Jestem wśród ludzi

Niewidzialne życie, czyli sytuacja rodzeństwa osób z niepełnosprawnościami

Niepełnosprawność jednego z członków rodziny nieuchronnie zmienia jej funkcjonowanie. Pojawiają się nowe wyzwania, na które niekoniecznie da się przygotować, a plany na przyszłość często ulegają weryfikacji. W związku z powyższym w literaturze naukowej możemy znaleźć wiele badań analizujących funkcjonowanie rodzin, gdzie jeden z członków jest osobą niepełnosprawną lub cierpi na chorobę przewlekłą. Jednakże owe badania skupiają się najczęściej na wpływie danej sytuacji na chore dziecko bądź jego rodziców, a stan zdrowego rodzeństwa często jest pomijany (Boruszak, Gryglicka, 2014). Natomiast istniejące badania wykazały, że posiadanie niepełnosprawnego rodzeństwa może mieć negatywny wpływ na ich funkcjonowanie (Karpińska, 2018).

Czym jest niepełnosprawność?

W zależności od dziedziny nauki, na której się koncentrujemy, możemy spotkać się z różnymi definicjami niepełnosprawności. Jednym z modeli, próbujących nazwać to zjawisko jest model psychospołeczny, który definiuje ją jako: ,,złożoną relację między środowiskiem, ciałem i psyche, która wyklucza określone osoby z pełnego uczestnictwa w interpersonalnych, społecznych, kulturowych, ekonomicznych i politycznych sprawach’’(Marks, 1999).

Na stronie internetowej Światowej Organizacji Zdrowia możemy przeczytać, że ponad bilion osób – czyli ok. 15% światowej populacji żyje z jakąś formą niepełnosprawności, a liczba ta ciągle wzrasta. Widzimy zatem, iż nie jest to rzadkość, przy czym niejednokrotnie system pomocy ze strony Państwa jest nieobecny bądź niewystarczający.

Funkcjonowanie zdrowego rodzeństwa w obliczu niepełnosprawności brata lub siostry

Rodzina stanowi system, w którym każdy z elementów wpływa na siebie nawzajem (Siewierska, Śliwczyńska, Namysłowska, 2008). Zatem niepełnosprawność jednej osoby wpływa na każdego z jej członków, przy czym ów stosunek, zależy od wielu czynników. Jednym z nich jest stosunek rodziców do dziecka zdrowego oraz chorego – w zależności od ich zachowania względem dzieci, tego czy faworyzują jedno z nich, bądź poświęcają mu więcej uwagi – będzie to wpływać na rozwój zdrowego dziecka oraz jego stosunek do niepełnosprawnego rodzeństwa (Boruszak, Gryglicka, 2014). Wolf, Fisman, Ellison i Freeman (1998) twierdzą, iż zdrowe rodzeństwo może doświadczać mniejszej uwagi ze strony rodziców, zwiększonych obowiązków opiekuńczych względem brata lub siostry, istnieje również większe ryzyko złych relacji rówieśniczych, rzadszego uczestnictwa w zajęciach na świeżym powietrzu oraz utraty towarzystwa.

W 1993 przebadano rodzeństwo chłopców z zaburzeniami ze spektrum autyzmu i porównano ich do rodzeństwa osób zdrowych. Badania pokazały, iż pierwsza wspomniana grupa uzyskiwała wyższe wyniki w skalach mierzących depresję – w porównaniu do grupy kontrolnej (Gold, 1993). Również w literaturze tematu możemy znaleźć informację, iż rodzeństwo osób niepełnosprawnych przejawia podwyższone ryzyko wystąpienia trudności adaptacyjnych czy zaburzeń emocjonalnych (Pisula, 2007). Co więcej, rodzeństwo osób z niepełnosprawnością często może odczuwać takie emocje jak złość, wstyd, lęk czy poczucie winy – natomiast to, jakie uczucia są przejawiane, zależy od m.in. takich czynników jak wiek, płeć, liczba dzieci w rodzinie, relacja dziecka zdrowego z rodzicami czy stopień niepełnosprawności chorego dziecka (Karpińska, 2018). Warto również wspomnieć, iż często zdrowe dziecko zostaje obciążone licznymi obowiązkami domowymi, oczekuje się z jego strony większej samodzielności, a także wymaga się od niego opieki nad chorym bratem lub siostrą (Stepulak, Łukasiewicz, 2017).

W powyższym fragmencie nie wymieniłam wszystkich konsekwencji posiadania niepełnosprawnego rodzeństwa, jednakże nie to było moim zamiarem. Za cel tego artykułu uważam zwrócenie uwagi na tą grupę osób i pokazanie, że oni też często potrzebują pomocy i wsparcia, bądź po prostu zrozumienia ze strony innych.

Jednakże, posiadanie niepełnosprawnego rodzeństwa nie wiąże się tylko z negatywnymi konsekwencjami, lecz może mieć wiele pozytywnych następstw. Przykładowo, z badań przeprowadzonymi przez Anielę Korzon wynika, iż posiadanie brata lub siostry z niepełnosprawnością sprawa, iż osoby te są bardziej otwarte w stosunku do innych, chętniej pomagają słabszym, potrzebującym czy też łatwiej dostrzegają ważne w życiu wartości (Bartnikowska, Kosakowski, Krause, 2008). Co ciekawe, niektóre badania pokazują, że posiadanie niepełnosprawnego rodzeństwa może wpływać pośrednio lub bezpośrednio na wybór ścieżki zawodowej (Żyta, 2013). Między innymi Marks, Matson i Barraza (2005) wykazali na gruncie empirycznym, iż osoby posiadające niepełnosprawne rodzeństwo, częściej wybierają zawody związane z pomaganiem innym.

Pomoc psychologiczna zdrowemu rodzeństwu w sytuacji posiadania brata lub siostry z niepełnosprawnością

Przedstawione powyżej dane świadczą o tym, iż często pomoc zdrowemu rodzeństwu osób z niepełnosprawnością jest niezbędna. Ponadto, w literaturze tematu możemy znaleźć informacje, że taka pomoc nierzadko okazuje się skuteczna. Tytułem przykładu Naylor i Prescott (2004) sprawdzili skuteczność grupy wsparcia u rodzeństwa osób z zaburzeniami uczenia się. Wiek uczestników mieścił się w przedziale 8-12 lat. Spotkania te miały za zadanie pozwolić zdrowym dzieciom poświęcić trochę czasu dla siebie, a także umożliwić im kontakt z innymi osobami, które posiadają brata lub siostrę z niepełnosprawnością. Sesje miały mieć charakter zarówno rozrywkowy, jak i terapeutyczny. Grupa wsparcia była prowadzona przez dwie godziny, co dwa tygodnie, przez okres pięciu miesięcy. Dzieci brały udział w licznych aktywnościach, takich jak: granie w różne gry na świeżym powietrzu, uczestniczenie w jednodniowych wycieczkach czy wizytach kulinarnych, a także miały możliwość stworzenia kolażu na swój temat i swoich doświadczeń. Trzykrotnie przeprowadzono rozmowę indywidualną z uczestnikami badania: podczas pierwszej sesji, w połowie trwania tej grupy, a także po zakończeniu wszystkich spotkań. Czas trwania tej grupy wsparcia został przedłużony z 12 na 20 tygodni, z uwagi na prośbę jej uczestników, a także z powodu spostrzeganej przez nich skuteczności. Autorzy wskazują na następujące pozytywne konsekwencje uczestniczenia przez dzieci w takiej grupie, a mianowicie nastąpiło:

  • Zwiększenie samooceny,
  • Zwiększenie jakości życia,
  • Większa skłonność do wchodzenia w interakcje społeczne,
  • Zwiększenie posiadanych strategii radzenia sobie z rodzinną sytuacją,
  • Lepsze rozumienie problemów dotyczących niepełnosprawności.

Dodatkowo, rodzeństwo dzieci z niepełnosprawnościami uznało, iż bycie częścią takiej grupy wsparcia pomogło im zmniejszyć poczucie izolacji wynikające z posiadania chorego brata lub siostry.

Podsumowanie

Pierwszy człon tytułu tego artykułu brzmi ,,niewidzialne życie’’, gdyż często zapomina się o rodzeństwie osób z niepełnosprawnościami. Jednakże, jak widzimy powyżej, często właśnie te dzieci potrzebują mnóstwa miłości, uwagi i zrozumienia od innych ludzi – zarówno ze strony rówieśników, jak i osób dorosłych. Posiadanie niepełnosprawnego brata i siostry może być istotnym czynnikiem ryzyka, jednak nie musi tak być. Wiele zależy od sytuacji socjalno-ekonomicznej rodziny, postrzeganego wsparcia ze strony innych czy sposobu funkcjonowania chorego rodzeństwa (Boruszak, Gryglicka, 2014). Jednak najważniejszą kwestią w moim odczuciu jest to, iż należy po prostu pamiętać, że te dzieci ,,są’’ i często potrzebują pomocy i wsparcia. Kiedy mamy już taką świadomość, jesteśmy już o krok bliżej do podjęcia działania, aby poprawić komfort życia rodzeństwa dzieci z niepełnosprawnościami.

Bibliografia:

  1. Bartnikowska, U., Kosakowski, C., Krause, A. (2008). Współczesne problemy pedagogiki specjalnej (No. 7). Wydawnictwo Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.
  2. Boruszak, J., Gryglicka, H. (2014). Sytuacja zdrowego rodzeństwa w rodzinie z dzieckiem przewlekle chorym. Nowa Pediatr3, 103-110.
  3. Gold, N. (1993). Depression and social adjustment in siblings of boys with autism. Journal of autism and developmental disorders23(1), 147-163.
  4. https://www.who.int/health-topics/disability#tab=tab_1
  5. Karpińska, A. (2018). Rodzeństwo osób z niepełnosprawnością intelektualną - przegląd piśmiennictwa. Pobrane z: https://repozytorium.umk.pl/handle/item/6248
  6. Marks, D. (1999). Dimensions of oppression: Theorising the embodied subject. Disability & Society14(5), 611-626.
  7. Marks, S. U., Matson, A., Barraza, L. (2005). The impact of siblings with disabilities on their brothers and sisters pursuing a career in special education. Research and Practice for Persons with Severe Disabilities30(4), 205-218.
  8. Naylor, A., Prescott, P. (2004). Invisible children? The need for support groups for siblings of disabled children. British Journal of Special Education31(4), 199-206.
  9. Pisula, E. (2007). Rodzice i rodzeństwo dzieci z zaburzeniami rozwoju, Wyd. Naukowe Uniwer. Warszawskiego, Warszawa.
  10. Siewierska, A., Śliwczyńska, J., Namysłowska, I. (2008). Czy możliwa jest diagnoza systemowa?. Psychiatria Polska42(1).
  11. Stepulak, M. Z., Łukasiewicz, J. (2017). Wielowymiarowe ujęcie niepełnosprawności. Lublin: Innovatio Press Wydawnictwo Naukowe Wyższej Szkoły Ekonomii i Innowacji
  12. Wolf, L., Fisman, S., Ellison, D., Freeman, T. (1998). Effect of sibling perception of differential parental treatment in sibling dyads with one disabled child. Journal of the American Academy of Child & Adolescent Psychiatry37(12), 1317-1325.
  13. Żyta, A. (2013). Aspiracje zawodowe rodzeństwa pełnosprawnego podyktowane doświadczeniem niepełnosprawności w rodzinie. Interdyscyplinarne Konteksty Pedagogiki Specjalnej, (3), 21-29.

Studentka IV roku psychologii realizująca ścieżki specjalizacyjne z psychologii klinicznej człowieka dorosłego oraz psychologii sądowej. Miłośniczka książek. Zainteresowania: psychotraumatologia, psychoneuroendokrynologia, medycyna urazowa, nauka języków obcych. Kontakt: izabela.g.antosiewicz@gmail. (...)


Czy mi wybaczysz?

Istnienie człowieka od zawsze związane jest z kontaktem z drugą osobą. Jesteśmy istotami społecznymi, a co za tym idzie, żeby przeżyć potrzebujemy nawiązywać relacje międzyludzkie. Oprócz wsparcia, wymiany doświadczeń, naszym częstym „towarzyszem” są konflikty i nieporozumienia. Jako istoty myślące, intencjonalnie lub nie, możemy wyrządzić komuś krzywdę. Skrajnym przejawem okrucieństwa jednego człowieka wobec drugiego są przykłady zaczerpnięte z historii naszych dziejów: tortury stosowane w średniowieczu (pręgierz, łamanie kołem), wojny czy kary śmierci. Mniej drastyczne obrazy krzywdy możemy znaleźć w codziennym życiu. Nie znam statystyk, ale podejrzewam, że co najmniej 50% dzieci ma żal do swoich rodziców, w małżeństwach zdarzają się zdrady, ludzie oszukują się wzajemnie, łamią słowa, nie dotrzymują obietnic. Wniosek nasuwa się jeden: w rzeczywistości człowieka istnieje cierpienie, nie tylko to wywołane przez bycie człowiekiem, ale też to spowodowane przez drugą osobę. Trudno jest żyć z bagażem krzywdy wyrządzonej przez bliskiego, dlatego jesteśmy wyposażeni w pewną umiejętność – umiejętność do przebaczenia.

Czym jest przebaczenie?

Zanim przedstawię definicję przebaczenia, warto poznać pionierów badań w tej dziedzinie. Jednym z nich był E.L. Worthington – psycholog, człowiek, który przebaczył mordercy swojej własnej matki! (Worthington, 2001). Czy myślisz, że umiałbyś wybaczyć takiej osobie?

Kolejnym zasłużonym badaczem przebaczenia i autorem jednej z definicji tej zdolności, był Robert Enright. Według niego, przebaczenie polega na podjęciu decyzji o tym, że chce się przebaczyć, a następnie na zastąpieniu negatywnych uczuć żywionych wobec sprawcy, takimi jak: empatia czy współczucie (Freedman, Enright, 1996). Wynika z tego, iż przebaczenie jest świadomym wyborem, którego dokonuje człowiek. Pomyśl o osobie, która Cię skrzywdziła (jeśli nie masz takiej obok, użyj wyobraźni) i rozważ, co możesz zrobić: możesz się na niej zemścić, czyli oddać „pięknym za nadobne”, możesz po prostu unikać kontaktów z tą osobą. Wtedy powstaje ryzyko, że stracisz ważną dla Ciebie relację. Możesz też przebaczyć (McCullough, 2001). I choć sam proces wybaczenia jest długotrwały i wiąże się z ponownym przywołaniem urazu, to zgodnie z badaniami, osoby skłonne do przebaczania cechują się lepszym zdrowiem psychicznym, a także nawiązują wiele wartościowych relacji interpersonalnych (Zarzycka, 2016).

Oprócz podanej przez Enrighta definicji przebaczenia, w literaturze można znaleźć jeszcze wiele innych. De facto każda z nich wnosi coś unikalnego do naszego rozumienia tego konstruktu, ale jednocześnie mają one pewne cechy wspólne (Zarzycka, 2016), takie jak:

  • doznanie głębokiej krzywdy;
  • krzywda wyrządzona drugiej osobie;
  • podjęcie decyzji o przebaczeniu przez osobę skrzywdzoną;
  • niezależność przebaczenia od zadośćuczynienia sprawcy.

Mając na uwadze potoczne skojarzenia z przebaczeniem, warto podkreślić, że nie jest ono biernym znoszeniem cierpienia. Mówiąc w języku teologii – noszeniem krzyża. Nie jest też usprawiedliwianiem osoby krzywdzącej, ani jej akceptowaniem mimo tego, co zrobiła. Przebaczenie to także nie pojednanie, ponieważ w przeciwieństwie do tego drugiego, nie wymaga obecności, ani aktywnego uczestnictwa osoby, która skrzywdziła (Jastrzębska, 2016). Choć oczywiście znacznie łatwiej wybaczyć, gdy krzywdziciel wyrazi choć trochę skruchy i przeprosin (Zarzycka, 2016). Innymi słowy, pojednanie zachodzi między dwiema osobami, potocznie można stwierdzić, że to po prostu pogodzenie się. Przebaczenie natomiast może być indywidualne (Worthington, 1998).

