Kim jesteś, Calineczko?

„Niestety przypadłość tę określa się mianem choroby wiecznych dziewczynek, przez co często jesteśmy infantylizowane w wielu sytuacjach i postrzegane jako młodsze. Z powodu filigranowej budowy ciała mamy też ogromny problem ze znalezieniem pracy” – mówi Alicja zapytana o to, co jest najtrudniejsze w przypadku jej schorzenia. Do rozmowy z nią skłonił mnie jeden z najbardziej ciekawych i wpływowych reportaży przeczytanych przeze mnie w ubiegłym roku, autorstwa Marii Reimann pt. „Nie przywitam się z państwem na ulicy”. Tak często określa się Zespół Turnera, o którym moja rozmówczyni dowiedziała się, mając cztery lata i o którym pisze Reimann w swojej książce. Ta druga skupia się nie tylko na historii kobiet z tą kondycją genetyczną, lecz także na pojęciu niepełnosprawności, wciąż stanowiącego temat tabu w społeczeństwie.

W przypadku Zespołu Turnera, często mylonego z Zespołem Tourette’a, pojawiają się liczne problemy z jego nazewnictwem. Nierzadko można spotkać się z określeniem niepełnosprawności, jednak lekarze czy kobiety z ZT niechętnie określają go w taki sposób. Zwykle używa się pojęcia kondycja genetyczna. Schorzenie to dotyczy wyłącznie płci żeńskiej, spowodowane jest całkowitym bądź częściowym brakiem chromosomu X. Kobiety z ZT charakteryzują się niskim wzrostem (stąd wzięło się określenie Calineczka), niepłodnością lub bezpłodnością. Występują u nich także liczne problemy zdrowotne: osteoporoza, niedosłuch, problemy ze wzrokiem, cukrzyca czy problemy z tarczycą. Kobiety, które nie przyjmują hormonu wzrostu, osiągają najczęściej poniżej stu czterdziestu centymetrów wysokości. Alicja wspomina, że hormon ten jest refundowany przez państwo. Była jedną z pierwszych pięćdziesięciu osób w Polsce, które zaczęły go przyjmować. Dostawała go każdego dnia, od dziesiątego roku życia, aż do skończenia szkoły średniej. Obecnie ma sto pięćdziesiąt trzy centymetry wzrostu.

Wspomina, że wielokrotnie zmagała się z problemami ze znalezieniem pracy. Jeśli chodzi o miejsca, gdzie pracuje się fizycznie, to raczej nie stanowiło to trudności, jednak znalezienie zatrudnienia w zawodzie (z wykształcenia jest ekonomistką) było nie lada wyzwaniem. Mówi także o przypadku dziewczyny, która skończyła studia medyczne i z powodu niskiego wzrostu nie mogła nigdzie znaleźć pracy. O podobnej historii pisze również Maria Reimann. Jej rozmówczyni, Agata, niejednokrotnie doświadczyła dyskryminacji, a nawet od jednego z pracodawców usłyszała, że gdyby wiedział o tym, że pani taka mała, to nawet nie zdecydowałby się na zaproszenie jej na rozmowę kwalifikacyjną. Pomimo wykształcenia filologicznego kobieta od lat pracuje fizycznie, często ponad swoje siły, bowiem od dawna nie udało jej się znaleźć nic lepszego.

Co więcej, w poszukiwaniu informacji na temat tej kondycji genetycznej, internet wcale nie ułatwia sprawy. Informacje tam publikowane są często mocno przerysowane. Po wpisaniu w wyszukiwarkę hasła Zespół Turnera można natknąć się na zdjęcia, które bywają mylące, bo zawierają wszystkie możliwe charakterystyczne objawy. Tak naprawdę wiele tych fotografii powstało po to, by nauczyć studentów medycyny rozpoznawać to schorzenie. Jednak jak się okazuje, efekt jest odwrotny, bo ZT w rzeczywistości dość trudno rozpoznać, a obrazy znajdowane w internecie przyczyniają się do kreowania jego błędnego obrazu.

