Rozwijam się

Podkręć atmosferę w łóżku, skup się na oddechu! czyli o uważności seksualnej i jej związku z satysfakcją seksualną i zadowoleniem z relacji romantycznej.

Czy zdarza Ci się, że podczas aktu seksualnego z partnerem błądzisz myślami i skupiasz się na zupełnie czymś innym niż powinieneś? A może chciałbyś odczuwać większą satysfakcję, ale nie wiesz, jak to zrobić? Jeśli tak, to koniecznie przeczytaj poniższy artykuł.

W większości badań naukowych dotyczących seksualności, badacze skupiają się głównie na sferze biomedycznej i zaburzeniach funkcji seksualnych, zaniedbując tematykę psychoseksualnych uwarunkowań satysfakcji seksualnej u osób w średniej i późnej fazie rozwoju (DeLamater, Karraker, 2009). Istotne są czynniki somatyczne, ale znaczące są również uwarunkowania kulturowe, na przykład schematy myślenia i stereotypy dotyczące sfery seksualnej osób starszych. Warto podkreślić, iż pomimo spadku odczuwanej fizycznej przyjemności ze współżycia, to badani wciąż zgłaszają zadowolenie i satysfakcję z pożycia intymnego. Jak tłumaczą, czerpią wtedy zadowolenie z obserwacji przyjemności partnera, budowania więzi i utrzymywania radosnej atmosfery w relacji (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019). Może to świadczyć o konieczności rozwijania umiejętności bycia uważnym na to, co się dzieje tu i teraz, czyli na pozostawaniu obecnym, bez osądzania (Kabat-Zinn, 1990, Kabat-Zinn, 1994). Uważność pomaga utrzymać aktywność seksualną na zadawalającym poziomie, poprzez zwiększenie zdolności do obserwacji swoich myśli, uczuć, doznań bez natychmiastowej reakcji na nie (Boorstein, 1996; Kabat-Zinn, 1990; Kabat-Zinn, 1994: Shaver, Lavy, Saron, Mikulincer, 2007; Snyder, Shapiro, Treleaven, 2011). Co więcej, jak twierdzi Boorstein (1996) zdolność do wewnętrznej obserwacji siebie, bez gwałtownych, natychmiastowych reakcji na myśli, uczucia, doznania, może mieć związek również z zadowoleniem z relacji między kochankami, a to wpływa na zdrowsze funkcjonowanie jednostki na co dzień (Leavitt, 2019).

Uważność seksualna? Co to takiego?

Badania nad uważnością, wskazują na jej pozytywny związek z relacjami partnerskimi, jak również seksualnością (Barnes, i in., 2007; Khaddouma, Gordon, Strand 2017; Leavitt, Lefkowitz, Waterman, 2019). Leavitt, Lefkowitz i Waterman (2017) wprowadzają termin „uważność seksualna”, który jest ciekawy, pod względem jego rozwoju w nauce oraz opisanych dotychczas koncepcji uważności (Hayes, Strosahl, Wilson, 2013; Harris, 2017). Pomimo wcześniejszych badań nad uważnością jako cechą oraz relacjami romantycznymi i seksualnymi, niewiele prac uwzględniało uważność seksualną, podtyp uważności stanu, który może być ściślej związany z relacjami. Uważność seksualna polega na koncentracji na oddechu, świadomości doznań oraz porzuceniu samosądu podczas stosunku seksualnego (Leavitt, 2017). Praktykowanie seksualnej uważności - czyli zachowanie uważności szczególnie podczas seksu, który jest często kontekstem o wysokim poziomie lęku (Barnes, i in, 2007) - może wymagać większego zastosowania uwagi i nieosądzania niż praktykowanie uważności w innych, mniej stresujących sytuacjach. Na przykład bycie uważnym podczas uprawiania jogi jest zupełnie inne niż utrzymywanie stanu uważności podczas uprawiania seksu (Kleinplatz i in., 2018). Obiecujący jest fakt, iż zdolność do spowalniania myśli, pozostawania świadomym i nieosądzania, wraz z umiejętnością otwartego mówienia o sprawach seksualnych, może pomóc w nawiązaniu zdrowego romantycznego i seksualnego związku, który następnie przyczynia się zarówno do satysfakcji ze związku, jak i ogólnego samopoczucia jednostki (Yeh, Lorenz, Wickrama, Conger, Elder, 2006).

Uważność jako cecha i jako stan

Jak zapewne zauważyłeś, uważność możemy rozpatrywać w dwóch kategoriach: jako cecha i stan. Cecha jest względnie stała i charakterystyczna dla jednostki, możemy ją rozmieć jako zgeneralizowaną tendencję jednostki do określonych zachowań w różnych sytuacjach. Natomiast stan, to złożona reakcja emocjonalna, na którą składa się subiektywne, niespecyficzne uczucie napięcia i zagrożenia, pojawiającego się w danej sytuacji (Sosnowski, 1977).

Uważność jako cecha składa się z dwóch komponentów: świadomości i akceptacji. Pierwszy ze składników przedstawiany jest jako ciągła obserwacja własnych doświadczeń (Deikman, 1996) oraz umiejętność koncentracji na bieżących doświadczeniach, a nie na przeszłych bądź przyszłych (Roemer, Orsillo, 2003). Drugi ze składników uważności tłumaczy, w jaki sposób powinno się praktykować świadomość chwili obecnej, tzn. w sposób nieosądzający, z postawą akceptacji, otwartości i współczucia wobec doświadczeń (Cardaciotto i in., 2008). Według Hayes’a (1994) akceptacja polega na doświadczaniu wydarzeń w pełni, takimi jakie są. Postawa akceptacji charakteryzuje się interpretacją i/lub opracowywaniem wydarzeń w sposób, który nie prowadzi do ucieczki, uniknięcia bądź próby zmiany danego wydarzenia (Cardaciotto i in., 2008). Należy jednak podkreślić, iż akceptacja nie powinna być mylona z postawą bierności lub rezygnacji.

Uważność seksualna, czyli ta stanowa, to zdolność do bycia spostrzegawczym i nieosądzającym podczas doświadczeń seksualnych (Leavitt, 2017). Osoby, będące uważne seksualnie, nie wyznaczają nadmiernych oczekiwań dotyczących orgazmu lub innych z góry określonych celów, które wynikają z wpływów społecznych. W momencie, kiedy pojawia się nieprzyjemna myśl lub emocja, jednostka z wysokim poziomem uważności seksualnej powstrzymuje się od natychmiastowego osądzania. Jak to robi? W zamian skupia się na oddechu bądź doznaniach z ciała (Leavitt, 2017).

Uważność seksualna jest również miarą dwuczynnikową – składa się z obserwacji i nieosądzającej postawy doświadczenia (Leavitt i in., 2017).  Istotą uważności seksualnej jest zdolność do obserwowania doznań i pobudzenia, przy jednoczesnym zachowaniu braku osądu w odniesieniu do jakości wykonania, pojawiających się myśli czy oczekiwań jednostki. Obserwacja i nieosądzanie doświadczeń mogą przyczyniać się zarówno do satysfakcji relacyjnej i seksualnej. Osoby, które uważnie obserwują swoje zachowania seksualne, mogą być w stanie wyczuć podniecenie i utrzymać więź z partnerem. Jednostki, które unikają osądzania podczas zachowań seksualnych, mogą natomiast uwolnić się od oczekiwań i osądów wobec siebie lub partnera (Leavitt, 2017).

Uważność jako cecha i uważność jako stan są ze sobą ściśle powiązane. Wyniki badań wskazują, iż osoby z większym poziomem uważności jako stan, charakteryzowały się wyższym poziomem uważności jako cecha (Kiken, Garland, Bluth, Palsson, Gaylord, 2015). Świadczy to o tym, iż wzrost stanu uważności w praktyce medytacyjnej z czasem prowadzi do wzrostu poziomu cech uważności. Jest to istotne, ponieważ sugeruje, że cechowa skłonność do bycia uważnym w codziennym życiu może być modyfikowalna poprzez celową praktykę wywoływania odpowiedniego stanu podczas ćwiczeń uważnościowych. Co więcej, powyższe interpretacje są zgodne z dowodami neuronaukowymi, które wskazują, że trening uważnościowy, np. poprzez medytację może zmienić funkcjonowanie i strukturę mózgu w sposób, który wspierałby bycie bardziej uważnym (Holzel i in., 2011).

Związek uważności z zadowoleniem ze związku i satysfakcją seksualną – badania

Badania wskazują, że uważność jest pozytywnie związana z wieloma potencjalnymi "intrapersonalnymi czynnikami wspierającymi" zdrowe związki, w tym z pozytywnym afektem, poczuciem własnej wartości i satysfakcją z życia, a odwrotnie - z negatywnym afektem, niepokojem, wrogością, neurotycznością, objawami depresji i reaktywnością na stres (Brown, 2004; Brown, Ryan, 2003). Co więcej, uważność może przewidywać dobre samopoczucie w związku romantycznym. Badania Barnes’a i współpracowników (2007) sugerują, że pozytywne konsekwencje, jakie uważność ma dla dobrostanu psychicznego mogą również dotyczyć dobrostanu w związkach romantycznych. Ponadto, badania powyższych autorów udowodniły, iż jednostki mniej emocjonalnie i osądzająco komunikowały się z partnerem podczas konfliktów, co świadczy o pozytywnych skutkach uważności na komunikację między partnerami, co przekłada się na wyższą satysfakcję z relacji romantycznej (Barnes i in., 2007).

Z kolei inne badania wskazują, iż uważność jako cecha może pomóc w łagodzeniu zakłóceń poznawczych podczas seksu (Newcombe, Weaver, 2016) i wiąże się z mniej wyolbrzymionymi/tłumionymi obawami lub zachowaniami seksualnymi (Pepping i in, 2018). W związku z powyższym, praktykowanie uważności pomaga jednostce przełamać zakłócenia poznawcze zmniejszając lęk i stres w relacjach seksualnych (Barnes i in., 2007; Brown, Ryan, 2003; Carson i in., 2004). Kolejnym powodem, dla którego uważność może przyczyniać się do zdrowych wyników seksualnych, jest to, że bycie bardziej świadomym teraźniejszości umożliwia lepszą regulację emocji i bardziej intencjonalne zachowanie (Karremans, Schellekens, Kappen, 2017).

Potwierdzające pozytywne związki między uważnością a intymnymi relacjami są badania Leavitt (2017), które wskazały, że cecha uważność była istotnie związana z satysfakcją seksualną, podkreślając, iż osoby, które częściej praktykowały uważność, były bardziej zadowolone seksualnie. Ponadto, dotychczas przeprowadzono kilka badań sprawdzających interwencyjny wpływ uważności na satysfakcję seksualną. Przykładowo, dwunastotygodniowa interwencja uważności dla kobiet z zaburzeniami pożądania i podniecenia seksualnego prowadziła do poprawy fizycznego i psychologicznego funkcjonowania seksualnego oraz zmniejszenia dystresu seksualnego (Brotto i in., 2008; Brotto i in., 2012; Mize, 2015; Rosenbaum, 2013; Silverstein i in., 2011).