O przebaczeniu wiele się czyta, słyszy i mówi. Sporo na ten temat można znaleźć we współczesnych przekazach medialnych. Na przykład w filmach. Jeden z nich „Bez mojej zgody” w reżyserii Nicka Cassavetesa w 2009 roku, powstały na podstawie książki Jodi Picoult, pokazuje, że można przebaczyć nawet bardzo dużą krzywdę, wyrządzoną przez najbliższych.

Wyobraź sobie, że przyszedłeś na świat, nie dlatego, żeby żyć i dać radość rodzicom, ale dlatego, żeby ratować życie swojej siostrze, która ma białaczkę. Jesteś potrzebny/a po to, aby oddać jej krew i niezbędne narządy. Rodzice chcieli Cię na świecie z pobudek czysto instrumentalnych – po to, żeby uratować swoje drugie dziecko. Przebaczyłbyś swoim rodzicom taki czyn?

Od chęci zemsty do przebaczenia

Podobnie jak definicji, także i modeli przebaczania jest wiele. Jednak w tym krótkim tekście, chciałabym się skupić, na jednym z nich, który w moim odczuciu najlepiej oddaje istotę tego, czym jest wybaczanie. Model R. Enrighta (1998) zakłada, że ten proces składa się z 4 etapów. Najpierw osoba skrzywdzona przechodzi przez tzw. fazę odkrywania. Odkrywa swój ból oraz cierpienie, którego doznała przez krzywdziciela. W tym miejscu warto powołać się na fragment książki ”Wyzwolony umysł” S. C. Hayesa (2020). W jednym z rozdziałów przedstawiona jest pacjentka, która jako mała dziewczynka doświadczyła molestowania seksualnego. Chcąc mimo wszystko żyć normalnie, starała się nie myśleć o tym doświadczeniu. Można by napisać, używając słownictwa terapii Akceptacji i Zaangażowania, że unikała tego doświadczania. To spowodowało tzw. rewiktymizację – kobieta, nie konfrontując się z wcześniejszym bólem, ponownie została wykorzystana seksualnie. Wsiadając do auta obcego mężczyzny nie przypuszczała, że on może chcieć ją skrzywdzić, bo nie miała możliwości, aby wyciągnąć wnioski ze swoich przeszłych doświadczeń. Faza odkrywania jest zatem bardzo ważna. Człowiek staje bowiem twarzą w twarz z krzywdą.

Następnie nadchodzi czas na podjęcie decyzji o przebaczeniu. Na tym etapie osoba świadomie podejmuje decyzję, że pragnie przebaczyć. Chce patrzeć na osobę, która wyrządziła jej krzywdę jak na kogoś wartościowego, a nie tylko przez pryzmat czynu, którego się dopuściła. Gdy decyzja zostanie podjęta, należy zacząć pracować nad swoim doświadczaniem.

W fazie pracy, jednostka zmienia swój sposób myślenia, następuje (jakby to powiedział A. Beck, czy inny terapeuta poznawczy) tzw. poznawcze przeformułowanie. Czyli zachodzi zmiana myślenia o sobie i co najważniejsze o drugiej osobie (Leahy, 2008). Wychodząc poza swoje dotychczasowe schematy, możemy uzyskać wgląd w motywy działania sprawcy, jesteśmy w stanie oddzielić osobę krzywdzącą od czynu, który popełniła i postrzegać ją jako człowieka, a nie potocznie mówiąc, jako potwora.

W końcowej fazie - na etapie wychodzenia, pojawia się już przebaczenie. Uwalniamy się od chęci zemsty i nienawiści wobec drugiej osoby. Jesteśmy nawet w stanie dać jej przysłowiową drugą szansę i nawiązać z nią ponowną więź. W języku polskim, istnieje przysłowie „Dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi”, ale z drugiej strony, kto z nas nigdy nie popełnił żadnego błędu, nigdy nie wyrządził krzywdy bliskiemu?

Przebaczenie – „z czym to się je?”

Nie pisałabym o przebaczeniu, gdyby nie fakt, że umiejętność wybaczania wiąże się z wieloma pozytywnymi skutkami. Pomijając już to, iż osoby skłonne do przebaczenia rzadziej zmagają się z depresją czy lękiem, warte podkreślenia jest też, iż konstrukt ten koreluje dodatnio z empatią (Zarzycka, 2016), czyli zdolnością do dostrzegania emocji innych ludzi i traktowaniu ich z szacunkiem (Stachowicz, 2019). Pozytywny związek istnieje także między zdolnością do wybaczania a wdzięcznością (Szcześniak, Król, Szałachowski, Kaliczyńska, Tabosa, 2017). Wdzięczność natomiast wiąże się z szeregiem pozytywnych konsekwencji, takich jak nawiązywanie satysfakcjonujących relacji międzyludzkich, odczuwanie częściej niż osoby niewdzięczne pozytywnych emocji, większą duchowością, która z kolei sprzyja naszemu dobrostanowi (Gruszecka, 2011).

W jednym z badań wykazano, że przebaczenie zmniejsza ryzyko samouszkodzeń, a tym samym ryzyko podjęcia próby samobójczej czy po prostu samobójstwa (Lawler i in. 2003). Osoby skłonne do przebaczania mniej ruminują – czyli rzadziej odbiegają od sławnego ostatnimi czasy, tu i teraz. Co naprawdę zaskakujące, to także fakt, iż przebaczenie wiąże się z niższym ciśnieniem tętniczym.

Jeśli chodzi o osobowość, to w badaniach potwierdzono ujemny związek przebaczenia z neurotyzmem, dodatni z ekstrawersją, a także z ugodowością (Zarzycka, 2016). Nie znaczy to, iż mając określone cechy osobowości, nigdy nie będziemy w stanie wybaczyć. Możemy trenować, co w swoim badaniu longitudinalnym (podłużnym) pokazali Lin i wsp. (2004). Zastosowali oni wobec osób uzależnionych od substancji psychoaktywnych, terapię wybaczania (foregiveness therapy). Celem było zredukowanie u nich poziomu agresji. Z osobami badanymi, pracowano zgodnie z kolejnością etapów modelu Enrighta opisanego powyżej. Co się okazało? Ujawnienie skrywanej dotychczas złości, wobec tych, którzy krzywdzili, a także okazanie życzliwości sprawcy i przebaczenie mu, pomagało zmniejszyć poziom agresji i wyjść z nałogu.

Czy mogę wybaczyć sobie?

Wskaźniki zaburzeń psychicznych w ostatnich latach rosną, są też częściej niż kiedyś rozpoznawane. Przyczyn takiego stanu rzeczy, można by wymienić wiele. Jedną z nich prawdopodobnie jest niezdolność do wybaczenia sobie różnych popełnionych uczynków. Może tych związanych z krzywdą wyrządzoną drugiej osobie, może tych związanych z samym sobą, na przykład niemożność wybaczenia sobie odejścia od rodziny czy wyjazdu za granicę. Samoprzebaczenie (self-forgiveness), podobnie jak przebaczenie to proces, który obejmuje odpowiedzialność za swoje działania i jednocześnie uwolnienie się od negatywnych emocji skierowanych wobec siebie (Webb, Bumgarner, Conway-Williams, Dangel, Hall, 2017 za; Cleare, Gumley, O’Connor, 2018). Self-forgiveness przypomina definicją współczucie wobec samego siebie (self-compassion), czyli umiejętność okazania sobie troski i życzliwości, bycia wrażliwym na własne cierpienie (Neff, 2003 za; Dzwonkowska, 2011). Jednym ze składników self-compassion jest self-kindness, czyli wyrozumiałość wobec siebie w sytuacji, gdy nie spełniło się wszystkich założonych oczekiwań. Według Cleare i wsp. (2018) ten właśnie składnik ma związek z self-forgiveness. To motywacja do akceptacji samego siebie, nie pomimo, ale z wadami, a także potrzeba podjęcia działania naprawczego.

Pisząc o przebaczaniu sobie, warto wspomnieć o metodzie Radykalnego Wybaczania, której twórcą jest Colin Tipping (2005). Ów mężczyzna został zdradzony przez żonę i nie potrafił jej tego przebaczyć. Jednak po czasie, żal minął, zrozumiał, że tak naprawdę nie był szczęśliwy w związku i sam pośrednio, doprowadził do rozpadu swojego małżeństwa.

Tipping zaleca przejście poszczególnych etapów radykalnego wybaczenia, co jednocześnie oddaje definicję tej metody (Rient, 2019).

Po pierwsze, należy opowiedzieć komuś swoją historię. Przypomina to trochę fazę odkrywania Enrighta. Słuchający nie może w tym czasie interpretować, ani komentować. Jego rolą jest tylko zrozumienie i akceptacja mówcy. Następnie osoba skrzywdzona, wyraża wszystkie swoje uczucia: ból, gniew, frustrację. Potem można już swobodnie przejść, do zmiany schematów poznawczych. Tipping nazywa ten etap fazą odrzucania dawnej interpretacji. Innymi słowy, gdy na przykład, ktoś obwinia się o to, że zdradził swoją żonę/męża i nie może sobie tego wybaczyć, szukamy wraz z tą osobą szerszej możliwości spojrzenia na tę sprawę. Można się zastanowić, dlaczego ktoś tak zrobił. Nie dlatego, że jest podłym człowiekiem i „nie ma serca”, ale może dlatego, iż był wychowany w rodzinie, gdzie wartość jaką jest wierność, nie była ceniona. Tu znów pragnę podkreślić, że nie jest to usprawiedliwienie, ale tylko nadanie zdarzeniu bardziej obiektywnego oglądu.

Gdy głębiej zrozumiemy swoje postępowanie, albo innej osoby, następuje etap nowej perspektywy, który można opisać jednym zdaniem – każde cierpienie ma swój sens. Ta faza pozwala zobaczyć więcej, nauczyć się na błędach, znaleźć inne możliwości. Na końcu następuje wybaczenie.

Krótka refleksja

Obecnie zmagamy się z wieloma problemami: zawodowymi, finansowymi, a także relacyjnymi. Relacje tworzą nieodłączną część naszego życia, a samotność nie służy nikomu, źle wpływa na nasze zdrowie psychiczne. Nawet tzw. samotnicy zapewne potrzebują się czasem z kimś spotkać. Z tych powodów niezmiernie ważne jest, abyśmy nauczyli się jak najlepiej żyć w społeczeństwie, abyśmy potrafili spojrzeć na człowieka z perspektywy jego historii i tego, co przeżył, a nie tego, jak nas potraktował. Ktoś mógłby mi zarzucić, że „łatwo się pisze, trudniej zrobić”. W moim osobistym odczuciu, przebaczenie jest bardzo trudnym procesem, który może zająć nawet kilka lat. Tekst nie ma na celu skłonić do przebaczenia tym, którym nie potrafimy wybaczyć, ale jedynie podkreśla jak ważna jest ta umiejętność. Nie tyle dla innych, ale dla nas samych, dla naszego lepszego samopoczucia i zdrowia.

Pomijając już wszelkie powyższe rozważania, nasuwają się niezmienne pytania: Czy da się wybaczyć wszystkie krzywdy jakich doznaliśmy? Czy może jest granica, po której przekroczeniu przebaczenie nie jest już możliwe?

Literatura cytowana:

  1. Cleare, S., Gumley, A., O'Connor, R. C. (2019). Self‐compassion, self‐forgiveness, suicidal ideation, and self‐harm: A systematic review. Clinical psychology & psychotherapy26(5), 511-530.
  2. Dzwonkowska, I. (2011). Współczucie wobec samego siebie (self-compassion) jako moderator wpływu samooceny globalnej na afektywne funkcjonowanie ludzi. Psychologia Społeczna6(16), 49-66.
  3. Enright R. D., Coyle, C. T. (1998). Researching the process model of forgiveness within psychological interventions, w: Dimensions of forgiveness: Psychological research and theological perspectives, Everett L. Worthington (red.), Templeton Foundation, 139–161.
  4. Freedman, S. R., Enright R. D. (1996). Forgiveness as an intervention goal with incest survivors. Journal of Consulting and Clinical Psychology, 64(5), 983.
  5. Gruszecka, E. (2011). Wdzięczność a szczęśliwe życie. Psychologia Społeczna6(19), 316-329.
  6. Hayes C.S, Strosahl D.K, Wilson G.K. (2013). Terapia akceptacji i zaangażowania. Proces i praktyka uważnej zmiany. Kraków: WUJ.
  7. Jastrzębska, J. (2016). Przebaczenie i pojednanie w terapii. Kwartalnik Naukowy Fides et Ratio26, 128-138.
  8. Jaworski, R. (2016). Przebaczenie w psychoterapii. Paedagogia Christiana38(2), 141-160.
  9. Lawler, K.A., Younger J.W., Piferi R.L., Billington E., Jobe R., Edmondson K., Jones W.H. (2003). A Change of Heart: Cardiovascular Correlates of Forgiveness in Response to Interpersonal Conflict. Journal of Behavioral Medicine 26(5), 373–93.
  10. Leahy, R., L. (2008). Techniki terapii poznawczej. Podręcznik praktyka. Kraków: WUJ.
  11. Lin, W. F., Mack, D., Enright, R. D., Krahn, D., Baskin, T. W. (2004). Effects of forgiveness therapy on anger, mood, and vulnerability to substance use among inpatient substance-dependent clients. Journal of consulting and clinical psychology72(6), 1114-21.
  12. McCullough, M. E. (2001). Forgiveness: Who does it and how do they do it?. Current directions in psychological science10(6), 194-197.
  13. Szcześniak, M., Król, J., Szałachowski, R., Kaliczyńska, L., Tabosa, L. Psychologiczne wyznaczniki przebaczenia – badania empiryczne, w: Jazukiewicz Anna, Jazukiewicz Iwona (red.),  Kształtowanie sprawności moralnych. Szczecin 2017, s. 153-174.
  14. Worthington, E. L. (2001). Forgiving and Reconciling: Bridges to Wholeness and Hope. Downers Grove.
  15. Zarzycka, B. (2016). Psychologiczne koncepcje przebaczenia w relacjach międzyludzkich. Paedagogia Christiana37(1), 163-181.

Imię i nazwisko: Julia Celban Kierunek i rok studiów, specjalność: psychologia, rok III, psychologia zdrowia i jakości życia,  psychologia kliniczna Kontakt e-mail: julka129300@wp.pl Zainteresowania: psychologia zdrowia, psychologia zaburzeń odżywiania, psychodietetyka, muzyka - amatorska gra na skrzypcach. Dodatkowe doświadczenie: roczny wolontariat w Akademii Przyszłości, działalność w Zarządzie Studenckiego Koła Naukowego Psychologii Zdrowia. (...)


Kim jesteś, Calineczko?

„Niestety przypadłość tę określa się mianem choroby wiecznych dziewczynek, przez co często jesteśmy infantylizowane w wielu sytuacjach i postrzegane jako młodsze. Z powodu filigranowej budowy ciała mamy też ogromny problem ze znalezieniem pracy” – mówi Alicja zapytana o to, co jest najtrudniejsze w przypadku jej schorzenia. Do rozmowy z nią skłonił mnie jeden z najbardziej ciekawych i wpływowych reportaży przeczytanych przeze mnie w ubiegłym roku, autorstwa Marii Reimann pt. „Nie przywitam się z państwem na ulicy”. Tak często określa się Zespół Turnera, o którym moja rozmówczyni dowiedziała się, mając cztery lata i o którym pisze Reimann w swojej książce. Ta druga skupia się nie tylko na historii kobiet z tą kondycją genetyczną, lecz także na pojęciu niepełnosprawności, wciąż stanowiącego temat tabu w społeczeństwie.