Maria Reimann, tłumaczka i antropolożka kultury, która jest osobą niedowidzącą, niejednokrotnie zwraca uwagę na pewne zjawisko, obecne w społeczeństwie. Oprócz, jakby to powiedział Gombrowicz, upupiających twierdzeń, jest też druga strona medalu. Osoby z niepełnosprawnością czy rozmaitymi schorzeniami postrzegane są jako te, które toczą nieustanną walkę. Stella Young, która w 2014 roku zaprezentowała swoje wystąpienie na TED talku, wspomniała, że kiedy była nastolatką, jej rodziców odwiedził członek lokalnej społeczności. Chciał wręczyć nagrodę nastolatce za specjalne zasługi, jednak rodzice dziewczyny przyznali, że tak naprawdę ich córka nie różni się niczym specjalnym od swoich rówieśników, oprócz tego, że porusza się na wózku inwalidzkim. Stella chodziła wówczas do szkoły, dobrze się uczyła, pracowała w salonie fryzjerskim swojej mamy, a wolny czas spędzała na oglądaniu seriali. Jak sama przyznała, nie robiła nic, co odróżniałoby ją od innych nastolatków. To nie była jedyna sytuacja, kiedy przez fakt, iż porusza się na wózku inwalidzkim, uważano ją jako tę, która powinna być motywacją dla innych. Dobitnie podkreśliła, że nie zamierza być niczyją inspiracją, wyłącznie dlatego, że codziennie wstaje z łóżka, bowiem jest to zwyczajne uprzedmiotowianie osób z niepełnosprawnością przez osoby pełnosprawne. Mówi, że patrzenie w taki sposób nie pozwala dostrzec tego, jakie tak naprawdę są te osoby, czym się interesują, jaką mają osobowość etc. Nazywa to zjawiskiem inspirational porn. Osoby z niepełnosprawnością mają motywować na zasadzie skoro ja mogę, ty również. Stają się obiektem inspiracji niczym aktorzy filmów pornograficznych stają się obiektem pożądania. W obu przypadkach dochodzi do uprzedmiotowienia. Stella wskazuje, że często przemówienia motywacyjne dotyczą osób z niepełnosprawnościami, tylko po to, by zadowolić innych, skłonić ich do działania. Niestety poza tym jednym aspektem, w wielu przypadkach nie wyróżnia ich nic szczególnego. Zabieg ten ma jedynie dobitnie ukazać, jak wielką tragedią jest niepełnosprawność i wzbudzić wzruszenie u odbiorcy. Young zaznacza jednak, że to nie ciało narzuca ograniczenia, a bariery stoją wyłącznie po stronie społeczeństwa. Zresztą kilkadziesiąt lat temu Związek Niepełnosprawnych Fizycznie przeciwko Segregacji wprowadził rozróżnienie następujących słów: niesprawność oraz niepełnosprawność. Pierwsze z nich oznacza uszkodzenie, związanie z faktycznym, biologicznym deficytem, zaburzeniem funkcjonowania albo brakiem jakiegoś narządu. Z kolei drugie z nich nawiązuje do postawy społeczeństwa, które często dyskryminuje osoby z niepełnosprawnościami, unika ich czy traktuje w sposób opisany przez Stellę. Rozróżnienie to zostało przyjęte także przez WHO.
Autorka książki dużo uwagi poświęca także rodzicom – swoim oraz kobiet z ZT. Wiele z nich przyznało, że pierwszym, dostrzegalnym objawem było wyraźne spowolnienie wzrostu. Jednak lekarze w wielu przypadkach uspokajali, mówiąc, że dziewczynki zdążą jeszcze podrosnąć. Alicja dowiedziała się dość wcześnie. Lekarz skierował ją na badania, ponieważ miała płetwistość szyi, czyli obecność fałdu skóry na jej bocznej powierzchni. Marzena, z którą rozmawiała Reimann, poznała diagnozę, mając jedenaście lat. Przyznaje, że była wściekła. Wszystko wydawało się przecież takie normalne – chodziła do szkoły, była pilną i lubianą przez nauczycieli uczennicą. Wiadomość o zespole była czymś szokującym.