Podsumowanie

            Jednostki borykające się z utratą uwagi, tendencjami do ruminacji i niezadowoleniem ze swojej relacji intymnej, powinny spróbować treningu opartego na uważności, na przykład Treningu Redukcji Stresu (ang. mindfulness based stress reduction, MBSR) stworzonego przez profesora Jona Kabata-Zinna z Uniwersytetu Massachusettes. Trening polega na zmniejszeniu napięcia emocjonalnego oraz przeżywanego stresu poprzez rozwijanie umiejętności koncentracji na teraźniejszych doświadczeniach (Błaszczak, 2016). MBSR został stworzony z myślą o osobach poważnie chorych, doświadczających chronicznego stresu. Aktualnie jednak trening MBSR zyskał popularność w edukacji (np. Becker, Gallagher, Whitaker, 2017), interwencjach skupiających się na samoregulacji i rozwoju osobistym (np. Bays 2015; Brown, Ryan 2003; Williams, Penman 2014), promocji zdrowia (np. Williams, Simmons, Tanabe, 2015) i biznesie (Hansen 2012; Hykland, Lee, Mills, 2015).

Zrozumienie związku seksualnej uważności z satysfakcją seksualną, jakością związku ponad asocjację z cechą uważności mogłoby dostarczyć ważnych informacji projektantom interwencji oraz terapeutom związków i seksuologom pracującym z osobami indywidualnie i parami. Istotne wydaje się wciąż badanie tego aspektu i poszerzanie jego ram o wyniki polskich jednostek. Jeśli jednak przekonałam Cię już dziś do pozytywnych efektów treningów uważnościowych, pamiętaj o oddechu i spróbuj skupiać na nim swoją uwagę. Kto wie? Może zaskoczysz sam siebie i poczujesz się po prostu lepiej.

Bibliografia:

  1. Barnes, S., Brown, K. W., Krusemark, E., Campbell, W. K., Rogge, R. D. (2007). The role of mindfulness in romantic relationship satisfaction and responses to relationship stress. Journal of marital and family therapy33(4), 482-500.
  2. Becker B.D., Gallagher K.C., Whitaker R.C. (2017), Teachers’ dispositional mindfulness and the quality of their relationships with children in head start classrooms, “Journal of School Psychology”, No. 65.
  3. Błaszczak, A. (2016). Wpływ Treningu redukcji Stresu (MBSR) opartego na uważności na zdrowie fizyczne. Annales
    universitatis mariae curie-skłodowska lublin – polonia,
    VOL. XXXI, 1, s. 61-73. DOI: 10.17951/j.2018.31.1.61-73
  4. Boorstein, S. (1996). Don't just do something, sit there: a mindfulnessretreat with Sylvia Boorstein.
  5. Brotto, L. A., Seal, B. N., Rellini, A. (2012). Pilot study of a brief cognitive behavioral versus mindfulness-based intervention for women with sexual distress and a history of childhood sexual abuse. Journal of Sex & Marital Therapy, 38(1), 1–27.
  6. Brotto, L. A., Woo, J., Leiblum, S. R. (2010). Cognitive-behavioral and mindfulness-based therapy for low sexual desire. Treating sexual desire disorders: A clinical casebook, 149-164.
  7. Brown, K. W., Ryan, R. M. (2003). The benefits of being present: mindfulness and its role in psychological well-being. Journal of personality and social psychology84(4), 822.
  8. Brown, K. W., Ryan, R. M. (2004). Mindfulness and positive interpersonal qualities. University of Rochester: Unpublished data.
  9. Cardaciotto, L., Herbert, J. D., Forman, E. M., Moitra, E., Farrow, V. (2008). The assessment of present-moment awareness and acceptance: The Philadelphia Mindfulness Scale. Assessment15(2), 204-223.
  10. Carson, J. W., Carson, K. M., Gil, K. M., Baucom, D. H. (2004). Mindfulness-based relationship enhancement. Behavior Therapy.
  11. Deikman, A. J. (1996). “I awareness. Journal of Consciousness Studies,3, 350-356.
  12. DeLamater, J., Karraker, A. (2009). Sexual functioning in older adults. Current psychiatry reports11(1), 6-11.
  13. Hansen D. (2012), The Guide To Mindfulness At Work, www.forbes.com/sites/drewhansen/2012/10/31/  a-guide-to-mindfulness-at- work/#4acc53ad25d2 (dostęp: 15.09.2017).
  14. Harris R., Zrozumieć ACT, GWP, Sopot 2019.
  15. Hayes S. C., Strosahl K. D., Wilson K. (2013). Terapia Akceptacji i zaangażowania. Proces i praktyka uważnej zmiany. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2013.
  16. Hölzel, B. K., Lazar, S. W., Gard, T., Schuman-Olivier, Z., Vago, D. R., Ott, U. (2011). How does mindfulness meditation work? Proposing mechanisms of action from a conceptual and neural perspective. Perspectives on psychological science6(6), 537-559.
  17. Hykland P.K., Lee A.R., Mills M.J. (2015), Mindfulness at work: A new approach to improving individual and organizational performance, “Industrial and Organizational Psychology”, No. 8.
  18. Kabat-Zinn, J. (1990). Full catastrophe living: Using the wisdom of your body and mind to face stress, pain and illness. New York, NY: Bantam Books Dell.
  19. Kabat-Zinn, J. (1994). Wherever you go, there you are: Mindfulness meditation in everyday life. New York, NY: Hyperion.
  20. Karremans, J. C., Schellekens, M. P. J., Kappen, G. (2017). Bridging the sciences of mind- fulness and romantic relationships: A theoretical model and research agenda. Personality and Social Psychology Review, 21(1), 29–49. https://doi.org/10.1177/1088868315615450
  21. Khaddouma, A., Gordon, K. C., Bolden, J. (2015). Zen and the art of sex: Examining associations among mindfulness, sexual satisfaction, and relationship satisfaction in dating relationships. Sexual and Relationship Therapy, 30, 268-285.
  22. Kiken, L. G., Garland, E. L., Bluth, K., Palsson, O. S., Gaylord, S. A. (2015). From a state to a trait: Trajectories of state mindfulness in meditation during intervention predict changes in trait mindfulness. Personality and Individual differences81, 41-46.
  23. Kleinplatz, P. J., Paradis, N., Charest, M., Lawless, S., Neufeld, M., Neufeld, R., .Leavitt, C. E. (2017). Relational and sexual satisfaction and mindfulness in midlife.
  24. Leavitt, C. E., Lefkowitz, E. S., Waterman, E. A. (2019). The role of sexual mindfulness in sexual wellbeing, Relational wellbeing, and self-esteem. Journal of Sex & Marital Therapy, 45:6, s. 497-509, DOI: 10.1080/0092623X.2019.1572680  
  25. Mize, S. J. (2015). A review of mindfulness-based sex therapy interventions for sexual desire and arousal difficulties: From research to practice. Current Sexual Health Reports, 7(2), 89–97. doi:10.1007/s11930-015-0048-8
  26. Newcombe, B. C., Weaver, A. D. (2016). Mindfulness, cognitive distraction, and sexual well-being in women. The Canadian Journal of Human Sexuality, 25(2), 99–108. doi:10.3138/cjhs.252-A3
  27. Nomejko, A., Dolińska‑Zygmunt, G. (2019). Psychospołeczne predyktory satysfakcji seksualnej polskich kobiet i mężczyzn 50. POLISH, 11.
  28. Penman D. (2014), Mindfulness. Trening uważności, Warszawa: Samo Sedno.
  29. Pepping, C. A., Cronin, T. J., Lyons, A., Caldwell, J. (2018). The effects of mindfulness on sexual outcomes: The role of emotion regulation. Archives of Sexual Behavior, 47(6), 1601–1612.
  30. Roemer, L., Orsillo, S. M. (2003). Mindfulness: A promising inter-vention strategy in need of further study. Clinical Psychology:Science and Practice, 10, 172-178.
  31. Rosenbaum, T. Y. (2013). An integrated mindfulness-based approach to the treatment of women with sexual pain and anxiety: Promoting autonomy and mind/body connection. Sexual and Relationship Therapy, 28(1-2), 20–28. doi:10.1080/14681994.2013.764981
  32. Shaver, P. R., Lavy, S., Saron, C. D., Mikulincer, M. (2007). Social foundations of the capacity for mindfulness: An attachment perspective. Psychological Inquiry, 18, 264– 271.
  33. Silverstein, R. G., Brown, A. C. H., Roth, H. D., Britton, W. B. (2011). Effects of mindfulness training on body awareness to sexual stimuli: Implications for female sexual dysfunction. Psychosomatic Medicine, 73(9), 817–825.
  34. Snyder, R., Shapiro, S., Treleaven, D. (2011). Attachment theory and mindfulness. Journal of Child and Family Studies, 21, 709–717.
  35. Sosnowski T. (1977). Lęk jako stan i jako cecha w ujęciu C.D. Spielber- gera. Przegl. Psychol.; 2: 349–360.
  36. Williams H., Simmons L.A., Tanabe P. (2015), Mindfulness-Based Stress Reduction in Advanced Nursing Practice. A Nonpharmacologic Approach to Health Promotion, Chronic Disease Managament and Symptom Control, “Journal of Holistic Nursing”, No. 33, Williams
  37. Yeh, H. C., Lorenz, F. O., Wickrama, K. A. S., Conger, R. D., Elder Jr., G. H. (2006). Relationships among sexual satisfaction, marital quality, and marital instability at midlife. Journal of Family Psychology, 20, 339–343.

Studentka IV roku psychologii realizująca ścieżki specjalizacyjne z psychologii klinicznej oraz psychologii zdrowia i jakości życia. Fanka zdrowego stylu życia oraz miłośniczka „fit” wypieków. Zainteresowania: seksuologia, kryminalistyka, medycyna estetyczna, sport. Kontakt: agnieszka.parszcz@onet. (...)


Socjalizacja ekonomiczna dzieci - jak dzieci rozumieją pieniądze?

Wstęp

Dzieci jako konsumenci mają coraz to większe znaczenie na rynku. Nie tylko wywierają wpływ na decyzje zakupowe swoich rodziców, na przykład poprzez naciski na kupno butów tej konkretnej marki odzieżowej a nie innej, czy wybór konkretnej zabawki. Młodzi sami stają się aktywnymi uczestnikami rynku (Roszkowska-Hołysz i Gąsiorek-Kowalewicz, 2020). Kwoty, którymi dysponują dzieci i młodzież zwiększają się wraz z wiekiem. W 2010 roku średnie miesięczne otrzymywane kieszonkowe przez dzieci wynosiło 56 zł. Dodatkowo dzieci otrzymują również prezenty pieniężne czy dodatkowe, nieregularne wypłaty, które zwiększają ich zasoby finansowe. (Ipsos, 2010, za: Trzycińska, 2012). Ponadto utrwalone postawy mogą rzutować na przyszłe zachowania finansowe w dorosłym życiu (Roszkowska-Hołysz i Gąsiorek-Kowalewicz, 2020). Dlatego edukowanie już najmłodszych dzieci z zakresu finansów, ekonomii i konsumpcji jest ważnym aspektem.

Definicja socjalizacji ekonomicznej

„Socjalizacja ekonomiczna jest pojęciem odnoszącym się do wszystkich procesów, dzięki którym dziecko zdobywa umiejętność rozumienia otaczającego je świata gospodarki. Owa socjalizacja dotyczy tak zwanej ekonomii dla niefachowców, nazywanej też naiwną ekonomią. […] Socjalizacja ekonomiczna obejmuje przyswajanie przez dziecko wiedzy, pojęć, umiejętności, zachowań, opinii, postaw, wartości oraz poznawczych reprezentacji związanych z otaczającym je światem gospodarki” (Roland-Levy, 2004 s. 277).