W przypadku Zespołu Turnera, często mylonego z Zespołem Tourette’a, pojawiają się liczne problemy z jego nazewnictwem. Nierzadko można spotkać się z określeniem niepełnosprawności, jednak lekarze czy kobiety z ZT niechętnie określają go w taki sposób. Zwykle używa się pojęcia kondycja genetyczna. Schorzenie to dotyczy wyłącznie płci żeńskiej, spowodowane jest całkowitym bądź częściowym brakiem chromosomu X. Kobiety z ZT charakteryzują się niskim wzrostem (stąd wzięło się określenie Calineczka), niepłodnością lub bezpłodnością. Występują u nich także liczne problemy zdrowotne: osteoporoza, niedosłuch, problemy ze wzrokiem, cukrzyca czy problemy z tarczycą. Kobiety, które nie przyjmują hormonu wzrostu, osiągają najczęściej poniżej stu czterdziestu centymetrów wysokości. Alicja wspomina, że hormon ten jest refundowany przez państwo. Była jedną z pierwszych pięćdziesięciu osób w Polsce, które zaczęły go przyjmować. Dostawała go każdego dnia, od dziesiątego roku życia, aż do skończenia szkoły średniej. Obecnie ma sto pięćdziesiąt trzy centymetry wzrostu.

Wspomina, że wielokrotnie zmagała się z problemami ze znalezieniem pracy. Jeśli chodzi o miejsca, gdzie pracuje się fizycznie, to raczej nie stanowiło to trudności, jednak znalezienie zatrudnienia w zawodzie (z wykształcenia jest ekonomistką) było nie lada wyzwaniem. Mówi także o przypadku dziewczyny, która skończyła studia medyczne i z powodu niskiego wzrostu nie mogła nigdzie znaleźć pracy. O podobnej historii pisze również Maria Reimann. Jej rozmówczyni, Agata, niejednokrotnie doświadczyła dyskryminacji, a nawet od jednego z pracodawców usłyszała, że gdyby wiedział o tym, że pani taka mała, to nawet nie zdecydowałby się na zaproszenie jej na rozmowę kwalifikacyjną. Pomimo wykształcenia filologicznego kobieta od lat pracuje fizycznie, często ponad swoje siły, bowiem od dawna nie udało jej się znaleźć nic lepszego.

Co więcej, w poszukiwaniu informacji na temat tej kondycji genetycznej, internet wcale nie ułatwia sprawy. Informacje tam publikowane są często mocno przerysowane. Po wpisaniu w wyszukiwarkę hasła Zespół Turnera można natknąć się na zdjęcia, które bywają mylące, bo zawierają wszystkie możliwe charakterystyczne objawy. Tak naprawdę wiele tych fotografii powstało po to, by nauczyć studentów medycyny rozpoznawać to schorzenie. Jednak jak się okazuje, efekt jest odwrotny, bo ZT w rzeczywistości dość trudno rozpoznać, a obrazy znajdowane w internecie przyczyniają się do kreowania jego błędnego obrazu.

Maria Reimann, tłumaczka i antropolożka kultury, która jest osobą niedowidzącą, niejednokrotnie zwraca uwagę na pewne zjawisko, obecne w społeczeństwie. Oprócz, jakby to powiedział Gombrowicz, upupiających twierdzeń, jest też druga strona medalu. Osoby z niepełnosprawnością czy rozmaitymi schorzeniami postrzegane są jako te, które toczą nieustanną walkę. Stella Young, która w 2014 roku zaprezentowała swoje wystąpienie na TED talku, wspomniała, że kiedy była nastolatką, jej rodziców odwiedził członek lokalnej społeczności. Chciał wręczyć nagrodę nastolatce za specjalne zasługi, jednak rodzice dziewczyny przyznali, że tak naprawdę ich córka nie różni się niczym specjalnym od swoich rówieśników, oprócz tego, że porusza się na wózku inwalidzkim. Stella chodziła wówczas do szkoły, dobrze się uczyła, pracowała w salonie fryzjerskim swojej mamy, a wolny czas spędzała na oglądaniu seriali. Jak sama przyznała, nie robiła nic, co odróżniałoby ją od innych nastolatków. To nie była jedyna sytuacja, kiedy przez fakt, iż porusza się na wózku inwalidzkim, uważano ją jako tę, która powinna być motywacją dla innych. Dobitnie podkreśliła, że nie zamierza być niczyją inspiracją, wyłącznie dlatego, że codziennie wstaje z łóżka, bowiem jest to zwyczajne uprzedmiotowianie osób z niepełnosprawnością przez osoby pełnosprawne. Mówi, że patrzenie w taki sposób nie pozwala dostrzec tego, jakie tak naprawdę są te osoby, czym się interesują, jaką mają osobowość etc. Nazywa to zjawiskiem inspirational porn. Osoby z niepełnosprawnością mają motywować na zasadzie skoro ja mogę, ty również. Stają się obiektem inspiracji niczym aktorzy filmów pornograficznych stają się obiektem pożądania. W obu przypadkach dochodzi do uprzedmiotowienia. Stella wskazuje, że często przemówienia motywacyjne dotyczą osób z niepełnosprawnościami, tylko po to, by zadowolić innych, skłonić ich do działania. Niestety poza tym jednym aspektem, w wielu przypadkach nie wyróżnia ich nic szczególnego. Zabieg ten ma jedynie dobitnie ukazać, jak wielką tragedią jest niepełnosprawność i wzbudzić wzruszenie u odbiorcy. Young zaznacza jednak, że to nie ciało narzuca ograniczenia, a bariery stoją wyłącznie po stronie społeczeństwa. Zresztą kilkadziesiąt lat temu Związek Niepełnosprawnych Fizycznie przeciwko Segregacji wprowadził rozróżnienie następujących słów: niesprawność oraz niepełnosprawność. Pierwsze z nich oznacza uszkodzenie, związanie z faktycznym, biologicznym deficytem, zaburzeniem funkcjonowania albo brakiem jakiegoś narządu. Z kolei drugie z nich nawiązuje do postawy społeczeństwa, które często dyskryminuje osoby z niepełnosprawnościami, unika ich czy traktuje w sposób opisany przez Stellę. Rozróżnienie to zostało przyjęte także przez WHO.
Autorka książki dużo uwagi poświęca także rodzicom – swoim oraz kobiet z ZT. Wiele z nich przyznało, że pierwszym, dostrzegalnym objawem było wyraźne spowolnienie wzrostu. Jednak lekarze w wielu przypadkach uspokajali, mówiąc, że dziewczynki zdążą jeszcze podrosnąć. Alicja dowiedziała się dość wcześnie. Lekarz skierował ją na badania, ponieważ miała płetwistość szyi, czyli obecność fałdu skóry na jej bocznej powierzchni. Marzena, z którą rozmawiała Reimann, poznała diagnozę, mając jedenaście lat. Przyznaje, że była wściekła. Wszystko wydawało się przecież takie normalne – chodziła do szkoły, była pilną i lubianą przez nauczycieli uczennicą. Wiadomość o zespole była czymś szokującym.

A oprócz wspomnianych zachowań ze strony pracodawców można również mówić o wykluczeniu i dyskryminacji? Alicja w odpowiedzi na to pytanie przytacza historię, kiedy to jako mała dziewczynka, podczas uroczystości związanych z Pierwszą Komunią Świętą spotkała się z komentarzami innych, którzy byli zdziwieni jej wzrostem oraz myśleli, że jest znacznie młodsza od swoich rówieśników. W szkole raczej nie miała problemów, jednak zajęcia z wychowania fizycznego stanowiły problem. Była znacznie mniej sprawna fizycznie niż rówieśnicy. Przez to często w sportach zespołowych drużyna, w której była, przegrywała. Starała się także unikać sportu, głównie też przez wadę serca sprawiającą dość dużo problemów. W późniejszych latach była zwalniania z tych zajęć.

Wspominając innych o ZT raczej nie zdarzyło jej się spotkać z negatywną reakcją czy nieprzychylnymi komentarzami, chociaż w młodości spotykała się z infantylizacją. Przyznaje również, że znacznie bardziej woli spotkania w kameralnym towarzystwie, gdyż podczas większych imprez, liczących jakieś 20-30 osób, czasami czuje się niewidzialna. W dzieciństwie i będąc nastolatką nie miała problemów z akceptacją siebie. Dopiero w wieku dwudziestu siedmiu lat, kiedy zdecydowała się na terapię grupową, zaczęła zauważać pewne mechanizmy stosowane nieświadomie, skłaniać się do refleksji. To wtedy przeżyła bunt. Miała żal, głównie do matki, która była często nadopiekuńcza. Z czasem zrozumiała także, że ZT nie jest schorzeniem, które wyłącznie ogranicza czy coś odbiera. Przeciwnie.

A czy jest może coś, co byłoby idealnym podsumowaniem wypowiedzi Alicji? Jak sama przyznała, ciężko jest jej powiedzieć, gdzie szukać rzetelnych informacji na temat ZT. W Polsce istnieje Stowarzyszenie Pomocy Chorym z Zespołem Turnera. Na ich stronie można znaleźć wiele przydatnych materiałów i uzyskać pomoc. Alicja przyznała, że sama niejednokrotnie myślała o tym, by stworzyć miejsce, w którym mogłaby dzielić się swoim doświadczeniem i przemyśleniami. Często informacje na temat tej kondycji genetycznej są przerysowane i niezgodne z prawdą. Może to pozwoliłoby przełamać liczne stereotypy i utarte schematy myślowe?

Bibliografia:

  1. Reimann M, Opowiadanie niepełnosprawności. Esej autoetnograficzny. ,,Studia de Cultura”, 2018, nr 10 (I)
  2. Reimann M., Nie przywitam się z państwem na ulicy. Szkic o doświadczeniu niepełnosprawności, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2019
  3. Rodacka K., Inspiration porn, czyli gdzie nie szukać inspiracji, Inspiration porn, czyli gdzie nie szukać inspiracji,https://magazynkontakt.pl/inspiration-porn-czyli-gdzie-nie-szukac-inspiracji/ dostęp: 25.02.2021
  4. Wiśniewski A., Zespół Turnera. Przewodnik dla chorych i ich rodzin, https://turner.org.pl/zespol-turnera-poradnik-dla-chorych-i-ich-rodzin, dostęp: 25.02.2021
  5. Young S., I’m not here for your inspiration, thank you very much, tłum. Kornelli Szyszka TEDxSydney, https://www.ted.com/talks/stella_young_i_m_not_your_inspiration_thank_you_very_much, dostęp: 25.02.2021


 

Jestem studentką pierwszego roku psychologii. W późniejszych latach chciałabym wiązać z psychologią kliniczną oraz psychologią kliniczną dzieci i młodzieży. Interesuję się literaturą - czytam głównie powieści pisarzy polskich i zagranicznych o tematyce psychologicznej, historycznej, rzadziej fantastycznej. Lubię także pisać, szczególnie dłuższe formy. (...)


Seks po 50-tce

Po prostu seks

„SEKSUALNOŚĆ CZŁOWIEKA” – temat bardzo ważny, dotyczący każdego z nas niezależnie od wieku, jednak wciąż bardzo delikatny, a w niektórych krajach nawet zabroniony. Seksualność i związana z nią płciowość stanowią ważne determinanty ludzkiej tożsamości. To właśnie ona wyzwala w człowieku to, co piękne: miłość, szczęście, przyjemność, spełnienie, poczucie bezpieczeństwa, akceptacji, jedności i oczywiście rodzicielstwo (Izdebski, 2012). Niestety z seksualnością łączą się również negatywne strony. Seks czasem staje się problemem - w relacjach społecznych, w poszukiwaniach własnego Ja oraz kiedy przeradza się w przemoc, pornografię, prostytucję, pedofilię, a nawet handel ludźmi.

Seks poprzez rozwój cywilizacyjny wyszedł z przestrzeni prywatnej do publicznej, można uznać, że stał się „modny”. Ludzie dzięki filmom, w których coraz odważniej prezentuje się tematykę erotyczną, mają większa wiedzę i „apetyt” na poprawienie/urozmaicenie własnej sfery seksualnej. Aktywność stała się towarem. Dziś nie szokują nas romanse polityków oraz „krzyczące” billboardy z obnażonymi kobietami i jednoznacznymi hasłami reklamowymi. Intymność nie jest już zamknięta, stała się medialnym, codziennym elementem naszego życia.

Seksualność osób po 50 roku życia

Osoby po 50 roku życia według klasyfikacji Ericksona (2000) są na przełomie między średnią a późną starością. Mimo, że okres ten może wiązać się z kryzysem wieku średniego, syndromem pustego gniazda czy też wypaleniem zawodowym, to takie osoby najczęściej są pełne sił, przeważnie w dobrym zdrowiu oraz wciąż zdeterminowane i chętne do różnego rodzaju aktywności (Wojciszke, 2005).

Po ukończeniu 50 roku życia libido przeważnie stopniowo maleje. Jest to problem, kiedy jeden z partnerów czuje się niezaspokojony, a potrzeby seksualne kochanków są coraz bardziej rozbieżne (Izdebski, 2012). Nie zawsze jednak jest to powód do zmartwień, ponieważ niektórym związkom mniejsza częstość stosunków nie przeszkadza. Akty seksualne rekompensują czułościami, pieszczotami oraz miłością i przywiązaniem. Wynika z tego, że zdolności do przeżyć i satysfakcji seksualnej mogą być nadal intensywne, pomimo tego, iż partnerzy nie współżyją ze sobą tak często, jak dawniej (Izdebski, 2012; Westheimer 2006).

Jak to jest u kobiet, a jak u mężczyzn?

Menopauza (czyli trwałe zaprzestanie miesiączkowania wywołane utratą aktywności jajników) przypada na okres 50-52 roku życia (Spec, Spec, Studzińska, 2014; Speroff, Fritz, 2004). Ściany pochwy robią się cieńsze i mniej elastyczne, a sama pochwa się zwęża i skraca. Dodatkowo, spada stopień lubrykacji, przez co stosunki są odbierane jako nieprzyjemne, a czasem nawet bolesne. Zdarza się, że trudniejsze są stany emocjonalne i psychiczne, jakich kobieta doświadcza w trakcie przekwitania. Dolegliwości wyżej wymienione można zniwelować albo przynajmniej złagodzić poprzez stosowanie hormonalnej terapii zastępczej, suplementację estrogenami czy też używanie lubrykantów (Izdebski, 2012). Literatura podaje kilka dysfunkcji seksualnych występujących w okresie menopauzalnym. Są nimi:

  • Dyspareunia – odczuwany ból w okolicach sromu, wewnątrz pochwy lub głęboko w miednicy małej. Odczucie kłucia, pieczenia, skrajnej tkliwości (Spec i in., 2014).
  • Zespół obniżonego popędu seksualnego - spadek lub utrata libido/pożądania seksualnego. Charakteryzuje się brakiem fantazji seksualnych oraz chęci na współżycie (Spec i in., 2014).

Mimo wszystko, to mężczyźni po 50 roku życia są bardziej narażeni na dysfunkcje seksualne niż kobieta w tym samym wieku. Największym problemem z jakim zmagają się oni, to zaburzenia erekcji członka, co wiąże się ze spadkiem androgenów w organizmie. Erekcja prącia pojawia się wolniej i jest słabsza, a czas refrakcji po orgazmie się wydłuża (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019). Jednakże, w odróżnieniu od kobiet, mężczyźni zachowują zdolność płodzenia do późnego wieku (Izdebski, 2012). Przyczyny zaburzeń seksualnych u płci męskiej są zróżnicowane. Mogą zależeć od chorób przewlekłych, stresu, przeciążenia zawodowego, uzależnień od alkoholu oraz tytoniu. Należy jednak pamiętać, że tak samo jak w przypadku kobiet, to i u mężczyzn możemy zniwelować bądź złagodzić objawy, odpowiednią suplementacją hormonalną.