A oprócz wspomnianych zachowań ze strony pracodawców można również mówić o wykluczeniu i dyskryminacji? Alicja w odpowiedzi na to pytanie przytacza historię, kiedy to jako mała dziewczynka, podczas uroczystości związanych z Pierwszą Komunią Świętą spotkała się z komentarzami innych, którzy byli zdziwieni jej wzrostem oraz myśleli, że jest znacznie młodsza od swoich rówieśników. W szkole raczej nie miała problemów, jednak zajęcia z wychowania fizycznego stanowiły problem. Była znacznie mniej sprawna fizycznie niż rówieśnicy. Przez to często w sportach zespołowych drużyna, w której była, przegrywała. Starała się także unikać sportu, głównie też przez wadę serca sprawiającą dość dużo problemów. W późniejszych latach była zwalniania z tych zajęć.

Wspominając innych o ZT raczej nie zdarzyło jej się spotkać z negatywną reakcją czy nieprzychylnymi komentarzami, chociaż w młodości spotykała się z infantylizacją. Przyznaje również, że znacznie bardziej woli spotkania w kameralnym towarzystwie, gdyż podczas większych imprez, liczących jakieś 20-30 osób, czasami czuje się niewidzialna. W dzieciństwie i będąc nastolatką nie miała problemów z akceptacją siebie. Dopiero w wieku dwudziestu siedmiu lat, kiedy zdecydowała się na terapię grupową, zaczęła zauważać pewne mechanizmy stosowane nieświadomie, skłaniać się do refleksji. To wtedy przeżyła bunt. Miała żal, głównie do matki, która była często nadopiekuńcza. Z czasem zrozumiała także, że ZT nie jest schorzeniem, które wyłącznie ogranicza czy coś odbiera. Przeciwnie.

A czy jest może coś, co byłoby idealnym podsumowaniem wypowiedzi Alicji? Jak sama przyznała, ciężko jest jej powiedzieć, gdzie szukać rzetelnych informacji na temat ZT. W Polsce istnieje Stowarzyszenie Pomocy Chorym z Zespołem Turnera. Na ich stronie można znaleźć wiele przydatnych materiałów i uzyskać pomoc. Alicja przyznała, że sama niejednokrotnie myślała o tym, by stworzyć miejsce, w którym mogłaby dzielić się swoim doświadczeniem i przemyśleniami. Często informacje na temat tej kondycji genetycznej są przerysowane i niezgodne z prawdą. Może to pozwoliłoby przełamać liczne stereotypy i utarte schematy myślowe?

Bibliografia:

  1. Reimann M, Opowiadanie niepełnosprawności. Esej autoetnograficzny. ,,Studia de Cultura”, 2018, nr 10 (I)
  2. Reimann M., Nie przywitam się z państwem na ulicy. Szkic o doświadczeniu niepełnosprawności, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2019
  3. Rodacka K., Inspiration porn, czyli gdzie nie szukać inspiracji, Inspiration porn, czyli gdzie nie szukać inspiracji,https://magazynkontakt.pl/inspiration-porn-czyli-gdzie-nie-szukac-inspiracji/ dostęp: 25.02.2021
  4. Wiśniewski A., Zespół Turnera. Przewodnik dla chorych i ich rodzin, https://turner.org.pl/zespol-turnera-poradnik-dla-chorych-i-ich-rodzin, dostęp: 25.02.2021
  5. Young S., I’m not here for your inspiration, thank you very much, tłum. Kornelli Szyszka TEDxSydney, https://www.ted.com/talks/stella_young_i_m_not_your_inspiration_thank_you_very_much, dostęp: 25.02.2021


 

Jestem studentką pierwszego roku psychologii. W późniejszych latach chciałabym wiązać z psychologią kliniczną oraz psychologią kliniczną dzieci i młodzieży. Interesuję się literaturą - czytam głównie powieści pisarzy polskich i zagranicznych o tematyce psychologicznej, historycznej, rzadziej fantastycznej. Lubię także pisać, szczególnie dłuższe formy. (...)


„Odciąć głowę”, czyli o presji i stresie w świecie sportu

Nierzadko słyszy się z ust sportowców przed ważnymi dla nich wydarzeniami, że teraz najważniejsze to skupić się na swojej pracy i nie zastanawiać się nad emocjami. Niektórzy też odmawiają rozmowy czy kilku słów komentarza, by nie uzewnętrzniać swoich odczuć i obaw oraz nie stwarzać w ten sposób dodatkowego tematu do dyskusji dla dziennikarzy i kibiców, ale przede wszystkim – by sobie tych odczuć i obaw nie uświadomić. Czy faktycznie dobrym wyjściem jest „ucieczka” od emocji i zagrażających myśli i czy właściwie jest ona możliwa? Co w takich momentach sprzyja sportowcom, a co może wpędzić ich w mechanizm błędnego koła?