Teorie opisujące socjalizację ekonomiczną

Warto pamiętać o tym, że dzieci nabywają umiejętności i poznają skomplikowane pojęcia we własnym tempie. Ponadto na rozwój umiejętności wpływają różne czynniki, takie jak: rodzina i bliscy, styl wychowania, rówieśnicy, przekazy reklamowe, edukacja w szkole, różne instytucjonalne formy edukacji ekonomicznej (np. konta dla dzieci już od 13 roku życia) (Harmacińska i Szmelter, 2015; Sobieraj, 2013). Różnego rodzaju teorie pozwalają uszeregować i zrozumieć, jak funkcjonuje dziecko na danym etapie rozwojowym.

Pierwsza z teorii nawiązuje do teorii Jeana Piageta. Deborah Roedder John przedstawia konkretne stadia rozwoju i opisuje je ze strony ekonomicznej. Pierwsze stadium, percepcyjne, przypada na okres średniego dzieciństwa i dotyczy dzieci w wieku od 3. do 7. roku życia. Dzieci znajdujące się w tym stadium skupiają się na konkretnych i dominujących cechach bodźca. Reklama jest podstawowym źródłem wiedzy oraz dzieci wierzą bezkrytycznie w jej prawdziwość. Decyzje podejmowane są na podstawie dominujących i wyróżniających się cech wyglądu produktów. Ponadto dziecko nie jest w stanie porównać większej ilości przedmiotów. Kolejne stadium przypadające na okres późnego dzieciństwa (od 7. do 11. roku życia) nazwane zostało analitycznym. Dzieci w tym wieku rozwijają myślenie operacyjne. Decyzje są podejmowane nie tylko na podstawie wyglądu zewnętrznego produktu, ale również zostają uwzględnione cechy wewnętrzne i funkcjonalne. Zdobyta zostaje również umiejętność porównywania produktów i jego różnych cech. Dzieci korzystają również z różnych źródeł informacji, na przykład rodziców, rodzeństwa czy rówieśników. Zachodzą zmiany w sposobie wpływania na decyzje konsumenckie rodziców (wcześniej wykorzystywały najprostsze metody takie jak naleganie lub wielokrotne prośby), są zdolne do targowania się oraz potrafią dobrać odpowiednie strategie, uwzględniając dynamiczną sytuację. Trzecie stadium, refleksyjne, obejmuje okres dorastania (od 11. do 16. roku życia). Dochodzi do rozwoju operacji formalnych. Wiedza konsumencka, szczególnie pod koniec etapu, jest już bardzo zbliżona do wiedzy dorosłych. Jest ona abstrakcyjna, zorganizowana i złożona. Umiejętność porównywania wielu różnych cech wielu produktów jest na wysokim poziomie. Potrafią również dokonać selekcji informacji w taki sposób, żeby skupić się na tych najistotniejszych. Młodzi są świadomi konsekwencji, które wiążą się z zakupem oraz właściwie dobierają strategie do sytuacji i możliwości finansowych rodziny (Kołodziejczyk, 2012, Uszyńska-Jarmoc, 2016).

Do teorii piagetowskiej w swoich rozważaniach nawiązują również Berti i Bombi, które scharakteryzowały stadia rozwoju rozumienia zjawisk ekonomicznych. Pierwsze stadium, preekonomiczne, opisuje wiedzę dzieci do lat 6. Pojawiają się pierwsze skrypty, wiedza znajduje się na podstawowym poziomie, związana jest z wcześniejszymi doświadczeniami i dotyczy jedynie prostych sytuacji. Dziecko wie, czym jest sklep lub pieniądze, jednak nie zauważa zależności między nimi. Zmienia się to w kolejnym stadium, intuicyjnym, który charakteryzuje wiedzę dzieci od 6. do 7. roku życia. W tym wieku zauważalne i rozumiane są zależności między konkretnymi pojęciami, np. towar-cena-zysk, praca-płaca. Dzieci, oceniając daną sytuację, uwzględniają jedynie zewnętrzne cechy obiektów. Między 7. a 10. rokiem życia dzieci znajdują się w stadium operacji konkretnych. Jest to czas, w którym dzieci poszerzają swoją dotychczasową wiedzę o nowe, bardziej skomplikowane zjawiska i elementy, takie jak podatki czy prawo własności. W kolejnym, stadium operacji formalnych (11-14 rok życia) dzieci łączą poznane elementy w całościowy i kompletny system (Harmacińska i Szmelter, 2015; Roland-Levy, 2004; Trzcińska, 2012)

Tłumacząc sposób nabywania przez dzieci wiedzy ekonomicznej, nawiązuje się również do teorii społecznego uczenia się Bandury. W swojej teorii podkreśla on znaczenie wpływu środowiska, w którym żyje dziecko. Wpływ na naukę zachowań konsumenckich mają bodźce zewnętrzne, reakcje dziecka oraz obserwowalne skutki działań. Konkretne zachowania mogą być wzmacniane poprzez nagrodę, inne z kolei są wygaszane dzięki karom (Roszkowska-Hołysz i Gąsiorek-Kowalewicz, 2020). Wiedza jest również zdobywana poprzez obserwację zachowań innych. Stają się one podpowiedzią, z której dziecko korzysta w nowych sytuacjach (Trzcińska, 2012).

Przykład rozwoju rozumienia pojęcia pieniądze

Początkowo dzieci nie rozumieją pojęcia pieniędzy. Pierwszą wiedzę na ten temat zdobywają między 4. a 5. rokiem życia. Jest ona związana głównie z czynnością kupowania (która aż do 6. roku życia ma dla dzieci znaczenie rytualne, ceremonialne). Dzieci są świadome faktu, że do zakupu potrzebne są pieniądze, potrafią również rozróżniać poszczególne monety. Są jednak przekonane, że za zakup jednego produktu zawsze płaci się jedną monetą. Dzieci w wieku 5 i 6 lat poznają znaczenie ceny, ale nie rozumieją, jak działa wydawanie reszty w sklepie, obecne jest przekonanie, że zawsze należy płacić wyliczoną sumą. Dopiero dzieci między 6. a 8. rokiem życia posiadają świadomość, że mogą za daną rzecz zapłacić większą sumą i zostanie wydana im reszta. W wieku 7-9 lat wiedza i umiejętności są coraz bardziej złożone, jednak dzieci nie rozumieją, czym jest zysk. Obecne jest błędne przekonanie, że za towar płacą jedynie konsumenci. Pełne zrozumienie systemu monetarnego oraz zasad transakcji następuje między 8. a 12. rokiem życia (Goszczyńska, Kołodziej, Trzcińska, 2012; Harmacińska i Szmelter, 2015; Trzcińska, 2012).

Przykład rozumienia pojęcia praca

Dzieci między 3. a 5. rokiem życia nie wiedzą jeszcze jakie jest połączenie między pracą, a pieniędzmi. Są one przekonane, że rodzice zawsze mają pieniądze, a niektóre zawody widzą jako wypełnianie misji społecznej, za którą nie otrzymuje się zapłaty, na przykład strażacy, lekarze czy kierowcy autobusów. Pierwszą wiedzę, która jest podatna na błędy, dzieci zdobywają między 5. a 7. rokiem życia. Są one w tym wieku świadome związku między pracą a pieniędzmi, jednak są przekonane, że gotówkę można również otrzymać z reszty, która jest wydawana w sklepie lub też z banku, w którym nie ma żadnych ograniczeń. Dzieci z czasem pozbywają się błędnych przekonań (Goszczyńska, Kołodziej, Trzcińska, 2012). Gdy zadano dzieciom w wieku pomiędzy 7-9 lat pytanie „Co to znaczy zarabiać? Co to znaczy zarabiać pieniądze?”, duża ich część poprawnie odpowiadała na to pytanie, na przykład „jak pracujesz, to dostajesz wypłatę i wtedy dostajesz pieniądze (klasa I)”. Jednak w odpowiedziach również można było usłyszeć błędne przekonania. Za przykład wypowiedzi zawierających nieprawdziwe sformułowania można uznać: „że mamy na koncie bardzo dużo pieniędzy i można stamtąd je wziąć (klasa III)” lub „zarabiać to wypożyczać pieniądze z banku (klasa I)” (Uszyńska-Jarmoc, 2016).

Przykład rozumienia pojęcia bank

Początkowo (poziom 1.) dzieci rozumieją bank jako swojego rodzaju supersejf, z nieograniczoną ilością pieniędzy, które można pozyskać bez żadnych ograniczeń. Później (poziom 2.) bank przyjmuje rolę miejsca, które chroni pieniądze przed kradzieżą lub zgubieniem. Wiedzą, że pieniądze z banku można również pożyczać, jednak nie jest rozumiane jeszcze pojęcie oprocentowania, co wiąże się z błędnym przekonaniem, że oddaje się dokładnie taką samą ilość pieniędzy, jaką się pożyczyło. Następnie (poziom 3.) dzieci zapoznają się z pojęciem lokaty, ale nie potrafią wyjaśnić, skąd bierze się wypracowany zysk. Dalej (poziom 4.) dzieci są świadome, że pożyczki i kredyty wiążą się z prowizją. Są jednak przekonane, że procent od wkładu i od pożyczki jest taki sam. Ostatecznie (poziom 5.) dzieci są świadome, że bank jest instytucją tworzącą zyski, dzięki różnym działaniom takim jak udzielanie kredytów czy inwestycje. Pojęcie oprocentowania jest poprawnie rozumiane (Goszczyńska, Kołodziej, Trzcińska, 2012, Harmacińska i Szmelter, 2015).

Podsumowanie

Dzieci już od najmłodszych lat uczą się, jak funkcjonuje świat, również ten którym rządzą pieniądze. Należy pamiętać o tym, że poszczególne osoby zdobywają wiedzę w indywidualnym tempie, więc wiedza dzieci w tym samym wieku może być bardzo zróżnicowana. Niektóre błędne przekonania mogą wydawać się zabawne i niezrozumiałe dla dorosłych. Warto jednak tłumaczyć dzieciom nowe zjawiska, rozmawiać o tym czym są pieniądze, skąd się biorą oraz zachęcać do własnych działań (np. dając kieszonkowe). Świadome działania dorosłych mogą pomóc dziecku wejść w świat ekonomii w sposób efektowny, a zdobyte umiejętności przełożą się na późniejsze decyzje finansowe podejmowane, gdy dziecko dorośnie.