Zmiany zachodzące w ciele kobiety, jak i mężczyzny nie muszą mieć wpływu na satysfakcję seksualną. Część kobiet zauważa pozytywne strony menopauzy – nie boją się nieplanowej ciąży. Mężczyźni natomiast, którzy wcześniej mieli problem z przedwczesnym wytryskiem, dzięki spadkowi aktywności prącia odzyskują poczucie kontroli (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019). Dodatkowo pary, których dzieci opuściły dom rodzinny, mają więcej czasu dla siebie i mogą skupić się na wzmacnianiu więzi w relacji.

Wiek a poziom satysfakcji seksualnej kobiet i mężczyzn

Człowiek podczas rozwoju traci pewne kompetencje, ale w zamian zdobywa i uczy się nowych (Heszen, Sęk, 2008). Podobne związki zachodzą w przypadku życia seksualnego (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019; Beisert, 2007). Rozwój psychoseksualny trwa całe życie, a każdy kolejny etap przynosi nowe wyzwania, ale także zasoby, dzięki którym potrafimy im sprostać (Izdebski, 2012). Możemy więc założyć, iż wraz z kolejnymi etapami dorosłości zmienia się satysfakcja seksualna.

Mężczyźni, pomimo dysfunkcji seksualnych, wyrażają stałe zadowolenie z aktywności seksualnych (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019). Dla tej płci ważne w relacjach z drugą osobą są: jakość bliskiego związku, poczucie atrakcyjności i miłość do partnera. Te wartości przyczyniają się do odczuwania przez nich satysfakcji seksualnej, a także kompensacji ubytków zdrowia somatycznego (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019).  

Izdebski (2012) zadał wiele pytań mężczyznom, aby uzyskać pełen obraz ich podejścia do dysfunkcji seksualnych. Dla ponad połowy badanych (gdzie N=900) zaburzenia erekcji mają podłoże zarówno psychiczne, jak i fizjologiczne, zdrowotne. Prawie 60% badanych uważa, że problemy z erekcją wpływają na ich samoocenę. Pocieszający jest fakt, że tylko co 3 mężczyzna uważa, że obniżająca się zdolność do uprawiania seksu wpływa na związek z partnerem lub partnerką. Około 75% respondentów słyszało o tabletkach na poprawę potencji, ale tylko 8% z nich stosuje tego typu środki.

W przypadku kobiet wraz z wiekiem obserwujemy spadek satysfakcji seksualnej (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019). Wynika ona z, omawianego wcześniej, problemu obkurczania i skracania ścian pochwy, która wiąże się ze spadkiem lubrykacji. Niestety, metody zaradzenia temu problemowi (np. hormonalna terapia zastępcza, używanie lubrykantów, laseroterapia) nie są popularne wśród Polek (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019). Najprawdopodobniej wynika to z ich błędnych przekonań oraz stereotypów potępiających seks pozaprokreacyjny i aktywność seksualną po okresie menopauzy (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019; Beisert, 2007). Ponadto, badania wskazują, iż połowa polskich kobiet nie odwiedza regularnie ginekologa, a wiele z nich nie było na wizycie ginekologicznej nigdy (Izdebski, 2012).  

Trudność czerpania satysfakcji seksualnej przez kobiety starsze wynika również z nierealnych standardów atrakcyjności kobiecego ciała wyznaczanego przez mass media. Kobieta starzejąca się odczuwa wstyd w związku ze swoją cielesnością, co znacznie wpływa na jakość współżycia (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019).

Izdebski (2012) przeprowadził badania na grupie kobiet (N=883) po 50 roku życia. Jedno z pytań dotyczyło problemów związanych z życiem seksualnym podczas okresu menopauzalnego. Zadano badanym pytanie o trudności, jakie wystąpiły podczas stosunku w ciągu 12 miesięcy. „Najwięcej kobiet (11.7%) wskazało zbyt małe potrzeby seksualne, 6,7% - zbyt małą jak na potrzeby partnera chęć współżycia, 3,3% - bolesność narządów płciowych podczas stosunku, 6,2% problemy z orgazmem. 43,1% badanych kobiet stwierdziło, że nie miało żadnych tego typu trudności, zaś co trzecia nie odpowiedziała na zadane pytanie.” (Izdebski, 2012, s. 327). Natomiast w przypadku pytania o suchość pochwy, aż 44,2% respondentek nigdy nie miała takich kłopotów, jednak co trzecia kobieta nie robi nic, aby temu zapobiec. Połowa uczestniczek nie odpowiedziała na to pytanie. Izdebski (2012), pytając kobiety (N=900) o stosowanie profilaktyki w celu opóźnienia lub złagodzenia objawów lub też zapobiegania następstwom menopauzy, uzyskał aż 81,5 % odpowiedzi „Nic, nic nie stosuję i nie stosowałam.”

Analizując powyższe dane, można wnioskować, że problemy dotyczące okresu menopauzalnego dotykają kobiety, jednakże nie jest to regułą. Przykuwająca uwagę jest również ilość osób, które nie odpowiedziały na pytania. Możemy tylko domyślać się jakie są tego przyczyny. Najprawdopodobniej potwierdza to problem społecznej akceptacji seksualności kobiet starszych. Co więcej, martwiący jest fakt, iż zarówno kobiety, jak i mężczyźni nie wykazują chęci zniwelowania dysfunkcji seksualnych.

Predyktory satysfakcji seksualnej kobiet i mężczyzn w wieku 51 lat i więcej (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019):

KOBIETY MĘŻCZYŹNI
Nasilenie zachowań seksualnych – gra wstępna; Nasilenie zachowań seksualnych – akt seksualny;
Nasilenie zachowań seksualnych – akt seksualny; Przyjemność własna czerpana z praktyk seksualnych – gra wstępna; 
Przyjemność własna czerpana z praktyk seksualnych – akt seksualny; Ocena przyjemności czerpanej przez partnerkę z praktyk seksualnych – akt seksualny;
Ocena przyjemności czerpanej przez partnera z praktyk seksualnych – gra wstępna; Staż bliskiego związku (-)
Znakiem (-) oznaczono zmienne, które są negatywnymi predyktorami zadowolenia z życia seksualnego. 
Ocena przyjemności czerpanej przez partnera z praktyk seksualnych – akt seksualny.   

Rozpatrując wyniki badań uzyskanych przez Nomejko A. oraz Dolińską-Zygmunt G. (2019), możemy sądzić, że bez względu na wiek, płeć badanych oraz ich typ związku, jaki tworzą (formalny vs nieformalny), to wyznacznikami życia seksualnego są:

  • Samoocena;
  • Ocena partnera;
  • Komunikacja w bliskim związku;
  • Praktyki seksualne podczas gry wstępnej.

W związku z tym zadowolenie z życia seksualnego kobiet i mężczyzn jest tym większe (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019):

  • im bardziej partnerzy wspierają się wzajemnie oraz angażują się w pogłębienie więzi,
  • im bardziej urozmaicona jest gra wstępna i im więcej przyjemności czerpie z niej partner/partnerka.

Interpretując tabelę umieszczoną powyżej, dochodzimy do wniosku, że im dłużej trwa związek, tym niżej mężczyźni oceniają jakość komunikacji z partnerką oraz przyjemność, jaką czerpią z gry wstępnej. Odnosząc się do opisanej konkluzji, otrzymujemy cenną wskazówkę psychologiczną. To właśnie, komunikacja jest „kluczem” do sukcesu i zadowolenia obu stron ze współżycia.

Wśród badaczy istnieje przekonanie, że życie seksualne może być satysfakcjonujące pomimo braku własnej przyjemności (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019; Plopa,2017; McCarthy, Wald, 2012; Byers, Rehman, 2014). Partnerzy czerpią zadowolenie z czynników, takich jak: obserwacja przyjemności partnera, budowanie więzi i utrzymywanie radosnej atmosfery w relacji (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019; Basson, 2000).

Związki

Okazuje się, że największym problemem, osób starszych i ich sfery seksualnej, jest brak partnera (Izdebski, 2012). Kobiety żyją stosunkowo dłużej od mężczyzn, dlatego częściej znajdują się w takiej sytuacji.

Stan cywilny różnicuje znacząco liczbę kontaktów seksualnych, wskazując na intensywniejsze życie erotyczne osób zamężnych bądź posiadających stałego partnera (Wawrzyniak, 2011).

Aktywność seksualna wskazuje na lepsze zdrowie, dłuższe życie, co wiąże się z faktem, iż regularne kontakty seksualne przekładają się na przedłużenie aktywności seksualnej w późniejszym wieku (Wawrzyniak, 2011). Prowadzenie aktywnego życia seksualnego osób starszych umożliwia realizację i odczuwanie następujących funkcji (Wawrzyniak, 2011):

  • rekreacyjnej – seks jako źródło relaksu i redukcji napięcia;
  • zdrowotnej – seks jako ważny element życia, poczucia zdrowia;
  • integracyjnej – utrzymuje kontakty i bliskie więzi.

Interesujący jest fakt, że w badaniach Izdebskiego (2012), osoby po 50 roku życia, będące w bliskich relacjach wskazywały ogólne zadowolenie ze związków. Bynajmniej owe zadowolenie nie przekładało się na satysfakcje seksualną. Mimo to, respondenci twierdzą, że nie byliby zainteresowani związkiem z młodszym od siebie partnerem bądź partnerką.

Podsumowanie

Wraz z upływem czasu coraz większy wpływ na poziom i rodzaj aktywności mają głównie dwa czynniki – stan zdrowia oraz samotność (Izdebski, 2012). Czy w takim razie osoby po 50 roku życia mogą prowadzić szczęśliwie życie seksualne? Oczywiście, że tak! Obraz seksualności jest złożony i zróżnicowany (Izdebski, 2012). Każda osoba ma inne wymagania, wyobrażenia i podejście do seksu. Ważna jest samoświadomość własnych możliwości, przekonań i myśli. Satysfakcja seksualna nie wynika tylko z aktów seksualnych. Jak podaje literatura, zadowolenie można osiągnąć poprzez innego rodzaju aktywności, takie jak pieszczoty, pocałunki, a nawet przytulenie. Należy wzbogacać swoją wiedzę w temacie seksualności, profilaktycznie dbać o zdrowie i szukać alternatyw. Seksualność jako komponent satysfakcjonującego życia człowieka starszego jest ważną składową jego zdrowia, dlatego istotne jest rozpowszechnienie tego poglądu wśród społeczeństwa. Im bardziej popularna stanie się ta idea, tym mniej wstydu odczuje dojrzałe pokolenie w wyrażaniu problemów seksualnych i publicznym okazywaniu uczuć.

Zagadnienie dotyczące seksualności osób po 50 roku życia jest bardzo obszerne, dlatego skupiłam się na najbardziej interesujących wątkach. Serdecznie polecam pozycję Zbigniewa Izdebskiego „Seksualność Polaków na początku XXI wieku. Studium badawcze” oraz wydanie Agnieszki Nomejko i Grażyny Dolińskiej-Zygmunt pt. „Satysfakcja seksualna kobiet i mężczyzn w okresie wczesnej, średniej i późnej dorosłości – uwarunkowania psychospołeczne. Komu i kiedy seks przynosi radość?”, w celu zgłębienia tematu.

Bibliografia:

  1. Erikson E. (2000). Dzieciństwo i społeczeństwo. Poznań: Rebis
  2. Heszen I., Sęk H. (2008). Psychologia zdrowia. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN
  3. Izdebski Z. (2012). Seksualność Polaków na początku XXI wieku. Studium badawcze. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
  4. Nomejko A., Dolińska-Zygmunt G. (2019). Satysfakcja seksualna kobiet i mężczyzn w okresie wczesnej, średniej i późnej dorosłości – uwarunkowania psychospołeczne. Komu i kiedy seks przynosi radość? Kraków: Oficyna Wydawnicza „Impuls”.
  5. Spec M., Spec M., Studzińska N. (2014). Menopauza a problemy seksualne kobiet. Pobrano z: http://www.medical-technologies.eu/upload/menopauza_a_problemy_seksualne_kobiet_-_stec.pdf (24.01.2014).
  6. Wawrzyniak J. (2011). Seksualność osób 50 plus. Wybrane konteksty analizy zjawiska. Edukacja dorosłych 2011 (nr 1), s. 65-75
  7. Wojciszke B. (2005). Psychologia miłości. Intymność, namiętność, zaangażowanie. Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.

 

Studentka IV roku psychologii realizująca ścieżki specjalizacyjne z psychologii klinicznej oraz psychologii zdrowia i jakości życia. Fanka zdrowego stylu życia oraz miłośniczka „fit” wypieków. Zainteresowania: seksuologia, kryminalistyka, medycyna estetyczna, sport. Kontakt: agnieszka.parszcz@onet. (...)


iGen - paradoks (nie)bezpieczeństwa w bliskich związkach. Cz. III.

Jest to ostatnia część cyklu artykułów poświęconych tematyce poczucia bezpieczeństwa w bliskich związkach budowanych przez tzw. Generację iGen. W poprzednich częściach poruszaliśmy zagadnienia takie jak: czym jest iGen; jak iGen definiuje bezpieczeństwo; jak iGen przeżywa bliskie związki. W tej części pochylimy się nad wpływem sposobu przeżywania relacji przez iGen na ich poczucie szczęścia i zdrowie psychiczne.

Niebezpieczeństwa braku bliskich związków

Wydawać by się mogło, że pokolenie tak zatroskane o swoje bezpieczeństwo emocjonalne powinno radzić sobie z jego doświadczaniem bez zarzutu. Samoświadome, kontrolujące warunki, zapobiegliwe, powinno być szczęśliwie, spokojne, pełne radości, stabilne emocjonalnie. Dlaczego więc mówi się o najpoważniejszym kryzysie zdrowia psychicznego nastolatków i młodych dorosłych z jakim mamy do czynienia od dziesięcioleci? Zaburzenia lękowe, depresja, samookaleczenia i samobójstwa dotyczą coraz szerszej grupy, coraz młodszych osób. Podobne doniesienia możemy usłyszeć zarówno w Stanach Zjednoczonych jak i w Polsce. Przepełnione oddziały psychiatryczne i wielomiesięczne kolejki do psychologów i lekarzy zdają się przeczyć uśmiechniętym zdjęciom wrzucanym na Instagram czy Snapchat. Przyjrzyjmy się mechanizmom, które mogą stać za tym zjawiskiem.

Pierwszym nasuwającym się nam tu skojarzeniem jest model uodparniania na ryzyko (Garmezy i wsp., 1985). Osoby, które w trakcie dzieciństwa nie doświadczały łagodnego stresu, funkcjonują bardzo dobrze dopóki pozostają w sprzyjających warunkach. Jednak pojawienie się jakiegokolwiek obciążenia w życiu dorosłym może prowadzić u nich do przeciążenia i dekompensacji, gdyż nie miały okazji uodpornić się na drobne stresory. Ponadto nie istniała możliwość wypracowania konstruktywnych form radzenia sobie ze stresem. Można przypuszczać, że świat dzieciństwa, w którym “bezpieczniejsze” było wręczenie dziecku smartfona z dostępem do internetu niż pozwolenie na wyprawę do koleżanki na drugim końcu ulicy lub interweniowanie rodziców w przypadku każdej kłótni między rówieśnikami, uniemożliwił dzieciom mierzenie się z niektórymi wyzwaniami rozwojowymi. Kiedy znajdują się w sytuacji konfliktu, nie wiedzą jak się zachować i wycofują się z relacji. Unikanie konfrontacji z obawami czy lękami może często powodować ich nasilenie - zamiast podjęcia ryzyka, takie osoby pozostają w znanej pozycji przed ekranem własnego urządzenia, wzmacniając u siebie przekonanie, że jest to jedyne “bezpieczne” rozwiązanie sytuacji.

