Myślę

Stres egzaminacyjny - proste sposoby jak go zmniejszyć

Przez większość semestru żyjemy spokojnie, nierzadko odkładając wiele obowiązków na tzw. „później”. Kiedy rozpoczyna się sesja czeka nas sporo nauki i przygotowań do egzaminów.  Terminy nachodzą na siebie, a my musimy działać szybko i sprawnie. Możemy mieć poczucie, że ogrom wiedzy, którą powinniśmy nabyć jest tak duży, że prawie niemożliwym będzie przygotowanie się na czas. W tym momencie często ogarnia nas stres, a w głowie pojawiają się katastroficzne wizje o oblaniu egzaminów.

Niektórzy odczuwają lęk przed egzaminem i zaczynają panikować, a całą swoją energię przeznaczają na rozważania o tym, że nie zdążą się przygotować, że na pewno nie powiedzie się im na egzaminie. Inni czują się przytłoczeni do tego stopnia, że ogarnia ich poczucie niemocy i nie wiedzą od czego zacząć. Jeszcze inną grupą są osoby, które mimo świetnego przygotowania do egzaminu nie wierzą w swoje możliwości, przeczuwają, że na egzaminie pojawi się akurat to, o czym nie mają pojęcia. Często temu wszystkiemu towarzyszy chęć otrzymania jak najwyższego wyniku i duża presja, którą sami na siebie nakładają. W konsekwencji pojawiający się stres może być tak silny, że faktycznie wpłynie negatywnie najpierw na sam proces przygotowań, a następnie na wynik z egzaminu.

Jak więc osiągnąć satysfakcjonujące wyniki z egzaminów? Wiedza jest niezbędna. Aby uczyć się skutecznie powinnyśmy korzystać z technik zapamiętywania oraz stosować mapy myśli. Jednakże nauka to nie wszystko. Nawet posiadając ogrom wiedzy nie będziemy w stanie osiągnąć sukcesu, jeżeli działający na nas stres będzie zbyt silny i destrukcyjny.  Wtedy zamiast energii do nauki i pobudzającego napięcia, które mogłoby nas motywować, będziemy odczuwać negatywny wpływ stresu.
Skutki stresu są zauważalne zarówno w ciele, zachowaniu, jaki i w umyśle. Pojawia się nerwowość, niepokój, rozdrażnienie, zmęczenie i bóle głowy. Mogą wystąpić trudności z koncentracją i zapamiętywaniem, a także problemy ze snem i jedzeniem. Jak nie trudno sobie wyobrazić, nauka i zdawanie egzaminów w stanie ogromnego stresu jest bardzo trudne, ponieważ wysokie napięcie obniża efektywność działania. W takiej sytuacji koniecznie jest umiejętne radzenie sobie ze zbyt dużym stresem przedegzaminacyjnym.

Oddychanie

Ćwiczenia oddechowe są skutecznym sposobem zmniejszania poczucia niepokoju, rozdrażnienia i napięcia. Można się ich szybko nauczyć, a pierwsze efekty są widoczne niemalże od razu po zastosowaniu.  Poniżej przedstawię kilka ćwiczeń oddechowych. Te najprostsze, od których najlepiej zacząć, opierają się na oddechu przeponowym. W kolejnych znaczenie ma także kierowanie uwagą i wyobraźnia.

Oddychanie przeponowe krok po kroku:

  1. Zamknij oczy.
  2.  Prawą dłoń połóż na brzuchu, lewą - pośrodku klatki piersiowej.
  3.  Wykonaj głęboki wdech nosem.
  4.  Zatrzymaj powietrze w płucach z wypiętym brzuchem.
  5.  Wykonaj wydech przez usta.
  6.  Pozwól, aby brzuch wrócił do pozycji wyjściowej.

Jeśli porusza się brzuch, oznacza to, że oddychasz przeponą. Natomiast jeśli bardziej porusza się klatka piersiowa, oddychasz klatką piersiową. Aby zmienić sposób oddychania można wykonać jeden lub dwa pełne wydechy, które wypchną powietrze z dolnej części płuc, co wytworzy próżnię, która wymusi głęboki, przeponowy wdech. Należy pamiętać o tym, aby oddech był spokojny, równomierny i głęboki.

Oddychanie uwalniające napięcie - liczenie oddechów:

  1. Usiądź lub połóż się w wygodnej pozycji (kręgosłup  wyprostowany, ręce i nogi nie   skrzyżowane).
  2. Wykonaj głęboki wdech, wykorzystując przeponę.
  3. Zatrzymaj na chwilę powietrze.
  4. Wykonaj wydech i policz go w myślach „raz”.
    a)Licz każdy wydech.
    b)Licz wydechy w grupach po cztery lub pięć przez następne 5 – 10 minut.

Oddychanie uwalniające napięcie – „Wdycham relaks - wydycham napięcie”:

  1. Usiądź wygodnie na krześle ze stopami na podłodze.
  2. Wykonaj głęboki wdech, wykorzystując przeponę i myśląc przy tym: „Wdycham relaks”.
  3. Zatrzymaj na chwilę powietrze.
  4. Wykonaj wydech przeponą, myśląc przy tym: „Wydycham napięcie”.
  5. Odczekaj chwilę przed kolejnym wdechem

Każdy wdech potraktuj jako okazję do uświadomienia sobie wszystkich napięć obecnych w Twoim ciele, a każdy wydech potraktuj jako okazję do pozbycia się tego napięcia. Dodatkowo możesz wyobrazić sobie jak relaks wpływa do ciała, a napięcie z niego uchodzi.

Oddychanie z wyobraźnią:

  1. Połóż się i umieść dłonie na splocie słonecznym (między dolnymi żebrami, nad brzuchem).
  2. Oddychaj w naturalny sposób przez kilka minut. 
  3. Uruchom wyobraźnię: wyobraź sobie, że z każdym wdechem do Twoich płuc wpływa strumień    energii, który akumuluje się w splocie słonecznym, a z każdym wydechem energia ta przepływa do wszystkich części Twojego ciała. 
  4. Powtarzaj to ćwiczenie codziennie przez 5 – 10 minut.

Optymizm

Panuje przekonanie, że przyczyną złych wyników na egzaminach jest niedostateczna wiedza. Jednak zdarza się, że mimo dużej wiedzy nie jesteśmy w stanie osiągnąć sukcesu, gdyż brakuje nam optymizmu. Pesymiści nawet małe niepowodzenie traktują jak katastrofę i długo nie potrafią dość do siebie, wpadając w bezradność. Obawiają się porażki, nawet jeśli wszystko dobrze się układa. Natomiast optymiści dużo szybciej dochodzą do siebie po niepowodzeniu, a ponadto w obliczu trudności mobilizują się do większego wysiłku, co jest niezbędne do osiągnięcia sukcesu. Bardzo możliwe, że po przeczytywaniu tych informacji w głowach pesymistów zrodziła się myśl, że znajdują się oni w sytuacji patowej. Jednakże wcale tak nie jest, ponieważ optymistycznego myślenia można się nauczyć.
Głównym celem jest zwiększenie kontroli nad sposobem, w jaki myślimy o przeciwnościach losu i nauczenie się zestawu technik, które pomogą ujrzeć trudną sytuację w korzystnym świetle. Jak to zrobić? Zacznijmy od przekonań, które są interpretacjami napotykanych na co dzień trudności. Jeśli zmienimy przekonania, to zmienią się również nasze zachowania i reakcje na owe trudności. Istnieją dwa sposoby zmiany przekonań. Pierwszy to odwrócenie od nich uwagi i zajęcie myśli czymś innym, a drugi, bardziej efektywny, to zakwestionowanie przekonań w rozmowie z samym sobą.

Odwrócenie uwagi jest polecane jako pierwsza reakcja, ponieważ działanie tej metody jest doraźne. Natrętne myśli mają to do siebie, że nieustannie krążą nam po głowie. Nie wystarczy powiedzieć sobie: „teraz nie będę o tym myśleć”, przeciwnie – możemy być pewni, że wtedy nasze myśli skoncentrują się dokładnie na tym przekonaniu, ponieważ umysł nie odbiera zaprzeczeń. Istnieją skuteczniejsze sposoby. Kiedy myśli krążą wokół negatywnego przekonania, powinniśmy je skoncentrować na czymś innym. Można wziąć do ręki jakiś przedmiot i przez pewien czas wpatrywać się w niego bardzo intensywnie, badać jego strukturę i kształt. Można też puścić głośno ulubiony utwór i zacząć śpiewać. Można powtórzyć sobie kilka razy w myślach stanowczo: „Dość tego!”, albo powiedzieć to na głos, jeżeli miałoby to wzmocnić efekt. Warto spróbować różnych metod, ponieważ dla każdego coś innego będzie skuteczne.

Zakwestionowanie negatywnych przekonań jest metodą lepszą o tyle, że jeśli będzie ono przeprowadzone skutecznie, to jego efekty będą długotrwałe. Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie, że przekonania są tylko przekonaniami. Brzmi banalnie, a okazuje się, że takie zdystansowanie się jest bardzo pomocne, aby racjonalnie wyjaśnić sobie, dlatego owo przekonanie jest nieuzasadnione. Drugi krok, to odpowiedzi na pytania o dowody (jakie fakty potwierdzają to przekonanie, a jakie mu przeczą?), alternatywy (jakie mogą być inne przyczyny niekorzystnego zdarzenia?), implikacje (nawet jeśli przekonanie jest prawdziwe, to co z tego wynika?) i przydatność przekonania (czy uznanie negatywnego przekonania może pomóc w rozwiązaniu problemu czy ma zgubne skutki?).
Przykładowo, naszą trudnością jest zbliżający się powtórkowy egzamin, którego nie udało nam się zdać za pierwszym razem oraz związana z tym konieczność nauki. W obliczu tej trudności pojawia się przekonanie, że nie poradzimy sobie z taką ilością nauki i po raz drugi oblejemy egzamin. Skutkiem tego czujemy się zniechęceni i nie mamy energii, aby podjąć przygotowania do egzaminu. Kiedy już uświadomimy sobie, że to są tylko nasze przekonania, przechodzimy do zakwestionowania ich. Dowód: już wiele razy podchodziliśmy do różnych egzaminów i byliśmy w stanie skutecznie się przygotować (należy przypomnieć sobie konkretne sytuacje, kiedy tak było). Alternatywa: za pierwszym razem nie udało nam się zdać, ponieważ zbyt krótko się przygotowywaliśmy. Implikacja: nawet jeśli oblejmy drugi raz, to nie wyrzucą nas ze studiów, tylko będziemy zdawać ten egzamin za rok. Przydatność: posiadane przekonanie nie jest przydatne, ponieważ nas demobilizuje.
Jeśli nauczymy się optymistycznego myślenia, będziemy w stanie mobilizować się do działania. Jak wykazują badania, optymiści lepiej radzą sobie na uczelni, w pracy i w życiu codziennym, a także cieszą się lepszym zdrowiem. Brzmi zachęcająco?

Sen

Powodem stresu mogą być także nieprzespane noce, niejednokrotnie zarwane z powodu nauki. Może być także inaczej – stres przedegzaminacyjny będzie skutkować kłopotami ze snem. Zarówno brak snu powoduje stres, jak i stres powoduje brak snu. Niedostateczna ilość snu może wywoływać niepokój, rozdrażnienie i  trudności z koncentracją, a taki stan obniża naszą efektywność i dlatego powinniśmy zadbać o właściwy sen.  Kiedy kładziemy się do łóżka, a w naszej głowie kłębią się setki myśli, to naturalną reakcją organizmu jest pobudzenie, a w takim stanie nie da się zasnąć. Często wtedy pojawia się frustracja, która wywołuje kolejne myśli (muszę się wyspać, bo jeśli nie, to jutro mi się nie powiedzie),  pytania (czemu nie mogę znać?), nakazy (śpij wreszcie!) i coraz silniejsze emocje. To błędne koło nie prowadzi do tego, że nagle zaśniemy. Umysł musi się wyciszyć. W stresogennych warunkach jest to niezwykle trudne.
Przede wszystkim powinniśmy skupić uwagę na relaksie, wyobrazić sobie coś przyjemnego, a ciało i umysł same powoli zaczną zwalniać. Bardzo skuteczną techniką jest metoda zwalniania tempa. Pojawiające się myśli staramy się słyszeć w głowie coraz wolniej i wolniej, przeciągając każdy wyraz, a nawet każdą literę. Jeśli jesteśmy wzrokowcami, możemy spróbować to sobie nawet zwizualizować. Przestawię to na przykładzie myśli: „jutro pójdę na spacer”. Zatrzymujemy pojawiającą się myśli i zwalniamy w następujący sposób: „juuutrooo póóójdęęę naaa spaaaceeer”. Odtwarzamy tę myśl kilkakrotnie, za każdym razem wolniej, jednocześnie ucinając ostatni wyraz do momentu aż zniknie zupełnie.

Drugą techniką jest metoda znikopisu, która będzie skuteczna dla wzrokowców. Jeśli nasz umysł szaleje, rozpoczynamy wizualizację. Wyobrażamy sobie, że wszystkie nasze myśli są zapisywane na bieżąco kredą na czarnej tablicy, a następnie powoli ścieramy je gąbką aż tablica stanie się zupełnie czysta.
Oprócz metod pomagających w zasypianiu warto wiedzieć, że przygotowanie pomieszczenia przed snem jest równie ważne. Łatwiej zasypia się w chłodnym i przewietrzonym pokoju, w którym jest ciemno. Jeśli nie jesteśmy w stanie zapewnić sobie kompletnej ciemności, bo dzielimy z kimś pokój, możemy zaopatrzyć się w opaski na oczy przeznaczone do spania, które odetną nas od zbędnej ilości światła. Ponadto pamiętajmy, że ciągłe przewracanie się z boku na bok nie jest dla nas korzystne, a tylko nas denerwuje i powstrzymuje przed zaśnięciem. Czasem wystarczy przeczekać chęć zmieniany pozycji, bo zwykle jest ona rezultatem tego, że nie potrafimy się zrelaksować. Jeśli jednak faktycznie musimy się poruszyć, powinniśmy zrobić to powoli, biorąc głęboki wdech – pomoże nam się to wprowadzić w stan relaksu.

Sen jest czasem regeneracji organizmu. Jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania, dzięki niemu pozbywamy się niepokoju oraz lęków i możemy pełni energii podejść do przygotowań  przedegzaminacyjnych. Dlatego, pamiętając o tym, jak ważne jest zapewnienie sobie właściwej ilości i jakości snu, w razie kłopotów ze snem sięgajmy do metod, które pozwolą nam się zrelaksować i spokojnie zasnąć.

Któż by nie chciał przejść łatwo przez sesję, zdać wszystkie egzaminy i osiągnąć satysfakcjonujące wyniki, a dodatkowo zrobić to jak najmniejszym kosztem? Aby tak było, oprócz nabycia niezbędnej wiedzy powinniśmy zachować spokój. Stres jest sprzymierzeńcem tylko, gdy jego nasilenie jest niewielkie – wtedy może działać mobilizująco. Natomiast, kiedy widzimy, że jest on destrukcyjny konieczna jest nasza reakcja.
Jeśli jeszcze przed przygotowaniami do egzaminu skazujemy się w myślach na porażkę, zaprzeczmy swoim negatywnym przekonaniom i podejdźmy optymistycznie do nauki. Kiedy w dniu egzaminu odczuwamy duży stres i nasze myśli nie dają nam spokoju, sięgnijmy po techniki oddechowe. Ponadto każdej nocy śpijmy spokojnie i pozwólmy odpocząć naszemu umysłowi, a on odwdzięczy się sprawnym działaniem.

BIBLIOGRAFIA:

  1. Terelak, J. (2008). Człowiek i stres. Bydgoszcz: BRANTA.
  2. Davis, M., Robbins Eshelman, E., McKay, M. (2007). Jak zwalczyć stres i osiągnąć pełen relaks? Trening. Wydanie V. Gliwice: Helion.
  3. Seligman, M. (1996).Optymizmu można się nauczyć. Jak zmienić swoje myślenie i swoje życie. Poznań: Media Rodzina.
  4. Karbowski, M. (2010). Sztuka spania i wstawania. Jak spać mniej a mieć więcej energii w ciągu dnia. Gliwice: Złote Myśli.

 

 

BYŁA REDAKTOR DZIAŁU "MYŚLĘ"   Kontakt: sandra.jargielo@gmail. (...)


Czy można umrzeć dwa razy?

Refleksja o przemijaniu na podstawie filmu animowanego „Coco”.

Wstęp

Rozwój człowieka obejmuje okres począwszy od poczęcia, rozwoju prenatalnego, narodzin aż do śmierci, będącej nieodłączną częścią ludzkiego życia. Śmierć jest często „spychana” na dalszy plan i trudno wyobrazić sobie, że ktoś potrafi myśleć o niej na co dzień bez strachu i lęku temu towarzyszącemu. Wolimy raczej zbyt często nie dopuszczać do siebie myśli o kresie naszego życia, który (w naszym przekonaniu) z pewnością prędko nie nastąpi. Jednak czas mija, ludzie dorastają, a życie nie trwa wiecznie i – mimo usilnych prób – nie da się tematu przemijania unikać w nieskończoność. Prędzej czy później przyjdzie każdemu zmierzyć się z utratą bliskiej osoby, a w końcu i z akceptacją skończoności własnego życia.