Źródła stresu i presji wywieranej na zawodniku

Niewątpliwie duże znaczenie dla pojawienia się u zawodnika stresu i presji związanych z nadchodzącą imprezą sportową mają media i kibice, którzy często nie mają żadnych oporów przed wygłaszaniem swoich nadziei na sukces danego sportowca i podkreślaniem, jak bardzo na niego liczą. Zadawanie sportsmenom pytań o to, czy zdają sobie oni sprawę z tego, jak dużą szansę mają na osiągnięcie sukcesu, a także wskazywanie, że każdy pokłada w nich nadzieję, nie jest niestety wyjątkową sytuacją. To, czy takie słowa okażą się motywujące czy przytłaczające, zależy m.in. od określonych cech temperamentu sportowca, jego zdolności do przystosowania się do takich zdarzeń, które przecież nie pojawiają się raz czy dwa, oraz od interpretacji samej sytuacji. Duże, a może nawet największe, znaczenie ma również to, jakie oczekiwania ma sam zawodnik (Iwańczyk, Dąbski, 2020) i co w związku z tym dzieje się w jego umyśle.

Niezdrowy perfekcjonizm i niesprzyjające przekonania

Obecność perfekcjonizmu w przekonaniach sportowca nie jest niczym zaskakującym – w końcu aby wygrać, trzeba zrobić wszystko jak najlepiej (i mieć trochę szczęścia, co jednak przez perfekcjonistów jest pomijane). Problem tkwi w tym, że wraz z perfekcjonizmem u zawodnika może pojawić się myślenie czarno-białe, którego konsekwencją jest przekonanie, że gdy tylko popełni się błąd, to nie tylko nie jest się najlepszym, ale przede wszystkim jest się najgorszym. Myśl ta na tyle może nie dawać sportowcowi spokoju, że zagości w jego umyśle na długo (a w skrajnych przypadkach na zawsze) i nie pozwoli mu skupić się na niczym innym. To natomiast faktycznie może doprowadzić sportowca do porażki, jako że nie będzie on już skoncentrowany na zawodach, tylko na błędzie, który popełnił. Dodatkowo perfekcjoniści często przypisują sobie całą odpowiedzialność za zdarzenie, zatem również i winę przypiszą wyłącznie sobie, całkowicie pomijając okoliczności i wpływ czynników zewnętrznych (Pielas, 2018). U podstaw istotnych przekonań sportowców leżą również wyolbrzymianie (błędów, porażek, zagrożenia ze strony innych zawodników) i pomniejszanie (własnych umiejętności, sukcesów), a także nadmierne generalizowanie (Marlow, 2016), przejawiające się np. przekonaniem o własnej beznadziejności, powstającym na podstawie jednych przegranych zawodów. Efektem tego, biorąc pod uwagę czarny scenariusz, może być wyuczona bezradność, a następnie porzucenie sportu ze względu na powstałe przekonanie, że poradzenie sobie nie jest możliwe.

Nie tylko o myślach – emocje sportowca

Przeżywane emocje i odczucia sportowca mają duże znaczenie dla jego celów i motywacji, co natomiast wpływa na osiągane przez niego rezultaty (Abramowicz, 2017). Naturalną rzeczą jest odczuwanie napięcia, niepokoju czy strachu w związku z rywalizacją i walką o prestiżowe trofea (Wieclaw, 2011). Emocje te mogą jednak, również w połączeniu z negatywnymi, nieadaptacyjnymi przekonaniami, przyczynić się do wystąpienia silnego stresu. Taki stres, szczególnie przed ważnymi wydarzeniami, może osiągnąć na tyle duże natężenie, że okaże się być wręcz paraliżujący dla zawodnika – niemożliwe będzie osiągnięcie dobrego, satysfakcjonującego wyniku na imprezie sportowej (Przemyślenia Nieznanego Sportowca, 2020). Niemniej jednak obecność stresu może również zmotywować do działania i wesprzeć zawodnika. W tej kwestii kluczowa jest interpretacja stresora (postrzeganie go jako wyzwanie, a nie zagrożenie) (Czapska, 2018).