Bibliografia:

  1. Goszczyńska, M., Kołodziej, S., Trzcińska, A. (2012) Uwikłani w świat pieniądza i konsumpcji. O socjalizacji ekonomicznej dzieci i młodzieży. Warszawa: Difin.
  2. Harmacińska, M., Szmelter, M. (2015). Socjalizacja ekonomiczna dzieci i młodzieży. International Business and Global Economy. 34, s. 184–197
  3. Kołodziejczyk, A. (2012). Trzy podejścia do wyjaśniania natury procesu socjalizacji konsumenckiej. Psychologia Społeczna, 73 (22), s. 272-280.
  4. Roland-Levy, Ch. (2004) W jaki sposób nabywamy pojęcia i wartości ekonomiczne? W: T. Tyszka (red.), Psychologia ekonomiczna (s. 277-296) Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.
  5. Roszkowska-Hołysz, D., Gąsiorek-Kowalewicz, A. (2020). Socjalizacja ekonomiczna dzieci w ujęciu ekonomii behawioralnej. Studia i Prace Kolegium Zarządzania i Finansów, (176), 25-45.
  6. Sobieraj, W. (2013). Socjalizacja ekonomiczna dzieci jako czynnik rozwoju kapitału ludzkiego. Nauki Społeczne, 2 (8), s. 183–193.
  7. Trzcińska, A. (2012). Socjalizacja ekonomiczna i cechy indywidualne jako determinanty postaw i zachowań oszczędnościowych młodzieży. Rozprawa doktorska, Wydział Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa.
  8. Uszyńska-Jarmoc, J. (2016). Uczenie się a zarobki — dziecięce rozumienie problemów ekonomicznych świata dorosłych. Problemy Wczesnej Edukacji, 32(1), s. 7–26

Studentka III roku psychologii realizująca specjalności z psychologii rozwoju człowieka i rodziny w cyklu życia oraz psychologii pracy i organizacji. Oprócz zainteresowań związanych z obranymi ścieżkami interesuje się tematyką mindflness, rękodziełem (głównie makramy i makatki) oraz roślinami domowymi. W wolnych chwilach lubi próbować nowych przepisów, spacerować oraz bawić się ze swoim kotem. kontakt: aga.dunal99@gmial. (...)


W pułapce zarządzania samym sobą

Izraelski historyk Yuval Noah Harari pisze we wstępie do swojej książki „21 lekcji na XXI wiek”:

 

W świecie, który zalewa powódź nieistotnych danych, przejrzystość informacji to potęga.

Szacuje się, że każdego dnia dociera do nas ilość informacji porównywalna do tej zawartej w ok. 175 gazetach. W 1986r. byłoby to 55 gazet, więc różnica jest znacząca (Hilbert, 2012). Praca staje się coraz bardziej skomplikowana i często wymaga jednocześnie wysokiej specjalizacji, wielozadaniowości i kreatywności. Biorąc pod uwagę taki przeskok, nie powinien nas dziwić dynamiczny rozwój technik mających za zadanie uporządkować naszą codzienną aktywność. Widać to chociażby w rosnącej ofercie szkoleń czy nowopowstałych terminach, jak „zarządzanie sobą w czasie”.

Spróbujmy zatrzymać się chwilę nad tymi technikami i zastanowić się nad słusznością ich stosowania oraz tym, czy mogą nam w jakiś sposób zaszkodzić.

Działanie a motywacja

Zacznijmy od początku.

Mówiąc o podejmowaniu działań, osiąganiu celów i samym zarządzaniu/planowaniu, nie sposób nie wspomnieć o motywacji. W psychologii pojęcie „motywacja” ma szeroki zakres i mówi się, że leży ona u podłoża wszystkich aktywności (uwzględniając również te podstawowe jak jedzenie, spanie itp.). Odnosi się do procesów związanych z rozpoczynaniem, kierowaniem i podtrzymywaniem działań (Gerrig, Zimbardo, 2006, s. 355).

Jednym z najczęściej spotykanych podziałów jest ten na motywację wewnętrzną i zewnętrzną.

W przypadku motywacji wewnętrznej mówimy o podejmowaniu działania dla samego wykonywania danej czynności. Dobrym przykładem jest tutaj sytuacja, w której dziecko bawi się dla samej czynności – nie dlatego, że ktoś go za to nagradza lub karze za brak chęci do zabawy.

Motywacja zewnętrzna odnosi się do sytuacji, w której na nasze działanie wpływają inne, zewnętrzne czynniki jak np. przymus, zarobek czy presja czasu (Jarmuż, Tarasiewicz, 2017).

Okazuje się, że nie są to zagadnienia rozłączne. Często zdarza się, że czynniki zewnętrzne osłabiają naszą motywację wewnętrzną. Przykładem na to może być historia przywołana przez Jarmuża i Tarasiewicza w książce Alfabet mitów menedżerskich.

W pewnym mieście postanowiono odnowić zabytkowy budynek. Niestety po zakończonych pracach okazało się, że zabytek jest regularnie dewastowany przez miejscowych wandali, którzy piszą na jego murach i malują graffiti. Burmistrz miasta postanowił osobiście zająć się problemem i wpadł na nieoczywiste rozwiązanie.

Zaproponował on chłopcom zapłatę za niszczenie budynku, po czym sukcesywnie ją zmniejszał. Okazało się, że po pewnym czasie nie mieli oni już ochoty na akty wandalizmu.

W jaki sposób problem się rozwiązał? Można to wyjaśnić tak, że najpierw doszło do „transferu” motywacji z wewnętrznej na zewnętrzną (spowodowaną chęcią zarobku), po czym zlikwidowano motywatory zewnętrzne. Malowanie graffiti już nie sprawiało satysfakcji związanej z łamaniem prawa, a potem zwyczajnie przestało się opłacać.

Jak planowanie wpływa na naszą motywację?

Rozważmy sytuację, w której student musi przygotować się do ważnego egzaminu:

  1. Wewnętrzna motywacja studenta do nauki jest słaba (dość prawdopodobny scenariusz). Zdaje on sobie sprawę, że bez regularnego powtarzania materiału nie uda mu się zaliczyć egzaminu, więc układa plan nauki. Żeby zwiększyć swoje zaangażowanie, postanawia wyjść na piątkową imprezę pod warunkiem powtórzenia określonej części zagadnień.

    Wydaje się to być rozsądnym posunięciem, jednak nie należy oczekiwać, że nauka będzie należeć do najprzyjemniejszych. W tym przypadku motywacja jest wyłącznie zewnętrzna – w żaden sposób nie wynika z zainteresowania przedmiotem. „Uczę się, żeby móc pójść na imprezę. Chcę mieć to już z głowy. Nie mam ochoty się uczyć, ale mam na dzisiaj zaplanowaną naukę…” – to tylko niektóre z myśli, jakie mogą pojawić się w głowie naszego studenta.
  1. Student jest zainteresowany przedmiotem, ale ze względu na ogrom materiału postanawia rozpisać plan nauki na najbliższy egzamin. Podobnie jak we wcześniejszym przykładzie postanawia nagradzać się za przerobienie odpowiedniej ilości zagadnień.

    Znajdujemy się w ryzykownej sytuacji. Podejmowane przez nas działania przestają wynikać z chęci poszerzenia swojej wiedzy. Zmieniamy swoje nastawienie z „chcę to zrobić, ponieważ mnie to interesuje” na „muszę to zrobić, ponieważ tak zaplanowałem / chcę pójść na imprezę.” Bardzo podobna sytuacja do tej w historii o burmistrzu i wandalach.

Ilustracja stock

Czy w takim razie nie warto planować?

To zależy.

Oczywiście zdarzają się sytuacje, w których planowanie okazuje się niezbędne. Możemy dzięki niemu określić, jakie działania należy podjąć, zidentyfikować przeszkody jakie mogą wystąpić po drodze, czy zarządzać pracą w złożonych projektach.

Warto wspomnieć również o funkcji afektywnej planowania. Zaplanowanie swoich działań i identyfikacja przeszkód mogą zmniejszyć stres związany z jakimś wyzwaniem, czy trudną sytuacją.

Trudno wyobrazić sobie niezaplanowane działania w firmie zatrudniającej większą ilość osób, w której pracuje się jednocześnie nad kilkoma projektami. Należy jednak pamiętać, że istnieją określone zasady dotyczące wyznaczania sobie celów, jak również powinniśmy dobierać techniki w zależności od sytuacji. Bez tego może się okazać, że spowodujemy więcej szkody niż pożytku.

Fantazje a oczekiwania w ustalaniu celów

Podstawowym aspektem pojawiającym się podczas planowania jest wyznaczanie celów. Musimy wiedzieć do czego dążymy, żeby ustalić jakie działania mogą przybliżyć nas do wyjściowego stanu rzeczy.

Okazuje się, że można podejść do tego na dwa zgoła odmienne sposoby.

Pierwszy z nich opiera się o fantazjowanie. Pozostając w przykładzie studenta uczącego się do egzaminu, możemy to wyobrazić sobie jako sytuację, w której rozmyśla on na początku semestru o swoich przyszłych sukcesach. Z góry zakłada, że będzie miał świetne wyniki i bardzo dobrze poradzi sobie na każdym egzaminie. Niestety może to nieść ze sobą fatalne konsekwencje. Przy takim myśleniu możemy dojść do wniosku, że niezależnie od sytuacji świetnie sobie poradzimy. W niektórych opracowaniach wspomina się o tym, że wyobrażanie sobie przyszłej sytuacji pozwala „cieszyć się” nią bez konieczności dążenia do niej w przyszłości, co również może osłabiać naszą motywację. Co więcej – nawet nie dopuszczamy do siebie myśli, że po drodze mogą pojawić się jakieś przeszkody.

Drugi sposób to budowanie oczekiwań. W tym przypadku student posiada wcześniejsze doświadczenia, więc jest w stanie częściowo przewidzieć swoje zachowanie i zidentyfikować przeszkody, jakie mogą wystąpić w trakcie nauki. Mimo tego, że tworzenie oczekiwań może wydawać się podobne do fantazjowania, to jednak zawiera w sobie istotne elementy: uwzględnienie poprzednich sytuacji i przygotowanie się na możliwość wystąpienia przeszkód.

W celu zbadania jak fantazje i oczekiwania wpływają na zamierzone cele Gabriele Oettingen i Doris Mayer postanowiły zbadać m.in. grupy absolwentów poszukujących pracy i studentów przystępujących do egzaminu. W pierwszej grupie osoby badane, które przejawiały tendencję do fantazjowania otrzymywały istotnie mniejszą ilość ofert, mniej zarabiały i sumarycznie składały mniej aplikacji. W drugiej grupie różnice uwidaczniały się przede wszystkim w wysiłku włożonym w naukę i uzyskanych ocenach – również na korzyść tworzenia oczekiwań (Oettingen, 2002).

Na podstawie wyników powyższych badań możemy poddać w wątpliwość skuteczność popularnych technik wizualizacyjnych opartych o afirmację i tzw. „prawo przyciągania”. Skupiają się one przede wszystkim na mechanizmach podobnych do tych występujących przy fantazjowaniu i mogą przez to utrudniać nam osiąganie zamierzonych celów.

Podsumowanie

Okazuje się, że planowanie działań i wyznaczanie celów nie jest złotym środkiem. Zawsze należy mieć na uwadze własną motywację, unikać niepotrzebnego układania planów i rozważnie dobierać stosowane techniki.

Jeśli okaże się, że zastosowanie wspomnianych metod jest niezbędne, lub pomoże nam w działaniu, to możemy wspomóc się poniższymi radami:[I]

  • Zbudujmy plan na takim poziomie ogólności, jak to możliwe.
  • Wyznaczając cele miejmy na uwadze przeszkody, jakie mogą wystąpić i wcześniejsze doświadczenia.
  • Nie „nagradzajmy” się niepotrzebnie za wykonanie zadania. Dużo lepiej dla naszej motywacji będzie, jeśli sama czynność będzie dla nas przyjemna.
  • Zamiast tworzyć złożone plany, spróbujmy ustalić ogólne zasady i wyrobić sobie pożyteczne nawyki.

Bibliografia

  1. Hilbert, M. (2012). How much information is there in the “information society”? Significance, 9(4), 8–12.
  2. Oettingen, G. , Mayer, D. (2002). The Motivating Function of Thinking About the Future: Expectations Versus Fantasies. Journal od Personality and Social Psychology, col. 83, No. 5, 1198-1212.
  3. Jarmuż, S., Tarasiewicz, M. (2017). Alfabet mitów menedżerskich. Sopot: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
  4. Gerrig, R. J., Zimbardo, P. G. (2006). Psychologia i życie. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN S.A.
  5. Harari, Y. N. (2018). 21 lekcji na XXI wiek. Kraków: Wydawnictwo Literackie Sp. Z o. o.