Trudno po tak poważnym wstępie domyślić się, że tematykę przemijania porusza film animowany o – jakże wesołym i niewiele sugerującym – tytule „Coco”.  Tym razem twórcy kolejnej wybitnej, jak określa ją wielu krytyków, produkcji Pixara zaskakują widza przedstawieniem niezwykle barwnego, wzruszającego i rodzinnego obrazu, bogatego w dźwięki fantastycznej muzyki. Wiernie oddany klimat meksykańskiego miasteczka, które przygotowuje się do świętowania swojego Dia de Muertos (Dnia Zmarłych), mimo pozornie trudnej tematyki, nie powoduje u odbiorcy pogorszenia nastroju poprzez snucie pesymistycznych wizji – wręcz przeciwnie. Twórcy przenoszą nas w świat radości, wartości rodzinnych i wzruszeń, zabierając wraz z głównym bohaterem w podróż mającą na celu odszukanie własnej tożsamości i spełnianie marzeń.

Opis filmu

Film rozpoczyna się od retrospekcji przywołanej przez głównego bohatera filmu – dwunastoletniego meksykańskiego chłopca, Miguela. Snuje on opowieść o swojej praprababci, która – gdy mąż odszedł, aby realizować swoje muzyczne aspiracje i marzenia  – musiała sama zająć się domem i córką Coco. Zaczęła produkować i naprawiać buty, a przekazywany z pokolenia na pokolenie fach stał się w końcu cechą rozpoznawczą rodziny Rivera, w której każdy określa się jako „urodzony szewc z dziada pradziada”. Jest jeszcze jedna rzecz, która odróżnia tę rodzinę od każdej innej w Meksyku – w tym domu nie ma muzyki, czego starannie pilnuje babcia Miguela, prowadząca gospodarstwo domowe tak jak kiedyś praprababka Imelda. Nie byłoby to wielce problematyczne, gdyby nie fakt, że Miguel nie pała miłością do fleków i cholewek, a raczej do dźwięków gitary i śpiewu, a jego największym idolem jest legenda miasta – słynny muzyk Ernesto de la Cruz.

Akcja filmu rozgrywa się podczas corocznego święta zmarłych – Dia de Muertos. Klimat Meksyku jest wiernie odwzorowany poprzez dokładność animacji i dbałość o szczegóły. Widzimy więc charakterystyczne ołtarzyki przy domach, na których oprócz zdjęć zmarłych przodków i kwiatów można również dostrzec inne ciekawe przedmioty, takie jak różne pamiątki po zmarłych czy ich ulubione za życia jedzenie. Podczas gdy cała rodzina szykuje się do wspólnego świętowania, Miguel stara się za wszelką cenę wziąć udział w konkursie muzycznym organizowanym w mieście. Ma jednak problem ze zdobyciem gitary. Wszystko zmienia się diametralnie, gdy przypadkowo odkrywa, że jego prapradziadkiem, który odszedł od rodziny, aby poświęcić się muzycznej pasji, był sam Ernesto de la Cruz. Chłopiec bierze jego gitarę, umieszczoną w kaplicy cmentarnej, gdzie spoczywa ciało muzyka, a gdy uderza w struny rozpoczyna się jego przygoda, która doprowadza do serii zaskakujących przeżyć. Początkowo niczego nieświadomy Miguel odkrywa, że ludzie go nie zauważają, a przerażenie potęguje spotkanie z nieżyjącymi członkami rodziny, którzy – jak co roku – zgromadzili się tego dnia na cmentarzu, by spotkać się z rodziną. Podróż w zaświaty staje się początkiem lawiny niesłychanych zdarzeń, które wiodą chłopca do poznania wagi rodziny, przyjaźni i kształtowania się własnej indywidualnej tożsamości.

Film „Coco” z 2017 roku w reżyserii Lee Unkricha został przez wielu krytyków i widzów bardzo dobrze oceniony. Oprócz setek pozytywnych komentarzy i ocen – m.in. na portalu Filmweb – został on również wielokrotnie nagrodzony. W kategorii „najlepszy film animowany” w 2018 roku zdobył nagrody takie jak Oscar, Złote Globy, BAFTA, Saturn czy Annie. Film wydaje się być ciekawy z wielu powodów, a jego wieloaspektowość powoduje, że przyjemność z oglądania będą czerpali odbiorcy w różnych kategoriach wiekowych.

Psychologiczna analiza filmu

Rozpoczynając analizę filmu, trzeba być świadomym, w jakiej kulturze rozgrywa się akcja. W Meksyku Dzień Zmarłych obchodzi się inaczej niż w naszym, europejskim kręgu kulturowym. Dia de Muertos, odbywający się 1 i 2 listopada jest dla mieszkańców Ameryki Środkowej dniem pełnym radości i wspólnego rodzinnego świętowania. Rzeczą całkowicie normalną są tam budowane przy domu ołtarzyki, na których umieszcza się podobizny przodków i charakterystyczne dla nich przedmioty, aby nie zapomnieć o ich duchowej obecności po śmierci. Rodziny szykują się do tego dnia wyjątkowo starannie, co dobrze odwzorowane jest w filmie. Można zauważyć na przykład wszechobecne pomarańczowe kwiaty – najpewniej aksamitki, które są nieodłącznym elementem tego święta w Meksyku. Przyozdabia się nimi wejścia domów, przystraja cmentarze, a z płatków usypuje ścieżki, gdyż wierzy się, że zmarli po ich zapachu będą umieli odnaleźć drogę z zaświatów do domu, by tego dnia wspólnie świętować z bliskimi. Celebracja odbywa się również bezpośrednio na cmentarzach, gdzie przy nagrobkach wyprawiane są nieraz prawdziwe uczty i wyjątkowo radosne rodzinne spotkania. Charakterystyczne dla kultury Meksyku są również wszechobecne czaszki i całe szkielety, nieraz w fantazyjnych przebraniach i charakteryzacjach, które tego dnia stanowią jeden z głównych elementów dekoracyjnych domów i ulic. Mając świadomość realiów tamtejszej kultury, bardziej naturalne stają się obrazy w filmie i takie, a nie inne przedstawienie zarówno świata żywych, jak i umarłych. A zaświaty w „Coco”, zamiast przerażać, wprost zachwycają! Sposób przedstawienia ich w animacji niezwykle współgra z meksykańskich folklorem, a staranność w nawiązywaniu do tamtejszej kultury przejawia się w pięknych barwach i wyjątkowych krajobrazach, bo świat umarłych zasadniczo niewiele różni się od świata żywych – jest po prostu „po drugiej stronie mostu”.

Film, oprócz wyjątkowo pięknej technicznie animacji, jest również wartościowy i godny zobaczenia z powodu poruszanych tematów i wielu możliwych poziomów ich analizy. Ciekawe z pewnością jest to, że – mimo ogólnej radości i pozytywnych emocji płynących z tego dzieła – nie sposób nie zauważyć dosyć dużego ciężaru treści przekazywanych widzom, gdyż tematyka poruszana w filmie do łatwych nie należy. W filmie nie brakuje wątków śmierci, zdrady, zawiedzionych nadziei i trudności rodzinnych. Oprócz widocznego motywu przemijania, widz ma możliwość również zmierzenia się z wątkiem oczekiwań rodzinnych, spełniania marzeń oraz reakcji na to otoczenia, miłości i przyjaźni, rozwiązywania rodzinnych konfliktów, które narastały od pokoleń, kształtowania tożsamości i wpływu przeszłości na teraźniejszość. Mimo wielu trudnych wątków film został stworzony w sposób, który wzrusza i napełnia nadzieją, a jego pozytywny wydźwięk skłania do rozważenia problematyki przemijania w bardziej optymistyczny sposób.

Bez wątpienia najtrudniejszym wątkiem (poruszanym w filmie w sposób wyjątkowo naturalny) jest śmierć. Akcja rozgrywa się przecież w Dzień Zmarłych, a główny bohater odbywa podróż poprzez zaświaty, gdzie spotyka się z nieżyjącymi już przodkami. Znaczenie śmierci zmienia się na przestrzeni życia człowieka. Dzieci na początku nie rozumieją czym jest to zjawisko, nie zdają sobie sprawy z tego, że jest to coś uniwersalnego i nieodwracalnego. Często w ich wypowiedziach da się usłyszeć przekonanie, że „ktoś umarł, ale niedługo wróci” – podobnie niektórzy malcy są pewni, że śmierć niekoniecznie dotyczy każdego i można jej w pewien sposób uniknąć. Wraz z rozwojem struktur poznawczych, w myśleniu dziecka zachodzą pewne zmiany i jest ono już w stanie pojąć w sposób bardziej świadomy, że śmierć jest nieodwracalnym zjawiskiem dotyczącym każdego człowieka (Bee, 2004). W dorosłości do obrazu śmierci dochodzi dużo szerszy kontekst społeczny tego zjawiska. Helen Bee pisze: „Śmierć jednej osoby zmienia role i charakter związków każdego z pozostałych członków rodziny. Kiedy umierają starsi ludzie, każdy młodszy domownik przesuwa się o jeden szczebel wyżej w hierarchii pokoleniowej; jeśli umiera człowiek w wieku średnim, może to zaburzyć porządek, gdyż zabraknie pokolenia łączącego […]; jeśli umiera młody dorosły lub dziecko, jego rodzice tracą część swej roli rodzicielskiej.” (Bee, 2004, s.617). Śmierć z pewnością zawsze wiąże się z bólem i poczuciem utraty, szczególnie dla najbliższej rodziny zmarłego. Rozstanie takie łączy się z cierpieniem i zmianą funkcjonowania całego systemu rodzinnego (Ogryzko-Wiewiórowska, 1991). Sytuacja utraty członka rodziny za każdym razem jest nieco inna, ponieważ umierać może osoba starsza albo wyjątkowo młoda, ktoś schorowany lub całkiem zdrowy, wskutek na przykład wypadku. Za każdym razem wiąże się to z mniejszym lub większym szokiem i rozpaczą. Śmierć nie zawsze dotyczy ludzi w późnym okresie dorosłości, jednak prawdopodobnie większa część społeczeństwa będzie musiała zmierzyć się z próbą pogodzenia się ze skończonością życia właśnie w okresie starości. Z problemem śmierci w pewnym sensie mierzymy się z dwóch perspektyw: albo musimy poradzić sobie ze śmiercią bliskiej nam osoby i na nowo przeorganizować z tego powodu swoje życie, albo w końcu przychodzi nam się zmierzyć ze świadomością własnego przemijania i próbą pogodzenia się z tym.

W filmie „Coco” obraz śmierci przedstawiony jest jako naturalny, końcowy etap rozwoju, tworzący pewną rodzinną historię i stanowiący wartość w budowaniu wielopokoleniowych rodzinnych więzi. Jest to obraz łatwiejszy do zaakceptowania, ponieważ pokazana jest pewna kolejność przyjęta za prawidłową, czyli to, że umierają najstarsi członkowie rodów. Właśnie na tym aspekcie chciałabym się skupić, czyli na śmierci z przyczyn naturalnych, która następuje po kilkudziesięciu przeżytych latach, i rozważyć ją z perspektywy osoby, której zadaniem jest się z tym pogodzić. Po 60. roku życia ludzi spotyka wiele tak zwanych zdarzeń krytycznych, do których można zaliczyć utratę zdrowia, kondycji i aktywności fizycznej, utratę bliskich osób, statusu społeczno-ekonomicznego czy poczucia przydatności. Oprócz tego wszystkiego ważne jest, aby człowiek miał również świadomość zbliżającej się własnej śmierci (Izdebski i in., 2012). Makselon w jednym ze swoich artykułów przytacza słowa V. E. Frankla, według którego śmierć nie jest wydzielonym fragmentem życia, lecz istotnym wymiarem istnienia.

W bezwarunkowym nadawaniu sensu życiu musi być zawarty moment śmierci, gdyż tylko wobec śmierci życie jest sensownie spełnione (Makselon, 1983). Człowiek w okresie starości musi uporać się – według teorii Eriksona – z ostatnim etapem rozwoju, jakim jest konflikt pomiędzy integralnością życia a rozpaczą. Ważne w tym czasie staje się dokonanie bilansu życia, w którym ocenia się z perspektywy czasu swoje decyzje i działania, i jeśli jednostka odczuje zadowolenie oraz uzna swoje życie za ważne i sensowne, to dojdzie do integracji Ja, w przeciwnym razie może pojawić się rozpacz (Kielar-Turska, 2000). Należy jednak zwrócić uwagę na to, że koncepcja ta została stworzona ponad pół wieku temu, a okres starości jest bardzo zróżnicowaną fazą życia, w którym ludzie mogą stawać jeszcze przed wieloma wyzwaniami, zwłaszcza biorąc pod uwagę zmiany społeczne i fakt, że obecnie ludzie żyją dłużej w porównaniu do wcześniejszych pokoleń. Jak pisze Beata Bugajska (2015): „Wiek emerytalny może, ale nie musi, być równoznaczny z doświadczaniem własnej starości. Wszystko zależy od indywidualnej definicji tej sytuacji, w której poza oczekiwaniami społecznymi jednostka ocenia również zmiany zachodzące w sferze somatycznej i psychicznej”. Zasadne może więc być wyróżnienie dziewiątej fazy w życiu człowieka, która została opisana w książce „Dopełniony cykl życia”, w której osiem etapów rozwoju zostało wzbogaconych o nowy materiał napisany przez Joan M. Erikson – żonę twórcy tej koncepcji. Szczególnie cenne w tej książce jest podkreślenie znaczenia mądrości i siły, jaką uzyskuje człowiek w swoich zmaganiach z kryzysem pomiędzy integralnością i rozpaczą.

Jak już zostało wspomniane, człowiek przeprowadza bilans życia zazwyczaj dopiero po przejściu na emeryturę, a nawet w jeszcze późniejszym wieku, biorąc pod uwagę wydłużającą się średnią długość życia w obecnych czasach. Ludzie stają się bardziej refleksyjni, a pozytywny bądź negatywny bilans przesądza o wartości całego życia (Straś-Romanowska, 2007). Z pojęciem bilansu życiowego wiąże się też zagadnienie postaw wobec śmierci. Makselon na podstawie swoich badań wyróżnił osiem wymiarów postawy wobec śmierci: Konieczność, Centralność, Tajemniczość, Wartość, Groza, Tragiczność, Destrukcyjność oraz Absurdalność (Makselon, 1983). Skala Postaw wobec śmierci zaproponowana przez Makselona oraz Kwestionariusz Bilansu Życiowego skonstruowany przez Izdebskiego i Polak posłużyły do przeprowadzenia w 2012 roku badań wśród osób powyżej 60. roku życia, dotyczących korelacji między bilansem życiowym a postawą wobec śmierci w późnej dorosłości. Wyniki badania sugerują, że osoby pozostające w związkach małżeńskich charakteryzują się korzystniejszym bilansem życiowym, gdyż prawdopodobnie w rodzinie osoby starsze mogą się realizować i mają zaspokajane potrzeby kontaktów społecznych. Na negatywną ocenę życia wpływa natomiast osamotnienie. Osoby z pozytywnym bilansem życiowym mają większe poczucie sensu swojego życia i mają poczucie większej kontroli oraz odpowiedzialności za swoje działania. Im korzystniejszy bilans przejawiały osoby badane, tym większy wykazywały dystans wobec własnej śmierci. Poziom bilansu życiowego korelował również ujemnie z jedną skalą Postaw wobec śmierci – Centralnością. Może to sugerować, że osoby o negatywnym bilansie życiowym częściej myślą o nieuchronnie zbliżającym się końcu swojego życia. Częstotliwość takich myśli wzrasta również z wiekiem (Izdebski i in., 2012). Okres starości od pozostałych faz rozwojowych różni się jeszcze tym, że jest to ostatni etap w życiu i nie ma perspektywy nastąpienia kolejnych faz i zadań rozwojowych.

Starość łączy się z myślą o śmierci, jak również z obawą przed nią. Lęk przed śmiercią jest pojęciem znanym i rozważanym na różnych etapach rozwoju człowieka. W zależności od indywidualnego postrzegania śmierci przez każdego jej wizja może się wiązać z różnym nasileniem lęku przed nią. I mimo tego, że to właśnie w okresie starości trzeba się w największym stopniu zmierzyć z nieuchronnością własnego przemijania, to wiele badań sugeruje, że osoby starsze odczuwają słabszy lęk przed śmiercią niż osoby młode, czy te w wieku średnim. Lęk ten jest również słabiej odczuwany przed osoby szczęśliwe (Straś-Romanowska, 2007). Sam proces umierania, jeśli ma miejsce w okresie starości, jest zazwyczaj mniej lub bardziej uświadomiony i oczekiwany.