Opisany mechanizm pociąga za sobą bardzo dużą samotność, na którą skarży się coraz więcej nastolatków. Jak wiadomo z podłużnych badań Harvard Study of Adult Development (1939-wciąż), tym co czyni ludzi szczęśliwymi i przesądza o ich kondycji zdrowotnej, zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym, jest jakość relacji budowanych na przestrzeni życia. Wycofywanie się z kontaktów twarzą w twarz, zanikanie popularności stałych związków i wspólnot prowadzą bezpośrednio do zwiększenia samotności i ryzyka depresji. Możemy przypuszczać, że działa tu jeszcze jeden mechanizm. Na podstawie Harvard Study of Adult Development możemy przyjąć, że miłość i przynależność są naszymi podstawowymi “programami działania”. Jak wynika z badań Brene Brown (2017) - badaczki wstydu i wrażliwości - przeciwieństwem przynależności jest wpasowanie się. Zamiast zaangażowania i prawdziwych relacji występuje ocena i aklimatyzacja w danej grupie. Konstrukty te różnią się ze względu na obecność wrażliwości - w przynależności jest ona obecna, we wpasowaniu pomijana. Wrażliwość, wg badań Brown, jest predyktorem odwagi, ponieważ aktywuje się w sytuacjach, kiedy kochamy, kiedy jesteśmy podatni na zranienie i mimo wszystko chcemy zaryzykować. W jednym ze swoich wystąpień Brown mówi: “rośnie liczba ludzi, którzy nie chcą podjąć tego ryzyka. Wolą nie poznać miłości niż doświadczyć cierpienia czy żalu”. Możemy przypuszczać, że jest to niezwykle trafne opisanie mechanizmu przeżywania relacji przez iGen.

Wycofywanie się z relacji tworzy ponadto przestrzeń do poświęcania większej ilości czasu na użytkowanie nowych mediów. Jak wynika z badań The Facebook Experiment: Quitting Facebook Leads to Higher Levels of Well-Being (Tromholt, 2016), korzystanie z Facebooka ma związek przyczynowo-skutkowy ze zwiększonym odczuwaniem smutku, zaniepokojenia, przygnębienia i samotności, natomiast już tygodniowa abstynencja od mediów społecznościowych przyczyniła się do spadku poczucia samotności u 36%, przygnębienia u 33% i wzrostu poczucia szczęścia u 9% badanych. Znamy również sposoby spędzania czasu współwystępujące z silnymi objawami depresyjnymi. Z tymi ostatnimi dodatnio korelują (od najwyższego do najniższego związku): media społecznościowe, telewizja, wiadomości w internecie; natomiast ujemna korelacja występuje w wypadku: sportu, chodzenia do kościoła (w Stanach jest to doświadczenie silniej niż w Polsce związane ze wspólnotowością), zajmowania się mediami drukowanymi, oraz kontaktu twarzą w twarz (Monitoring the Future, 2009-2015). Liczne badania wykazują podobne tendencje, wiążąc intensywne użytkowanie mediów społecznościowych czy innych form spędzania czasu w internecie ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia zaburzeń psychicznych (Twenge, 2019). Jednak, jak wiemy, przedstawiciele iGen rzadziej spotykają się z przyjaciółmi po szkole, wychodzą ze znajomymi do kina czy restauracji, rzadziej imprezują i coraz mniejsza grupa jest zaangażowana we wspólnoty religijne.

Opisane mechanizmy często działają na zasadzie dodatnich sprzężeń zwrotnych, gdzie nadmierne użytkowanie internetu w dzieciństwie przyczynia się do zahamowania rozwoju umiejętności interpersonalnych, te negatywnie oddziałują na jakość relacji, co prowadzi do wycofania i zwrócenia się do ekranu urządzenia, co wtórnie pogłębia problem. Tu, podobnie jak w przypadku bliskich związków, iGen zdaje sobie sprawę z wartości kontaktów twarzą w twarz, chcieliby mieć ich więcej i nie podoba im się świat, w którym ważniejszy jest ekran telefonu niż druga osoba, lecz w konfrontacji z rzeczywistością czują się bezradni i wybierają znane, “bezpieczne” nawyki.

Podsumowanie i wnioski

Z całą pewnością przed przedstawicielami iGen oraz psychologami stoją liczne wyzwania natury praktycznej. Od strony pracy terapeutycznej można by skupić się na przerwaniu błędnego koła: problemy w relacjach – wycofanie, skupiając się na poszerzaniu kompetencji interpersonalnych. Ponadto wartościowe byłoby tworzenie przestrzeni dla spotkań przedstawicieli iGen mających na celu umożliwienie im rozmowy, spędzania czasu razem, angażowania się we wspólne inicjatywy, co mogłoby okazać się skuteczniejsze niż indywidualna praca terapeutyczna, gdyż bezpośrednio pozwalałoby konfrontować lęki i próbować nowych sposobów radzenia sobie w różnorodnych sytuacjach interpersonalnych. Podwyższenie kompetencji w tej dziedzinie mogłoby przynieść długofalowo znaczące skutki dla zdrowia, poczucia satysfakcji z życia oraz szeroko rozumianego szczęścia przedstawicieli pokolenia internetu.

Bibliografia:

  1. Bauman, Z. (2013). Liquid love: On the frailty of human bonds. John Wiley & Sons.
  2. Brown, Brené (2017). Braving the Wilderness: The Quest for True Belonging and the Courage to Stand Alone. Random House UK.
  3. Garmezy, N. Stres-Resistant Children: The Search for Protective Factors. In: Stevenson, J., (editor). Recent Research in Developmnetal Psychopatology. Pergamon Press; Oxford – New York – Toronto – Sydney – Paris – Frankfurt: 1985. p. 213-234.
  4. Giddens, A. 1992. The Transformation of Intimacy: Sexuality, Love and Eroticism in Modern Societies. Cambridge, Polity.
  5. Hobfoll, Stevan (1989). Conservation of Resources. A New attempt at conceptualizing stress. The American Psychologist, 44 (3),p. 513–524.
  6. Lee, J. A. (1973). Colours of love: An exploration of the ways of loving (32-33). Don Mills, Ontario: New Press.
  7. Lew-Starowicz, M., Lew-Starowicz, Z., Skrzypulec-Plinta (2017), Seksuologia. Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa
  8. Sternberg, R. J. (1988). Triangulating love. In R. J. Sternberg & M. L. Barnes (Eds.), The psychology of love (119–138). Yale University Press.
  9. Sternberg, R. J. (1997b). Construct validation of a triangular love scale. European Journal of Social Psychology, 27(3), 313-335.
  10. Sternberg, R. J. (2007). Triangulating Love. In Oord, T. J. (ed.). The Altruism Reader: Selections from Writings on Love, Religion, and Science. West Conshohocken, PA: Templeton Foundation. 332.
  11. Sternberg, R. J., & Hojjat, M. (Ed.). (1997a). Satisfaction in close relationships. Guilford Press.
  12. Twenge, Jean M. (2019) iGen. Dlaczego dzieciaki dorastające w sieci są mniej zbuntowane bardziej tolerancyjne, mniej szczęśliwe - i zupełnie nieprzygotowane do dorosłości. Smak Słowa
  13. Wolfe, T. (2013). Hooking Up. New York Times. Retrieved 2013-07-29.
  14. Źródła internetowe:
  • https://www.adultdevelopmentstudy.org/
  • https://www.hofstede-insights.com/

 

 

Autorzy:

Karolina Rak
Franciszek Stefanek

 

Pierwsza część artykułu dostępna jest pod linkiem:

http://wiecjestem.us.edu.pl/igen-paradoks-niebezpieczenstwa-w-bliskich-zwiazkach-cz-i

Druga część artykułu dostępna jest pod linkiem:

http://wiecjestem.us.edu.pl/igen-paradoks-niebezpieczenstwa-w-bliskich-zwiazkach-cz-ii

Student III roku psychologii na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Interesuje się psychologią popkultury i filmu, zdrowiem psychicznym oraz fizycznym. Czynny uczestnik III Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej „Filmowe Psycho-Tropy” (2019), gdzie prezentował doniesienie na temat refleksyjnego odbioru treści filmowych. Uczestnik programu „Tutoring dla najlepszych studentów Uniwersytetu Śląskiego” (2018/2019). W ramach Grantu Rektora Uniwersytetu Śląskiego dokonał adaptacji Kwestionariuszy Odbioru Filmu (2018/2019). (...)

  Studiuję Psychologię na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Interesuje mnie szeroko rozumiana psychologia zdrowia i jakości życia. Uczestniczyłam w półrocznych praktykach, obejmujących szkolenia z Terapii Akceptacji i Zaangażowania. Mam doświadczenie w pracy z młodzieżą w zakresie edukacji oraz prowadzenia grup spotkaniowych. Ponadto pasjonuje mnie sztuka, zarówno w roli odbiorcy jak i twórcy. Wolny czas lubię spędzać na rozwijaniu umiejętności plastycznych oraz nauce grafiki komputerowej. (...)


Jak odzyskać namiętność w związku?

W długoletnich związkach pary mogą spotkać się z pewnym zjawiskiem - nudą. Codziennie spoglądamy na partnera i wydaje nam się, że znamy go na wylot. Praca, dom, sen, praca, dom, sen i tak w kółko… żyjemy w pewnych przyzwyczajeniach, które odbierają naszemu życiu ekscytację. Dodatkowo dochodzi do tego nasze małżeństwo/związek, w którym partner z tajemniczego, fascynującego obiektu westchnień, zamienia się w kanapowego misia, którego nie znosimy. Dlaczego tak się dzieje?

Czym jest miłość?

Aby móc zastanowić się nad tym, dlaczego coś nie działa, musimy najpierw podjąć refleksję nad tym, jak to działa. Czym jest miłość? Na to pytanie odpowiada nam Koncepcja Roberta Sternberga (1986, za: Wojciszke, 2011). Miłość składa się z 3 elementów: namiętności, intymności oraz zaangażowanie. Namiętność charakteryzuje się największą dynamiką i intensywnością. Jest niepodatna na kontrolę – pojawia się bez naszej ingerencji oraz działa na zasadzie sprzężenia zwrotnego – im większa namiętność, tym więcej zachowań, które dodatkowo ją wzniecają. Zgodnie z dalszymi ustaleniami Sternberga dotyczącymi dynamiki związku, dominuje ona na samym początku (w fazie zakochania), a następnie powoli zmniejsza się jej intensywność na rzecz intymności oraz zaangażowania. Intymność powiązana jest z przywiązaniem, bliskością i zależnością partnerów od siebie. Dynamika intymności jest łagodna – rośnie powoli i pozostaje na wysokim poziomie. Jak budujemy intymność? Uczymy się z partnerem sposobów skutecznej komunikacji, wzajemnego zrozumienia oraz udzielania sobie wsparcia. Ostatnim elementem miłości jest zaangażowanie. Są to wszystkie działania, myśli oraz decyzje ukierunkowane na przekształcenie relacji miłosnej w związek oraz na jego utrzymanie pomimo różnych przeszkód. Pojawia się najpóźniej i utrzymuje się najdłużej. Wszystkie 3 elementy miłości tworzą według koncepcji Sternberga miłość pełną. Dlaczego więc w długoletnich związkach pojawia się problem braku namiętności?

Miłość przyjacielska

Sternberg nazwał brak namiętności w związku miłością przyjacielską. Pomimo tego, że bardzo kochamy partnera i mamy poczucie, że znamy go na wylot, brakuje nam tej iskierki podniecenia. Często pojawiająca się nuda w obszarze seksualnym skłania partnerów do poszukiwania tego czego brakuje im w związku „na zewnątrz”. Jak tego uniknąć?

Niszczyciel namiętności

Intymność i zaangażowanie realizują naszą potrzebę bezpieczeństwa. Jest to bardzo istotne pragnienie, które zgodnie z piramidą Maslowa zajmuje 2 miejsce po potrzebach fizjologicznych. Chcąc przykładowo założyć rodzinę z partnerem, musimy ufać mu na tyle, aby powierzyć mu kawałek własnego życia. Tylko czy poczucie bezpieczeństwa w związku ma same zalety? A gdybym powiedziała Państwu, że to właśnie poczucie bezpieczeństwa niszczy naszą namiętność? Taką hipotezę weryfikowała Esther Perel w książce „Inteligencja erotyczna” (2006). Wywnioskowała ona to na podstawie rozmów przeprowadzanych z różnorodnymi parami. Autorka stwierdziła, że bezpieczeństwo w związku to nic innego jak powtarzalność i całkowita integracja z partnerem. Są to aspekty, które nawet w innych obszarach naszego życia, powodują nasz komfort psychiczny. Coś co jest przewidywalne zużywa mniej naszej energii i powoduje, że możemy poświęcić ją na zupełnie inne czynności takie jak sprzątanie, praca czy wychowanie dzieci. Jednakże gasi to naszą strefę namiętności, która potrzebuje nieprzewidywalności. Sternberg doskonale określił charakter namiętności – nie poddaje się ona naszej świadomej kontroli. Oczywiście, jest nam bardzo trudno zrezygnować z bezpieczeństwa, ale przecież nie musimy tego robić. Po prostu warto jest czasem pozwolić sobie na obszary niepewności, oczekiwania i tęsknoty.

Jak to zrobić?

Pierwszym krokiem jest stwierdzenie, że niepewność zawsze istnieje w naszym związku. Jedyną osobą, która nas w pełni zna, jesteśmy my sami. Nasze tajemnice, doświadczenia oraz myśli są jedynie dostępne naszej osobie i to samo dotyczy partnera. Należy spojrzeć na partnera na nowo – zobaczyć, że kobiety ukradkiem spoglądają na niego, że pomimo wchodzenia w rolę partnera, może on również realizować inne jak np. kierownika w pracy, pasjonata biegania czy wspinaczki górskiej. Takie odświeżenie obrazu partnera może sprawić, że odkryjemy jego odrębność od nas. I co możemy dalej z tym zrobić?

Odrębność – walka o poczucie autonomii

Odrębność jest bardzo ważnym elementem odnalezienia namiętności w związku. Oprócz poszukiwania jej u partnera, powinniśmy poszukać jej u nas samych. Jak to zrobić? Spotykamy się z przyjaciółmi bez partnera, poświęcamy czas własnemu hobby - znajdujemy tu obszary, które różnią nas od osoby, z którą jesteśmy w związku. Taka nutka tajemnicy może spowodować zazdrość. Nie jest to zjawisko niepożądane, jeżeli występuje w odpowiednich dawkach. Pamiętajmy, że aby utrzymać namiętność i bezpieczeństwo musimy balansować między poddawaniem się komuś a autonomią. Gdy zbytnio dystansujemy się od innej osoby, nie ma mowy, że dojdzie do jakiejkolwiek bliskości. Gdy nastąpi „zespolenie” z drugą osobą – dwoje stanie się jednym – nie ma mowy o ponownym połączeniu, wzbudzeniu namiętności ze względu na to, że nie mamy już z kimś się połączyć, tworząc już jedność z partnerem. Do takich właśnie wniosków dochodzi Esther Perel (2006).

Czy to tylko tyle?

Oczywiście, że nie. Pojawia się tutaj również wpływ naszych rodziców, rodzicielstwo a także polityka. Jest mnóstwo obszarów, które wpływają na nas i nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Odrębność jest w tym przypadku dobrym początkiem, które zwiastuje nadchodzące zmiany.

Bibliografia:

  1. Wojciszke, B. (2011). Psychologia społeczna. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe Scholar
  2. Perel, E. (2006). Inteligencja erotyczna. Kraków: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak  

 

 

  Studentka III roku psychologii na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Wybrane specjalizacje to psychologia kliniczna człowieka dorosłego oraz psychologia zdrowia i jakości życia. Oprócz elementów wybranych specjalizacji interesuje się psychologią społeczną oraz seksuologią. Uczestniczka Śląskiego Festiwalu Nauki w Katowicach. Aktualnie czynna uczestniczka I Cope Project. Kontakt: magdalenatw@o2. (...)


iGen - paradoks (nie)bezpieczeństwa w bliskich związkach. Cz. II.

W poprzedniej części przedstawiliśmy cechy charakterystyczne dla iGen (pokolenia Z), wyjaśniliśmy również jego stosunek do poczucia bezpieczeństwa. Zagadnienia te są kluczowe dla zrozumienia podejścia przedstawicieli pokolenia internetu do bliskich związków. Zachęcamy do zapoznania się z poprzednią częścią oraz lektury tego jak i następnego artykułu.