[I] Na podstawie rad z rozdziałów: „C jak cele”, „M jak motywowanie pracowników” oraz „P jak planowanie” z wyżej wymienionej książki Alfabet mitów menedżerskich Jarmuża i Tarasiewicza

 

Kontakt: bboniecki@outlook.com Student na Wydziale Pedagogiki i Psychologii UŚ, kierunek Psychologia ze specjalnością pracy i organizacji oraz zdrowia i jakości życia. Zawodowo młodszy specjalista ds. rekrutacji. W wolnych chwilach zajmuje się informatyką i muzyką. (...)


Od adolescenta do młodego dorosłego - przepoczwarzanie się w ramach relacji rodzinnych

Adolescencja jest notorycznie trudnym tematem, niezależnie od której strony by go nie ugryźć. Najłatwiej byłoby nazwać ją „okresem przechodzenia z dzieciństwa w dorosłość”, ale to wydaje się być rażącym uproszczeniem. Choć podręczniki do biologii podają, że trwa ona mniej więcej od 12 do 18 roku życia, to czynią tak dlatego, by nie komplikować sobie sprawy i skupić się na zachodzącym w tym okresie rozwoju biologicznym, który faktycznie z grubsza kończy się około 18. wiosny.

Bezdyskusyjnie w okresie dorastania pojawiają się też znaczące różnice w zachowaniu i emocjonalności. Są one spowodowane zachwianiem gospodarki hormonalnej - to też jest niepodważalne. Nerwowość, impulsywność, zmniejszenie roli autorytetów, poleganie na grupie rówieśniczej, kwestionowanie przyjmowanych dotychczas norm moralnych - te cechy, z perspektywy biologicznej, są tylko przejściowymi objawami, produktem ubocznym zwiększonego wydzielania hormonów płciowych, rychło kończącą się anomalią. Na to ostatnie psychologowie rozwojowi kręcą jednak nosem. Skoro “buntowniczość” adolescentów jest tak uniwersalna, to może ona sama w sobie ma jakąś rolę?

I owszem ma - osiągnięcie niezależności psychicznej, wyodrębnienie siebie z systemu rodzinnego jako autonomicznej jednostki. Autonomicznej, czyli nie “w pełni niezależnej”. Przecież dla większości ludzi rodzina odgrywa ważną rolę przez całe życie, nie tylko w dzieciństwie. Jednak nie pełnimy w niej stale tej samej roli - zajmujemy inną, partnerską, współodpowiedzialną.

Psychologia, na przekór biologom, stawia hipotezę, że powodowana hormonalną nerwowością próba “wyrwania się” spod wpływu rodziców nie tylko nie jest niepożądanym skutkiem ubocznym osiągania dojrzałości płciowej, ale jest kluczowa dla tego okresu.

Oczywiście - to pełne “oderwanie się”, jakiego pragnie młody adolescent, jest rozumiane przez niego bardzo dziecinnie, niedojrzale. Młodzian chce końca obowiązków i kontroli, ale nie przywilejów, jak wikt, opierunek czy kieszonkowe. Dla niego to kwestie “oczywiste”, jemu / jej się przecież należy! Zakrawający o śmieszność egoizm takiej postawy jest oczywisty dla każdego dorosłego… po części dlatego, że każdy samemu go kiedyś przechodził.

Dopiero po czasie to nagłe, gwałtowne targanie szesnastolatka przeradza się w partnerski szacunek dwudziestolatka. Adolescencki bunt jest konieczny, by dostrzec relacje rodzinne w nowym, pełniejszym świetle i ostatecznie zostać ich podmiotem zamiast przedmiotem. Gdyby nie głupawy egoizm wieku okołogimnazjalnego, skazani bylibyśmy na los 35-letnich, włoskich singli. Miejmy to na uwadze, szydząc w internecie z gimbazy - zawdzięczamy temu okresowi więcej, niż chcielibyśmy przyznać.

Jeśli jesteś uważnym czytelnikiem, to zauważysz, że w zawartym powyżej opisie jest pewna luka. Fizyczny, hormonalny mętlik targa nami gdzieś do 18 roku życia, a przecież napisałem, że adolescencja dokonuje się w okolicach dwudziestki.

Te dwa lata to tak zwany “okres późnej adolescencji”. Można pisać o nim wiele, dyskutować, czy to już dorosłość, czy nie. W kontekście relacji z rodzicami uważam, że jest wystarczający, by zacząć je “remontować”. I nie, nie zakładam tutaj, że są one w zupełnej ruinie (choć jeśli potrzebny jest remont generalny, to też jest to dobry okres na niego). To bardzo ciekawy proces, który w gruncie rzeczy jest szarą strefą dla psychologii. Relacjami między rodzicem a dzieckiem zajmuje się psychologia wychowawcza i pedagogika, relacjami między dorosłymi - psychologia komunikacji. Dziedzina “młodych dorosłych” ląduje więc gdzieś pomiędzy nimi.

Przed młodym człowiekiem stoi wtedy trudne zadanie udowodnienia, że jest gotowy na relację partnerską. Musi pokazać, że może brać odpowiedzialność za swoje życie i sam będzie podejmował teraz ważne decyzje, z których konsekwencjami zmierzy się też samodzielnie… lub poprosi o pomoc i wsparcie, jeśli go przerosną. Chce, by rodzicielska kontrola przestała obejmować jego zachowanie i oczekuje, że nakazy zmienią się w prośby… na które w większości będzie przystawał. Być w relacji równej, a nie skośnej, oznacza, że jest się za nią współodpowiedzialnym. Przymus faktycznie zanika - ale pojawia się chęć. Cóż, przynajmniej powinna się pojawić - inaczej nici z partnerstwa.

Ten okres jest też niezwykle trudny dla rodzica! Czy tego chcemy czy nie - zazwyczaj lata życiowego doświadczenia niosą ze sobą realną mądrość. Do tej pory starszyzna mogła na siłę karmić młodzież owocami tej mądrości. Teraz - musi do nich przekonywać i godzić się z ewentualną odmową, po czym obserwować, jak ich pociechy borykają się z problemami, przed którymi chcieli ich ochronić. Po ich stronie jest zmiana rozkazów w rady, zejście z ambony i zrezygnowanie z kaznodziejskiego, moralizatorskiego tonu. Oni sami tej mądrości nie znaleźli przecież w książkach, tylko w trudach - ciężko więc ich winić, że chcą uchronić swoje pociechy od stereotypowych “błędów młodości”.

Ten proces przechodzenia relacji z rodzicami z dziecięcych w dorosłe jest, jak widzicie, dość trudny i wymaga komunikacji płynącej z obu stron. Nie ma w nim obiektywnego “złotego środka” i nie ma recepty na wypracowanie kompromisu - będzie on inny dla każdego przypadku. Nie jest to jednak jakiś krańcowy, interpersonalny wysiłek, nie chcę byś tak o nim myślał. Choć trudny, to jest to proces naturalny. Trudnych relacji jest w życiu na pęczki, warto sobie je więc przetestować z rodziną. I choć nie każdemu uda się rozbudować swoje relacje z rodzicami, to niezwykle trudno jest ją zupełnie zburzyć. W końcu w rodzinie wybacza się najwięcej.

To, czego potrzeba, to obopólnej chęci do jej budowania. To nie może być heroiczny wysiłek jednej ze stron. Psychologowie rodzinni i systemowi zajmują się w końcu nie tylko parami i rodzinami z dzieckiem - pracują też nad relacjami między dorosłymi. Oznacza to, że powstają w tym procesie patologie, oczywiście! Ale oznacza to też, że można je korygować, wpływać na nie. Zupełnie niedojrzałym jest zakładać, że to po stronie rodzica leży cały ciężar utrzymywania kontaktu i bliskości z dzieckiem - ale równie niedojrzałym byłoby, gdyby nagle w pełni miał wziąć to na siebie młody dorosły.

Pewnie część z was czyta to i zastanawia się, gdzie samemu jest w tym procesie. Czy już ma “sztamę” z rodzicami, czy jeszcze jest wysysającym energię gówniarzem?

To dobrze. To oznacza, że myślisz i zastanawiasz się, na ile jesteś partnerem, czy dajesz z siebie odpowiednio dużo, ale też czy oczekujesz (i przyjmujesz!) w zamian. Każda forma relacji - od koleżeństwa po małżeństwo, wymaga pracy. Jak z ogródkiem - trzeba plewić. To bardzo zdrowe i naturalne, by czasem zastanawiać się nad jakością swojej relacji.

Może też czytać to inna osoba, która nie ma najmniejszego zarzutu względem siebie i której relacje są w najlepszym z możliwych stanów. Cóż, oznacza to, że masz przed sobą jeszcze sporo dorastania.

 Bibliografia:

  1. William W. Wilmot, Joyce L. Hocker, “Konflikty między ludźmi”, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2011
  2. Anna I. Brzezińska, “Psychologiczne portrety człowieka”, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Sopot 2013
  3. Kazimierz Obuchowski, “Galaktyka Potrzeb”, Zysk i s-ka 2000Artykuł powstał  w ramach realizacji projektu "Co nas spina? - Kampania na rzecz ochrony zdrowia psychicznego"

(IV edycja) organizowanej przez Fundację Inicjatyw Akademickich  oraz Uniwersytet Śląski w Katowicach.

Projekt współfinansowany jest ze środków Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego.

REDAKTOR DZIAŁU 'STUDIUJĘ' Kontakt: studiuje.wiecjestem@us.edu. (...)


Jak oszukać samego siebie - mechanizmy obronne w zaburzeniach osobowości

„Gdy postrzeganie rzeczywistości wywołuje przykrość,

wtedy poświęca się prawdę”

S. Freud

 

Osobowość można zdefiniować jako trwałe i nawykowe wzorce zachowania, myślenia, emocji, motywacji i nawiązywania relacji z innymi, charakterystyczne dla danej jednostki. Większość osób chce być dobrze postrzeganą zarówno przez siebie jak i przez innych. Chcemy wierzyć, że nasze motywy są słuszne, relacje i stosunek do innych poprawne, a myślenie i emocje spójne z zachowaniem. Niestety często tak nie jest, czasem odczuwamy emocje, których byśmy nie chcieli i zachowujemy się w sposób, jakiego nie spodziewalibyśmy się po sobie. Część z nas akceptuje taki stan rzeczy, przyjmuje do wiadomości, że nikt nie jest idealny i uczy się z tym żyć. Jednak bywa i tak, że tego typu sposób myślenia na swój temat, na poziomie nieświadomym, jest nie do przyjęcia, ponieważ zaburza wewnętrzną spójność i zaniża samoocenę. Co więc zrobić, żeby nie dopuścić do wewnętrznej katastrofy? Nic prostszego, trzeba trochę siebie pooszukiwać, tyle że na poziomie nieświadomym, więc mamy gwarancję, że kłamstwo nie wyjdzie na jaw. Można tak zinterpretować rzeczywistość, żeby odpędzić od siebie niechciane myśli i uczucia, które nas dotyczą i np. obarczyć nimi innych ludzi albo ogólnie świat. Często panowie popijający piwko „pod sklepem” mają tendencję do mówienia, że to kraj, w którym żyją, jest beznadziejny, nie chcąc przyjąć, że sami zmarnowali sobie życie. Tego typu oraz inne „kłamstewka” mogą charakteryzować osoby, które mają trudność ze swoją osobowością, mówimy wtedy o zaburzeniach osobowości. Podobnie jak są różne typy osobowości, tak też mamy różne sposoby „oszukiwania siebie”. Te sposoby określa się mianem mechanizmów obronnych. Obronnych, ponieważ bronią przed wiedzą na swój temat, której nie chcemy przyjąć. Jednak nie jest to takie oczywiste, że każdy kto stosuje mechanizmy obronne, ma zaburzoną osobowość. Każdy z nas czasem stosuje takie mechanizmy, najczęściej w sytuacji stresu, z którą wiąże się chwilowa dezorientacja. Wtedy potrzebujemy trochę się „pooszukiwać”, aby sytuacja była bardziej znośna. Problem pojawia się wtedy, gdy mechanizmy obronne mają sztywny charakter, czyli towarzyszą nam niezależnie od sytuacji, w której się znajdujemy, trwale zniekształcając rzeczywistość, którą odbieramy.