Sposoby na stres i presję w sporcie

Przekonania są jednym z najistotniejszych elementów mentalnych przyczyniających się do sukcesu bądź porażki, w zależności od tego, co jest ich treścią. Z tego względu myśli zawodnika nie powinny go dodatkowo obciążać, ale stanowić dla niego wsparcie – w ten sposób wzrosną szanse na skuteczne poradzenie sobie z towarzyszącym stresem i presją. Należy pamiętać, że mimo wszystko jest się tylko człowiekiem, który nie musi, a nawet nie jest w stanie, zawsze być idealny i robić wszystko perfekcyjnie (Marlow, 2016). Świadomość tego pomoże też zobaczyć samego siebie w lepszym świetle, bardziej optymistycznie. Ponadto bardzo ważne jest zrozumienie tego, że nawet gdy popełni się błąd, nie przekreśla to całej kariery sportowej: błędy zdarzają się każdemu, więc kariera każdego sportowca musiałaby być w takiej sytuacji krótka i niepomyślna (Pielas, 2018). Łatwo się jednak teoretyzuje, ale często problem jest na tyle złożony, że jego skuteczne rozwiązanie wymaga współpracy z psychoterapeutą.

Nie bez znaczenia jest także umiejętność regulacji własnych emocji, szczególnie w sytuacjach napięcia i stresu tuż przed rozpoczęciem się wydarzenia. Jedną ze skuteczniejszych i popularniejszych metod są techniki oddechowe. Uspokajając oddech, damy sygnał naszemu umysłowi, że się nie denerwujemy. W dodatku przeniesienie uwagi na oddech pomoże choć na chwilę skoncentrować się na czymś innym niż na stresie związanym z ważną imprezą sportową (Czapska, 2018). Jeżeli jednak do startu pozostało trochę więcej czasu, dobrą metodą może okazać się trening Jacobsona (technika relaksacyjna). Jest ona szczególnie lubiana przez sportowców, gdyż związana jest z oddziaływaniami fizycznymi (napinanie i rozluźnianie mięśni) (PROPSYCHE, 2019).

Nie można nie odnieść się też do zadaniowych strategii radzenia sobie ze stresem, które w przypadku sportowców przeważnie są najbardziej skuteczne. Z pomocą przychodzi tutaj zasada SMART, zgodnie z którą cele formułowane przez sportowców powinny być specyficzne, mierzalne, ambitne, realne i terminowe (Greenlees, 2016). Tak skonkretyzowane cele pomogą zawodnikowi skupić się na swojej pracy i dadzą mu poczucie, że ma on opracowany plan działania – niczym drogowskaz, za którym należy podążać. Dzięki temu wywierana presja będzie miała mniejsze znaczenie.

„Odciąć głowę” czy nie: oto jest pytanie

Szybkie tłumienie w sobie negatywnych emocji pomaga w koncentrowaniu się na swoich sportowych celach i zapobiega skupianiu uwagi na dystraktorach, które mogłyby być niesprzyjające bądź zagrażające w perspektywie zbliżających się zawodów. Wiele treningów mentalnych opiera się właśnie na „odcinaniu się” od swoich emocji i przeżyć (szczególnie tych zabarwionych negatywnie), aby niepotrzebnie się nie rozpraszać (Mielnicki, 2015). Bywa też, że z tego powodu trenerzy zabraniają swoim podopiecznym rozmów z dziennikarzami aż do momentu zakończenia się zawodów. Z drugiej strony jednak przestrzeń na emocje (także te, których odczuwać byśmy nie chcieli) również jest potrzebna – pozwolenie sobie na przeżycie czegoś może przynieść ulgę, oczyszczenie, ale przede wszystkim uświadomienie sobie tego, z czym mamy do czynienia: bez świadomości swojej sytuacji nie do końca wiemy przecież, jak sobie z nią poradzić (Leśniewska, 2016). Wydaje się więc, że nie da się jednoznacznie rozstrzygnąć, jakie rozwiązanie jest idealne, ponieważ w obydwóch można dostrzec i wady, i zalety (jak to często w psychologii ma miejsce: „to zależy”).

Czy każdemu sportowcowi można wypisać taką samą receptę?