Miłość w pryzmacie nauk społecznych

Kiedy mowa o miłości w pryzmacie nauk społecznych, zasadne wydaje się rozróżnienie koncepcji jej dotyczących na dwa rodzaje: psychologiczne i socjologiczne. Te pierwsze skupiają się na wyjaśnianiu mechanizmów rządzących samą miłością między dwoma lub większą ilością osób w momencie jej odczuwania, drugie podchodzą do zagadnienia od strony społecznej, zwracając uwagę na czynniki społeczno-kulturowe odpowiedzialne za powstawanie związków miłosnych, ich długości czy oczekiwania partnerów wobec nich samych. Do nazwanych przez nas psychologicznymi można wg tych kryteriów zaliczyć: koncepcje kolorów miłości (Lee, 1973), która dzieli relacje miłosne na różne rodzaje; czy też trójczynnikową teorię miłości (Sternberg, 1988) wyjaśniającą czynniki składające się na miłość w trakcie jej trwania. Tą też koncepcją będziemy się posługiwać w dalszej analizie tematu.

Socjologiczne koncepcje zawierałyby w sobie płynną miłość Baumana (2013), mówiącą o współczesnej naturze związków jako takiej, która nie trwa długo; “czystych związków” Giddensa (1992), która widzi jako współczesny powód do wchodzenia w nie, wzajemne emocjonalne i intymne zaspokajanie się, które można też inaczej nazwać samą satysfakcją oczekiwaną w związku z wejściem w ten właśnie związek. O ile wszystkie wyżej wymienione teorie podejmują tematykę miłości według różnych kryteriów, czy to socjologicznych, czy psychologicznych, to jednak niektóre skupiają się bardziej na jednych niż na drugich, stąd podział ten wydaje się uzasadniony.

Koncepcja miłości Sternberga

Robert Sternberg w swoich badaniach wykazał, że można wskazać na istnienie trzech czynników składających się na miłość między dwójką osób. Te trzy czynniki to: Intymność, Namiętność oraz Zaangażowanie. Intymność należy rozumieć, jako siłę przywiązania i bliskości osób do siebie nawzajem, która tworzy warunki do dzielenia się “sobą”: swoimi przemyśleniami i uczuciami. Przykładowy item kwestionariusza skonstruowanego przez Sternberga (1997b) służący do badania Intymności w relacji brzmi “mam ciepłą relację z daną osobą”.

Namiętność w rozumieniu Sternberga występuje w związku wtedy, kiedy mamy do czynienia albo z fizycznym pobudzeniem albo stymulacją emocjonalną. Ważne, aby była odbierana pozytywnie. Przykładowa pozycja testowa do badania Namiętności: “adoruję daną osobę”.

Ostatni składnik miłości, czyli Zaangażowanie, różni się od pozostałych tym, że wymaga świadomej decyzji bycia z drugą osobą. Do utrzymania Zaangażowania istotna jest satysfakcja ze związku. Zaangażowanie można też rozumieć jako wysiłek wkładany w związek (Sternberg, 2007). Przykładowy item brzmi tutaj “planuję kontynuować moją relację z daną osobą”.

Wszystkie składniki razem składają się na to, ile miłości łącznie odczuwa osoba w relacji. Ze względu na występowanie składnika/ów można wyróżnić następujące rodzaje miłości:

Współczesny obraz miłości wg Baumana

W swojej książce Liquid Love: On the Frailty of Human Bonds (2003) Bauman zwraca uwagę na zjawisko płynnej miłości, jako aspektu całościowo płynnego społeczeństwa. Płynność tego społeczeństwa polega właśnie na tym, że trudno znaleźć w nim stabilność, a raczej wszystko się zmienia, niczym ciecz przelewana z jednego pojemnika do drugiego. To samo dzieje się w przypadku relacji. Współczesne relacje wg Baumana są często: chwilowe, kieszonkowe oraz pozbawione głębszych więzi emocjonalnych i skupione wyłącznie na przyjemności (hedonistyczne). Dodatkowo, współczesna miłość, została poddana swego rodzaju inwazji konsumpcjonizmu. Wczytując się w słowa autora, możemy wytworzyć wizerunek człowieka, będącego w opozycji do zjawisk, które obserwuje i widzącego rozwiązanie dla zaobserwowanych problemów w tradycyjnych wzorcach miłości swoich czasów.

“Niebezpieczeństwa” bliskich związków z perspektywy pokolenia iGen

iGen wyróżnia się powolnym dorastaniem, indywidualizmem i wysokim wartościowaniem bezpieczeństwa. Już samo zestawienie tych trzech cech skłania do refleksji nad ich postawą wobec bliskich związków, które wymagają od partnerów dojrzałości, z definicji polegają na współdziałaniu, zakładają holizm i z tego powodu nie są do końca przewidywalne. Aby zrozumieć naturę relacji tworzonych przez osoby należące do iGen, zaczniemy od opisania podejścia do seksualności, która będzie równocześnie ilustrować ich przekonania na temat związków.

Około 2000r. w Stanach Zjednoczonych zaczęto opisywać zjawisko hookup culture (Wolfe, 2013). Proponuje ono seks bez związków, zobowiązań, zaangażowania czy relacji. Jego znamienną cechą jest myślenie “po co tkwić ciągle w tym samym skoro zawsze czeka coś lepszego”. Zakłada maksymalizację zysków i przyjemności, a więc ekonomizację i hedonizację, wciąż wymieniane jako kulturowe filary współczesności.

Należy się jednak zastanowić, czy wspomniany trend faktycznie odnosi się do życia seksualnego przedstawicieli pokolenia internetu. Choć faktycznie wzrasta liczba osób deklarujących, że nieślubny seks dwójki dorosłych nie jest niczym złym i podobny wzrost obserwuje się w kwestii seksu dwójki nastolatków (General Social Survey, 1972-2016), to należy pamiętać, że przedstawiciele iGen później niż poprzednie pokolenia przechodzą inicjację. Ponad dwukrotnie, w porównaniu z pokoleniem X, wzrósł też odsetek młodych dorosłych, którzy w ogóle nie uprawiają seksu (Twenge, 2019). Jak wytłumaczyć tę rozbieżność? Możemy przypuszczać, że na poziomie poznawczym iGen akceptuje seksualność i nie nakłada na nią kategorii niemoralności, co wynika z ich tolerancyjności. Jednak wiążąca się z tą sferą bezbronność fizyczna i emocjonalna jest odbierana jako utrata poczucia bezpieczeństwa, co budzi lęk i zniechęca do podejmowania działań związanych z tą sferą życia, bądź ją ogranicza. Zilustrowaniem tego sposobu myślenia mogą być słowa amerykańskiej dziewiętnastolatki: “Związki na takim poziomie intymności odciągają uwagę” (za: Twenge,2019) - z całą pewnością od zaabsorbowania sobą i stabilnością, a to warunki których iGen nie jest w stanie zaakceptować.

Wśród przedstawicieli pokolenia internetu panuje przekonanie, że najważniejszą “misją” do trzydziestego roku życia jest odnalezienie własnej tożsamości. iGen jest przekonane, że “trudno dowiedzieć się czegoś na swój temat, kiedy jest się z kimś innym” (za: Twenge, 2019). Zastanawiające jest w tym kontekście, gdzie poszukiwać odpowiedzi na pytanie “Kim jestem?” i skąd czerpać informacje o sobie, jeśli nie z interakcji z drugim człowiekiem?

W myśleniu o życiu intymnym pokolenia internetu nie należy dokonywać nadmiernej dychotomizacji. iGen nie odrzuca wszystkiego, co związane z seksem - jest skłonny wybierać formy, które są “bezpieczniejsze” pod względem biologicznym, a zwłaszcza emocjonalnym.

W aspekcie emocjonalnym można wyróżnić dwie metody zapobiegania zranieniom. Pierwszą z nich jest unikanie emocjonalnego zaangażowania. Ujmując to w ramy teorii zasobów Hobfolla (1989), bez inwestycji zasobów nie istnieje ryzyko ich utraty. Nastolatki podążające za tą myślą odnajdują się w hookup culture. Ten nurt myślenia stara się przede wszystkim zapobiec jakiejkolwiek bliskości emocjonalnej i ewentualnemu związkowi. W tym celu większość spotkań odbywa się po spożyciu alkoholu, co zmniejsza skrępowanie i pozwala myśleć, że seks nic nie znaczy, skoro obie strony były pijane. Wyklucza się też możliwość okazywania czułości i bliskości przez zachowania takie jak przytulanie, ponieważ mogą skutkować “zarażeniem się uczuciami”, polegającym na zainteresowaniu życiem partnera, czy odczuwaniu przywiązania do niego. Zwrot ten nasuwa na myśl traktowanie miłości jako kolejnej choroby wenerycznej, której należy uniknąć. Hookup culture, która miała być przejawem maksymalizacji korzyści, stała się w wydaniu iGen kolejnym sposobem na zapobieganie ryzyku.

Drugim sposobem unikania emocjonalnego “niebezpieczeństwa” może być wykluczenie ze sfery seksualności partnera. Jest to umożliwione przez nieograniczony dostęp do pornografii w internecie. Niestety, zgodnie z definicją “dorastania w internecie”, pornografia jest udziałem, nawet 9-letnich dzieci. Zetknięcie z nią jako pierwszym źródłem informacji o seksualności człowieka może przyczyniać się do późniejszych nieprawidłowości funkcjonowania tej sfery, w tym nierealistycznych wyobrażeń i silnie rzutować na przeżywanie swojej płciowości. Cytując wypowiedź jednego z przedstawicieli iGen, “pornografia znieczuliła młodych ludzi na pociąg do seksu czy pragnienie intymności”(za: Twenge, 2019). Obserwuje się coraz większą ilość młodych dorosłych niezainteresowanych realnymi kontaktami seksualnymi. Łatwiejsze jest włączenie internetu w dowolnym miejscu i czasie niż konieczność porozumiewania się z partnerem, budowania z nim relacji, dbania o niego w trakcie stosunku, narażanie się na obciążenia, możliwość zranienia, czy niezadowolenia. Można przypuszczać, że istnieje tu również związek z indywidualizmem. Samowystarczalność i niezależność realizują się w tej sferze, która ewolucyjnie ma za zadanie jednoczyć, choćby przez wyrzut hormonów takich jak serotonina czy oksytocyna odpowiadających za poczucie bliskości (Lew-Starowicz, M., Lew-Starowicz, Z., Skrzypulec-Plinta, 2017).

Tak przedstawiona charakterystyka bliskich związków, intymności i seksualności pokolenia internetu nie napawa optymizmem i nasuwa pytanie, czy miłość rozumiana według trójczynnikowej teorii Sternberga ma szansę zaistnieć? Aby odpowiedzieć na to pytanie, posłużymy się wypowiedzią studentki z Katowic: “Chciałabym tak, by było pięknie i na całe życie, ale wiem jak działa świat i wiem, że się to nie wydarzy”. Jest to pogląd podzielany przez wielu przedstawicieli generacji internetu. Wydaje się, że hookup culture czy pornografia są tylko sposobem realizowania potrzeb jak gdyby z konieczności i braku wyboru innej opcji, a nie czymś czego naprawdę chcą. Gdzieś w głębi pragną związków i miłości, ale boją się do tego przyznać. Próbują dopasować do rzeczywistości swoje oczekiwania, rezygnując z niedostępnych marzeń, przez co pomijają któryś z czynników miłości. Może to być brak Zaangażowania - są wówczas tak zwanymi “partnerami na randki” - będą wspólnie przeżywać Namiętność i dzielić się Intymnością, budując między sobą bliskość. Jednak nie przedstawią partnera swoim bliskim, ani nie zadeklarują, że są w związku. Może to być randkowanie w stylu hookup culture, pozbawione zarówno Zaangażowania jak i Intymności. Mogą to być w końcu relacje czysto przyjacielskie, gdzie w jakiś sposób występuje Zaangażowanie i Intymność, lecz bezpieczniej pozostać przy braku Namiętności, która mógłby coś popsuć.

Podsumowanie

Deklarowane pragnienie miłości pozwala jednak na pewną dozę optymizmu względem przyszłych związków tworzonych przez iGen. Być może iGen będzie w stanie znaleźć równowagę między indywidualizmem i bliskością, dzielić się i wspierać, zostawiając też pole dla wyrażania własnej odmienności i indywidualności. Odważy się na fizyczną i emocjonalną bezbronność, która daje pole Namiętności - autentycznym, silnym emocjom, których z definicji nie da się nieustannie kontrolować. Jednocześnie pamiętając o zapewnieniu sobie nawzajem komfortu i szanowaniu granic. Nauczy się i doceni Zaangażowanie, przejawiające się w odpowiedzialności za drugiego człowieka i będące dojrzałą decyzją oraz działaniami mającymi na celu trwałość relacji. Okazywane z dwóch stron mogłoby zapewnić im poczucie bezpieczeństwa i stabilności, którego tak bardzo pragną.

Zapraszamy do lektury ostatniej części naszego cyklu, w której pochylimy się nad konsekwencjami przeżywania relacji w opisany sposób. Zaobserwujemy wpływ na poczucie szczęścia oraz zdrowie psychiczne pokolenia internetu.

Bibliografia:

  1. Bauman, Z. (2013). Liquid love: On the frailty of human bonds. John Wiley & Sons.
  2. Brown, Brené (2017). Braving the Wilderness: The Quest for True Belonging and the Courage to Stand Alone. Random House UK.
  3. Garmezy, N. Stres-Resistant Children: The Search for Protective Factors. In: Stevenson, J., (editor). Recent Research in Developmnetal Psychopatology. Pergamon Press; Oxford – New York – Toronto – Sydney – Paris – Frankfurt: 1985. p. 213-234.
  4. Giddens, A. 1992. The Transformation of Intimacy: Sexuality, Love and Eroticism in Modern Societies. Cambridge, Polity.
  5. Hobfoll, Stevan (1989). Conservation of Resources. A New attempt at conceptualizing stress. The American Psychologist, 44 (3),p. 513–524.
  6. Lee, J. A. (1973). Colours of love: An exploration of the ways of loving (32-33). Don Mills, Ontario: New Press.
  7. Lew-Starowicz, M., Lew-Starowicz, Z., Skrzypulec-Plinta (2017), Seksuologia. Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa
  8. Sternberg, R. J. (1988). Triangulating love. In R. J. Sternberg & M. L. Barnes (Eds.), The psychology of love (119–138). Yale University Press.
  9. Sternberg, R. J. (1997b). Construct validation of a triangular love scale. European Journal of Social Psychology, 27(3), 313-335.
  10. Sternberg, R. J. (2007). Triangulating Love. In Oord, T. J. (ed.). The Altruism Reader: Selections from Writings on Love, Religion, and Science. West Conshohocken, PA: Templeton Foundation. 332.
  11. Sternberg, R. J., & Hojjat, M. (Ed.). (1997a). Satisfaction in close relationships. Guilford Press.
  12. Twenge, Jean M. (2019) iGen. Dlaczego dzieciaki dorastające w sieci są mniej zbuntowane bardziej tolerancyjne, mniej szczęśliwe - i zupełnie nieprzygotowane do dorosłości. Smak Słowa
  13. Wolfe, T. (2013). Hooking Up. New York Times. Retrieved 2013-07-29.
  14. Źródła internetowe:
  • https://www.adultdevelopmentstudy.org/
  • https://www.hofstede-insights.com/

 

 

Autorzy:

Karolina Rak
Franciszek Stefanek

 

Pierwsza część artykułu dostępna jest pod linkiem:

http://wiecjestem.us.edu.pl/igen-paradoks-niebezpieczenstwa-w-bliskich-zwiazkach-cz-i

 

 

Student III roku psychologii na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Interesuje się psychologią popkultury i filmu, zdrowiem psychicznym oraz fizycznym. Czynny uczestnik III Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej „Filmowe Psycho-Tropy” (2019), gdzie prezentował doniesienie na temat refleksyjnego odbioru treści filmowych. Uczestnik programu „Tutoring dla najlepszych studentów Uniwersytetu Śląskiego” (2018/2019). W ramach Grantu Rektora Uniwersytetu Śląskiego dokonał adaptacji Kwestionariuszy Odbioru Filmu (2018/2019). (...)

