele w dzieciństwie), wzmożona sugestywność, brak wsparcie w kryzysie i stanie lęku, uwarunkowania środowiskowe i społeczne, predyspozycje genetyczne. Istnieje też alternatywna hipoteza co do źródeł powstania osobowości mnogiej, jest to model społeczno-poznawczy. Zakłada on wpływ kultury na tworzenie się przekonań i oczekiwań odnośnie DID, kiedy to osoby cierpiące na zaburzenia psychiczne sugerują się przekazami medialnymi na temat objawów osobowości mnogiej i zaczynają dostrzegać je u siebie. Wina za błędy w diagnozie może też być wynikiem jatrogenii (fizycznych lub psychicznych skutków działania personelu medycznego); specjalistów, którzy nie odkrywają różnych osobowości pacjenta, a specjalnie je kreują, a także doszukują się traum w przeszłości, aby móc potwierdzić swoją hipotezę na temat DID.

W przypadku dysocjacji użytej jako mechanizm obronny w czasie silnego i przytłaczającego doświadczenia na początku dziecko może mieć wrażenie „wyjścia z siebie”, odłączenia duszy od ciała i, na przykład, obserwowania sytuacji z góry czy z boku. Może tez pojawić się wrażenie snu na jawie, nierzeczywistości doznawanej sytuacji. Wszystko to w celu poradzenia sobie z silnie negatywnym, przeżywanym aktualnie doświadczeniem. Dysocjacja ma pomóc w mentalnej ucieczce od bólu psychicznego i fizycznego – osoba chora „zrzuca” balast negatywnych doświadczeń na inną część siebie, nie przyznając się przed samą sobą do tego, że osobiście je przeżyła. Jeśli trauma powtarza się, dezintegracja osobowości może stać się swego rodzaju „strategią przetrwania”, która pozwala osobie funkcjonować w codziennym życiu poprzez unikanie przytłoczenia silnie stresującymi wydarzeniami z przeszłości i teraźniejszości. Częste stosowanie tej nieuświadomionej strategii może doprowadzić do wykształcenia się oddzielnej osobowości (lub kilku oddzielnych osobowości), w konsekwencji czego następuje fragmentaryzacja tożsamości. Pacjent z DID czuje się niezintegrowany, ponieważ brakuje połączeń między poszczególnymi postaciami własnego JA. Pierwsza w życiu zmiana osobowości zazwyczaj ma nagły charakter, następuje tzw. „switching” (ang. „przełączyć”), czyli przejście z jednej osobowości w drugą, i ma bezpośredni związek z zadziałaniem czynnika stresogennego. Kolejne przełączenia pojawiają się w sytuacjach stresu czy też przeciwnie, w wyniku głębokiej relaksacji. Moment zmiany osobowości kontrolującej gospodarza nie musi być wyraźnie widoczny dla postronnego obserwatora.

Zrozumieć mnogość osobowości

W wyniku obserwacji pacjentów można wyróżnić pewne kategorie odrębnych osobowości. Tożsamość główna to tzw. gospodarz, która dominuje na zewnątrz i najczęściej kontroluje ciało chorego; osobowość pierwotna jest bytem rozwijającym się od przyjścia na świat, osobowość fragmentaryczna przejawia konkretne emocje w określonej sytuacji. Liczba osobowości najczęściej waha się w granicach 5-10, ale zdarzają się przypadki większej ilości (Billy Milligan, który napisał książkę o swoim dysocjacyjnym zaburzeniu tożsamości, miał zdiagnozowane 24 osobowości). Przeważnie gospodarz nie wie o istnieniu swoich alter ego, natomiast one są świadome istnienia gospodarza, a często także siebie nawzajem. Ich stosunek do siebie zależy od roli, jaką pełnią, mogą się lubić lub nie i mieć zdanie na temat innych person. Poza tym, że każda z postaci ma własny charakter, tożsamość, poglądy i zdolności, to różnice mogą dotyczyć także płci, preferencji seksualnych czy inteligencji. Badania pokazują również odmienne reakcje fizjologiczne i różnice w pracy mózgu w zależności od osobowości. Mimo to dysocjacyjne części osobowości to nie odrębne tożsamości w jednym ciele, a raczej jedna tożsamość podzielona na fragmenty, które w danej chwili ze sobą nie współpracują.