Ze śmiercią nierozerwalnie związany jest etap żałoby. Jego początkiem są odpowiednie dla danej kultury rytuały pogrzebowe, które są ważne chociażby z tego względu, że sytuacja ta gromadzi całą rodzinę, mimo smutnych okoliczności. Rytuały pogrzebowe są skonstruowane w taki sposób, aby ułatwić tym, którzy pozostali, zrozumienie znaczenia śmierci oraz by podkreślić znaczenie życia zmarłego. Rytuały te mają też wymiar transcendentalny, gdyż osadzają śmierć w pewnym kontekście filozoficznym lub religijnym (Bee, 2004). Etap żałoby jest potrzebny tym, którzy utracili kogoś bliskiego, gdyż muszą oni mieć czas, aby odpowiednio pogodzić się ze stratą, nadać jej sens i nauczyć żyć dalej bez członka rodziny, przyjaciela czy znajomego. Nieodłącznym elementem tego etapu jest żal, który przybiera różne formy. Utrata bliskiej osoby wiąże się zawsze ze stresem, a intensywność przeżywanych emocji w okresie żałoby zależy nie tylko od właściwości psychicznych podmiotu doznań, ale wiąże się również z cechami zmarłego oraz z charakterem relacji rodzinnych (Ogryzko-Wiewiórowska, 1991). W filmie „Coco” wyraźnie pokazane są silne więzi rodzinne i ich wpływ na proces żałoby, radzenie sobie ze stratą bliskiej osoby oraz dbanie o to, aby żaden z członków rodziny o zmarłym nie zapomniał. Film ukazuje wielką wartość zdjęć, które stanowią główny element rodzinnych ołtarzyków i które są tam systematycznie dokładane wraz ze śmiercią kolejnych członków rodziny. W ten sposób nowe pokolenia mogą poznawać rodzinną historię i tradycję, zgłębiać wiedzę o swoich przodkach, a także budować z nimi pewnego rodzaju więź. Bo zasada w filmie jest prosta – nawet po obiektywnej śmierci w pewien sposób żyjesz tak długo, aż trwa o Tobie pamięć. Zmarli bohaterowie filmu mogą w Dia de Muertos odwiedzić swoich bliskich tylko wtedy, gdy ich podobizna znajduje się na rodzinnym ołtarzyku. Wątek zachowania pamięci o zmarłych w filmie przedstawiony został przede wszystkim dzięki relacji dwóch głównych bohaterów – Miguela i „kościotrupa” Hectora. Hector w Dzień Zmarłych nie może przejść przez most prowadzący do świata żywych, ponieważ jego podobizna nie znajduje się na żadnym ołtarzyku ani nagrobku. Mężczyzna, spotykając Miguela, oferuje mu pomoc w odnalezieniu jego prapradziadka, Ernesto de la Cruza, którego znał za życia, gdyż razem koncertowali, pod warunkiem, że chłopiec po powrocie do swojego świata zabierze ze sobą jego fotografię i pamięć o nim nie przeminie. O tym, jak ważne są wspomnienia o zmarłych, dobitnie pokazuje scena filmu, w której Hector wraz z Miguelem odwiedza swojego znajomego, a ten prosi go, by mężczyzna zaśpiewał dla niego piosenkę, ponieważ „czuje w kościach”, że niedługo zostanie zapomniany. Gdy rozbrzmiewają ostatnie dźwięki gitary, znajomy po prostu znika, a zdziwiony Miguel z niedowierzaniem pyta, co się właśnie wydarzyło. W odpowiedzi Hectora słyszymy: „Został zapomniany. Kiedy w świecie żywych już nikt o Tobie nie pamięta, to znikasz także i z tego. Umierasz po raz drugi.”. A co się wtedy dzieje – tego nie wie nikt. Te wspomnienia w filmie działają tylko wtedy, gdy ktoś znał Cię za życia i o Tobie opowiadał. Czy zatem faktycznie można umrzeć dwa razy?

O roli, jaką odgrywa pamięć o zmarłych pisali wielcy poeci, a ich dzieła omawiane są nieraz jako wybitne teksty kultury poruszające wątek przemijania. „Non omnis moriar” – „nie wszystek umrę” to motyw pieśni Horacego mówiący o tym, że jego sztuka żyć będzie również po jego śmierci, że zostawia na tym świecie cząstkę siebie i póki będzie żyła pamięć o nim, on także w pewnym sensie będzie żył. Cytat ten stał się motywem w literaturze, nawiązującym do roli pamięci o zmarłych i o ich osiągnięciach za życia. „Zapominanie to część procesu znikania” – te słowa Ceceli Ahern wydają się idealnie pasować do motywu poruszanego w filmie. Pamięć o zmarłych to część tradycji oraz możliwość przekazywania kolejnym pokoleniom historii o ich przodkach. Zdjęcia to jeden ze sposobów na przechowywanie tych najlepszych wspomnień, a wspólne oglądanie rodzinnych albumów zacieśnia więzi między dziećmi, rodzicami i dziadkami. „Na zdjęciach patrzymy w wieczność”, jak powiedział Ryszard Nowosielski.

Podsumowanie

Film „Coco”, oprócz poruszonych przeze mnie wątków, zawiera jeszcze więcej poziomów możliwej analizy, chociażby pod kątem konfrontacji oczekiwań z rzeczywistością, próby rozwiązywania wielopokoleniowych konfliktów rodzinnych, szacunku dla tradycji i pamięci o przodkach, jak również motywów rodzącej się przyjaźni, lojalności i ogólnej refleksji nad życiem. Mimo, że mamy do czynienia z filmem animowanym, moim zdaniem wielu odbiorców znajdzie w tym dziele cenne dla siebie treści i będzie czerpało przyjemność z odbywania z bohaterami podróży pełnej wartościowej problematyki. W filmie ukazana jest wielopokoleniowa rodzina, a akcję osadzono w pięknej, kolorowej kulturze Meksyku. Film od pierwszych minut zachwyca dokładnością oraz wysokim poziomem technicznym animacji. Czy może on mieć zastosowanie w psychologicznej pracy z filmem? Być może tak, szczególnie, jeśli uwzględnimy to, że – w zależności od wieku – każdy będzie mógł wynieść z niego inne przemyślenia i wartości. Dla młodszych odbiorców, na przykład na poziomie szkoły podstawowej, film może pokazać piękno zachowywania rodzinnych tradycji, uczyć szacunku dla zmarłych oraz w pewien sposób „oswajać” z tematyką przemijania, gdyż obraz śmierci ujęty w animacji nie jest przerażający, a napawający optymizmem i sugerujący, że taka jest naturalna kolej rzeczy. Może to być użyteczny materiał do pracy nad takim tematem tabu, jakim jest właśnie śmierć. Dodatkowo, najmłodsi widzowie będą mogli uczyć się jak ważna jest w życiu rola szczerości, lojalności, przyjaźni i miłości. Dla nastolatków film może okazać się ciekawy, gdyż główny bohater wchodzi w okres dorastania, zatem mogą oni próbować się z nim utożsamić, a zaangażowanie Miguela w próbę zrealizowania swoich marzeń może być dla innych młodych ludzi inspirujące. Problematyczny może być jednak fakt, że jest to film animowany, a nastolatkowie mogą być niechętni do oglądania „dziecinnej bajki”. Jednak i wśród takich osób z pewnością spotkamy fanów filmów animowanych, dla których „Coco” może być ciekawą próbą pokazania wagi rodzinnych relacji i więzi w kształtowaniu się tożsamości. Film może być wartościowy również z perspektywy człowieka dorosłego, gdyż pokazuje, że dorastające dziecko ma prawo do poszukiwania własnego „Ja”, a narzucanie mu określonej roli może doprowadzić do buntu i nawarstwiających się konfliktów. Interesujące wydaje mi się oglądanie tego filmu wspólnie przez całe rodziny, ponieważ „Coco” sprawdza się jako wyjątkowo ciepła, rodzinna historia, a poruszane w filmie wątki mogą być tym lepiej odbierane, kiedy zostaną przeanalizowane wspólnie przez całą rodzinę. Wtedy rodzice będą mogli swoim dzieciom wytłumaczyć pewne aspekty dotyczące kultury, w jakiej osadzony jest film, szacunku wobec kultywowania tradycji i rodzinnej historii, a także wyjaśnić ważną kwestię próby zatrzymania cząstki życia przodków w postaci zdjęć, charakterystycznych przedmiotów, czy określonych rodzinnych zwyczajów. Sceny finałowe filmu wzruszają, powodują uśmiech i uczucie przypływu pozytywnych emocji, z czego większość odbiorców z pewnością będzie zadowolona, gdyż animacja pozostawia poczucie dobrze spędzonego czasu, a fabuła jest na tyle przemyślana, że wyraźnie widoczne są złożone i mądre rozważania psychologiczne, filozoficzne czy kulturowe. Wyjątkowo piękny efekt wizualny, który został osiągnięty dzięki wysublimowanej animacji oraz zastosowaniu żywych kolorów, w połączeniu z dźwiękami rewelacyjnej muzyki stanowi dopełnienie dla przekazywanych treści, tworząc razem film, który na pewno przypadnie do gustu wielu odbiorcom.

Bibliografia:

  1. Ahuvia, A. C. (2004). Indywidualizm – kolektywizm a kultury szczęścia: teoretyczne rozważania nad związkiem między konsumpcją, kulturą i subiektywnym dobrostanem w przekroju międzynarodowym. W: J. Czapiński (red.). Psychologia pozytywna. Nauka o szczęściu, zdrowiu, sile i cnotach człowieka (s. 319-330). Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
  2. Bee, H. (2004). Psychologia rozwoju człowieka. Poznań: Wydawnictwo ZYSK i SK-A
  3. Bugajska, B. (2015). Dziewiąta faza w cyklu życia – propozycja rozszerzenia teorii psychospołecznego rozwoju E. H. Eriksona. EXLIBRIS. Biblioteka Gerontologii Społecznej, nr 1(9), s. 19-36.
  4. Izdebski, P., Jurga, M., Kosiol, M. (2012). Bilans życiowy a postawa wobec śmierci w późnej dorosłości. Gerontologia Polska. Tom 20, nr 4, s. 155-159.
  5. Kielar-Turska, M. (2000). Rozwój człowieka w pełnym cyklu życia. W: J. Strelau (red.). Psychologia. Podręcznik akademicki. Tom 1 (s. 285-332). Gdańsk: Wydawnictwo GWP.
  6. Makselon, J. (1983). Poczucie sensu życia a postawa wobec śmierci. Analecta Cracoviensia XV, s. 73-91.
  7. Marcia J.E. (1980). Identity in adolescence. W: J. Adelson (red.), Handbook of Adolescent Psychology (s. 159–187). John Wiley, New York.
  8. Matczak, E., Kozłowski, W. (2012). Aspiracje edukacyjne rodziców. Ruch Pedagogiczny, 1, s. 41-54.
  9. Musiał, D. (2007). Kształtowanie się tożsamości w adolescencji. Studia z psychologii w KUL. Tom 14, s. 73-92.
  10. Ogryzko-Wiewiórowska, M. (1991). Rodzina i śmierć. Studia Socjologiczne, nr 1-2, s. 69-90.
  11. Straś-Romanowska M. (2007). Późna dorosłość. Wiek starzenia się. W: Harwas-Napierała B., Trempała J. (red.). Psychologia rozwoju człowieka. Charakterystyka okresów życia człowieka. Tom 2 (s. 263-292). Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN. 

Wykształcenie: Studentka psychologii na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. W ramach studiów realizuję dwie ścieżki specjalizacyjne: psychologię pracy i organizacji oraz psychologię sądową. (...)


Dlaczego się nudzimy?

Każdy z nas choć raz w życiu się nudził. Nawet jeżeli obecnie nie mamy czasu na nudę, to wystarczy wrócić pamięcią do długich, letnich wieczorów lat szkolnych, gdy skończyły się już pomysły na zabawę. A może do okresu oczekiwania u lekarza, gdy pozwalamy swoim myślom krążyć, bo akurat padła nam bateria w telefonie. Nadmierna nuda nie jest czymś przyjemnym. Chcemy już wejść do gabinetu, znaleźć nowy pomysł na zabawę, czy nawet rzucić pracę, która nas nieustannie nudzi. Tkwimy w tej nieprzyjemnej sytuacji, pomimo wewnętrznej potrzeby zmiany.

Czym jest nuda?

Skoro nuda jest tak popularna, to łatwo powinno przyjść znalezienie jej definicji. Ilość teorii, które próbują się zmierzyć z tym problemem, wskazuje jednak na to, że nie jest on wcale tak prosty do rozwiązania. Sam podział na nudę jako stan oraz nudę jako podatność na nudzenie się komplikuje rozwiązanie tej zagadki. Jednak bez definicji nudy jako pewnego stanu odczuwanego przez ludzi nie można mówić o podatności na ten stan. Zmierzmy się zatem z pierwszym problemem.

Rozważania psychodynamiczne

Jedną z propozycji definicji przyniosła psychoanaliza, która podzieliła nudę na tą niepatologiczną - np. ta, którą czujemy, czekając w kolejce - oraz nudę chroniczną - konsekwencję ilości zakazów i nakazów w życiu społecznym. Pierwsza z nich jest przejawem adaptacyjnej reakcji, a druga wyrazem wewnętrznego konfliktu sprzecznych pragnień (Greenson, 1953). Nuda, którą odczuwamy w poczekalni, ma się nijak do uczucia towarzyszącego chęci zrobienia czegoś niezgodnego z zasadami wpajanymi nam od dzieciństwa. Nuda chroniczna wiąże się z utratą umiejętności cieszenia się z tego, na co te zasady dają nam przyzwolenie. Możliwe, że nawet nie wiemy, co takiego chcemy zrobić, by przestać się nudzić. Jest to sygnał ostrzegający, że tłumimy w sobie jakiś groźny impuls (Greenson, 1953). Jest on na tyle niezgodny z naszymi przekonaniami, że nie dopuszczamy go do świadomości. Pojawia się uczucie pustki, któremu towarzyszy nadzieja, że świat wokół nas dostarczy nam satysfakcji. Mogą przyjść na myśl bardzo drastyczne przykłady, gdy nasze ukryte pragnienia muszą być stłumione. Jednak można też odwołać się do prozaicznej sytuacji, gdzie to szacunek wobec starszych zabrania nam rozmawiać z koleżanką podczas lekcji. Możemy odczuwać znudzenie, ponieważ chcielibyśmy kontynuować rozmowę rozpoczętą w trakcie przerwy. Zasady są jednak ważniejsze. Wadą tego rozwiązania jest utrudnienie skupienia się na tym, co mówi nauczyciel. Zamiast tego wpatrujemy się w przestrzeń, bądź szkicujemy na marginesie zeszytu.

Ilustracja „interesujące zajęcia”, autor: Anna Nowacka
Ilustracja „interesujące zajęcia”, autor: Anna Nowacka

Teoria problemów z uwagą

Nuda była również uznawana za konsekwencję niezdolności skupienia się na konkretnej czynności, zmuszania się do powrotu myślami do czynności, którą powinniśmy wykonywać (Fisher, 1993). Podejście kogniwistyczne obarczało winą nieciekawe zajęcia, którymi zajmowała się osoba nudząca. Taka definicja nudy może być szczególnie bliska studentom, pochylającym się nad skomplikowanym i mało interesującym tekstem, który jednak jest częścią nieszczęsnego sylabusa. Badania Fisher rzuciły trochę światła na wpływ czynników zakłócających pracę na pojawienie się nudy. Bodźce pochodzące z zewnątrz okazały się obniżać poziom nudy, gdy zadanie było proste i mało wymagające. O dziwo nie miały jednak wpływu na zadania, które choć nadal proste, wymagały poświęcenia większych zasobów uwagi. Badani przypisywali odczuwanie znudzenia osobom, które w pracy miały rozmyślać o rzeczach kompletnie z nią niezwiązanych, a w dodatku nienaglących (Fisher, 1998). Niedostosowanie otoczenia do potrzeb osoby nudzącej się stanowi ważny aspekt kolejnej teorii.

Propozycja dopasowania ilości bodźców do potrzeb

Nuda może być spowodowana nieodpowiednią ilością bodźców płynących ze środowiska (De Chenne, 1988). Optymalny poziom pobudzenia wiąże się z zadowalającym poziomem wykonywania danej czynności, jak głosi prawo Yerksa-Dodosona (Yerkes, Dodson, 1908). Przykładu działania tej reguły nie trzeba daleko szukać. Wystarczy pomyśleć o tych z nas, którzy, czytając tekst naukowy lub pisząc esej, puszczają sobie muzykę, serial, może bawią się ołówkiem. Nie wolno też zapomnieć o osobach, które potrzebują całkowitej ciszy, by się skupić, tych które najlepiej pracują w zaciszu biblioteki. Niedopasowanie ilości bodźców do wymogów danej osoby może powodować znudzenie (London, Schubert, Washburn 1972; Asseburg, Frey 2013). Bodźce te nie muszą być audytoryjne. Źródłem pobudzenia może być sam tekst, który czytamy. Lekcje matematyki w klasie licealnej mogą być tego najlepszym przykładem. Wpatrywanie się przez okno w ptaki skaczące po gałęziach może łączyć osoby, dla których materiał jest za łatwy, jak i te, które ominęło ostatnie kilka zajęć i aktualnie nie mają pojęcia, jak wykorzystać znane im wzory w nowej sytuacji.