  Studiuję Psychologię na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Interesuje mnie szeroko rozumiana psychologia zdrowia i jakości życia. Uczestniczyłam w półrocznych praktykach, obejmujących szkolenia z Terapii Akceptacji i Zaangażowania. Mam doświadczenie w pracy z młodzieżą w zakresie edukacji oraz prowadzenia grup spotkaniowych. Ponadto pasjonuje mnie sztuka, zarówno w roli odbiorcy jak i twórcy. Wolny czas lubię spędzać na rozwijaniu umiejętności plastycznych oraz nauce grafiki komputerowej. (...)


iGen - paradoks (nie)bezpieczeństwa w bliskich związkach. Cz. I.

Wstęp

Chcielibyśmy zaprezentować cykl trzech artykułów podejmujących zagadnienie iGen w aspekcie poczucia bezpieczeństwa w bliskich związkach. Pierwsza część wyjaśni czym jest iGen oraz przedstawi podstawowe informacje, które będą istotne dla określenia obszaru rozważań. Ponadto dowiesz się, jak iGen rozumie bezpieczeństwo i dlaczego ten aspekt jest kluczowy do zrozumienia tego pokolenia. W drugiej części omówimy, jak nauki społeczne opisują zagadnienie miłości na kilku przykładach. Następnie opiszemy sposoby przeżywania bliskich związków przez iGen. W trzeciej części przedstawimy charakterystyczne dla iGen konsekwencje przeżywania bliskich związków w obszarze jakości życia. Zastanowimy się też nad mechanizmami, które wyjaśnią, dlaczego mówi się o największym kryzysie zdrowia psychicznego nastolatków. Postaramy się również nakreślić dalsze kierunki pracy psychologicznej z iGen.

Co to znaczy iGen?

iGen nazywany inaczej pokoleniem Z, został opisany w literaturze amerykańskiej jako osoby urodzone po 1995 roku. W Polsce ze względu na niedobór badań na ten temat trudno określić jednoznaczną granicę. Podawane roczniki graniczne oscylują między rokiem 1997 a 2000. Jednak tym, co stanowi o przynależności do iGen, jest dorastanie z bezpośrednim dostępem do internetu i tak też będziemy je definiować w dalszej części pracy. Nazwa iGen jest skrótem wyrażenia internet generation, doskonale obrazującym doświadczenie pokoleniowe, które kształtuje te osoby. Pozwala jednocześnie zrozumieć specyfikę różnic pokoleniowych, które są wyraźne jak nigdy dotychczas, gdyż dotyczą sposobów spędzania czasu. Mogłoby się wydawać, że różnice światopoglądowe powinny bardziej różnicować grupy, jednak gdy przyjrzymy się sformułowaniu “spędzanie czasu” dostrzeżemy, że rozlewa się ono na całość codziennych doświadczeń. Dotyczy ono zarówno czasu pracy, odpoczynku, relacji interpersonalnych, planowania czy uczenia się. Wiemy, że młodzież rzadziej niż poprzednie pokolenia spędza czas ze znajomymi, ogląda telewizję, czyta książki czy podejmuje pracę zarobkową, nie poświęca też więcej czasu na naukę (Twenge, 2019). Co robi z “zaoszczędzonym” czasem? Spędza go w sieci np. w mediach społecznościowych, grach internetowych. Badania przeprowadzone w USA na reprezentatywnej grupie maturzystów wykazały, że od 2006 do 2015 roku dzienny, średni czas korzystania z internetu wzrósł dwukrotnie (Monitoring the Future, 2006-2015).

Mówiąc o osobach należących do pokolenia iGen, poza wspomnianą wirtualnością wymienia się przymiotniki takie jak: inkluzyjni, bez ograniczeń, niereligijni, niedojrzali, niepewni, niespokojni, odizolowani. Postaramy się przybliżyć ich funkcjonowanie w różnych sferach życia, co pozwoli nam zrozumieć pewne postawy omawiane w dalszej części pracy.

Dla przedstawicieli pokolenia internetu tolerancja i równość są oczywistością. Oczekują równego traktowania bez względu na płeć, rasę, orientację seksualną czy wyznanie. Dużym zrozumieniem i otwartością wykazują się też w kwestii modeli rodziny, związków, czy preferencji seksualnych. Obserwuje się również kontynuację trendu odchodzenia od religijności. Jednak osoby, które zachowują wiarę, zapoczątkowują nową postawę - bardziej tolerancyjną i opartą na tym, co ludzie powinni, a nie czego nie powinni robić.

Wspomniana niedojrzałość ma dotyczyć późniejszego podejmowania zachowań charakterystycznych dla dorosłości. iGen później niż poprzednie pokolenia: zaczyna chodzić na randki, przeżywa inicjację seksualną, podejmuje naukę jazdy samochodem, próbuje alkoholu. Ponadto rzadziej: podejmuje pracę zarobkową, spędza czas bez rodziców, imprezuje i upija się (Twenge,2019). Część tych trendów można by optymistycznie uznać za korzystne i ogłosić sukces. Jednocześnie należy pamiętać, że późniejsze mijanie kamieni milowych na drodze do dorosłości powoduje, że osoby należące do tej generacji z niektórymi sytuacjami będą musiały się skonfrontować bez posiadania własnych doświadczeń. Co więcej nastolatki często deklarują, że wcale nie chcą dorastać, rola dziecka jest dla nich wygodna i bezpieczna, a mierzenie z wyzwaniami dorosłości często przerażające.

Definiowanie bezpieczeństwa

Zagadnienie bezpieczeństwa jest kluczowe dla zrozumienia mentalności członków pokolenia internetu. Znamienny jest ich sposób definiowania bezpieczeństwa, szerszy i znacznie bardziej pojemny niż kiedykolwiek dotąd. Rozumieją je jako unikanie zagrożeń natury fizycznej i emocjonalnej, “które mogą być tak samo niebezpieczne lub nawet gorsze od urazów fizycznych”. Poza unikaniem potencjalnie ryzykownych zachowań, takich jak picie alkoholu, kwestią, na którą kładą szczególny nacisk, jest zabezpieczanie się przed odczuwaniem trudnych emocji. Uczucie zakłopotania lub inne negatywne emocje związane z odbiorem kontrowersyjnych czy przygnębiających treści mogą być uznane za “obrażenia emocjonalne”. Wiąże się to niejednokrotnie z podejmowaniem zdecydowanych kroków w celu usunięcia źródła dyskomfortu. Szczególnie obrazowym przykładem takich działań jest odwoływanie przemówień, prelegentów, których wcześniejsze wystąpienia wywołały wymienione uczucia. Należy zaznaczyć, że ma to miejsce na uczelniach, które powinny być miejscem wymiany myśli i poglądów. Możemy przypuszczać, że opisana niedojrzałość i uznawanie bezpieczeństwa jako najwyższej wartości są ze sobą powiązane i wzajemnie na siebie oddziałują. Nie pozostają też bez wpływu na wspomniane odizolowanie, o którym będziemy pisać w dalszej części pracy.

Podsumowanie

We wszystkich powyższych rozważaniach na temat iGen-u wymieniliśmy te, które wydają się najistotniejsze dla dalszych rozważań, co niestety daje okrojony obraz tego pokolenia. Nie podejmujemy również próby jego oceny, a jedynie opisu. Dla większego zrozumienia generacji Z, zachęcamy do lektury książki autorstwa J. Twenge “iGen. Dlaczego dzieciaki dorastające w sieci są mniej zbuntowane, bardziej tolerancyjne, mniej szczęśliwe - i zupełnie nieprzygotowane do dorosłości”. Zachęcamy również do lektury kolejnych części naszego artykułu, które ukażą się niebawem.

Bibliografia:

  1. Bauman, Z. (2013). Liquid love: On the frailty of human bonds. John Wiley & Sons.
  2. Brown, Brené (2017). Braving the Wilderness: The Quest for True Belonging and the Courage to Stand Alone. Random House UK.
  3. Garmezy, N. Stres-Resistant Children: The Search for Protective Factors. In: Stevenson, J., (editor). Recent Research in Developmnetal Psychopatology. Pergamon Press; Oxford – New York – Toronto – Sydney – Paris – Frankfurt: 1985. p. 213-234.
  4. Giddens, A. 1992. The Transformation of Intimacy: Sexuality, Love and Eroticism in Modern Societies. Cambridge, Polity.
  5. Hobfoll, Stevan (1989). Conservation of Resources. A New attempt at conceptualizing stress. The American Psychologist, 44 (3),p. 513–524.
  6. Lee, J. A. (1973). Colours of love: An exploration of the ways of loving (32-33). Don Mills, Ontario: New Press.
  7. Lew-Starowicz, M., Lew-Starowicz, Z., Skrzypulec-Plinta (2017), Seksuologia. Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa
  8. Sternberg, R. J. (1988). Triangulating love. In R. J. Sternberg & M. L. Barnes (Eds.), The psychology of love (119–138). Yale University Press.
  9. Sternberg, R. J. (1997b). Construct validation of a triangular love scale. European Journal of Social Psychology, 27(3), 313-335.
  10. Sternberg, R. J. (2007). Triangulating Love. In Oord, T. J. (ed.). The Altruism Reader: Selections from Writings on Love, Religion, and Science. West Conshohocken, PA: Templeton Foundation. 332.
  11. Sternberg, R. J., & Hojjat, M. (Ed.). (1997a). Satisfaction in close relationships. Guilford Press.
  12. Twenge, Jean M. (2019) iGen. Dlaczego dzieciaki dorastające w sieci są mniej zbuntowane bardziej tolerancyjne, mniej szczęśliwe - i zupełnie nieprzygotowane do dorosłości. Smak Słowa
  13. Wolfe, T. (2013). Hooking Up. New York Times. Retrieved 2013-07-29.
  14. Źródła internetowe:
  • https://www.adultdevelopmentstudy.org/
  • https://www.hofstede-insights.com/

 

 

 

Autorzy:

Karolina Rak
Franciszek Stefanek

 

Student III roku psychologii na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Interesuje się psychologią popkultury i filmu, zdrowiem psychicznym oraz fizycznym. Czynny uczestnik III Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej „Filmowe Psycho-Tropy” (2019), gdzie prezentował doniesienie na temat refleksyjnego odbioru treści filmowych. Uczestnik programu „Tutoring dla najlepszych studentów Uniwersytetu Śląskiego” (2018/2019). W ramach Grantu Rektora Uniwersytetu Śląskiego dokonał adaptacji Kwestionariuszy Odbioru Filmu (2018/2019). (...)

  Studiuję Psychologię na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Interesuje mnie szeroko rozumiana psychologia zdrowia i jakości życia. Uczestniczyłam w półrocznych praktykach, obejmujących szkolenia z Terapii Akceptacji i Zaangażowania. Mam doświadczenie w pracy z młodzieżą w zakresie edukacji oraz prowadzenia grup spotkaniowych. Ponadto pasjonuje mnie sztuka, zarówno w roli odbiorcy jak i twórcy. Wolny czas lubię spędzać na rozwijaniu umiejętności plastycznych oraz nauce grafiki komputerowej. (...)


A chłopaka jakiegoś masz?

Rodzinne spotkania, podczas których nieodmiennie pada pytanie o sprawy sercowe młodszej części familii, stały się tak powszechne, że większość z nas choć raz odczuła presję ze strony babci lub mamy, by wreszcie kogoś sobie znaleźć. Babciom i mamom nie należy się dziwić, w końcu jeszcze kilkadziesiąt lat temu życie w pojedynkę było nie do pomyślenia (Czernecka, 2011). Dziś chcemy inaczej, co widać po statystykach – w 2019 roku odsetek samotnych Polaków wzrósł niemal do 20% (Gadomska, 2019). A tam, gdzie pojawiają się trendy, wkraczają naukowcy.

Wina zmian społecznych?

Socjologowie przyczyn obecnego zjawiska upatrują w przekształconym społeczeństwie (Czernecka, 2011; Palus, 2010). Zniknął tradycyjny podział ról w rodzinie, płeć piękna ruszyła do pracy i całkiem nieźle radzi sobie z rozwijaniem kariery, przez co coraz więcej kobiet odwleka decyzję o macierzyństwie, wiedząc, jak ciężko pogodzić życie zawodowe z prywatnym. Nie bez znaczenia jest wydłużenie okresu edukacji wśród młodych, którzy pozostają w rodzinnych domach i opóźniają w ten sposób wejście w dorosłość, nikogo też już nie dziwi, że żyjemy bez partnera, tworzymy związki kohabitacyjne lub angażujemy się w niezobowiązujące seksualne przygody. Jednak kluczowa wydaje się zmiana wartości – zaczęliśmy stawiać przede wszystkim na własny rozwój, autonomię czy spełnienie marzeń, a relacje postrzegamy przez pryzmat tego, co możemy z nich wynieść dla siebie.

Kopmy głębiej

Czy w takim razie single stanowią produkt społecznego systemu? Niekoniecznie. Jak pokazują badania Katarzyny Palus (2010), czynniki osobowościowe mogą odgrywać niemałą rolę wśród uwarunkowań braku partnera. Chcąc się przekonać, czy single różnią się czymś od swoich rówieśników będących w związkach, przeprowadziła szereg badań kwestionariuszowych dotyczących stylów przywiązania, umiejętności społecznych oraz doświadczeń w kontaktach romantycznych. Wyszło jej, że osobami samotnymi kieruje wysoki lęk przed odrzuceniem i niski komfort podczas sytuacji intymnych, a ich kompetencje w zakresie nawiązywania oraz utrzymywania relacji są słabiej rozwinięte. Dlaczego? Niewykluczone, że wszystko wynika z braku doświadczenia – będąc jeszcze w szkole, single rzadziej umawiali się na randki, nie przeżywali pierwszych miłości i przeważnie utrzymywali kontakty tylko z własną płcią, przez co ominęła ich możliwość sprawdzenia, jak to jest być z kimś blisko. W rezultacie niewiedza odnośnie tego, co robić w sytuacji sam na sam czy jak zachowywać się podczas randki, może prowadzić do lęku przed takimi sytuacjami. A skoro unika się zaangażowania, jednocześnie traci się szansę na zdobycie odpowiednich umiejętności, których brak nie pozwala na nawiązanie satysfakcjonującej relacji… I tak rodzi się błędne koło.

Nie mam, bo…

Sami single powodów swojej samotności upatrują w przeróżnych kwestiach (Czernecka, 2011). Są osoby z niechęcią podchodzące do stałego zaangażowania, ponieważ na co dzień obserwują nieszczęśliwe związki swoich przyjaciół, mają za sobą złe doświadczenia, takie jak porzucenie i zdradę, lub małżeństwo ich rodziców nie układało się pomyślnie. Na przeciwległym biegunie znajdują się ci, którzy wierzą w miłość idealną i wciąż szukają swojej „drugiej połówki”, odrzucając kandydatów niespełniających wysokich wymagań. Łączy ich przeświadczenie, że lepiej wracać do pustego mieszkania niż męczyć się z kimś niewłaściwym. Nierzadko też kobiety wolą wieść życie w pojedynkę ze względu na negatywne spostrzeganie współczesnych mężczyzn, którzy według nich boją się partnerek inteligentnych, samodzielnych i na wysokich stanowiskach.

Nieśmiałość, niskie poczucie własnej wartości czy trudności w nawiązywaniu relacji z płcią przeciwną cechują kolejną grupę badanych. Często dochodzą do tego nieudane próby znalezienia partnera i brak zainteresowania ze strony tych, z którymi można byłoby stworzyć coś więcej. Co ciekawe, wielu singli nawet nie zadaje sobie trudu, by zainicjować kontakt – szczególnie wśród pań wciąż panuje przekonanie, że pierwszy krok należy do mężczyzny, więc trzeba poczekać, aż miłość sama je odnajdzie.