Postaram się kolejno scharakteryzować większość z mechanizmów obronnych dla większej jasności.

kłamstwo nr 1: zaprzeczenie

Jest to mechanizm, w którym, najprościej mówiąc, osoba wmawia sobie, że czegoś nie ma. Najczęściej dotyczy to pewnych skłonności, negatywnych zdarzeń w życiu, czy utraty pewnych zdolności. Przykładami mogą być alkoholicy, którzy utrzymują, że nimi nie są, pomimo nadmiernego spożycia; starsi ludzie odmawiający oddania prawa jazdy, pomimo że już nie są zdolni prowadzić; żony zaprzeczające, że agresywny partner jest zagrożeniem dla rodziny. Są to przykłady pokazujące, że łatwiej zaprzeczyć niż zaakceptować smutną prawdę. Czasem wszyscy używamy tego mechanizmu np. w sytuacji gdy umiera nam ktoś bliski mówiąc „to niemożliwe”, „to nieprawda”. Jednak wtedy ma to najczęściej charakter przejściowy więc nie musimy się martwić o naszą osobowość. 

kłamstwo nr 2: projekcja

To proces, w którym to, co pochodzi z wnętrza jednostki, jest błędnie postrzegane jako rzeczywistość zewnętrzna. Pewna osoba może czuć się oceniana i krytykowana przez innych pod względem wyglądu czy zachowania, nie mając na to racjonalnych dowodów, np. idąc ulicą. Tymczasem nie dostrzega tego, że podczas spotkań ze znajomymi, często mówi i patrzy na innych, krytycznie oceniając ich. W „zdrowej” odmianie projekcja jest związana z empatią. Każdy z nas czasem wyobraża sobie co ktoś może czuć i myśleć w danej sytuacji. Różnica polega na tym, że osoby zdrowe osobowościowo wyobrażają sobie co ktoś może prawdopodobnie czuć, ale nie są tego całkiem pewne. Natomiast osoby zaburzone osobowościowo, są przekonane o słuszności swoich osądów względem uczuć innych.

kłamstwo nr 3: wyparcie

Ten mechanizm polega na zepchnięciu do nieświadomości niechcianych uczuć, emocji i pragnień względem innych osób. Polega to na zaprzeczeniu, że w danej sytuacji mogliśmy odczuwać pewne emocje, których nie chcemy. Najczęściej dotyczy to emocji złości, uczucia niechęci czy impulsów agresywnych. Pewna dziewczyna, która właśnie się dowiedziała od koleżanki, że jej chłopak ją z nią zdradził, chcąc zachować dobre relacje ze sobą stwierdzi, że pomimo tego się na nią nie złości. Sytuacja nie do pomyślenia, a jednak może się zdarzyć. Wolimy się oszukać, że się na kogoś nie złościmy z obawy, że ta złość mogłaby zniszczyć relacje. Oczywiście złość jest wyparta do nieświadomości, więc nawet jeśli zapytamy osobę, czy się złości, to zaprzeczy, ponieważ faktycznie tego nie czuje. Każdy czasem posługuje się tym mechanizmem, często w sytuacjach stresowych, lub gdy musimy na czymś skupić uwagę. Przykładem może być osoba prowadząca wykład. Na czas tego wykładu musi wyprzeć ze świadomości uczucia lęku przed oceną, złości że ktoś go nie słucha itp. Problemem jest posługiwanie się tym mechanizmem w większości relacji interpersonalnych.

kłamstwo nr 4: intelektualizacja

W tym przypadku mamy do czynienia z oddzieleniem myśli od emocji. Osoba stara się bardziej mówić i myśleć o emocjach niż je przeżywać. Przykładowa wypowiedź osoby, która stosuje intelektualizację. mogłaby brzmieć: „Cóż mogę powiedzieć, odczuwam pewną złość” wypowiadana powściągliwym tonem, sugeruje że faktyczne przeżycie tej emocji jest daleko stąd. Osoba stosująca ten mechanizm przedkłada myślenie nad przeżywaniem. Oszukuje siebie, starając się udowodnić, że myślenie może zastąpić emocje, których się obawia. Czasem ten mechanizm jest przydatny i stosowany np. w przypadku żołnierza, który ma wykonać trudną misje. Gdy go zapytamy czy się boi, może nam przyznać racje, ale nie koniecznie nam to okaże.

kłamstwo nr 5: racjonalizacja

Mechanizm służący zmniejszeniu napięcia emocjonalnego poprzez „racjonalne” wytłumaczenie sobie swojego zachowania i odparciu niechcianych impulsów. Np. rodzic notorycznie bijący dziecko, zamiast przyznać, że jest bezsilny, woli „zracjonalizować”, że przeciwdziała złym wpływom środowiska. Prowadzący zajęcia nauczyciel, zapraszający często atrakcyjną studentkę do gabinetu, tłumaczy, że chce porozmawiać o ostatnim wykładzie, zamiast przyznać, że mu się podoba. Każde zachowanie i sytuacje można zracjonalizować, poświęcając prawdziwe motywy. Czasem każdy z nas stosuje ten mechanizm np. w sytuacji gdy nie osiągamy czegoś na czym nam bardzo zależało. Tłumaczymy sobie wtedy, że tak właściwie to nie było aż tak istotne. Podobnie jak w przypadku innych mechanizmów, tak i w tym, problem pojawia się gdy ten typ myślenia jest stałą tendencją i dotyczy większości sytuacji z naszego życia.

kłamstwo nr 6: rozszczepienie

Silny mechanizm obronny, który bardzo upraszcza, a przez to zniekształca rzeczywistość. Osoba posługująca się tym mechanizmem dzieli świat i ludzi na jednoznacznie dobrych i jednoznacznie złych. Taka osoba oszukuje samą siebie, uważając, że pewni ludzie są po prostu źli a inni całkowicie dobrzy. Trudno jest jej zaakceptować, że osoby, które lubimy, mają też swoje wady i mogą źle zachować się wobec nas. Tak samo ludzie, których nie lubimy, mogą mieć też dobre cechy. Trudno w tym przypadku podać przykład w którym osoby zdrowe osobowościowo posługują się tym mechanizmem.

Mechanizmy obronne, które przytoczyłem mają pewną zaletę, bardzo upraszczają życie albo raczej upraszczają patrzenie na życie. Mają jednak dużą wadę, są swego rodzaju oszustwem, przez które życie staje się płytsze i najzwyczajniej nudne. Jak więc można poradzić sobie z tym „oszukiwaniem siebie”? Samemu może być trudno, bo skoro oszukujemy samych siebie, to zależy nam, żeby kłamstwo utrzymać. Dobrym rozwiązaniem jest podjęcie psychoterapii, która pozwoli „zdemaskować kłamstwo”. Nie jest to łatwa droga, ale pomaga bardziej prawdziwie i pełniej przeżyć swoje życie.

 

Bibliografia

  1. Freud, S. (1994). Poza zasadą przyjemności. Warszawa: PWN.
  2. Gabbard, G. O. (2011). Długoterminowa Psychoterapia Psychodynamiczna. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
  3. John F., Clarkin, P. F. (2013). Psychoterapia Psychodynamiczna. Zaburzenia Osobowości. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
  4. McWilliams, N. (2009). Diagnoza Psychoanalityczna. Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.
  5.  

Absolwent Uniwersytetu Śląskiego na kierunku psychologia o profilu psychologia kliniczna człowieka dorosłego oraz psychologia wychowawczo-kliniczna dzieci i młodzieży. Obecnie psycholog/psychoterapeuta psychodynamiczny. Ukończył całościowy kurs psychoterapii psychodynamicznej w Krakowskim Centrum Psychoterapii. Pierwsze doświadczenia zawodowe zdobywał pracując w Ośrodku Interwencji Kryzysowej. Aktualnie pracuje na Dziennym Oddziale Psychiatrycznym gdzie zajmuje się psychoterapią grupową oraz indywidualną. Współpracuje ze Śląskim Ośrodkiem Psychoterapii Psychodynamicznej gdzie prowadzi prywatną praktykę psychoterapeutyczną.    http://damianbobak. (...)


Medycyna przeciwstarzeniowa - Anti Aging

Medycyna przeciwstarzeniowa to nowa gałąź medycyny, której celem jest nie tylko wydłużanie życia ludzkiego, ale także opóźnianie ujawniania się chorób związanych ze starzeniem oraz warunkowanych genetycznie. Chodzi bowiem o to, by żyć dłużej, ale też by być zdrowym do najpóźniejszych lat i móc tym długim życiem się cieszyć.

Ojcem medycyny przeciwstarzeniowej jest Amerykanin dr Ron Klatz. Zasadnicza różnica między medycyną klasyczną a przeciwstarzeniową polega na tym, że medycyna klasyczna zajmuje się rozpoznawaniem już istniejących chorób i ich leczeniem, zaś przedmiotem medycyny przeciwstarzeniowej jest optymalizacja zdrowia i dobrego samopoczucia na każdym etapie życia zanim pojawią się choroby. To nowa koncepcja medycyny, której celem jest wydłużanie i poprawa jakości ludzkiego życia.

Zachowanie dobrego, zdrowego wyglądu, żywotności, siły, zdolności, pamięci i dobra jakość życia pomimo upływu lat to właśnie zadanie medycyny przeciwstarzeniowej.

Rodzi się pytanie, czy proces starzenia możemy kontrolować i czy możemy uniknąć chorób związanych z wiekiem? Można to próbować osiągnąć m.in. poprzez odwracanie lub hamowanie starzenia się komórek, skuteczne mechanizmy obrony immunologicznej, remodelowanie składu ciała poprzez utratę tkanki tłuszczowej, poprawę pamięci i utrzymanie aktywności mózgowej, prawidłowy orzeźwiający sen, utrzymanie satysfakcjonującej aktywności seksualnej.

Model postępowania obowiązujący w medycynie przeciwstarzeniowej można by przedstawić w formie piramidy, której podstawę stanowi ocena stanu zdrowia i ryzyka schorzeń, kolejny poziom to modyfikacja stylu życia i diety, następny uzupełnianie niedoborów witamin, mikroelementów i hormonów, a ostatni - to ostateczność kiedy musimy zastosować leki.

Okazuje się bowiem, że czynniki genetyczne decydują o długości naszego życia jedynie w 20 %, a aż w 80% styl życia, dieta i środowisko w którym żyjemy, czyli w znacznej mierze sami możemy mieć wpływ na to, jak długo cieszymy się życiem.