Teorie egzystencjalne

Inne spojrzenie na nudę zaoferowało podejście egzystencjalne. Łączyło ono nudę z poczuciem pustki, brakiem sensu i wycofaniem się ze świata. Składało się na nią odcięcie od emocji i niemożność zrobienia tego, czego się pragnie (Bargdill, 2000). Pojawiały się głosy mówiące o tym, że ciągłe uczucie nudy to przejaw anhedonii - ograniczonej lub nieistniejącej już możliwości odczuwania przyjemności. Istnieją jednak mocne dowody na to, że możemy nudę uznać za emocję (Bench, Lench 2013), odmienną od apatii, depresji czy właśnie anhedonii (Goldberg et al., 2011). Mimo wszystko ich podobieństwo jest trudne do pominięcia.

Wytrych ewolucji

Ciekawą odpowiedź na pytanie “Dlaczego się nudzimy?” oferuje podejście ewolucyjne: nuda jest mechanizmem, który ma nas poinformować, że pora zmienić czynność, którą wykonujemy (Bench, Lench 2013). Ta obecna nie przynosi już korzyści. Bench i Lench twierdzą, iż mogło to zapobiegać marnotrawieniu zasobów biologicznych, które mogłyby zostać lepiej wykorzystane. Nuda nie posiada jednak konkretnego celu, lecz jest spowodowana przez niekorzystną sytuację, w której znalazł się organizm. Daje to możliwość zmiany zachowania, próby szukania ucieczki od nudy. Nie ocenia ona, na ile wartościowe jest to, co robiliśmy do tej pory, a jedynie pokazuje, że dla nas jest już to zbędne. A przynajmniej w naszej subiektywnej ocenie tego nie chcemy.

Pierwszą oznaką tego stanu rzeczy jest wygaśnięcie emocji, które nam dotychczas towarzyszyły. Mogła to być radość, złość, lęk. Jednak nasza ekscytacja związana z nową zabawką już spadła, przestaliśmy się bać potwora w horrorze. System poznawczy chce przestawić się już na inną aktywność, zająć się kolejną aktywnością. Nie zawsze musimy świadomie zdawać sobie sprawę z tego, że już się znudziliśmy. W trakcie nieciekawego filmu sięgamy po telefon odruchowo, aby poprzeglądać Instagram, nawet nie myśląc o tym, jak bardzo mamy dość tej szmiry.

Psychologowie nie uzgodnili wspólnego stanowiska co do tego, czy nudzie towarzyszy wysoki czy niski poziom pobudzenia organizmu. Nawet mówiąc o emocjach towarzyszących odczuwaniu nudy, możemy spotkać się z różnymi stanowiskami: jedni mówią o uczuciu niemocy i apatii, a inni o frustracji i chęci zmiany. W tym drugim przypadku może przejawić się regulacyjna rola nudy - jest ona informacją, że przyszedł czas na odmianę i motywuje nas byśmy coś zrobili (Elpidorou, 2017). Tutaj właśnie poszukuje się różnicy pomiędzy nudą a apatią - jest to nie tylko chęć do zaprzestania wykonywania danej czynności, ale również pragnienie znalezienia bardziej satysfakcjonującego zadania.

Współczesne spojrzenie na nudę

Wszystkie te teorie różnią się pod wieloma względami, mają jednak pewne punkty wspólne. Współczesne podejście, które stara się łączyć ze sobą wspomniane poglądy na nudę, powinno podkreślać rolę braku satysfakcji wynikającej z nieadekwatnie stymulującego środowiska zewnętrznego oraz ustalić jaki poziom pobudzenia towarzyszy znudzeniu (Flakus, Palt, 2017). Może to przedstawić naszą hipotetyczną osobę jako kogoś, kto utknął w nieciekawej teraźniejszości, która też w żaden sposób go nie angażuje. Nie jest to bynajmniej miła perspektywa.

Dobra strona nudy

Nie powinniśmy spisywać nudy na straty. Poza motywacją do zmian ma też jeszcze kilka innych asów w rękawie, które nie pozwalają uznawać jej za coś jedynie negatywnego. Do plusów możemy dopisać:

  •  pomoc w znajdowaniu tego, co nas faktycznie interesuje,
  • wyznaczenie drogi do naszego talent i zmuszenie do rozwijania go,
  • wsparcie w szukaniu nowych rozwiązań,
  • nakłanianie do kolejnych prób zdobycia dawno wyznaczonych celów,
  • wskazanie, że popełniliśmy gdzieś błąd jeżeli nudzi nas projekt, który był do tej pory ciekawy,
  • może być bodźcem potrzebnym, aby wprowadzić zmiany.

Podobnie jak ból nuda pełni pewną funkcję w naszym życiu i bez niej byłoby ono niepełne, a może nawet niemożliwe.

Bibliografia:

  1. Asseburg R., Frey A. 2013. Too Hard, Too Easy, or Just Right? The Relationship between Effort or Boredom and Ability-difficulty Fit, „Psychological Test andAssessment Modeling”, nr 55(1), s. 92–104.
  2. Bargdill, R. W. (2000). The study of life boredom. Journal of Phenomenological Psychology, 31, 188-219.
  3. Bench S.W., Lench H.C. 2013. On the Function of Boredom, „Behavioral Sciences”, nr 3, s. 459–472.
  4. De Chenne, T. K. (1988). Boredom as a clinical issue. Psychotherapy, 25, 71-81.
  5. Elpidorou A. (2017). The good of boredom, Philosophical Psychology
  6. Fisher, C. D. (1993). Boredom at work: A neglected concept. Human Relations, 46, 395– 417
  7. Fisher, C. D. (1998). Effects of external and internal interruptions on boredom at work: Two studies. Journal of Organizational Behavior, 19, 503-522.
  8. Flakus, M., Palt, Ł. (2016) Psychologicznie o nudzie - teorie i modele nudy. STAN RZECZY 2(11), 119-137.
  9. Goldberg, Y. K., Eastwood, J. D., LaGuardia, J., & Danckert, J. (2011). Boredom: An emotional experience distinct from apathy, anhedonia, or depression. Journal of Social and Clinical Psychology, 30(6), 647.
  10. Greenson, R. R. (1953). On boredom. Journal of the American Psychoanalytic Association, 1, 7-21.
  11. London H., Schubert D.S. P., Washburn D. (1972). Increase of Autonomic Arousal by Boredom, Journal of Abnormal Psychology, nr 80(1), s. 29–36.
  12. Yerkes, R. M., Dodson, J. D. (1908). The relation of strength of stimulus to rapidity of habit-formation. Journal of Comparative Neurology and Psychology. 18 (5): 459–482.

Od 2018 studentka psychologii. Z zamiłowania fotograf i gracz gier video. Swoją przygodę z psychologią rozpoczęła w liceum od fascynacji Freudem. Z czasem jednak odnalazła zamiłowanie do szkoły poznawczo-behawioralnej i w niej też upatruje swoją przyszłość. Interesuje się takimi zagadnieniami jak: sytuacja osób LGBT, kreatywność, rozwój ludzkiej świadomości oraz co też czeka nas w najbliższej przyszłości. Kontakt: annanowacka009@gmail. (...)


Działania prewencyjne z zakresu przeciwdziałania wystąpieniu demencji i choroby Alzheimera

W ciągu XIX wieku nastąpił gwałtowny rozwój niemal każdej dziedziny nauki, w tym medycyny. Konsekwencją jest wydłużenie się średniej długości życia – w Polsce w 2019 roku mężczyźni przeciętnie żyli 74,1 lat, natomiast kobiety 81,8 (GUS, 2019). Jest to oczywiście pozytywna informacja, jednakże przewiduje się, iż z tego względu w krajach uprzemysłowionych do 2050 roku liczba chorych na chorobę Alzheimera (AD) zwiększy się trzykrotnie (Sinkiewicz, 2010).

Niestety w chwili obecnej nie jest znana skuteczna metoda umożliwiająca wyleczenie chorych z AD (Sinkiewicz, 2010). Jednakże w literaturze tematu możemy znaleźć informacje o działaniach prewencyjnych, które skutecznie zmniejszają ryzyko zachorowania na demencję i chorobę Alzheimera.

Czym jest demencja i choroba Alzheimera?

Otępienie (demencja) zgodnie z kryteriami ICD-10 charakteryzuje się takimi objawami jak: osłabienie pamięci w zakresie uczenia się nowych informacji, pogorszenie sądzenia i myślenia, obniżenie kontroli emocjonalnej, spadek motywacji, zmiana w obszarze zachowań społecznych - przy zachowanej świadomości otoczenia (Cierpiałkowska, 2019). Najczęstszą przyczyną tej choroby jest właśnie choroba Alzheimera, która jest odpowiedzialna za od 50-75% przypadków (Sinkiewicz, 2010). 

Otępienie typu Alzheimera jest to choroba neurodegeneracyjna. Następuje w niej zmniejszenie objętości mózgu, jego powierzchnia jest głębiej pofałdowana a wewnątrz komórek nerwowych występują tzw. splątki neurofibrylarne (Kaliszan, Macur, 2010). Częstość występowania tej choroby w krajach rozwiniętych rośnie wraz z wiekiem: od ok. 1% u osób w przedziale wiekowym 60-64 lat do ponad 40% u pacjentów w wieku 80+ (Sinkiewicz, 2010). 

Prewencja demencji i choroby Alzheimera

W związku z tym, iż w chwili obecnej nie ma możliwości wyleczenia pacjentów z AD podjęto próby mające na celu wyodrębnienie zachowań, mających działanie profilaktyczne przed wystąpieniem otępienia w wieku starczym.

Dieta

Wiele badań zgodnie pokazuje, że przestrzeganie diety śródziemnomorskiej – w tym spożywanie dużej ilości warzyw i owoców – wiąże się ze zmniejszonym ryzykiem wystąpienia otępienia (Middleton, Yaffe, 2009). Również podkreślany jest dobroczynny wpływ takich produktów jak: ryby, oliwa z oliwek, kawa czy wino (Sinkiewicz, 2010). Warto zwrócić uwagę, iż wino zawiera liczne związki organiczne, tzw. polifenole, które - poprzez swoje działanie przeciwutleniające – mają korzystny wpływ na układ krwionośny (przeciwdziałają miażdżycy, która odpowiada m.in. za otępienie naczyniowe)(Sinkiewicz, 2010).

Co więcej, w zależności od diety zmienia się ryzyko wystąpienia różnych chorób związanych właśnie z układem krwionośnym. Poprzez odpowiednie odżywianie się możemy często zapobiec takim dolegliwościom jak: nadciśnienie, dyslipidemia czy cukrzyca, które to znacząco zwiększają prawdopodobieństwo wystąpienia otępienia w wieku starczym (Middleton, Yaffe, 2009).

Ciekawostkę może stanowić fakt, iż w wielu kulturach odnaleźć możemy substancje, które poprawiają funkcjonowanie poznawcze. W Indiach powszechne jest żucie betelu. Substancje w niej zawarte optymalizują sprawność poznawczą pacjentów z AD. W Afryce Północnej i Azji powszechnym składnikiem diety jest kozieradka. Wykazano, że zawarta w niej trygonellina wzbudza regenerację neuronów w hodowli komórek nowotworowych, a także poprawiała pamięć w eksperymentach prowadzonych na myszach (Kaliszan, Macur, 2010). 

Aktywność fizyczna

Z byciem aktywnym fizycznie wiąże się wiele pozytywnych konsekwencji. Jedną z nich jest właśnie mniejsze ryzyko zachorowania na różnego rodzaju otępienie. Badania pokazują, że osoby, które ćwiczą/uprawiają sporty prezentują mniejszy spadek funkcjonowania poznawczego i mniejsze ryzyko wystąpienia demencji, niż osoby prowadzące siedzący tryb życia (Middleton, Yaffe, 2009).

Dodatkowo, osoby które już prezentują różne formy upośledzenia poznawczego mogą poprawić swoje funkcjonowanie psychiczne właśnie poprzez ćwiczenia. Nawet gdy są to krótkie treningi, wpływają one korzystnie na działanie układu nerwowego (Middleton, Yaffe, 2009).

Kluczowe jest, aby podkreślić, iż aktywność fizyczna powinna być dopasowana do wieku osoby ją wykonującej. Przykładowo dla starszej osoby zalecane jest wykonywanie ćwiczeń aerobowych z umiarkowaną intensywnością przez 30 min. przez 5 dni tygodniowo lub ćwiczenia aerobowe o dużej intensywności przez 20 min. 3 dni w tygodniu. Dodatkowo, aktywności fizyczne powinny zawierać działania wzmacniające mięśnie, elastyczność i równowagę (Cox, Cyarto, Lautenschlager, 2012).

Aktywność psychiczna

Na demencję i chorobę Alzheimera chorują rzadziej osoby z wyższym wykształceniem oraz te, które są aktywne intelektualnie (Sinkiewicz, 2010). Dane te skłoniły badaczy do hipotezy, iż aktywność psychiczna zmniejsza ryzyko spadku funkcjonowania poznawczego i demencji. Wiele badań potwierdziło to, że osoby, które podejmują aktywności mentalnie stymulujące (takie jak nauka, czytanie czy granie w gry), przejawiają mniejsze ryzyko zachorowania na demencję w porównaniu do osób, które takich aktywności nie podejmują. Co więcej, zależność ta dotyczy zarówno działań w młodszych jak i starszych latach życia (Middleton, Yaffe, 2009).

W przypadku, gdy otępienie już wystąpi, istnieją metody niefarmakologicznego leczenia – będące formą aktywności psychicznej, które w znaczącym stopniu mogą poprawić lub nawet usunąć wiele objawów natury psychiatrycznej. Przykładem takich działań mogą być: terapia reminiscencyjna (wspomnieniowa), terapia środowiskowa czy terapia zajęciowa (Bojar, Długosz-Mazur, Gustaw, 2013).

Zaangażowanie społeczne

Pewne źródła podają, iż ograniczona sieć społeczna i niskie zaangażowanie w działalność społeczną mogą przyczyniać się do zwiększonego ryzyka wystąpienia demencji w porównaniu do osób z bogatym życiem towarzyskim. Aktywności takie jak: odwiedzanie znajomych i rodziny, chodzenie do kościoła, do kina, na zakupy czy działalność wolontaryjna mogą pociągać za sobą dobroczynne skutki w zapobieganiu wystąpienia otępienia (Middleton, Yaffe, 2009).

Jednakże inne badania zwracają uwagę, że zmniejszenie się zaangażowania społecznego u danego pacjenta może być jednym ze wczesnych sygnałów świadczących o rozwijającej się chorobie (Middleton, Yaffe, 2009). Potrzebne są dalsze badania w celu jednoznacznego określenia, wpływu szerokiej sieci społecznej na rozwój chorób otępiennych.

Zapobieganie depresji

Trwają badania mające na celu określenie, czy depresja jest czynnikiem ryzyka wystąpienia demencji. Niektóre badania pokazują, iż osoby starsze cierpiące na depresję są bardziej skłonne do zachorowania na otępienie niż osoby zdrowe psychicznie. Jednakże, inne obserwacje stwierdzają, że depresja często zbiega się z wystąpieniem demencji bądź poprzedza ją (Middleton, Yaffe, 2009). Ponownie, niezbędne są kolejne badania w prowadzone w tym obszarze, w celu wysnucia jednoznacznych twierdzeń.  

Palenie tytoniu

Pomimo tego, iż palenie tytoniu uważane jest we wszelkiej postaci za szkodliwe, istnieją badania wskazujące, że nikotyna ujemnie koreluje z rozwojem różnych chorób neurodegeneracyjnych, w tym z chorobą Alzheimera. Co więcej, badania kliniczne sugerują, iż palenie tytoniu ,,może być rodzajem samoleczenia w chorobach neuropsychiatrycznych’’ (Kaliszan, Macur, 2010). Najprawdopodobniej dobroczynne działanie wynika z działania nikotyny na nikotynowe receptory acetylocholiny – podobny mechanizm działania występuje w lekach prewencyjnych lub spowalniających rozwój demencji (Kaliszan, Macur, 2010).

Podsumowanie

W nadchodzących latach coraz więcej ludzi zachoruje na demencję i chorobę Alzheimera. Pomimo tego, iż poszukiwania skutecznych metod przyczynowego leczenia choroby trwają, nie da się jednoznacznie stwierdzić, kiedy i czy okażą się one skuteczne. W związku z tym, rozsądnym jest edukowanie społeczeństwa w kwestii działań profilaktycznych przed wystąpieniem wyżej wspomnianych chorób charakterystycznych dla okresu starczego. Niewielkie zmiany w postaci wprowadzenia produktów bogatych w kwasy tłuszczowe omega-3, praktykowanie umiarkowanej aktywności fizycznej czy spędzanie czasu w sposób, który zmusza nas do wysiłku poznawczego – mogą w znaczącym stopniu wpłynąć na poprawę jakości naszego życia i zmniejszyć prawdopodobieństwo wystąpienia otępienia, w tym choroby Alzheimera (Sinkiewicz, 2010).   