Wszelkie sposoby radzenia sobie z emocjami, stresem i presją powinny być dobierane indywidualnie: nie na każdego działają te same metody, a jeżeli działają, to mogą działać w różny sposób. Wiele zależy także od specyfiki dyscypliny sportowej, osobowości, temperamentu, motywacji, doświadczenia zawodnika czy nawet rodzaju imprezy sportowej. Z tego względu jedni nie rozmawiają z dziennikarzami na długo przed rozpoczęciem się zawodów, a inni do ostatniej chwili przed startem udzielają się w mediach społecznościowych. Mimo wszystko pamiętajmy – jako kibice, dziennikarze, obserwatorzy – że sportowiec to przede wszystkim człowiek (Iwańczyk, Dąbski, 2020), który tak jak każdy inny może czasem nie poradzić sobie z obciążeniem psychicznym: tym bardziej więc starajmy się mu go nie dokładać i potraktujmy go z wyrozumiałością.

Bibliografia

  1. Abramowicz, D. (2017). W jaki sposób zarządzać emocjami w sporcie? Pobrane z: dariaabramowicz.com/w-jaki-sposob-zarzadzac-emocjami-w-sporcie/.
  2. Czapska, J. (2018). Jak kontrolować stres w sporcie. Pobrane z: blogstartowy.pl/jak-kontrolowac-stres-w-sporcie/.
  3. Greenlees, I. (2016). Wzmacnianie pewności siebie u nastoletniego golfisty. W: B. Hemmings, T. Holder (red.), Psychologia sportu. Studia przypadków (s. 115–134). Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN (wydanie edycji polskiej).
  4. Iwańczyk, P., Dąbski, M. (2020). „Piłkarz to przede wszystkim człowiek”. Psycholog o depresji w sporcie. Pobrane z: www.polsatsport.pl/wiadomosc/2020-08-19/pilkarz-to-przede-wszystkim-czlowiek-psycholog-sportu-o-depresji-w-sporcie-i-charakterze/.
  5. Leśniewska, A. (2016). Percepcja czasu i jej implikacje dla sportu. Strzelectwo sportowe (Nowoczesne rozwiązania szkoleniowe), 13, 49–55.
  6. Marlow, C. (2016). Tworzenie pozytywnych przekonań dotyczących wykonania w świecie bowlingu sportowego. W: B. Hemmings, T. Holder (red.), Psychologia sportu. Studia przypadków (s. 90–114). Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN (wydanie edycji polskiej).
  7. Mielnicki, M. (2015). Kiedy emocje sportowca sięgają zenitu? Pobrane z: www.mariuszmielnicki.pl/pl/blog/kiedy-emocje-sportowca-siegaja-zenitu_/17/.
  8. Pielas, T. (2018). Perfekcjonizm w sporcie. Pobrane z: tamarapielas.pl/perfekcjonizm-w-sporcie/.
  9. PROPSYCHE (2019). Stres w sporcie i techniki radzenia sobie z nim. Pobrane z: pro-psyche.pl/stres-w-sporcie-i-techniki-radzenia-sobie-ze-stresem-psycholog-bydgoszcz/.
  10. Przemyślenia Nieznanego Sportowca (2020). Emocje sportowca. Pobrane z: anchor.fm/przemyslenianieznanegospo/episodes/26--Emocje-sportowca--Psychologia-sportu-i-w-sporcie--Ciekawy-i-dawno-ju-praktykowany-temat----NFL--NHL--NBA--pika-nona-ebd9vl.
  11. Wieclaw, G. (2011). Kilka słów o wpływie emocji na występ sportowy. Pobrane z: treningbiegacza.pl/artykul/kilka-slow-o-wplywie-emocji-na-wystep-sportowy.

Studentka III roku psychologii, kształcąca się w ramach ścieżek specjalizacyjnych związanych z psychologią kliniczną oraz psychologią zdrowia i jakości życia. Fascynuje ją nurt poznawczo-behawioralny w psychoterapii, szczególnie tzw. III fala. Pragnie również (i próbuje) rozwijać się w obszarze badawczym psychologii. Poza tym jest fanką i kibicem wszelkich sportów (co przerodziło się w zainteresowanie psychologią sportu), miłośniczką poezji i szeroko pojętej sztuki, a także wielbicielką wszystkich kotów świata. Kontakt: aniamucha99@gmail. (...)