Na długość naszego życia mają wpływ: prawidłowa masa ciała, dieta z ograniczeniem nasyconych kwasów tłuszczowych (dieta Okinawa, śródziemnomorska), dostarczanie w odpowiedniej ilości antyoksydantów, wczesne wykrywanie i leczenie nadciśnienia, zwiększenie aktywności fizycznej, rzucenie palenia, towarzyskość, sprawność umysłowa, aktywność seksualna i dobry sen. Za czynniki skracające życie uznaje się nadwagę i otyłość, hiperglikemię, hipertrójglicerydemię, nadciśnienie, palenie papierosów, spożywanie 3 lub więcej porcji alkoholu dziennie, niskie wykształcenie i samotność.

Obserwacja długowiecznych populacji dowodzi, że czas życia zależy od uwarunkowań genetycznych oraz  od kaloryczności i jakości pożywienia.

Najlepiej udokumentowane wydają się badania Davida Sinclair z Uniwersytetu w Harvardzie, który wiąże restrykcyjną dietę z aktywacją białek Sir (Silent information regulator) zwanych sirtuinami czy enzymami długowieczności. Wydaje się, że sirtuiny są odpowiedzialne za genetyczne mechanizmy starzenia i regulują jego szybkość - a tym samym długość naszego życia.

Dziś wiadomo, że sirtuiny aktywuje dieta niskokaloryczna a także picie czerwonego wina, które zawiera resweratrol - związek o strukturze i działaniu sirtuiny. Ograniczenie zatem kalorii dostarczanych organizmowi wydaje się najprostszym sposobem znalezienia się w grupie osób długowiecznych.

Dla pełnego obrazu stanu zdrowia i wieku biologicznego należy także określić poziom hormonów, mikroelementów i witamin, stężenie wolnych rodników, kwasów omega 3, 6, 9 oraz markery nowotworowe i zapalne. W przypadkach alergii i nietolerancji pokarmowych należy wykonać testy żywieniowe. Coraz częściej w ocenie ryzyka wielu chorób opieramy się na badaniach genetycznych, które dają nam również wiadomości o odmienności reakcji na leki czy pokarmy u różnych osób.

Posiadając tak bogate dane, możemy zalecić suplementację brakujących hormonów, mikroelementów i witamin a na ostatnim szczeblu piramidy leki, jeśli jest to konieczne.

Opisany powyżej model postępowania zgodny z założeniami medycyny przeciwstarzeniowej daje możliwość wnikliwego wglądu w aktualny stan zdrowia badanej osoby, prawdziwy wiek biologiczny i ryzyko chorób, którym można zapobiegać zanim się ujawnią. Medycyna przeciwstarzeniowa nie czeka na ujawnienie się choroby a zapobiega jej wcześniej, nawet już u młodego, zdrowego człowieka, choć nigdy nie jest za późno, bowiem w każdym wieku przynosi korzystne efekty.

Długość naszego życia zależy w dużej mierze od osobowości i pozytywnego nastawienia do jego kolejnego etapu, jakim jest starzenie. Dłużej żyją ludzie aktywni umysłowo i fizycznie, mający plany i ciekawi świata, co pięknie ilustruje wiersz Mac Arthura:

Jesteś młody tak długo, jak długo jesteś wrażliwy.
Wrażliwy na to co piękne, dobre i wielkie.
Wrażliwy na przesłania przyrody, człowieka i nieskończoność.

 

Autor: Dr nauk med. Ewa Drozd - Styk

 
 

 

Program ZDROWJA CenterMed


Bo taniec to zdrowie

Każdy człowiek potrzebuje ruchu, ale nie wszyscy jesteśmy stworzeni do tego, aby rozpoczynać swój dzień od porannego joggingu, czy spędzać długie godziny na siłowni. Jak się okazuje, świetną alternatywą dla sportu może być taniec, który umożliwia nam nie tylko zachować zdrowie i dobrą kondycję, ale również poprawić samopoczucie.

Taniec pozwala na wzmocnienie i uelastycznienie wszystkich mięśni naszego ciała. Jest to świetny sposób na rozluźnienie oraz wzmocnienie naszego kręgosłupa i stawów po wielogodzinnym siedzeniu za biurkiem w pracy.

Taniec pomaga nie tylko rozluźnić się, czy wzmocnić mięśnie. To także świetny sposób na złagodzeni bólu, poprawę krążenia krwi i pracy jelit. Ponadto podczas tańca, podobnie jak podczas każdego innego wysiłku, akcja serca zostaje przyspieszona, a co za tym idzie, spalamy więcej tłuszczu i gubimy zbędne kilogramy.

Lekarstwo na depresję

Jak pokazują badania, w trakcie tańca w organizmie człowieka wydziela się adrenalina i noradrenalina, dzięki którym czujemy się lepiej i mamy więcej energii oraz endorfiny, znane też jako" hormony szczęścia". Dlatego taniec bardzo często polecany jest jako metoda wspomagająca leczenie depresji, nerwicy i innych chorób o podłożu psychicznym.

Taniec zamiast siłowni

Przewagą tańca nad ćwiczeniami siłowymi jest również zaangażowanie emocjonalnie, jakie nam w związku z tą czynnością towarzyszy. Dzięki temu, wielu z nas ma większą motywacje do "wyjścia z domu", kiedy idzie na zajęcia z tańca niż na siłownię czy fitness. Tańcząc, nie ruszamy się dla samego ruchu, ale wczuwamy się w muzykę, poznajemy swoje ciało oraz wyrażamy własną osobowość.

Jeśli sport do nas nie przemawia, warto zapisać się zatem na zajęcia taneczne. Szczególnie, że oferta szkół tańca staje się coraz bogatsza. Możemy wybierać spośród różnych technik tanecznych: tańce standardowe, latynoamerykańskie, nowoczesne, taniec brzucha, dancehall czy w końcu clubbing dance. Każdy może zatem znaleźć coś specjalnie dla siebie.

Program ZDROWJA CenterMed
 

Co wiem o sobie? Do czego służy mi samowiedza?

Aktywności dziecka w pierwszych fazach rozwoju ograniczają się do spania, przyjmowania pokarmu, z czasem, odbierania bodźców i wreszcie, świadomego reagowania na nie. Z każdym miesiącem wzrostu jego zdolności na różnych płaszczyznach ewoluują, a procesy poznawcze doprowadzają go w wieku mniej więcej trzech lat do ukształtowania w sobie własnego "psychologicznego ja".

I nie chodzi tu o jedność jaką przez pierwsze pół roku życia dziecko czuje z matką, bo poczucie odrębności zyskuje już po wspomnianych sześciu miesiącach. Trzylatek jest już świadomy własnych, odpowiednich dla swojego wieku, poglądów. Dobrze wychowany trzylatek rozumie pojęcie kontroli, która należy do elementów owego "świadomego ja".

Trzyletnie dziecko uczy się poprzez obserwację otoczenia i z czasem, obserwacji własnych zachowań na jego tle. Robi to, nie zdając sobie sprawy, jak duży wpływ będzie mieć ten sam proces za kilka lat.

Jest ten pewien rodzaj ciekawości, pozytywnego egoizmu, skupienia się na sobie, który można nazwać samowiedzą. Niestety z wiekiem, duża część z nas traci naturalną ciekawość w odkrywaniu świata i siebie. I chociaż umysł podświadomy może stanowić nawet 99% naszego potencjału, często spychamy jego rolę na dalszy plan, usilnie włączając do procesów poznawczych sztywne schematy wiedzy czy konkretnych umiejętności. Ignorujemy naszą intuicję, uczucia, przekonania, emocje, wartości, zdolności wyobrażania czy nawet naszą osobowość i postawy na rzecz uzyskania kompetencji czy doświadczenia.

Jest szansa, że przy sporym nakładzie pracy, wiedza czy kompetencje pozwolą ci napisać książkę, szybciej osiągnąć życiowe cele czy też więcej zarabiać. Ale bez wniknięcia w podświadomą sferę swojego potencjału, sukces osób, które go osiągnęły, raczej nie byłby możliwy.

Jedna z podstawowych zasad definiujących ideologię Erickson College International, jednej z najstarszych organizacji szkolącej coachów, mówi: "Każdy dysponuje wszystkimi zasobami, jakich potrzebuje, by osiągnąć cel".

Ale czy każdy o tym wie?

Jak mamy egzamin, lecz nie posiadamy notatek, prawdopodobnie egzamin zdamy bardzo miernie bądź nie zaliczymy go wcale. Wiedza jest potrzebna, by osiągać w życiu sukcesy. Natomiast wiedza o sobie stanowi bazę do osiągania sukcesów w zakresie samorozwoju, czyli czegoś dużo bardziej istotniejszego niż widoczne i wymierne efekty samej wiedzy w naszym życiu.

W coachingu funkcjonuje metoda nazywana "Pierwszym krokiem", która oparta jest na formule Gleichera (zwana też formułą Beckharda lub "wzorem na zmiany"). Owa formuła bierze pod lupę trzy czynniki w celu pokonania naszego wewnętrznego oporu przed dokonywaniem zmian. Te czynniki to kolejno: wiedza, niezadowolenie i wizja.

Skupiając się na swoim wnętrzu, często napotykamy pewne cechy, nawyki czy przekonania, które budzą w nas negatywną samoocenę. Owa samoocena, jeśli byłaby ostatnim etapem wycieczki wgłąb siebie, mogłaby budzić w nas niechęć, mogącą być podłożem stanów depresyjnych.

Dlatego samowiedza to dużo. Ale nie wszystko. Trzeba poczuć swojego rodzaju niezadowolenie, które będzie motywacją do stworzenia wizji, co składa się na efektywne zmiany, które są nieuniknionym i nieodłącznym elementem naszego bytu, co również głosi wspomniana już organizacja ECI.

Do czego służy samowiedza u trzylatka? Może on dzięki niej zaprotestować w końcu mamie, która, po raz kolejny gotuje mu nielubiane przez niego danie na obiad. Może on kontrolować swoje zachowanie weryfikując je z wychowaniem czy też przyjętymi normami w środowisku. Może także lepiej rozumieć innych.

A dorosła osoba? Po co jej samowiedza? 

Każdy ma w sobie naturalną potrzebę rozwoju, wznoszenia się coraz wyżej. I tu właśnie samowiedza jest niezbędnym czynnikiem do przyśpieszenia tego procesu. 

 

Kontakt email: ksroka94@gmail. (...)


Śniadanie – czyli zdrowy start…

Śniadanie zjedz jak król, obiad jak książę, a kolację jak żebrak - przysłowie zna każdy i również każdy, kto chce dbać o swoją sylwetkę, powinien się do niego stosować. Nie można zaprzeczyć, że śniadanie to posiłek najważniejszy - od jego ilości i jakości zależy cały nasz dzień! Dlatego niezwykle ważne jest, by było wartościowe, świeże a zarazem nie powodowało naszego osłabienia, czyli po prostu powinno być lekkostrawne!