Bibliografia:

  • Bojar, I., Długosz-Mazur, E., Gustaw, K. (2013). Niefarmakologiczne metody postępowania u chorych z otępieniem. Medycyna Ogólna i Nauki o Zdrowiu, Tom 19 (4), s. 458–462
  • Cierpiałkowska, L. (2019). Psychopatologia. Warszawa: Wydawnictwo Scholar 
  • Cox, K., Cyarto, E. V., Lautenschlager, N. T. (2012). The influence of exercise on brain aging and dementia. Biocheimica et Biophysica Acta, 1822, s. 474-481 
  • Główny Urząd Statystyczny. (2019). Trwanie życia w 2019 roku. Pobrane z: https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ludnosc/trwanie-zycia/trwanie-zycia-w-2019-roku,2,14.html (29.07.2020)
  • Kaliszan, R., Macur, K. (2010). Na tropie środków przydatnych w terapii lub profilaktyce choroby Alzheimera. Via Medica, tom 4 (1), s. 1-9
  • Middleton, L. E., Yaffe, K. (2009). Promising Strategies for Prevention of Dementia. Neurological Review, tom 66 (10) 
  • Sinkiewicz, W. (2010). Czy wino chroni przed demencją? Kardiologia po dyplomie, tom 9 (12), s. 90-95

Studentka IV roku psychologii realizująca ścieżki specjalizacyjne z psychologii klinicznej człowieka dorosłego oraz psychologii sądowej. Miłośniczka książek. Zainteresowania: psychotraumatologia, psychoneuroendokrynologia, medycyna urazowa, nauka języków obcych. Kontakt: izabela.g.antosiewicz@gmail. (...)


Rola kontekstu w komunikacji interpersonalnej

W klasycznym rozumieniu komunikacji interpersonalnej mamy do czynienia z nadawcą, który nadaje komunikat oraz odbiorcą, który go odbiera. Wiadomość jest wysyłana przez kanał, który jest nieustannie zakłócany przez bodźce bombardujące naszą świadomość – różne dźwięki, zachowanie kogoś z boku, pojawiające się myśli, czy przeżywane napięcie emocjonalne. To wszystko absorbuje naszą uwagę i wpływa na wysyłanie oraz odbieranie komunikatu. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej. Wiadomość nie może tak po prostu zostać wysłana i odebrana. Nadawca musi przełożyć ją na wspólnie rozumiany język, wyartykułować ją w odpowiedni sposób, aby mogła zostać zrozumiana przez odbiorcę, który musi jeszcze tę wiadomość odkodować i przełożyć na swój własny język (nie w znaczeniu dosłownym, raczej indywidualną „mapę znaczeń”).

Czynnikiem regulującym cały proces komunikacji jest kontekst, któremu poświęcę dzisiaj najwięcej uwagi. W klasycznych teoriach porozumiewania się okoliczności są uwzględniane, ale nie nadaje im się kluczowego znaczenia, a jest to absolutnie kardynalny element. Jest to regulator znaczenia nadawanego komunikatu, który przyjmuje różne poziomy – jedne słowa są kontekstem dla innych, następnie język niewerbalny reguluje znaczenie wypowiadanych zdań, dalej mowa niewerbalna jest regulowana przez sytuację, w której zachodzi komunikacja (np. stresująca, lub komfortowa), a to z kolei może być określane przez osobowość, wcześniejsze doświadczenia osób komunikujących się, czy wypracowane wzory porozumiewania. Zasadniczo nie może istnieć proces komunikacji bez kontekstu, gdyż jest on wtedy nieokreślony znaczeniowo.

Kontekstowa teoria komunikacji

Do rozumienia tego procesu znacząco przyczynił się Gregory Bateson i jego kontekstowa teoria komunikacji. Według jego teorii każdej nadawanej wiadomości towarzyszy metakomunikat, czyli tzw. informacja o relacji, która określa kontekst interakcji. Przybiera on 3 formy:

  1. nastawienie względem odbiorcy komunikatu,
  2. stosunek do sytuacji komunikacji,
  3. nastawienie do samego siebie.

Na przykład w sytuacji, gdy zwracamy się do kogoś tymi słowami: „Przepraszam, czy mogę zająć chwilę?”, mówiąc ściszonym głosem, lekko się pochylając do przodu - mówi nam to, że odbiorca komunikatu jest osobą znajdującą się wyżej w hierarchii, bardziej dominującą, czy posiadającą władzę. Sytuacja komunikacji jest niesymetryczna i może być zinterpretowana jako nachalna przez odbiorcę (sugeruje to forma grzecznościowa), a my wyrażając uległość lokujemy siebie niżej w hierarchii i określamy jako naruszających czyjąś swobodę. Pojmowanie kontekstu jest dla ludzi naturalne, przetwarzane automatycznie i często nieświadomie.

Podwójne wiązanie

Takie rozumienie procesu komunikacji znacząco przyczyniło się do rozwoju etiologii schizofrenii z systemowego punktu widzenia. Bateson wraz ze współpracownikami opisali patologiczny sposób komunikowania, który może przyczynić się u osoby będącej odbiorcą do rozwoju schizofrenii – nazwali je „podwójnym wiązaniem”. W artykule „Ku teorii schizofrenii” Bateson przytacza następujący przykład:

Młodego mężczyznę chorego na schizofrenię odwiedza w szpitalu jego matka. Chłopak ucieszył się z jej wizyty i impulsywnie objął ją ramieniem, na co ona zdrętwiała. Cofnął ramię, a ona spytała <Już mnie nie kochasz?>. Mężczyzna zaczerwienił się, a ona powiedziała: <Kochanie, nie możesz tak łatwo wpadać w zakłopotanie i bać się swoich uczuć>. Po tym zdarzeniu pacjent nie był w stanie pozostać z nią dłużej niż kilka minut, a po jej wyjściu zaatakował asystenta i zamknięto go w łazience”.

Tę sytuację można przeanalizować następująco: Pacjent cieszy się z wizyty matki, co wyraża niewerbalną czynnością objęcia jej ramieniem. Matka drętwieje – ta niewerbalna reakcja uwidacznia, że ona nie czuje się komfortowo w takiej bliskości ze swoim synem. Niewerbalna reakcja syna jest całkowicie odpowiednia – ucieka od matki. Teraz następuje werbalny komentarz matki: „Już mnie nie kochasz?”, który zaprzecza swojemu niewerbalnemu komunikatowi. Oprócz tego jej stwierdzenie jest krzywdzące z dwóch powodów: 1. sugeruje, że w zachowaniu syna brak jest realnego odniesienia do jej zachowania, 2. zachowanie syna jest aktem odrzucenia, które można wytłumaczyć brakiem miłości do matki. Otwarte pytanie, na przykład: „Co się stało, że ode mnie uciekasz?” pozwoliłoby im odnaleźć wspólne znaczenie tej sytuacji i nadać nową dynamikę ich relacji. W powyższej sytuacji każde wyjście dla pacjenta jest złe – gdy odpowie na komunikat niewerbalny i odsunie się, zostanie ukarany, a gdy się zbliży, matka się odsunie, co również będzie karą – chłopak jest zatem uwięziony w podwójnym wiązaniu.

Trudności w porozumieniu

Odczytywanie kontekstu komunikacji jest skomplikowane, gdyż każdy z nas posiada swoje własne sposoby rozumienia i interpretowania świata, ukształtowane przez lata doświadczeń. Wspólna rozmowa może pozwolić nam utworzyć wspólny zbiór znaczeń i umożliwić prawdziwą rozmowę, a nawet stworzyć bliskość. Dlaczego tak trudno jest nam się porozumieć? Tłumaczy to teoria ram relacyjnych, która mówi o wrodzonej funkcji ludzkiego umysłu do tworzenia sieci relacyjnych, czyli, kolokwialnie mówiąc, skojarzeń. Ludzki mózg tworzy wiele powiązań pomiędzy różnymi elementami – obrazami, myślami, emocjami, itd. Mając na uwadze ogromną plastyczność ludzkiego mózgu, można sobie wyobrazić łatwość, z jaką jesteśmy kształtowani przez rzeczy, których codziennie doświadczamy – np. ktoś mógł się dowiedzieć o czymś, co wzbudziło w nim lęk podczas oglądania pięknego zachodu słońca i od tej pory na myśl o zachodzie słońca doświadcza lęku. Jest to świetny przykład nie tylko na funkcjonowanie teorii ram relacyjnych, ale także na subiektywność naszego postrzegania różnych kontekstów (zachód słońca nie musi być przyjemny). Sieci relacyjne są tworzone przez wiele różnych kombinacji – np. relacje podobieństwa (kolor czerwony – truskawka), porównania, przyczynowości, przeciwieństwa. Teoria ta tworzy fundament mindfulness oraz terapii ACT, która opiera się na tej formie medytacji. Podobną perspektywę można zauważyć także w innych nurtach psychoterapii, np. w podejściu psychodynamicznym, opartym na teorii relacji z obiektem, gdzie podkreśla się absolutnie subiektywne postrzeganie rzeczywistości, ledwie opierające się na obiektywnym świecie. Według tej teorii ludzie obcują jedynie z obiektami wytworzonymi w swoich umysłach, a obiekty te są uformowane przez subiektywną interpretację doświadczanych zdarzeń, opartą na wcześniejszych przeżyciach.

Jeszcze jednym zagadnieniem poruszającym tematykę trudności w adekwatnym postrzeganiu rzeczywistości i komunikacji są heurystyki, czyli uproszczone schematy poznawczego wnioskowania, opracowane przez Kahnemana i Tverskiego. Te uproszczone reguły mogą prowadzić do błędów poznawczych, które zaburzają nasze wnioskowanie i mogą utrudniać nasze postrzeganie i komunikację. Kahneman i Tversky wyróżnili dwa systemy – system 1 i system 2. Pierwszy z nich działa automatycznie, szybko, nieświadomie i często pochopnie, mając na celu oszczędzanie naszej energii. System 2 natomiast jest kontrolowany przez nas, powolny, świadomy, wymagający większego wkładu energii, ale dzięki temu pozwala na trafną ocenę rzeczywistości. Heurystyki są więc wynikiem błędnego wnioskowania systemu 1, kilka przykładów:

  • heurystyka dostępności – przypisywanie większego prawdopodobieństwa zdarzeniom, które łatwiej przywołujemy do naszej świadomości,
  • heurystyka zakotwiczenia – wnioskowanie przez oparcie się na losowej informacji dostępnej w naszej świadomości, a następnie zmodyfikowanie jej
  • heurystyka reprezentatywności – wnioskowanie przez porównanie przedmiotu do typowego przedstawiciela danej kategorii.

Przytoczeni badacze opracowali znacznie większą liczbę poznawczych pułapek, powyższe są jedynie przykładem obrazującym, jak rzeczywistość może być przez nas błędnie i czysto subiektywnie postrzegana.

Zastosowania w praktyce

Warto zastanowić się, jakie implikacje praktyczne niosą ze sobą powyższe informacje. Takie postrzeganie rzeczywistości i relacji z innymi ludźmi jest wykorzystywane w różnych nurtach psychoterapii. Wyraźnie to widać w podejściu Gestalt, gdzie kładzie się nacisk na holistyczne funkcjonowanie człowieka, co wyraża stwierdzenie „całość to coś więcej niż suma części” – nie można wyciągać wniosków na temat funkcjonowania człowieka z jego zachowania, bez uwzględnienia kontekstu, w jakim to się odbywa. Podstawę psychologii postaci, którą tworzy teoria percepcji świetnie obrazują iluzje optyczne. W poniższej, skupiając się na jednej części obrazka, przestajemy zauważać drugą, ale nie oznacza to, że ona nie istnieje. W odniesieniu do rzeczywistości mówi nam to, że skupiając się tylko na jednym elemencie całości, nie sprawiamy, że pozostałe przestają na nas oddziaływać.

W teorii systemów (na której opiera się systemowa terapia rodzin) każdy system zanurzony jest w większym systemie. Większy tworzy kontekst dla mniejszego – człowiek => rodzina => społeczność lokalna => naród => społeczność międzynarodowa => kontynent => planeta itd.

Na zakończenie wyobraźmy sobie mężczyznę napadającego na bank. Bierze zakładników, którym grozi śmiercią, ta sytuacja paraliżuje miasto, angażowana zostaje policja, która w tym czasie mogłaby zapobiegać innym przestępstwom. Czyn mężczyzny jest moralnie naganny, zasługuje na karę. Jednak, gdy zmienia się kontekst sytuacji i dowiadujemy się, że mężczyzna posiada śmiertelnie chore dziecko i w akcie desperacji zdecydował się zdobyć pieniądze na jego leczenie, rabując bank, dokonanie oceny moralnej staje się trudniejsze.

Podsumowując, mam nadzieję, że udało mi się pokazać, jak istotna jest uważność na elementy poboczne, tło kształtujące postrzeganie nas samych, relacji z innymi i świata. Jest to ważne, ale i bardzo trudne, biorąc pod uwagę przeszkody stawiane nam przez nasze własne umysły.

Bibliografia:

  1. Kahneman D. (2011) Pułapki myślenia. Poznań: Media Rodzina
  2. Bateson G., Haley J., Jackson D., Weakland J. (1956) Towards a Theory of Schizophrenia. Behavioral Science, 1, 251-264.
  3. Bateson G., (1972) Steps to an Ecology of Mind. Chicago: The University of Chicago Press
  4. Skibiński A. (2012) Gregory Bateson i kontekstowa teoria komunikacji. Różnica, która czyni różnicę, i wzorzec, który łączy.
  5. Hades S., Smith S., (2005) W pułapce myśli. Sopot: GWP.
  6. De Barbaro B., Wprowadzenie to systemowego rozumienia rodziny. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Student na Wydziale Pedagogiki i Psychologii UŚ, kierunek Psychologia, realizuję dwie ścieżki specjalizacyjne: psychologię kliniczną oraz psychologię zdrowia i jakości życia. Interesuję się psychoterapią, relacjami interpersonalnymi, psychologią poznawczą, a także muzyką, filmem i fotografią. kontakt: bianga.pawel@gmail. (...)


  • Opublikowane 19 Wrzesień, 2018

Przekaz podprogowy – jak media programują nasz umysł? – analiza krytyczna

Czy przekaz podprogowy może być narzędziem kontroli Społeczeństwa? Czy nieświadome bodźce mogą realnie wpływać na nasze decyzje, wybory konsumenckie czy inne złożone zachowania? Przedstawię analizę krytyczną zagadnienia na podstawie argumentów świata nauki – psychologii poznawczej.

Psycholodzy przez wiele lat uważali, że nasza uwaga i świadomość działa w sposób zero-jedynkowy. Bodziec, który zdoła przedostać się przez filtr uwagi musi być uświadomiony, jeżeli jednak nie jest uświadomiony, to zanika na wczesnych etapach przetwarzania. Uwaga zatem jest zdolnością umysłu do świadomej koncentracji na wybranej rzeczy bądź myśli. Oznacza to, że prowadząc samochód w zatłoczonym centrum miasta, wszystkie reklamy i znaki drogowe, na których nie skupiamy świadomie uwagi, nie są przez nią przetwarzane. Nie mogą zatem wpłynąć na nasze późniejsze zachowanie. Obecnie na skutek badań empirycznych sTanowisko to uległo zmianie. Procesy selekcji uwagowej odbywają się nawet w momencie, gdy bodźce nie przedostają się do świadomości.

Sygnał, który nie jest wystarczająco silny aby został uświadomiony, ale zarazem pobudza organy sensoryczne, nazywamy bodźcem podprogowym. Działa więc powyżej progu percepcji, ale poniżej progu świadomości. Opisując zjawisko przekazu podprogowego, mamy do czynienia z oddziaływaniem informacji na mózg bez jej świadomego przetworzenia. Wartością graniczną w przypadku narządu wzroku jest czas prezentacji bodźca wynoszący 0,04s. Wizualny sygnał podprogowy aktywuje lewą część ciała migdałowatego, natomiast ten sam sygnał ponadprogowy aktywuje część prawą ciała migdałowatego (Williams i in. 2006). Impuls może być eksponowany dłużej, pod warunkiem jego zamaskowania lub pojawienia się na peryferiach pola uwagi (w tle). W tym przypadku mówimy o pOprzedzaniu peryferycznym. Z takimi bodźcami mamy do czynienia w sytuacji prowadzenia samochodu w zatłoczonym centrum miasta opisanej wyżej. Wyróżniamy również poprzedzanie afektywne, które polega na aplikowaniu przed bodźcem docelowym bodźców emocjonalnie nieobojętnych, np. wizerunków uśmiechniętych lub zasmuconych twarzy, fotografii przyjemnych bądź nieprzyjemnych obiektów lub scen, czy też słów oznaczających uczucia lub kojarzących się z emocjami. W takim przypadku obserwuje się zwykle, że bodziec docelowy jest inaczej oceniany pod wpływem działania sygnałów emocjonalnych. Na przykład bodziec pierwotnie neutralny może nam się wydawać sympatyczny lub niesympatyczny, w zależności od emocjonalnego znaku zastosowanego impulsu emocjonalnego.