  • Opublikowane 22 Luty, 2021

IV Ogólnopolska Konferencja Młodych Naukowców "Psychoróżności"

„Psychoróżności” to konferencja organizowana przez Studenckie Koło Psychoterapii i Treningu Psychologicznego. Wydarzenie kierowane jest do studentów i doktorantów, którzy prowadzą własne badania naukowe w obszarze szeroko pojętej psychologii. Bierny udział w konferencji może wziąć każdy. Potencjalni prelegenci mogą natomiast zgłaszać swoje wystąpienia jeszcze do 13 marca 2021 roku:

Szczegóły w informacjach o wydarzeniu: https://www.facebook.com/events/188206719523607

Formularz zgłoszeniowy dla potencjalnych prelegentów: https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSdh91CI_h4mycK-cVz1TI4w4FgaeDFVUdekUBRSXtHDbBdZ3g/viewform


Dlaczego się nudzimy?

Każdy z nas choć raz w życiu się nudził. Nawet jeżeli obecnie nie mamy czasu na nudę, to wystarczy wrócić pamięcią do długich, letnich wieczorów lat szkolnych, gdy skończyły się już pomysły na zabawę. A może do okresu oczekiwania u lekarza, gdy pozwalamy swoim myślom krążyć, bo akurat padła nam bateria w telefonie. Nadmierna nuda nie jest czymś przyjemnym. Chcemy już wejść do gabinetu, znaleźć nowy pomysł na zabawę, czy nawet rzucić pracę, która nas nieustannie nudzi. Tkwimy w tej nieprzyjemnej sytuacji, pomimo wewnętrznej potrzeby zmiany.

Czym jest nuda?

Skoro nuda jest tak popularna, to łatwo powinno przyjść znalezienie jej definicji. Ilość teorii, które próbują się zmierzyć z tym problemem, wskazuje jednak na to, że nie jest on wcale tak prosty do rozwiązania. Sam podział na nudę jako stan oraz nudę jako podatność na nudzenie się komplikuje rozwiązanie tej zagadki. Jednak bez definicji nudy jako pewnego stanu odczuwanego przez ludzi nie można mówić o podatności na ten stan. Zmierzmy się zatem z pierwszym problemem.

Rozważania psychodynamiczne

Jedną z propozycji definicji przyniosła psychoanaliza, która podzieliła nudę na tą niepatologiczną - np. ta, którą czujemy, czekając w kolejce - oraz nudę chroniczną - konsekwencję ilości zakazów i nakazów w życiu społecznym. Pierwsza z nich jest przejawem adaptacyjnej reakcji, a druga wyrazem wewnętrznego konfliktu sprzecznych pragnień (Greenson, 1953). Nuda, którą odczuwamy w poczekalni, ma się nijak do uczucia towarzyszącego chęci zrobienia czegoś niezgodnego z zasadami wpajanymi nam od dzieciństwa. Nuda chroniczna wiąże się z utratą umiejętności cieszenia się z tego, na co te zasady dają nam przyzwolenie. Możliwe, że nawet nie wiemy, co takiego chcemy zrobić, by przestać się nudzić. Jest to sygnał ostrzegający, że tłumimy w sobie jakiś groźny impuls (Greenson, 1953). Jest on na tyle niezgodny z naszymi przekonaniami, że nie dopuszczamy go do świadomości. Pojawia się uczucie pustki, któremu towarzyszy nadzieja, że świat wokół nas dostarczy nam satysfakcji. Mogą przyjść na myśl bardzo drastyczne przykłady, gdy nasze ukryte pragnienia muszą być stłumione. Jednak można też odwołać się do prozaicznej sytuacji, gdzie to szacunek wobec starszych zabrania nam rozmawiać z koleżanką podczas lekcji. Możemy odczuwać znudzenie, ponieważ chcielibyśmy kontynuować rozmowę rozpoczętą w trakcie przerwy. Zasady są jednak ważniejsze. Wadą tego rozwiązania jest utrudnienie skupienia się na tym, co mówi nauczyciel. Zamiast tego wpatrujemy się w przestrzeń, bądź szkicujemy na marginesie zeszytu.