Dorośli pacjenci, którzy zgłaszają się do specjalisty zazwyczaj nie podejrzewają u siebie istnienia mnogich osobowości. Najczęściej skarżą się na „zwyczajne” problemy psychiczne, takie jak depresja, poczucie niepokoju, kłopoty ze snem czy problemy w relacjach, ale także problemy natury somatycznej; omdlenia, zawroty głowy, zaburzenia czucia i ruchu. Doświadczane objawy wydają im się często ”bez sensu”, nie potrafią i wstydzą się o nich opowiadać. Jednym z takich objawów jest np. poczucie mimowolności – pacjent ma świadomość myśli, wspomnień i emocji, ale wydaje mu się, że są to cudze doświadczenia, nie potrafi się z nimi utożsamić.         

Przejawy DID można podzielić na dwie grupy: doświadczenia niedostateczne oraz doświadczenia nadmierne.

  • doświadczenia niedostateczne – pozornie utracone funkcje, którymi zasadniczo powinniśmy dysponować. Pozorność wynika z faktu, że niedostępna pacjentowi funkcja może ujawniać się w innej części osobowości:
    • amnezja dysocjacyjna – niespowodowana czynnikami fizycznymi czy substancjami psychoaktywnymi. Może wystąpić zapomnienie wybranych wydarzeń lub całych okresów z przeszłości. W DID znamienna jest utrata pamięci zdarzeń teraźniejszych, określana jako „utrata poczucia upływu czasu”. Pacjent nie pamięta, jak znalazł się w danym miejscu, skąd zna jakiś ludzi, występują kilkugodzinne, a nawet kilkudniowe luki pamięciowe. Powodem jest fakt, że niektóre osobowości chorego uprawiają określone aktywności, czego nie są świadome inne osobowości.
    • depersonalizacja – wrażenie wyobcowania z własnego ciała, stania z boku. Czasem chory pamięta jakieś wydarzenia, ale uznaje, że był tylko ich świadkiem, a nie uczestnikiem, że wspomnienia nie należą do niego.
    • derealizacja – niepokojące uczucie, że ludzie i przedmioty wokół nas są nierealne, wrażenie przeżywania snu na jawie.
    • zniekształcenie czasu – związane z ww. lukami pamięciowymi.
  • doświadczenia nadmierne – należą do kategorii konwersji oraz objawów somatyzacyjnych, objawy wytwórcze, których być nie powinno:
    • intruzje – retrospekcje traumatycznych wydarzeń z przeszłości (flashbacks), nagłe myśli, uczucia, impulsy, które pojawiają się „znikąd”, poczucie bycia kontrolowanym, głosy komentujące.

Wyżej wymienione objawy wiążą się z posiadaniem alternatywnych osobowości i mają źródło w braku świadomości swojego drugiego (trzeciego, czwartego) życia. Dla chorych są ciężkie do opisania, dziwne i niezrozumiałe. Z jednej strony boją się tego, co się z nimi dzieje, a z drugiej nie są pewni, czy to faktycznie ma miejsce. W związku z tą niejednoznacznością odczuwają napięcie psychiczne i strach przed samym sobą. Zanim padnie (o ile w ogóle padnie) diagnoza DID wydaje im się, że postradali zmysły, a luki w pamięci i nierozpoznawanie ludzi, którzy wyraźnie ich znają, przerażają ich, upośledzając codzienne funkcjonowanie. Sytuacji nie poprawia fakt, że wyniki badań i wnioski specjalistów mogą być niejasne, a nawet sprzeczne.

Istota leczenia DID

Metody leczenia osobowości mnogiej polegają w głównej mierze na psychoterapii, czasem wspomaganej hipnozą, ponieważ pacjenci z DID są na nią bardziej podatni od innych. Jej celem jest zintegrowanie wielu tożsamości w jedną. Nie jest to zadanie proste, ponieważ każda z nich może mieć odmienne zdanie na temat leczenia, obawiać się, że zostanie „wyłączona”. Dlatego należy z każdą osobowością rozmawiać osobno, poznać je i zrozumieć, a później spróbować przekonać do fuzji. Im jest ich więcej, tym trudniej doprowadzić do pogodzenia, ale jest to możliwe.