W literaturze podmiotu można znaleźć wiele badań wskazujących na możliwość nieświadomego przetwarzania informacji. Na podstawie jednego z nich sformułowano tzw. efekt synonimu. Jest to spowolnienie reakcji na sygnały pojawiające się w kanale ważnym, gdy w kanale ignorowanym występują ich synonimy (Treisman, Squire, Green, 1974; Treisman, Sykes, Gelade, 1977). Badani nie mają świadomości występowania synonimów w kanale ignorowanym, a zwłaszcza nie zdają sobie sprawy z ich wpływu. Pisząc o kanale ważnym, badacze mają na myśli prezentację głównych bodźców, na których badany skupia uwagę i świadomość. W kanale ignorowanym znajdują się natomiast bodźce podProgowe. Kolejne badanie mówi o efekcie nieuświadomionej podpowiedzi. Badacze prosili osoby badane o wykonanie kolejno dwóch zadań. Pierwsze polegało na zapamiętywaniu listy wyrazów, a drugie – na rozwiązywaniu anagramów (układanie wyrazów z losowo rozrzuconych liter). Niektóre słowa, stanowiące rozwiązanie anagramów, były obecne na liście wyrazów do zapamiętania. Mimo iż badani nie zdawali sobie sprawy z relacji między obu zadaniami, rozwiązywali znacznie więcej anagramów wtedy, gdy słowa i stanowiące ich rozwiązanie znajdowały się na zapamiętywanej uprzednio liście bodźców. Seria kolejnych eksperymentów stanowiących aRgument na rzecz tezy o nieświadomym przetwarzaniu bodźców opierała się na rozwiązywaniu pewnych niejasnych zadań przez osoby badane. W ich trakcie lub jakiś czas przed, badanym prezentowane były wskazówki pomocne w ich interpretacji w postaci bodźców podprogowych. Stwierdzono, że badani wykorzystywali podpowiedzi, choć nie byli w stanie odtworzyć jakichkolwiek informacji pochodzących z kanału ignorowanego, w którym były zawarte (Lackner i Garrett 1972, Mackay 1973, Holender 1986). W 1976 roku Dallas i Merikle przeprowadzili kolejny eksperyment. Wykazali, że prawidłowa reakcja na słowo prezentowane w kanale ważnym (np. samochód) może być znacznie przyspieszona, gdy w kanale ignorowanym pojawi się słowo semantycznie (znaczeniowo) z nim związane (np. kierownica). Co ciekawe, jest to odwrotny efekt do opisanego wcześniej efektu synonimu. Przedstawienie kolejnego eksperymentu wymaga wprowadzenia w zagadnienie warunkowania. Jest to uczenie pewnych odruchowych reakcji na przedstawione bodźce. Podanie psu pokarmu powoduje wydzielanie śliny. Gdy wielokrotnie przed podaniem jedzenia będziemy wprowadzać tzw. bodziec warunkowy (np. dźwięk dzwonka) to po pewnym czasie wydzielanie śliny będzie się odbywać tylko przy prezentacji tego bodźca warunkowEgo – użycia dzwonka bez podania pokarmu. Grupa badaczy uwarunkowała osoby badane na określone słowa, poprzedzając ich prezentację delikatnym szokiem elektrycznym. Zaobserwowano, że reakcja elektrodermalna występująca po szoku elektrycznym wystąpiła niezależnie od tego czy bodziec warunkowy (określone słowa) pojawiał się w kanale ważnym czy ignorowanym, jako bodźce podprogowe (Corteen i Dunn, 1974; Corteen i Wood, 1972). Nieco później wykazano również, że podobna reakcja występuje w odpowiedzi na synonimy słów skojarzonych z szokiem elektrycznym w kanale ignorowanym (Von Wright, Anderson i Stenman, 1975). Stanowi to dowód na to, że informacje w postaci bodźców podprogowych mogą prowadzić do nieuświadomionych, specyficznych reakcji psychofizjologicznych organizmu – reakcji, których nie jesteśmy w stanie świadomie kontrolować. Ludzki mózg zdolny jest do nieświadomego, semantycznego przetwarzania bodźców. Oznacza to, że ma zdolność analizowania znaczenia słów bez konieczności obecności świadomości. Osoby badane poproszono o ocenienie czy podany na ekranie ciąg liter jest poprawnie sformułowanym wyrazem ich języka ojczystego. Okazało się, że decyzja o tym czy dane słowo należy do ojczystego języka była znacznie szybsza, gdy wcześniej zaprezentowano bodziec peryferyczny semAntycznie związany z podanym na ekranie ciągiem liter (Neil, 1977). W późniejszych latach badania prowadzone w tym paradygmacie potwierdziły uzyskane wyniki (McNamara, Altarrriba, 1988). Podobne wnioski dotyczące nie tylko poprzedzania peryferycznego a również podprogowego uzyskano w kolejnym eksperymencie. Fowler wraz ze współpracownikami w 1981 roku prezentował bodźce zbyt krótko na możliwości percepcyjne badanych oraz następnie poddawał je maskowaniu. Wpływ tych podprogowych sygnałów był równie silny jak w przytaczanym, poprzednim eksperymencie. Co więcej, Fishler i Goodman (1978) wykazali, że bodźce podprogowe mogą czasem działać silniej niż bodźce nadprogowe (długie).

Przedstawione eksperymenty z pewnością stanowią mocne argumenty na rzecz tezy o możliwości przetwarzania przez mózg sygnałów, które nie są dostępne naszej świadomości. W pewnej części społeczeństwa pokutuje jednak mityczne przekonanie, jakoby w ten sposób media, agencje reklamowe, służby specjalne czy świat polityczny programowały nasze bezbronne umysły. Podprogowe treści umieszczane w reklamach w postaci ultraszybkich obrazów danych produktów lub logo firm czy peryferycznych treści erotycznych są odpowiedzialne za uzależnienia, konkretne wybory konsumenckie i polityczne. W skuteczność przekazów podprogowych wierzy od 59% do 83% studentów psychologii (Brwon, 1983; Taylor, Kowalski, 2003).

Przedstawione powyżej eksperymenty są jednak przeprowadzane w ściśle kontrolowanych i specjalnie zaprojektowanych warunkach laboratoryjnych, dlatego nadmierne ekstrapolowanie wyników i pochopne wyciąganie wniosków jest nieuprawnione. PonaDto otrzymany efekt jest słaby i krótkotrwały – do 1/10 sekundy (Lilienfeld, Lynn, Ruscio, Bayerstein, 50 wielkich mitów psychologii popularnej; Greenwald). Wyniki badań Macka i Rocka (1998) oraz Underwooda wskazują na stosunkowo płytki poziom przetwarzania znaczenia informacji podprogowych. Dodatkowo, w badaniach dotyczących bodźców peryferycznych, badacze nie zawsze posiadali pewność dotyczącą braku świadomości badanych o tych sygnałach. Należy zatem ostrożnie intepretować wnioski z przedstawionych eksperymentów (Nęcka, Orzechowski, Szymura, 2006).

Przyjrzyjmy się zatem bardziej bezpośrednim dowodom na rzecz tezy o programowaniu naszych umysłów. Jednym z pierwszych argumentów przemawiających za dużym wpływie komunikatów podprogowych na wybory konsumenckie miał być eksperyment przeprowadzony przez specjalistę od reklamy Jamesa Vickarego w 1957 roku. Ogłosił on, że zwiększył sprzedaż coca-coli o 18% i popcornu o 57% w kinie poprzez dodanie klatek filmowych z komunikatami podprogowymi zachęcającymi do kupna tych produktów. Jednak żadna próba replikacji tego eksperymentu nie powiodła się, a sam Vickary przyznał się w 1962 do sfabrykowania badań, próbując ratować swoją firmę konsultingową. Za zgodą władz wyświetlano również w USA reklamę, w której podprogowo i bezskutecznie sugerowano seryjnemu mordercy, aby zgłosił się na policję.

Przeprowadzono natomiast rzetelne badania na temat wpływu przekazu podprogowego na wybory konsumenckie. Ich wynIki wskazują, że nie da się za pomocą tej techniki wyzwolić danej potrzeby (np. kupna napoju), natomiast może wpływać na to, w jaki sposób jest zaspokajana (preferencja wyboru napoju). Efekt ten zaobserwowano tylko w warunkach laboratoryjnych. Ponadto muszą być spełnione dwa warunki: marka napoju musi być wcześniej znana badanemu oraz musi wcześniej odczuwać pragnienie. Podobne wyniki uzyskano również w nawiązaniu do zwiększenia uprzedzeń rasowych. Gdy białym badanym prezentowano podprogowo zdjęcia białych twarzy nastąpił wzrost postaw negatywnych względem twarzy czarnych, ale pod warunkiem wcześniejszej obecności uprzedzeń (Smith, P. K., Dijksterhuis, A., & Chaiken, S., 2008). Nie udało się wyzwolić niechęci do innych ludzi za pomocą przekazu podprogowego. Jest to dalekie od wyciągnięcia wniosku o możliwości kontroli naszych umysłów.

W serii książek Wilson Brian Key, wykładowca psychologii pisze o istnieniu spisku wpływającego na wybory konsumentów poprzez umieszczanie w reklamach podprogowych treści erotycznych. Swoich hipotez nigdy jednak nie zweryfikował oraz nie przedstawił żadnych dowód na poparcie tezy. Inni naukowcy zbadali jednak wpływ nieuświadomionych treści seksualnych. Jedyne wnioski świadczą o tym, że prezentacja takich bodźców wywołuje spadek podniecenia u kobiet, a u mężczyzn pozostaje na niezmienionym poziomie. Dodatkowo po takiej sesji dużo łatwiej wywołać erotyczne myśli u obu płci. Niewiele jednak zmienia to w nawiązaniu do wpływania na wybory konsumenckie.

Zespół Anthony’ego Greenwalda w 1991 roku metodą podwójnie ślepej próby przebadał taśmy magnetofonowe zawierające przekaz podprogowy mający usprawniać pamięć lub poprawiać samoocenę. Wyniki tych badań jasno wskazywały na obecność efektu placebo (Greenwald, Spangenberg, Pratkanis, Eskenazi, 1991).

W pewnym okresie obawiano się również, że utwory zespołów metalowych, np. Judast Priest zawierają satanistyczny przekaz słyszany, kiedy nagranie zostaje odtworzone od tyłu. Mają one między innymi zachęcać do samobójstwa. Taką możliwość zbadano już w 1985 roku. Naukowcy John Vokey i J. Don Read przeprowadzili eksperymeNt odrzucający tę hipotezę. Badaczom nie udało się nawet wywołać uczucia swędzenia poprzez ukryty w muzyce przekaz podprogowy (Mitchell).

Możliwość kontroli umysłów bierze się również z błędnego rozumienia procesów psychicznych. Pewne z nich z całą pewnością zachodzą poza naszą świadomością, jednak wizja Freuda mówiąca o determinacji ludzkiego zachowania poprzez id - siedlisko prymitywnych i nie poddających się kontroli pragnień - została już dawno odrzucona przez większość współczesnych psychologów.

Podsumowując, przekaz podprogowy nie jest w stanie wyzwolić chęci, potrzeby danego zachowania. Co najwyżej istnieje szansa na wzrost prawdopodobieństwa wyboru jednego produktu kosztem drugiego, jednak dotychczas zjawisko to jest potwierdzone tylko w warunkach laboratoryjnych. Nie potrzeba również przywoływania spiskowych teorii do opisu tych zjawisk. Dużo mniej wyrafinowane techniki (niektóre z nich w dodatku uświadomione przez podmiot ich działania) są znacznie skuteczniejsze. Psychologia posługuje się dobrze zbadanym efektem czystej ekspozycji - jest to zjawisko polegające na zmianie ustosunkowania afektywnego wobec obiektu na skutek zwiększenia liczby kontaktów z nim, bez konieczności świadomego rozpoznawania bodźca (Zajonc, 1968). Lubimy bardziej te bodźce, z którymi spotkaliśmy się wcześniej, nawet jeśli nie zdajemy sobie sprawy z tego, że już je widzieliśmy. W dobie nowoczesnych technologii zaprojektowanie więc stosownego narzędzia „kontroli umysłu” nie stanowi dużeGo wyzwania. W programie do edycji filmów należy wkleić odpowiedni kadr w materiał udostępniony później na szeroko dostępnej, internetowej platformie video.

Czytelniku, jeżeli dotarłeś do tego miejsca, stanowisz dowód na słabe działanie przekazu podprogowego, którego umieściłem w tym tekście.

 

Autor: Marcin Kopyciok

Literatura:

  1. Karremans J. C. i in. (2006). Beyond Vicary’s fantasies: The impact of subliminal priming and brand choice. Journal of Experimental Social Psychology 42, 792–798
  2. Lilienfeld S.O. i in. (2011). 50 wielkich mitów psychologii popularnej. Warszawa: Wydawnictwo CiS Warszawa – Stare Groszki, s. 73-86
  3. Nęcka E., Orzechowski J., Szymura B. (2006). Psychologia poznawcza. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, s. 221-228
  4. Słabosz, A i Szymura, B. (2002). Czy znaczenie sygnału przetwarzamy tylko świadomie? W: M. Jarymowicz i R.K. Ohme (red.), Natura automatyzmów (42-44). Warszawa: Wydawnictwo Instytutu Psychologii PAN
  5. Smith, P. K., Dijksterhuis, A., & Chaiken, S. (2008). Subliminal exposure to faces and racial attitudes: Exposure to Whites makes Whites like Blacks lessJournal of Experimental Social Psychology, 44(1), 50-64
  6. Williams, L. M.; Liddell, B. J.; Kemp, A. H.; Bryant, R. A.; Meares, R. A.; Peduto, A. S.; Gordon, E. (2006). Amygdala–prefrontal dissociation of subliminal and supraliminal.... Human Brain Mapping 27 (8): 652–661
  7. Zajonc R. (1968). Attitudinal effects of mere exposure. Journal of Personality and Social Psychology. 9, część 2, s. 1-27
  8. Subliminal suggestions do not work, research finds. The Guardian (2012)
    https://www.theguardian.com/education/2012/may/21/subliminal-suggestions-itching-improbable-research
  9. UW Psychologists Develop First Reproducible Method Showing Subliminal Messages Can Influence Behavior, Thought Processes. EurekAlert! | AAAS (1996)
    https://www.eurekalert.org/pub_releases/1996-09/UoW-UPDF-200996.php

 

 


  • Opublikowane 26 Wrzesień, 2017

Zagrożenia w sieci

Internet pozwolił nam przekroczyć wiele granic i barier. Nie musimy ruszać się z domu, żeby porozmawiać z drugim człowiekiem, zrobić zakupy czy zobaczyć koncert odbywający się na drugim kontynencie. Internet jest ogromnym medium i daje wiele możliwości, wraz z jego zaletami pojawia się też dużo zagrożeń dla jego użytkowników – z niektórych z nich nie zdają sobie nawet sprawy.

Prywatność

Rzadko zastanawiamy się nad tym, co udostępniamy i jak wiele informacji o nas znajduje się w sieci. Nie myślimy także o tym, kto może oglądać nasze profile, wpisy i zdjęcia. Nie spędzamy wiele czasu na zmienianiu ustawień prywatności naszych postów, czyli ich „widoczności”, przez co niepowołane osoby mogą mieć do nich dostęp. Od złodziei, którzy wiedzą, że jesteśmy na wakacjach i nasz dom stoi pusty, po przyszłych pracodawców, którzy mogą bez problemu znaleźć nasze wpisy, w których kogoś obrażamy czy zdjęcia, na których pijani leżymy na barze w pobliskim klubieW przypadku zawodów, w których opinia publiczna jest ważną częścią sukcesu, udostępnianie takich rzeczy przeważnie skutkuje zahamowaniem lub poważnym regresem kariery.

Trzeba pamiętać także o tym, że im więcej danych „wrzucamy” do sieci, tym łatwiej ktoś może nas namierzyć. Dodajemy miejsca, w których aktualnie przebywamy, chwalimy się w jakim klubie się bawimy, w której restauracji jemy kolację z przyjaciółmi, czy pokazujemy uczęszczane trasy podczas biegu lub jazdy na rowerze za pomocą Endomondo. Aplikacja Snapchat umożliwia dostęp do aktualnej lokalizacji naszych znajomych[1]. Zastanówmy się, jak wielu „znajomych”, których mamy na różnego rodzaju portalach, tak naprawdę wcale nimi nie jest? Jak wiele razy, widząc zaproszenie do kontaktów, klikaliśmy bezmyślnie ,,akceptuj” lub przyjmowaliśmy zaproszenie od osób widzianych dosłownie raz w życiu? Średnia liczba znajomych na portalach typu Facebook to 649[2]. Są osoby, które mają ich kilka tysięcy. Nie jest możliwym znać tak wiele osób, utrzymywać na tyle dobry kontakt z nimi, by mieć świadomość tego, jakimi są ludźmi, czy są dla nas dobrzy lub czy mogą wyrządzić nam krzywdę. Kiedy podajemy tak wiele informacji o sobie, o tym co lubimy, gdzie chodzimy na basen, w których pubach najchętniej się bawimy dla stalkera jesteśmy łatwym celem. Nie będzie trudno „przypadkowo wpaść” na osobę, o której wiemy tak wiele. To, że widzimy, gdzie nasi znajomi aktualnie się bawią, gdzie chłopak, który od dłuższego czasu nam się podobał, chodzi na siłownię, z pewnością może być dla nas dużym ułatwieniem w nawiązaniu kontaktu, czy umacnianiu więzi. Może być jednak wręcz przeciwnie. Ujawnienie kłamstwa, co do tego gdzie jesteśmy, czy możliwość zobaczenia, że większość znajomych z naszej paczki przebywa w jednym miejscu, a my nie zostaliśmy zaproszeni na to spotkanie, może być powodem do kłótni. Może to wiązać się również z potencjalnym niebezpieczeństwem – np. przykrym spotkaniem z nagabującą nas osobą. Dlatego tak ważne jest przykładanie uwagi, co do tego, kto ile o nas wie. 