Opcji na śniadanie jest wiele: można zjeść płatki, jajecznicę, kanapki czy też różnego rodzaju twarożki. Istotne jest, by nasze danie było przygotowane i skonsumowane w spokoju, dlatego warto budzik nastawić 15 minut wcześniej. Przygotowując śniadanie warto brać pod uwagę, że powinno ono być prawie tak energetyczne jak obiad, dlatego rozsądnie jest zawrzeć w nim wiele składników, z których dostarczeniem mamy problem w ciągu dnia. Jak wiadomo, zarówno dorośli jak i dzieci powinni dostarczać do swojego organizmu wapń, co o ile w przypadku dzieci jest jeszcze dosyć proste do zrobienia, tak dorośli bardzo często żyją w przekonaniu, że skoro już "nie rosną" to wapnia nie potrzebują  i jego jedynym źródłem jest dodatek mleka do kawy. Oczywiście jest to ilość zdecydowanie zbyt mała.

By pokryć dzienne zapotrzebowanie dorosłej kobiety na wapń, musi ona wypić ponad 4 szklanki mleka lub 1kg chudego twarożku! Dla osób, które nie mają problemów z masą ciała, profilem lipidowym czy też nadciśnieniem pocieszające jest, że ser żółty jest jednym z najlepszych źródeł i już niewiele ponad 10dag pokrywa dzienne normy na wapń. Ważne jest również to, by dziennie zjadać ok. 500g owoców i warzyw, dlatego warto włączyć je do śniadania jako dodatek do płatków, twarożku czy też na kanapce.  

 Pisząc o śniadaniu, nie sposób nie wspomnieć o indeksie glikemicznym użytych produktów. Mówiąc prosto ważne jest by ich indeks był niski, co oznacza by były jak najmniej słodkie i przetworzone. Wybierając pieczywo warto brać to pełnoziarniste, płatki również te najbardziej naturalne - np. owsiane. Tutaj uwaga dla chcących zredukować masę ciała: by obniżyć ich wartość energetyczną, zamiast gotować je lub zalewać wrzącym mlekiem można zalać je mlekiem zimnym i włożyć do lodówki na noc. Na drugi dzień będą równie miękkie jak te gotowane, a ich wartość energetyczna się zmniejszy! Im wspomniany indeks będzie niższy, a produkty bogatsze w błonnik, tym później odczujemy głód po posiłku - poziom glukozy we krwi będzie rósł i spadał powoli, do tego błonnik daje wcześniej uczucie sytości i zapobiega zaparciom.

Oprócz niewielkiej podaży wapnia jesteśmy również często narażeni na niedobór żelaza, który szybko doprowadzić może do anemii. Dlatego ważna jest świadomość jakie produkty wybierać, by jego podaż odpowiednio zbilansować. Źródłem żelaza hemowego (czyli tego najlepiej przyswajalnego) są oczywiście produkty mięsne. Niestety jednak nie powinniśmy ich  ze wszystkim łączyć, gdyż wiele składników zmniejsza wchłanianie żelaza, są to na przykład: wapń, białka mleka i jaja kurzego, kompleksy fitynianów (zmniejszają również przyswajalność wapnia i magnezu). Oznacza to, że jedząc kanapkę z wędliną raczej powinniśmy rezygnować z dodatku twarożku, mleka, kawy czy herbaty. Na szczęście są produkty, które współdziałają pozytywnie z żelazem, są to np. witamina C, dlatego dodatek warzyw takich jak  pomidor zwiększa przyswajalność tego deficytowego mikroelementu.

Jeśli chodzi o tłuszcz należy pamiętać, że nie jest on tak zły jak ostatnio zdążyło się „utrzeć”. Warto tylko wybierać go rozsądnie: nienasycone kwasy tłuszczowe zawarte w takich tłuszczach jak oliwa z oliwek czy inne oleje roślinne są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu, między innymi są rozpuszczalnikiem witamin A,D,E oraz K. Dlatego też powinny one być obowiązkowym dodatkiem do różnych sałatek warzywnych. Również owiane złą sławą masło jest bardzo ważnym źródłem witaminy A, dlatego używane w rozsądnych ilościach działa prozdrowotnie. Równie ważne w naszej diecie są jajka, które spokojnie możemy sobie serwować kilka razy w tygodniu  (6-8 sztuk na tydzień. Tylko w przypadku hipercholesterolemii powinno się ich ilość minimalizować). Jajka bowiem są źródłem wielu witamin, makro i mikroelementów oraz pełnowartościowego białka. Ważne jest jednak, by ich działanie zakwaszające rekompensować dodatkiem warzyw, które działając alkalizująco pomagają w utrzymaniu równowagi kwasowo-zasadowej w naszym organizmie (propozycje to np. jajecznica z pomidorami lub omlet ze szpinakiem).

Na koniec pragniemy powtórzyć, że podstawą zdrowego odżywiania jest zachowanie umiaru oraz urozmaicenie potraw. Wprowadzając te zasady w życie, na pewno będziemy cieszyć się zdrowiem, siłą i szczupłą sylwetką. 

Autor: Program ZDROWJA CenterMed


Profilaktyka walki z uzależnieniem od Internetu wśród najmłodszych

Niestety problem siecioholizmu, czyli uzależnienia od sieci i związanych z nią aktywności, to plaga XXI wieku. Coraz młodsze dzieci coraz więcej czasu spędzają przed ekranem komputera, zwiększając tym samym ryzyko zachorowania. Tak, niestety siecioholizm to zaburzenie, uzależnienie tak samo niebezpieczne i wyniszczające jak narkomania czy alkoholizm, niestety często lekceważone przez społeczeństwo.

Znanych jest wiele objawów uzależnienia od komputera i gier komputerowy wśród najmłodszych. Według dr n. med. Bohdan T. Woronowicza (źródło 3), najbardziej popularne to:

  • nieustanne przesiadywanie przed komputerem, które zdecydowanie dominuje nad innymi aktywnościami dziecka,
  • widoczne odseparowanie się od reszty rówieśników,
  • zainteresowania skupiają się wokół grania,
  • jest ono nadpobudliwe,
  • szybko staje się rozdrażnione, kiedy nie może grać lub korzystać z komputera,
  • ma problem z zasypianiem, koncentracją, zaburzeniami lękowymi,
  • zaniedbuje obowiązki w szkole i w domu,
  • wydaje znaczne sumy pieniędzy na opłaty gier online lub używanie różnych portali.

Czy powyższe objawy dotyczą Twojego dziecka? Jeżeli tak, to jest to czas na podjęcie kilku kroków, aby uzależnienie to nie pogłębiło się.

W dzisiejszych czasach każdy rodzic jest bardzo zajęty. Ciężko znaleźć nam czas na rozmowę z dzieckiem, przygotowanie mu ciepłego posiłku, nie wspominając już o kontroli jego aktywności w sieci. Jednakże jest wiele sposobów zapobiegania uzależnieniu dziecka od Internetu czy komputera. Tych kilka kroków i działań może uchronić je przed poważnymi problemami w szkole, w domu i wśród rówieśników.

KROK 1 Obowiązkowa kontrola czasu dziecka

Czasami bardzo ciężko jest nam kontrolować aktywność naszego dziecka przez cały dzień. Niemniej jednak, powinniśmy być bardzo czujni odnośnie czasu jaki nasze dziecko inwestuje w różnorodne aktywności w Internecie. Według naukowców z Uniwersytetu w Oxfordzie wystarczającą dawką rozrywki i edukacji przez Internet jest 60 minut dziennie (Przybylski, 2014). Oznacza to, że każde dziecko nie powinno przebywać w sieci dłużej niż godzinę w ciągu dnia. Jeżeli tak jednak nie jest, rodzice powinni ograniczyć czas dziecka przed komputerem do około jednej godziny, niezależnie od czasu jaki spędza ono obecnie w sieci. W innym przypadku zwiększa się ryzyko zachorowania na siecioholizm.

KROK 2 Wyjaśnij dziecku do czego powinien być używany komputer

Wiele dzieci nie ma pojęcia, że komputer może być używany do celów edukacyjnych, ponieważ są zbyt zajęte graniem w gry typu strzelanki czy gry pełne przemocy i wulgarnego języka. Ważne jest, aby porozmawiać z dzieckiem i wytłumaczyć mu, że komputer powinien służyć do rysowania, uczenia się nowych liter, czytania czy znajdowania informacji do zadania domowego. Nauczmy nasze dziecko nie tylko zabawy online, ale także nauki. Niech wie, że gra komputerowa czy Facebook to nie wszystko.

KROK 3 Naucz dziecko nauki przez zabawę za pomocą komputera

Jak dowodzą badacze z Instytutu Kontroli i Przeciwdziałania Chorób, używanie komputera w celach edukacyjnych może mieć bardzo pozytywny wpływ na dziecko (Weber, 2015). Kiedy widzisz, że Twój maluch nie może oderwać się od gry np. typu strzelanka, możesz zaproponować mu zmianę gry z rozrywkowej na grę edukacyjną, komiksową czy grę opartą na ulubionej postaci jak na przykład dinozaur czy Minionek. Co więcej, obecnie w sieci jest wiele portali z grami przeglądarkowymi, które uczą matematyki, geografii, fizyki czy nawet języka angielskiego. Zabawa i nauka połączone wspólnie to tylko kwestia kreatywności zarówno dziecka jak i rodzica!

Jeżeli Twoje dziecko gra w gry online, to upewnij się, że są to gry, które wpłyną na jego dobry rozwój, a nie destrukcję. Zadbaj o to, by np. bawiło się ze zwierzakami w grze Zwierzogród, a omijało szerokim łukiem gry pełne przemocy czy wulgaryzmów. To samo dotyczy portali społecznościowych. Poproś je również o nie przesiadywanie godzinami na Facebooku czy YouTubie. W tym czasie zawsze możecie pójść na spacer, lody, ugotować razem obiad czy pojechać na krótką wycieczkę rowerową.

KROK 4 Rozmawiaj z dzieckiem, edukuj je

Pamiętaj, aby nie zapominać o systematycznej rozmowie ze swoim dzieckiem. Jest to bardzo ważne nie tylko dla utrzymania dobrych więzi między wami, ale również dla kontroli jego aktywności online. Podczas takiej rozmowy możesz dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy o swoim dziecku, co robi w sieci, z kim rozmawia, dlaczego przesiaduje przed komputerem tyle czasu i w co gra. To pozwoli Ci dokładnie ocenić, czy może ono być zagrożone siecioholizmem czy nie.

KROK 5 Blokuj strony zagrażające dziecku

Kiedy widzisz, że Twoje dziecko regularnie nadużywa danej strony, zablokuj ją. Nie pozwól, aby dziecko uzależniło się od witryn internetowych, które mu zagrażają. Cotygodniowe filtrowanie archiwum przeglądarki internetowej Twojego dziecka jest tutaj idealnym rozwiązaniem profilaktycznym.

BIBLIOGRAFIA:

  1. Przybylski, A. K. (2014) Electronic Gaming and Psychosocial Adjustment. PEDIATRICS, 134, 3, 2014 (pobrane ze strony: http://pediatrics.aappublications.org/content/early/2014/07/29/peds.2013-4021.full.pdf)
  2. Weber, L. (2015) Positive effects of video games on children. Everyday Life. http://everydaylife.globalpost.com/positive-effects-video-games-children-16317.html
  3. http://www.siecioholizm.eu/mid.php?sel=rozpoznanie

 

Artykuł powstał we współpracy z serwisem Poki.

Przedstawicielka serwisu Poki - portalu dla dzieci i młodzieży promujący rozwój kreatywności za pomocą gier. Oferuje on szereg gier edukacyjnych, logicznych i łamigłówkowych, które zapewnią naukę przez zabawę dla dziecka i rodziców. (...)


Strony

Subscribe to RSS - Rozwijam się

Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.