Jaką funkcję spełnia dysocjacyjne zaburzenie osobowości? Czy może być w jakikolwiek sposób pomocne, czy przysparza choremu jedynie cierpienia? Trzeba zauważyć, że na skutek doświadczenia traumy chory „dzieli się” na dwie kategorie części: pierwszy typ unika przykrych wspomnień i skupia się na codziennym funkcjonowaniu, natomiast drugi typ jest ciągle uwięziony w przerażających doświadczeniach i stara się na różne sposoby obronić przed zagrożeniem. Jest to więc zachowanie adaptacyjne, mające umożliwić ofierze traumy codzienne życie, ponieważ nie ma ona wystarczających zasobów, by w inny sposób poradzić sobie z sytuacją. Dysocjacja jest najsilniejszym ludzkim mechanizmem obronnym: jednostka wypycha ze świadomości treści psychiczne, których nie potrafi znieść i obarcza alternatywną osobowość zadaniem zmierzenia się z problemem. Kiedy okazuje się, że takie działanie przynosi zamierzony skutek, chory w trudnej sytuacji może powielić schemat i stworzyć kolejne wersje siebie. Każda z tych wersji może spełniać określone funkcje i być odpowiedzią na inne wymogi rzeczywistości. Natomiast życie jednocześnie w przeszłości i teraźniejszości może okazać się destrukcyjne dla psychiki obciążonej wieloma wersjami samej siebie. Należy też zauważyć, że pacjenci z DID często przejawiają problemy w relacjach. Ich niestabilność i poczucie dezintegracji utrudniają im tworzenie bliższych znajomości, nie bez znaczenia jest też fakt przebytych traum, które mogą po sobie zostawić zaburzenia zaufania niezależnie od charakterów poszczególnych osobowości. W przypadku rozpoznania u osoby będącej już w związku diagnoza pozwala zrozumieć wiele problemów, ale stawia także nowe wyzwania przed partnerami. Dostosowanie się nie jest proste, wymaga cierpliwości i ogromnego zrozumienia, natomiast najprawdopodobniej wsparcie pomaga choremu w procesie zdrowienia.

Mimo to trudno nie okazać podziwu dla ludzkich możliwości, które uświadamia nam takie zaburzenie jak DID. Wspomniany wcześniej Billy Milligan, u którego zdiagnozowano 24 osobowości w swojej książce opisał każdą z nich. Niewiarygodnym jest, że każda z nich miała inne zdolności i możliwości – jedna osobowość przejawiała geniusz matematyczny, inna niebywałe zdolności językowe, a jeszcze inna była rewelacyjnym zawodnikiem karate. Wydaje się, że dla zdrowej osoby wyniesienie choćby jednej swojej umiejętności na wysoki poziom jest sukcesem okupionym ogromem pracy i powodem do dumy. Pacjenci z osobowością mnoga są w stanie pomieścić w swoim zdysocjowanym umyśle rzesze zdolności, a ich organizmy zdają się być sprzężone z każdą częścią tożsamości osobno – każda część może odczuwać określoną dolegliwość, której nie odczuwa inna, czy wykazywać ogromne możliwości fizyczne w jednym przypadku, a niepełnosprawność w innym. Jedynym, co stoi na przeszkodzie czerpania korzyści ze wszystkich swoich predyspozycji jest...ich nieświadomość. Najczęściej fragmenty osobowości nie mają pojęcia o swoich wzajemnych talentach, nie pamiętają swoich osiągnięć, a przejścia z jednej persony do drugiej są nieplanowane. Mimo to umysły i ciała osób z dysocjacyjnym zaburzeniem tożsamości zdają się być tajemnicą ludzkiego potencjału.

Autor: Aneta Stasiak

BIBLIOGRAFIA:

  1. Badura-Madej W., Dobrzyńska-Mesterhazy A., (2004). Wpływ traumy na funkcjonowanie dziecka-świadka, Dziecko Krzywdzone, nr 1, s. 1-12.
  2. Boon S., Steele K., van der Hart O., (2011). Zaburzenia dysocjacyjne po traumie. Trening umiejetności, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
  3. Orlof W., Wilczyńska K., Waszkiewicz N., (2018). Dysocjacyjne zaburzenie tożsamości (osobowość mnoga) – powszechniejsze niż wcześniej sądzono, Psychiatria, tom 15, nr 4, s. 228-233.
  4. Stankiewicz S., Golczyńska M., (2006). Spór o osobowość mnogą: zagadnienie teoretyczne czy praktyczne?, Psychiatria Polska, tom XL, nr 2, s. 233-243.
  5. Tomalski R., Pietkiewicz I., (2019). Rozpoznawanie i różnicowanie zaburzeń dysocjacyjnych – wyzwania w praktyce klinicznej, Czasopismo Psychologiczne, nr 25, s. 43-51.
  6. Wciórka J., Pużyński S., (2007). Klasyfikacja zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania w ICD-10. Badawcze kryteria diagnostyczne. Warszawa: Uniwersyteckie Wydawnictwo Medyczne „Vesalius”

         


Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.