Wirusy

Ile razy widzieliście wpisy na Facebooku lub wiadomości od waszych znajomych, które informowały o świetnym konkursie, mówiły o wypadku waszego znajomego, czy w jakiś inny sposób próbowały skłonić Was do odwiedzenia danej strony? Przypadkowe kliknięcie na reklamę lub zainfekowany link powodowało publikację tego rodzaju wiadomości. Samo zjawisko stało się na tyle powszechne, że większość osób zaczęła zwracać uwagę na takie zdarzenia i jest ostrożniejsza, kiedy ma kliknąć w link o dziwnym wyglądzie np. ,,http://timj758.khh”. Wyobraźcie sobie, że pisze do Was wasz znajomy z prośbą o szybką pożyczkę pieniędzy. Nie chce pożyczyć ich wiele, potrzebuje tylko 100zł, musi szybko zapłacić za zamówienie, nie zauważył wcześniej, że brakuje mu pieniędzy i nie może nikogo innego o to poprosić lub nie może czekać dłużej na przelew. Podaje wam numer konta, krótko tłumaczy sytuację. Wiadomość nie jest bardzo podejrzana, a jeśli wirus ma odpowiedni algorytm prawdopodobnie otrzymalibyście tą wiadomość od osoby, z którą faktycznie często i dużo piszecie. Sporo osób właśnie w ten sposób zasiliło konto bankowe hakerów[3]. Mimo, że wydaje się to nierealne, to czym właściwie różni się od wirusa, który bez Waszej zgody wysyła wiadomości do waszych znajomych z zaproszeniem do odwiedzenia danej strony? Czy to nie przerażające, że można do tego stopnia przejąć kontrolę nad czyimś kontem, żeby publikować w jego imieniu różne wpisy, czy wysyłać wiadomości? Oprócz prób wyłudzania pieniędzy czy infekowania Waszego komputera złośliwym oprogramowaniem mogłoby to pójść o krok dalej. Na Waszej facebookowej tablicy mogłyby się znaleźć wpisy, które np. obrażałyby czyjąś osobę, zamieszczały filmy z niepożądanymi treściami. Warto więc zwracać uwagę na to, co klikamy, a w przypadku niecodziennej prośby znajomego o zrobienie czegoś, co narażałoby nas na negatywne skutki, zawsze starać się potwierdzać informację innym kanałem komunikacji (np. rozmowa telefoniczna).

Fałszywe emaile

Każdy z nas dostaje spam. Ilość reklam, która ląduje w naszych skrzynkach pocztowych jest ogromna. Same skrzynki mają filtry, które pozwalają na to, by spam trafiał do osobnego katalogu i nie przeszkadzał nam w odczytywaniu e-maili, które są dla nas ważne.

Phishing – to metoda oszustwa, w której przestępca podszywa się pod inną osobę lub instytucję, w celu wyłudzenia określonych informacji (np. danych logowania, szczegółów karty kredytowej) lub nakłonienia ofiary do określonych działań[4].

Wraz z rozwojem technologii banki także postawiły na nowoczesność. Aplikacje na telefon, chat online z konsultantami banku, a także e-maile z aktualnymi ofertami, informacjami dotyczącymi zmiany regulaminu banku. Coraz więcej hakerów postanowiło ten fakt wykorzystać i podszywać się pod banki: wyłudzanie informacji czy przekierowywanie na strony, które wyglądają dokładnie tak, jak strona naszego banku. Pamiętajcie o tym, że bank nigdy nie będzie prosił o podanie danych wrażliwych w emailu, o podanie hasła do konta bankowego itd. Zawsze, kiedy wchodzimy na stronę naszego banku, należy sprawdzić czy przy nazwie strony znajduje się kłódka i właściwe certyfikaty bezpieczeństwa, sprawdzajmy czy adres strony jest dokładnie taki, jaki powinien być, czy nie znajduje się gdzieś literówka, czy szata graficzna jest taka jak zawsze.

Uważajcie także na załączniki, hakerzy, którzy podszywają się pod różnego rodzaju instytucje mogą wysyłać Wam pliki np. w formacie .zip, które po otwarciu zainfekują Wasze komputery szkodliwym oprogramowaniem[5].

Tutaj możecie wykonać test, by dowiedzieć się czy jesteście w stanie odróżnić prawdziwy e-mail od phishingu: https://www.sonicwall.com/en-us/phishing-iq-test

Inwigilacja aplikacji

Podczas ostatniego festiwalu Opener powstała infografika, gdzie przedstawiona była procentowa liczba osób, które m.in. używają danego operatora sieci, jest klientami danych sklepów, a nawet statystyka kobiet starających się o dziecko.[6] Informacje pochodzą z bazy danych o użytkownikach urządzeń mobilnych, która dotyczy aż 15 mln osób w Polsce. Sama baza została stworzona na podstawie danych z 200 tys. bezpłatnych aplikacji mobilnych oraz 14 milionów mobilnych stron WWW zawierających reklamy. Często nie czytamy regulaminów aplikacji, czy tego, do jakich informacji potrzebuje dostępu. Nie dziwi nas fakt, że aplikacja służąca do sprawdzania prognozy pogody wymaga uprawnień do mikrofonu i kontaktów w naszym telefonie. Można powiedzieć, że cena, jaką płacimy za korzystanie z bezpłatnych aplikacji, to właśnie udostępnianie danych na nasz temat. Mimo, że w większości przypadków dane te są przetwarzane masowo i jesteśmy jedynie kolejnym numerem identyfikatora, to nie jest niemożliwe wykradnięcie tych danych oraz bezpośrednie namierzenie konkretnych osób. Aby zabezpieczyć się przed zbieraniem danych przez aplikację, można regularnie resetować identyfikator reklamowy znajdujący się w ustawieniach Waszego telefonu.

To tylko część z zagrożeń, które czyha na nas w Internecie. Ważne jest, by być jego świadomym i rozsądnym użytkownikiem. Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że wraz z rozwojem technologii, z ułatwieniami, które Internet nam przyniósł, pojawiło się wiele osób, które z chęcią wykorzystują te możliwości oraz niewiedzę ludzi do złych celów.

Autor: Marta Staszik


[1] https://support.snapchat.com/en-US/article/find-friends-map

[2] https://www.statista.com/statistics/232499/americans-who-use-social-networking-sites-several-times-per-day/

[3] https://niebezpiecznik.pl/post/jak-wyludzic-od-znajomego-800-zlotych-przez-facebooka/

[4] https://pl.wikipedia.org/wiki/Phishing

 

[5] https://niebezpiecznik.pl/post/uwaga-prawnicy-ktos-podszywa-sie-pod-giodo-i-straszy-kontrola-nie-otwierajcie-zalacznikow/

[6] http://selectivv.com/opener-festival-2017-uzytkownicy-smartfonow-liczbach-infografika/

 

 


Where is my serotonin?! Neuropsychological recipe for a good mood

Song by Luxtorpeda: “Serotonin”
Song by Luxtorpeda: “Serotonin”
 

The quoted song brings up the issue of serotonin deficiency in an artistic way. In this paper I will say few words about serotonin -  what it is, how it works and what you should do to let  your brain use the benefits of it.

What is the most popular depression treatment? Everyone has heard about Prozac – a leading antidepressant, also known as “a happy pill”… It is mainly made of fluoxetine - the selective serotonin reuptake inhibitor (SSRI).

Let me put it in plain English. The serotonin is one of neurotransmitters. It is simply a chemical substance, which mediates transmission of information between two parts of the brain by transmitting stimuli to neurons. Synapse (ending) of a neuron (presynaptic) releases serotonin into a synaptic space, and receptors on the synapse of other neuron (postsynaptic) collect serotonin from there. We may say, that this is the way in which the first neuron transmits information to the second one.

When neurotransmitters revealed their message they get released from the receptor into the synaptic space. Then the serotonin is carried back into the presynaptic neuron, so that it can be released the next time an action potential reaches the synapsis. This action is called reuptake. However, if reuptake is stopped, serotonin stays in the synaptic space and still stimulates receptors of the postsynaptic neuron – so it works more intensely and longer. This is exactly what Prozac causes in the brain.

Since all of these processes are about serotonin let me explain where it comes from and how it works. Sometimes it is called “happy hormone”, however, 5-hydroxytryptamine (5-HT)[3] is its real, chemical name. It is produced from one of the essential amino acids (amino acid that cannot be synthesized from scratch by the organism, and therefore must be supplied) – tryptophan.

Serotonin located in the brain influences the mood (positively), sleep, sexual needs, appetite, pain perception, temperature regulation of the human body, etc.

What are the symptoms of depression? According to ICD-10 these are feelings of helplessness and hopelessness, sleep and appetite changes, self-loathing, loss of sex drive.[4]

Can you notice any similarities?

Serotonin prevents depression also in an indirect way. Some studies have shown that serotonin can also cause depression. [5] Deficiency of tryptophan (and hence – serotonin) causes depression after some time.

If it is such a marvel, should we all ask our doctors for prescriptions?

It is not necessary. You can get serotonin in a natural way.

So how can you increase the level of serotonin in our brains? 

Method 1 – think positively and care about little pleasures that put yourself in a better mood. There is some scientific evidence that it is not only serotonin that improves your mood, but also is your good mood that increases levels of serotonin.[5]

Method 2 – get suntan! The more you take the sun, the more serotonin our body produces. It has been proven that taking the sun positively influences every type of depression. In the past most of people used to work outdoors, and this is why they received a considerable amount of sunlight. Nowadays, most of people tend to spend long hours indoors. Some of them, however, try to expose their skin to artificial irradiation with powerful lamps and use this method to cure depression and to boost their mood.[5] But even the brightest artificial light is not equal to the sunlight. During winter, when daylight hours dwindle, the sunlight is still beneficial – this is why walks in the sunlight are highly recommended.

Method 3 – exercise. It has been proven that regular physical activity improves the mood of people suffering from mild depression as well as major depression. Exercising increases level of serotonin in human body, so it simply boosts your mood.[5] Regular aerobic exercise that will make you (at least) a bit tired might be the best option. Who hasn’t ever experienced the feeling of bliss after an aerobic session or a tedious training?

Method 4 – think of your diet. However, this issue is way more complex. Unfortunately some Internet reports about influence of high-protein foods on increase of serotonin in human body are UNTRUE. Although tryptophan (the amino acid that functions as a biochemical precursor for serotonin) is found in bigger amounts in some of the foods, its amount in food has nothing in common with the amount of serotonin in the brain. This is because human body at first absorbs the amino acids which are found in bigger amounts (in proteins, there is less of tryptophan than of any other essential amino acids. Moreover, the amino acids “compete” with each other in order to get to the brain – the higher the concentration of the amino acid, the more of it gets into the brain). The foods containing serotonin (e.g. bananas) will not be of much help as well. It is due to the fact that serotonin cannot get through blood-brain barrier (BBB). A slightly bigger amount of tryptophan might be found in a sub-protein in milk, however it is of little importance. In order to increase the level of serotonin, you must take tryptophan supplements (in pills) or modify the foods in a proper way.[5]

Other resources, however, say that you must reduce the level of other amino acids in plasma. How? Supposedly by consuming more carbohydrates, which results in improving insulin level. Insulin expedites absorption of the amino acids “competing” with tryptophan, thus increases the level of tryptophan and also increases its chances to get to the brain. [2] It might somehow explain the boost of your mood after eating some chocolate.

Assuming, serotonin is the neurotransmitters which amount in the brain has a significant impact on numerous biological processes, including the good mood – and what follows, your quality of life. Serotonin deficiency causes depression, but the increase of its level in brain is like an antidepressant. You can increase the level of serotonin by taking drugs on the basis of fluoxetine, or in a natural way – by the good mood, taking the sun, physical activities and the diet rich in carbohydrates.

So… a reliable method for the good mood: chocolate square, positive thinking and energetic walk in the park on a sunny day.

 

Written by: Zuzanna Słoka

Translated by:Karolina Lejkowska

 

Bibliography:

 

  1.  Frencel, P., Friedrich, R. (2012). Serotonina. [w:] Robaki.
  2. Hamm, M. (2009). Żywność – naturalne lekarstwo. Co nam szkodzi, a co nam pomaga? Kraków: Esprit. [za:] http://www.deon.pl/czytelnia/ksiazki/art,87,zywnosc-naturalne-lekarstwo-co-nam-szkodzi-a-co-nam-pomaga,strona,2.html
  3. https://en.wikipedia.org/wiki/Serotonin
  4. Klasyfikacja zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania w ICD-10. Badawcze kryteria diagnostyczne. (1998). Kraków-Warszawa: Uniwersyteckie Wyd. Medyczne „Vesalius”. Instytut Psychiatrii i Neurologii.
  5. Young, S. N. (2007). How to increase serotonin in the human brain without drugs. Journal of Psychiatry & Neuroscience, 32(6), s. 394–399. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2077351/

Studia: Psychologia, III rok, specjalizacje: psychologia kliniczna człowieka dorosłego, psychologia zdrowia i jakości życia.    Zainteresowania: Psychosomatyka, neuropsychologia, psychoterapia poznawczo-behawioralna. Teologia i duchowość. Literatura (klasyczna, rosyjska, fantastyczna), muzyka (rock, poezja śpiewana, muzyka poważna), makrofotografia, łamigłówki, gotowanie.       Dodatkowe doświadczenie (działalność w organizacjach, praktyki, wolontariat): Opieka nad dziećmi. Udzielanie korepetycji. Wolontariat w domu dziecka. Działalność w kole naukowym neuropsychologii (kiedyś), w kole naukowym Psychoterapii i Treningu Psychologicznego (od niedawna). Działalność w katolickiej wspólnocie.   Kontakt: zuzannasloka@gmail. (...)


  • Opublikowane 16 Styczeń, 2017

How to improve your learning skills?

In other words - ways of using rules for observing and memorizing in creating mind maps.

Do you also can't stop dreaming about fast and effective method for memorizing all of what is required to pass an exam. You could save a lot of time and put it aside for way more pleasant activities. Or at least if a process of learning alone was more pleasant and less tiring... An examination session approaches inevitably and does not respond to any arguments.

In spite of all this, learning can be easier and, above all, effective. Take part in a mind mapping course and see if it really works! Have you ever heard of laterality? Every human has got two hemispheres in the brain – left and right. Each hemisphere operates in a completely different way and is associated with different activities. When you prepare standard notes – black and white, including only linear text, few numerals, you use only your left hemisphere.  During this time the right hemisphere is, well, simply bored and distracts you. It is even worse when you learn nearby working computer, TV or incredibly interesting thriller book. Then your right hemisphere, like a bored child, for sure will spot such stimuli and the process of learning will be over. One thing is to tidy up your workplace – unless you will not end up exchanging learning for cleaning! Anyway, you can take advantage of this potential disadvantage of the right hemisphere. It is very difficult to overcome needs of your brain, since it is bored with learning and looks for sensations. This is why it is better to  meet these needs so that your brain will be able to focus on your responsibilities. The best method to do this is to create the mind map.

In order to move on to preparing the effective notes, you should know how the brain functions are split among the hemispheres:

LEFT hemisphere RIGHT hemisphere
Analytic thought Holistic thought
Logic, Maths Intuition
Linguistics Creativity
Science Art & Music awareness
Details Images, colours

 

So, what are the disadvantages of your usual notes?

  1. Thoroughness. Look at your last exam notes and try to notice how many redundant words you have used. It is the essence of the exam material that is the most important in your notes. It is a bit like preparing a crib – there is no room for long descriptions, it must contain only what is relevant. This is why you should use so-called KEY WORDS - that is short, easy to memorize words, which at the same time convey the most important info.
  2. Memory. The notes you usually take are plain, without any pictures, diagrams or tables. When you read such notes your brain simply gets bored. Often enough you have caught yourself thinking about totally different things while you were supposed to be studying. Even if you are able to focus on the text you are reading what you have memorized might quickly slip away because of the quality of your notes.
  3. Time. This point is related to the first one – in the standard notes there are too many redundant, useless words which take long to write down. While reading such notes you may often lose a sense of the whole statement, so you start searching for the most important part of it and you lose time because you cannot find it. It is estimated that you lose up to 90% of time for such a needles activity during the process of learning.
  4. Lack of  brain stimulation. While working on the standard notes it is very difficult to call up associations and to stimulate imagination. At least once in your life you have memorized something only because this thing made you think of something already familiar to you, e.g. a literary character – because s/he reminded you of your friend. It is even better example since descriptions in books are usually vivid, picturesque and stimulating your brain. This is why you should try to make your notes as interesting as possible.