Nie wszyscy jednak na nią czekają. Spore grono osób nie angażuje się w związki z własnego wyboru. Jedni dają sobie czas na oddech po trudnym rozstaniu, drudzy uważają siebie za typ indywidualistów, a jeszcze inni poświęcają się karierze zawodowej lub też własnej rodzinie, twierdząc, że nikt nie pokocha ich tak mocno, jak rodzice.

Tak!

Jak widać, obraz prawdziwego singla znacząco odbiega od stereotypowego egoisty, dla którego liczy się jedynie kariera i dobra zabawa. Choć nadal brakuje rzetelnych badań o powodach życia bez partnera, dziś już wiemy, że są one zróżnicowane, więc nikogo nie można wrzucić do jednego worka. Wiele osób korzysta z uroków samotności, ale drugie tyle cierpi i często nie rozumie, czemu ich rówieśnicy zakładają rodziny, a oni wciąż nikogo nie spotkali. Być może w przyszłości psychologowie bardziej zainteresują się ich losem, pomogą przełamać lęki czy porzucić nierealistyczne marzenia, by na pytanie: „A chłopaka jakiegoś masz?” mogli odpowiedzieć w końcu: „Tak!”.

Bibliografia:

1.     Czernecka, J. (2011). Wielkomiejscy single. Warszawa: Wydawnictwo Poltext;

2.     Gadomska, H. (2019). Już 7,5 mln singli w Polsce. Co sprawia, że wiele osób pozostaje samotnymi? https://www.focus.pl/artykul/jak-przestac-czuc-sie-samotnym;

3.     Palus, K. (2010). Wybrane psychologiczne uwarunkowania braku partnera życiowego w okresie wczesnej dorosłości. Poznań: Wydawnictwo Naukowe Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

 

Imię i nazwisko: Katarzyna Smutek Kierunek i rok studiów, specjalność: IV rok psychologii, specjalność: psychologia kliniczna i psychologia pracy i organizacji Kontakt e-mail: ktrznsmutek6@gmail.com Powiedzenie „kobieta zmienną jest” pasuje do mnie idealnie. Choć początkowo widziałam swoją przyszłość w dziale HR międzynarodowej korporacji, dziś moje zainteresowania krążą wokół psychologii społecznej i bliskich związków, zwłaszcza w erze nowoczesnych technologii. Nie samą nauką jednak student żyje, dlatego czas wolny spędzam na pisaniu i lekturze klasyków literatury – dzieł Prusa, Żeromskiego i Reymonta, których podziwiam od lat. Na co dzień aktywnie działam w magazynie studenckim „Suplement”, gdzie jestem dziennikarką i korektorką. Poza nim moje teksty ukazywały się na łamach lokalnych gazet oraz specjalnie wydawanym numerze z okazji festiwali teatralnych. (...)


Śmierć na oczach 38 sąsiadów. Czyli, jak efekt widza utrudnia niesienie pomocy?

To nie tytuł filmu grozy, a fragment prawdziwej historii, która budzi przerażenie i pytanie: jak to możliwe? Okazuje się, że w kryzysowych sytuacjach ludzie często nieświadomie ulegają zjawisku, jakim jest rozproszenie odpowiedzialności.

Krzyk, który został usłyszany, ale nie wysłuchany

13 marca 1964 roku w Nowym Jorku miało miejsce tragiczne zdarzenie. 29-letnia Kitty Genovese została brutalnie dźgnięta nożem. Chwilę później napastnik zgwałcił kobietę, a potem odebrał jej życie. Zdarzenie miało miejsce zaledwie 30 metrów od mieszkania ofiary, a napaść trwała ponad 30 minut. Jednak to, co sprawia, że dane wydarzenie jest jeszcze bardziej przerażające, to fakt, że sytuację tę obserwowało 38 świadków. I żaden z nich nie zareagował. Nikt nie wezwał policji, nikt nie wybiegł z domu, by pomóc Kitty. Tylko jeden z sąsiadów krzyknął, by napastnik zostawił ją w spokoju. Jednak mężczyzna nie podjął żadnych innych kroków. Policja została wezwana dopiero wtedy, kiedy oprawca oddalił się z miejsca zbrodni.

Im więcej tym… niebezpieczniej?

Można zadać sobie pytanie: jak to możliwe? Jak to możliwe, że tyle osób było świadkami tego okropnego zdarzenia, a niemal nikt nie zareagował i nie pomógł ofierze? Wydawać by się mogło, że duża liczba obserwatorów jakiegoś nieszczęścia zwiększy szansę na otrzymanie pomocy. Nic bardziej mylnego. Do zupełnie innych wniosków doszli badacze Bibb Latané i John Darley. Badaczy nie przekonywało wyjaśnienie, że nieudzielenie pomocy Kitty Genovese było efektem przeciążenia urbanistycznego. Według tej teorii mieszkańcy miast są bombardowani taką ilością bodźców, że te istotniejsze, jak wołanie o pomoc, mogą im zwyczajnie umknąć lub mogą być na nie mniej wrażliwi. Teoria ta znalazła potwierdzenie w badaniach naukowych, jednak badacze podejrzewali, że w tym przypadku nie jest to wystarczające wytłumaczenie. Skupili się na tym, co niezwykłe w tej historii. Pomyśleli, że być może to właśnie wyjątkowo duża ilość świadków miała wpływ na nieudzielenie pomocy Kitty. W jednym z eksperymentów, które miały zweryfikować tę tezę, badani przebywali sami w pomieszczeniu, a ich zadaniem było porozmawianie z inną osobą za pomocą słuchawki i mikrofonu na zadany temat. Jednak badany nie wiedział, że jego rozmówca to tak naprawdę asystent eksperymentatora. W pewnym momencie asystent symulował atak padaczki i wzywał pomoc. Okazało się, że jeśli badany sądził, że jest on jedyną osobą, która słyszy owe wołanie, wówczas spieszył mu na ratunek. Aż 85% badanych udzieliło pomocy w ciągu 60 sekund, natomiast po upływie 2.5 minuty liczba ta wzrosła już do 100%. Latané i Darley przeprowadzili dany eksperyment jeszcze w kilku innych wersjach, a różniły się one liczbą rozmówców badanego. W kolejnych wersjach nie rozmawiał on przez słuchawkę z jedną osobą, tylko z dwoma lub z pięcioma osobami. Kiedy badany uważał, że oprócz niego jest jeszcze jeden świadek ataku padaczki, pomocy w ciągu 60 sekund udzieliło 62% osób. Co więcej, nawet po upływie 6 minut (czyli w momencie zakończenia eksperymentu) liczba ta nie wzrosła do 100%. Jeszcze gorzej sytuacja wyglądała w momencie, gdy badany był jednym z pięciu świadków. Wówczas w ciągu pierwszych 60 sekund pomocy udzieliło tylko 31% osób, a do zakończenia eksperymentu liczba ta wzrosła jedynie do 62%. Inne liczne badania dostarczyły wyników, które pozwoliły na wysnucie tego samego wniosku: im większa liczba świadków incydentu, tym mniejsza szansa na udzielenie przez nich pomocy. Zjawisko to nazywamy efektem widza.

Niewiedza wielu

Dlaczego dzieje się tak, że większa liczba świadków obniża szanse na udzielenie pomocy? Latané i Darley opracowali schemat decyzyjny interwencji świadka w sytuacji kryzysowej. Jeden z jego elementów stanowi odpowiedź na nasze pytanie, jednak zacznijmy od początku. Aby udzielić komuś pomocy, przede wszystkim musimy dostrzec dane zdarzenie. Będąc w pośpiechu, możemy zwyczajnie nie zauważyć kogoś, kto potrzebuje naszej pomocnej dłoni, a skoro go nie dostrzeżemy, to oczywiście nie będziemy w stanie mu pomóc. Następnie musimy zinterpretować owe zdarzenie jako niebezpieczne. Czasem może nam się wydawać, że docierające do nas bodźce wcale nie świadczą o czyimś zagrożeniu. Dochodzące krzyki możemy uznać za głośną zabawę, przepychanki między dwójką chłopców potraktujemy jako droczenie się, a osobę leżącą na trawie uznamy za zmęczoną i odpoczywającą. Możemy dojść do wniosku, że wszystko jest w porządku i żadna z sytuacji nie wymaga naszej interwencji. Skłonność do takich „pozytywnych przekonań” mamy szczególnie w obecności inny osób. Dzieje się tak, ponieważ zagrażające sytuacje nie zawsze są dla nas jasne. Ludzie lubią mieć rację, lubią czuć, że wiedzą, co się dzieje, a ich decyzje są słuszne. Tak więc skądś musimy się dowiedzieć, czy dana sytuacja jest zagrażająca. Wówczas ważną rolę odgrywa konformizm informacyjny. Będąc w niejasnej sytuacji, obserwujemy zachowania innych ludzi i na ich podstawie oceniamy zdarzenie, a następnie korygujemy własne reakcje. O ile ten rodzaj konformizmu może często okazać się dla nas przydatny, np. kiedy po raz pierwszy idziemy do nowej restauracji i nie jesteśmy pewni jak się zachować, to w przypadku kryzysowych zdarzeń może on doprowadzić do nieprzyjemnych skutków. Wyobraźmy sobie pewną sytuację. Podczas spaceru w parku dostrzegamy leżącego na trawie mężczyznę. Zastanawiamy się, czy wszystko z nim w porządku? Czy miał jakiś atak? A może jest pijany? Nie wiemy. Nie wiemy, więc zerkamy na innych ludzi. Okazuje się, że wszyscy spokojnie spacerują i nikt nie zwraca uwagi na leżącego mężczyznę. Łatwo więc dojść do wniosku, że najwidoczniej nic złego się nie dzieje. Bo gdyby tak było, to przecież ktoś by zareagował, prawda? Cóż, niestety nie. Robert Cialdini opisał to zjawisko mianem niewiedzy wielu. Bo przecież wszyscy zgromadzeni w parku postępują dokładnie tak jak my i również obserwują zachowania pozostałych. Każdy ukradkiem zerka na pozostałych i widzi z pozoru niewzruszone zachowanie innych osób. Pojawia się przekonanie, że skoro nikt nie podejmuje działania, to wszystko jest w porządku. W efekcie nikt nie reaguje, sytuacja nie jest odebrana jako wymagająca interwencji, a potrzebujący jest zdany sam na siebie.

Rozproszona odpowiedzialność

Kiedy jednak zinterpretujemy dane zdarzenie jako niebezpieczne, przychodzi moment, w którym okazuje się czy weźmiemy za nie odpowiedzialność, czy też nie. Przypomnijmy sobie wcześniej wspomnianą historię Kitty Genovese. Gdy kobieta krzyczała, że napastnik ma nóż oraz błagalnie wzywała pomocy, sąsiedzi musieli mieć świadomość, że dzieje się coś złego. Mimo tego żaden z nich nie zareagował. Dlaczego? Dlatego, że nastąpiło rozproszenie odpowiedzialności. Sąsiedzi, widząc siebie nawzajem w oknach, wiedzieli, że nie są jedynymi świadkami zdarzenia. Wytworzyło się u nich przekonanie, że „ktoś na pewno już zadzwonił po policję”, „ktoś zaraz się tym zajmie”, „ktoś na pewno jej pomoże”. Kiedy każdy myśli, że pomoże ktoś inny, to w efekcie niestety nie robi tego nikt. Wróćmy do eksperymentu z atakiem padaczki. Aż 100% badanych udzieliło pomocy, kiedy byli przekonani, że są oni jedynymi świadkami zdarzenia. „O matko, tylko ja go słyszę. Jeśli mu nie pomogę, na pewno coś mu się stanie. Jestem jego jedyną nadzieją, muszę mu pomóc.” Właśnie takie myśli mogły się pojawić w głowie badanych. Czuli się oni odpowiedzialni za drugiego człowieka i to decydowało o tym, że udzielali mu pomocy. Natomiast w przypadku większej liczby świadków badani mogli myśleć „Na pewno ktoś mu zaraz pomoże, przecież tyle osób go słyszy. Ja się nie znam na takich sprawach, lepiej niech ktoś inny się tym zajmie” i w efekcie nie udzielali pomocy tak często.

Słyszałeś o rozproszonej odpowiedzialności? To dobrze wróży!

Dlaczego warto wiedzieć o działaniu rozproszonej odpowiedzialności? Dlatego, że dzięki temu można próbować jakoś przeciwdziałać. Już sam fakt, że dana osoba słyszała o takim wpływie, zwiększa szanse na udzielenie przez nią pomocy. Dowiódł tego eksperyment Arthura Beamana, w którym część studentów miała okazję posłuchać o badaniach Latané i Darley nad zjawiskiem rozproszonej odpowiedzialności, a pozostałe osoby uczestniczyły w wykładzie niezwiązanym tematycznie z zachowaniami prospołecznymi. Dwa tygodnie później nastąpił kolejny etap eksperymentu, podczas którego sprawdzano reakcje badanych podczas natrafienia na leżącego na podłodze studenta, który w rzeczywistości był asystentem eksperymentatora. Zgodnie z oczekiwaniami, spośród grupy, która nie brała udziału w wykładzie dotyczącym rozproszonej odpowiedzialności, pomocy udzieliło jedynie 25%. Natomiast w grupie, która miała okazję zetknąć się z tym zagadnieniem, już 43% osób pomogło osobie w potrzebie. Jak widać sama świadomość, że ulegamy takim zjawiskom, zwiększa szanse na to, że uda nam się im przeciwstawić. Znajomość tych zagadnień jest nie tylko przydatna, kiedy mamy być osobami, które niosą pomoc. Warto mieć ich świadomość w momencie, kiedy sami pomocy potrzebujemy. Ważne jest, aby podczas wypadku nie kierować ogólnych poleceń do tłumu ludzi. Wiemy już, że wówczas odpowiedzialność może rozproszyć się po wszystkich osobach i żadna z nich nie weźmie jej na siebie. Dlatego najlepiej kierować bezpośrednie polecenia do konkretnej osoby. Zamiast „Niech mi ktoś pomoże!” lepiej powiedzieć „Pani w białej koszuli! Proszę wezwać pogotowie!”. Przy tak skierowanej prośbie ewidentnie wskazujemy osobę, na której spoczywa pewna odpowiedzialność, dzięki czemu zwiększamy szansę na otrzymanie pomocy.

Autor: Mike Chai; Źródło: https://www.pexels.com/photo/time-lapse-photography-of-people-walking-on-pedestrian-lane-842339/
Autor: Mike Chai; Źródło: https://www.pexels.com/photo/time-lapse-photography-of-people-walking-on-pedestrian-lane-842339/

Bibliografia:

  1. Aronson, E., Wilson, T.D., Akert, R.M. (1995). Psychologia społeczna. Serce i umysł (s.312-319). Poznań: Zysk i S-ka.
  2. Cialdini, R. (1994). Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i praktyka (128-132). Gdańsk: GWP
  3. Urbaniak, A. (2015). W tłumie raźniej? Rozproszenie odpowiedzialności jest tragiczne w skutkach. https://www.spyshop.pl/blog/w-tlumie-razniej-rozproszenie-odpowiedzialnosci-czyli-jak-skutecznie-wolac-o-pomoc/
  4. Wojciszke, B. (2011). Psychologia społeczna (s.362-363). Warszawa: Wydawnictwo Naukowe Scholar

Kierunek studiów i specjalności: Psychologia, IV rok studiów - psychologia zdrowia i jakości życia, psychologia pracy i organizacji. Zainteresowania: psychologia społeczna, psychologia poznawcza, grafika oraz fotografia. Doświadczenie zawodowe: Praktyka zawodowa w Niepublicznym Specjalistycznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej Poradni Ochrony Zdrowia Psychicznego w Rudzie Śląskiej Kontakt: monikaszerbinskax@gmail. (...)


Strony

Subscribe to RSS - Jestem wśród ludzi

Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.