How to memorize things effectively?

Firstly – synesthesia. It is a connection of many different senses, e.g. in order to memorize things in a better way. The more senses you use, the quicker and better you memorize a given thing. Moreover, thanks to this method the memorized thing will be easier to recall. If you noted an important info in green , you will definitely remember this colour, and during the exam you will get to the bottom of a correct answer -  “aha! I have noted it in green.. Yes, now I remember!”. While creating the mind map try to make the key words recall one of the senses (eyesight, hearing, smell, touch, kinesthesia).

Secondly – movement. It is e.g. red colour that often rivets our attention. Numerous studies support the theory that it is genetically conditioned – human pays attention to a potential danger. However, according to the same studies, it is movement that draws human's attention the most. You memorize movies quicker than motionless images. While creating the mind map try to use images that you associate with movement. Creating a multimedia presentation might be a good solution. Generally it has more in common with movement than the standard notes.

Thirdly – associations. Everything that is new should be associated with something that is already known in order to be memorized well. When you try to recall something you unconsciously create a train of thought (associations) – it should be done the same way while creating the mind map. The key word should start the train and lead you to the important info (so desperately needed during the exam).

Fourthly – humor. Funny situations or comments are memorized very quickly. It happens that we can laugh our heads off at some of them for the whole life. Use funny pictures, amusing associations in your mind maps. You will memorize the material in easier and quicker way. And, at the same time, how pleasurable it will be!

Fifthly – imagination. Your imagination is absolute, this is why you should use it while studying. Next time, when you are studying, try to arrange the content of the material in e.g. a story. You can also think about other creative way which will help you memorize things.

Sixthly – numbering. You should number, e.g. key words, so you will let the left hemisphere work too. Thanks to this method it will be easier for you to recall an important info. Numbering according to the clock face will make your notes clear and legible, so it is one of the best methods of numbering.

Seventhly – symbolism. Instead of usual, dull words, try to use symbols as the key words. Thanks to this method more difficult and abstract terms will be easier to memorize.

Eighthly – colours. Usually, these are colours that draw your attention and seem to be more interesting. So why cannot your notes be colorful? While creating your mind map try to use as many colours as possible, even if it is going to look like a picture made by a toddler. For example, you can try ascribing a given colour to a given term. During the exam it might turn out that examinators ask about everything you have written in red.

Ninthly – exaggeration. Whatever stands out from the crowd is remembered better. When at the beginning of the academic year you will spot a student dressed just in pink, you will definitely remember him/her more than other students (dressed in sober colours). This is why you should make the key words more visible – set them in bold, underline them and add to them some images.

Summarizing, in order to learn more effectively try to use what you have just read. It will help you to combine work of both hemispheres of the brain while preparing notes.

Creating a mind map

Try to create your first mind map following these instructions:

  1. Prepare a big sheet of paper. It should be plain (neither squared nor lined) and at least a4 paper, however, a3 would be the best. Put it horizontally in front of you.
  2. Work on the main topic of the note and write it down at the center of the paper sheet. Remember that it does not have to be a plain text. It can be a picture or a diagram. What is important is that it should be clear and  unambiguous..
  3. Add branches to the main topic. Create something similar to a tree. The more detailed the ideas are ideas the further from the topic they go. Put the key words on the leaves.
  4. Creating the complete mind map. Use capital letters and each word write on a separate line or in a circle. Use colours – each topic should have its distinct colour.

Remember that in order to become skilled in mind mapping you must create between 30 and 50 of them. This is why you cannot worry and get discouraged when something goes wrong at the beginning.

For a short moment we should focus on the key words. Some studies show that only 4-11% of words in any text contain info that is essential to get the gist of the given text. So do not waste your precious time and note down only words which call up associations in your mind. They will let you recall the whole term very quickly. Thanks to this you will save the time also right before an exam – instead of reading the standard notes yet again, you will be able to look through your mind map and fix it in your mind.

Exercise

Find a random text, not longer than half of the a4 paper (for a start), and try to note down every key word that you find in it. Their number depends on 6 factors:

  1. Goal
  2. Knowledge of info in the text
  3. Level of your interest in the topic
  4. Level of specificity that you need
  5. Skill of searching for the key words
  6. Trust in your memory

Do this exercise once a day for several weeks, and you will master snatching the key words.

Use of mind maps

How and when can we use mind maps? We do not have to use them only for school or university purposes. Mind maps can also be helpful in:

  1. Working
  2. Planning, e.g. a day or a task
  3. Creating notes out of info you have collected during the day
  4. Planning a public speech
  5. Solving problems
  6. Designing websites

It can be said that you have just taken part in a mind mapping course. Even if you are not convinced that mind maps work, you should at least try to create one. You will not lose a thing but you can gain a lot – time, better marks and, of course, better work performance!

Written by: Anonim

Translated by: Karolina Lejkowska

 

 

Bibliography:

  1. Marcin Kijak, Kurs tworzenia map myśli. Złote Myśli 2009, wydanie internetowe.
  2. David J. Schwartz, Pozytywne myślenie drogą do sukcesu. Świat Książki, Warszawa 2000

 


Rozwiązanie wszystkich problemów czy problem sam w sobie?

Samo słowo „eutanazja” jest negatywnie konotowane. Najczęściej kojarzy się ze starszą, schorowaną osobą szukającą ucieczki od dalszego cierpienia. Tymczasem problem eutanazji nie dotyczy tylko osób starszych. Ba! Nie dotyczy on także tylko osób cierpiących fizycznie. Coraz częściej okazuje się, że o śmierć proszą ludzie, którzy są w katastrofalnej kondycji psychicznej (np. po tragicznym wydarzeniu, które miało miejsce w ich życiu). Jak jednak powinna być traktowana decyzja o poddaniu się zabiegowi eutanazji? Czy powinno się ją uszanować, czy może traktować jako pomoc w samobójstwie?

Co to jest eutanazja?

Samo pojęcie „eutanazja” pochodzi z języka greckiego i oznacza tyle co „dobra śmierć” (eu – dobry, thanatos – śmierć). W wielu encyklopediach czy słownikach znaleźć można informację, że eutanazja to pozbawienie życia osoby chorej, która sobie tego życzy. Sam zaś sposób dokonania eutanazji dzieli się na bierny (zaniechanie dalszego leczenia pacjenta) i czynny (przyspieszenie jego śmierci). W tym drugim przypadku najczęściej stosowany jest zastrzyk trucizny (poprzedzony podaniem środka nasennego, jak np. w Holandii). Co ciekawe, w taki sam sposób wykonywana jest kara śmierci w USA.

Czy to w ogóle jest legalne?

Okazuje się, że w niektórych państwach tak. Najbardziej liberalne przepisy dot. „pomocy lekarza w umieraniu” obowiązują w Belgii. To właśnie tam eutanazja została zalegalizowana w 2002 roku. Od tego momentu jej popularność, jeśli jest to właściwe określenie w tej kwestii, ciągle rośnie. W roku 2015 zanotowano tam rekordową liczbę osób (2021), które zdecydowały się na tę formę śmierci. W Belgii zasadniczo każdy może być poddany eutanazji. Jest to kraj, w którym nie funkcjonują żadne obostrzenia dot. minimalnego wieku, jaki musi zostać osiągnięty, aby dokonać tego zabiegu (jest on dozwolony niezależnie od wieku). Oczywiście, aby skorzystać z tego prawa, potrzebne są pewne przesłanki medyczne. Warunkiem jest udowodnienie, że cierpienie fizyczne i/lub psychiczne chorego jest stałe i niemożliwe do złagodzenia. Na eutanazję potrzebna jest także zgoda trzech lekarzy.

Wiele kontrowersji wywołała jednak sprawa dot. wydania pozytywnej decyzji na przeprowadzenie eutanazji dla 24-latki mieszkającej w Belgii. Kobieta cierpiała na depresję i odmawiała leczenia. Z tego powodu zdecydowała się zakończyć swoje życie w jak najbardziej legalny sposób. Sama o sobie mówiła, że pragnie śmierci od dzieciństwa. Jej życzenie zostało spełnione. Jednak należy się zastanowić, czy cierpienie psychiczne to wystarczający powód, aby pożegnać się z tym światem? I czy w ogóle osoba cierpiąca na depresję może podjąć tak ważną decyzję? Może należałoby zapewnić takiej osobie konsultacje z psychologiem? Czy to wszystko nie zmierza już w kierunku legalnie popełnianego samobójstwa?

W Holandii eutanazja dopuszczalna jest od 12-ego roku życia, ale do ukończenia 16 lat potrzebna jest zgoda opiekuna prawnego. Zasady umożliwiające skorzystanie z tego prawa są podobne do tych belgijskich (należy wykazać, że cierpienie fizyczne i/lub psychiczne jest stałe i niemożliwe do złagodzenia; decyzja o poddaniu się zabiegowi eutanazji musi zostać podjęta dobrowolnie).

Poza tym eutanazja zalegalizowana jest w Albanii i Luksemburgu, kilku stanach USA (np. w Stanie Oregon mówi się o „prawie do godnej śmierci”, ale przysługuje ono tylko osobom dorosłym, u których badania wykazały, że pozostało im nie więcej niż pół roku życia).

Szerokim echem w społeczeństwie amerykańskim odbiła się sprawa, a raczej wiele spraw sądowych, dotyczących jednego z lekarzy, doktora Jacka Kevorkiana (nazywanego również „Doktor Śmierć”). Co ciekawe, aby nie zostać podejrzanym o odbieranie życia pacjentom bez ich zgody, konstruował tzw. maszyny śmierci. Urządzenia te były tak zaprojektowane, aby nawet najmniej sprawny fizycznie chory mógł odebrać sobie życie samodzielnie. Sama obsługa aparatury nie była skomplikowana. Wystarczyło wciśnięcie odpowiedniego przycisku, by uruchomić cały mechanizm. Śmierć następowała po dożylnym podaniu przez maszynę środka nasennego, a następnie trucizny. Przypadek tego lekarza jest warty uwagi - w wielu stanach zapoczątkowana została dyskusja na temat eutanazji. Odbyło się nawet referendum w sprawie propozycji legalizacji „pomocy w umieraniu”. Pomysł został jednak odrzucony. Sam zaś lekarz po wielu sprawach sądowych, których wyniki były różne (np. odebranie uprawnień do wykonywania zawodu lekarza w niektórych stanach) skazany został przez Sąd Najwyższy stanu Michigan w roku 1999 na karę pozbawienia wolności. Wyrok dotyczył podania przez Kevorkiana trucizny sparaliżowanemu pacjentowi. Cały przebieg tego zabiegu został sfilmowany, co było podstawą oskarżenia. W roku 2007 doktor został zwolniony z dalszego odbywania kary. Warunkiem zwolnienia było zobowiązanie się lekarza, że nie będzie już uczestniczył w procesach eutanazji. Zatrważający jest jednak fakt, że w większości przypadków mówi się tylko o asystach tej osoby przy ww. zabiegach. Czy podsunięcie choremu aparatury, która zabija, można nazwać asystą? Czy jego zachowanie to już nie pewnego rodzaju nadużycie?

A jak to wygląda w Polsce?

W naszym kraju głośno o eutanazji zrobiło się w roku 2007. Właśnie wtedy do sądu trafił pierwszy w Polsce wniosek o wydanie zgody na zakończenie życia chorego. Mowa tu o Januszu Świtaju z Jastrzębia Zdroju. Mężczyzna uległ wypadkowi drogowemu, w wyniku którego przerwany został rdzeń kręgowy. Po tym tragicznym wydarzeniu pan Janusz został sparaliżowany; oddycha za pomocą respiratora. Jest on jednak w pełni sprawny umysłowo. Obecnie, jak informuje na swojej stronie internetowej, pracuje w fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko” jako internetowy analityk rynku osób niepełnosprawnych oraz fundraiser (czyli osoba zajmująca się pozyskiwaniem funduszy na cele społeczne). Ponadto pan Janusz, wg informacji podanych w jednym z materiałów filmowych TVN-u, od 2013 roku studiuje psychologię na Uniwersytecie Śląskim. „Czasami, jak człowiek jest załamany i czuje się niepotrzebny, to wystarczy się do niego uśmiechnąć. Czasami wystarczy go kopnąć. A czasami wystarczy go o coś poprosić.” [1].

Z prawnego punktu widzenia eutanazja w Polsce jest czynem karalnym, o czym informuje § 1 artykuł 150 obecnie obowiązującego Kodeksu karnego („Kto zabija człowieka na jego żądanie i pod wpływem współczucia dla niego, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.” [2]).

Co na to wszystko opinia publiczna?

Jak podają badania wykonane przez CBOS w roku 2005 samo pojęcie „eutanazja” ma dla Polaków charakter pejoratywny. Z tego też powodu ok. 48% respondentów na bezpośrednie pytanie „Czy, ogólnie rzecz biorąc, popiera czy też nie popiera Pan(i), zjawiska jakim jest eutanazja?” wyraziło swoją dezaprobatę. Natomiast na pytanie bardziej opisowe, które nie zawierało terminu „eutanazja”, brzmiące „Czy w przypadku nieuleczalnie chorego, którego cierpieniom nie można ulżyć, prawo powinno zezwalać na to, aby na prośbę jego i jego rodziny lekarz mógł skrócić życie pacjenta za pomocą bezbolesnych środków, czy też nie powinno?” prawie połowa (ok. 50%) ankietowanych odpowiedziała „tak” lub „raczej tak”. Na to samo pytanie zadane 4 lata później, w roku 2009, odpowiedzi twierdzącej udzieliło już 61% badanych. Z kolei w roku 2013 odnotowano 53% osób, które opowiadały się za przyspieszeniem śmierci nieuleczalnie chorych wyrażających takie życzenie.

Czy ten problem dotyczy także i mnie?

Oczywiście, że tak! Problemem eutanazji powinien być zainteresowany każdy z nas. W większości przypadków jednak świadomość o całym procesie tegoż aktu śmierci jest niewielka, co można wywnioskować chociażby z wyników badań przeprowadzonych przez CBOS (np. analizując odpowiedzi na pytanie dotyczące tego samego zagadnienia, ale zadane w nieco inny sposób). Każdy musi zadać sobie pytanie sam. Czy jest to praktyka przez niego/nią akceptowalna czy też nie. Nie można jednak pozostawać w tej kwestii obojętnym, bo w obliczu starzejącego się społeczeństwa na pewno coraz częściej zagadnienie to będzie poruszane. Szczególną uwagę poświęcić należy także przypadkom podobnym jak ten z Belgii. Czy aby na pewno eutanazja w tym i innych krajach nie jest już traktowana jak sposób na legalne popełnienie samobójstwa?

Zachęcam do obejrzenia dokumentu dot. eutanazji:

https://www.youtube.com/watch?v=VPyftkueS4U

Bibliografia:

  1. Aumonier, N.; Beignier, B.; Letellier, P. (2003). Eutanazja. Warszawa: Instytut Wydawniczy Pax.
  2. Barnard, Ch. (1996). Godne życie, godna śmierć: wybitny kardiolog o eutanazji i samobójstwie. Warszawa: Agencja Wydawnicza Jacek Santorski & Co: "CIS".
  3. Pietrzykowski, T. (2007). Spór o eutanazję. Katowice: Wydawnictwo Sonia Draga sp. z o. o..
  4. Israël, L. (2002). Eutanazja czy życie aż do końca. Kraków: Wydawnictwo WAM.
  5. Kielanowski, T. (1980). Rozmyślania o przemijaniu. Warszawa: Wiedza Powszechna.
  6. Nazar-Gutowska, K. (2015). Pojęcie i rodzaje eutanazji. W: M. Mozgawa (red.), Eutanazja (s. 13-33). Warszawa: Wolters Kluwer SA.

Źródła internetowe:

http://encyklopedia.pwn.pl/haslo/eutanazja;3899253.html
http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/eutanazja-w-belgii-rekordowa-liczba-eutanazji,614318.html
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/w-belgii-eutanazja-jest-coraz-bardziej-popularna-stala-sie-juz-smiercia-jak-kazda/zk75fs
http://www.switaj.eu/news.php
http://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2005/K_101_05.PDF
http://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2009/K_142_09.PDF
http://wyborcza.pl/1,76842,13170225,CBOS__Ponad_polowa_Polakow_sklonna_zaakceptowac_eutanazje.html?disableRedirects=true

Cytaty:

[1] Wypowiedź Anny Dymnej w materiale video TVN z dnia 10.10.2013 r. (http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/chcial-eutanazji-teraz-janusz-switaj-zaczyna-studia,361672.html)
[2] Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny. Art. 150 § 1.

Absolwent filologii germańskiej - specjalność: tłumaczeniowa w zakresie języków specjalistycznych, obecnie student studiów II stopnia na kierunku: Filologia germańska - specjalność: tłmaczeniowa w zakresie języka prawniczego i ekonomicznego. Kontakt: artur_wasiela123@interia. (...)


Strony

Subscribe to RSS - Myślę

Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.