Ilustracja „interesujące zajęcia”, autor: Anna Nowacka
Ilustracja „interesujące zajęcia”, autor: Anna Nowacka

Teoria problemów z uwagą

Nuda była również uznawana za konsekwencję niezdolności skupienia się na konkretnej czynności, zmuszania się do powrotu myślami do czynności, którą powinniśmy wykonywać (Fisher, 1993). Podejście kogniwistyczne obarczało winą nieciekawe zajęcia, którymi zajmowała się osoba nudząca. Taka definicja nudy może być szczególnie bliska studentom, pochylającym się nad skomplikowanym i mało interesującym tekstem, który jednak jest częścią nieszczęsnego sylabusa. Badania Fisher rzuciły trochę światła na wpływ czynników zakłócających pracę na pojawienie się nudy. Bodźce pochodzące z zewnątrz okazały się obniżać poziom nudy, gdy zadanie było proste i mało wymagające. O dziwo nie miały jednak wpływu na zadania, które choć nadal proste, wymagały poświęcenia większych zasobów uwagi. Badani przypisywali odczuwanie znudzenia osobom, które w pracy miały rozmyślać o rzeczach kompletnie z nią niezwiązanych, a w dodatku nienaglących (Fisher, 1998). Niedostosowanie otoczenia do potrzeb osoby nudzącej się stanowi ważny aspekt kolejnej teorii.

Propozycja dopasowania ilości bodźców do potrzeb

Nuda może być spowodowana nieodpowiednią ilością bodźców płynących ze środowiska (De Chenne, 1988). Optymalny poziom pobudzenia wiąże się z zadowalającym poziomem wykonywania danej czynności, jak głosi prawo Yerksa-Dodosona (Yerkes, Dodson, 1908). Przykładu działania tej reguły nie trzeba daleko szukać. Wystarczy pomyśleć o tych z nas, którzy, czytając tekst naukowy lub pisząc esej, puszczają sobie muzykę, serial, może bawią się ołówkiem. Nie wolno też zapomnieć o osobach, które potrzebują całkowitej ciszy, by się skupić, tych które najlepiej pracują w zaciszu biblioteki. Niedopasowanie ilości bodźców do wymogów danej osoby może powodować znudzenie (London, Schubert, Washburn 1972; Asseburg, Frey 2013). Bodźce te nie muszą być audytoryjne. Źródłem pobudzenia może być sam tekst, który czytamy. Lekcje matematyki w klasie licealnej mogą być tego najlepszym przykładem. Wpatrywanie się przez okno w ptaki skaczące po gałęziach może łączyć osoby, dla których materiał jest za łatwy, jak i te, które ominęło ostatnie kilka zajęć i aktualnie nie mają pojęcia, jak wykorzystać znane im wzory w nowej sytuacji.

Teorie egzystencjalne

Inne spojrzenie na nudę zaoferowało podejście egzystencjalne. Łączyło ono nudę z poczuciem pustki, brakiem sensu i wycofaniem się ze świata. Składało się na nią odcięcie od emocji i niemożność zrobienia tego, czego się pragnie (Bargdill, 2000). Pojawiały się głosy mówiące o tym, że ciągłe uczucie nudy to przejaw anhedonii - ograniczonej lub nieistniejącej już możliwości odczuwania przyjemności. Istnieją jednak mocne dowody na to, że możemy nudę uznać za emocję (Bench, Lench 2013), odmienną od apatii, depresji czy właśnie anhedonii (Goldberg et al., 2011). Mimo wszystko ich podobieństwo jest trudne do pominięcia.

Wytrych ewolucji

Ciekawą odpowiedź na pytanie “Dlaczego się nudzimy?” oferuje podejście ewolucyjne: nuda jest mechanizmem, który ma nas poinformować, że pora zmienić czynność, którą wykonujemy (Bench, Lench 2013). Ta obecna nie przynosi już korzyści. Bench i Lench twierdzą, iż mogło to zapobiegać marnotrawieniu zasobów biologicznych, które mogłyby zostać lepiej wykorzystane. Nuda nie posiada jednak konkretnego celu, lecz jest spowodowana przez niekorzystną sytuację, w której znalazł się organizm. Daje to możliwość zmiany zachowania, próby szukania ucieczki od nudy. Nie ocenia ona, na ile wartościowe jest to, co robiliśmy do tej pory, a jedynie pokazuje, że dla nas jest już to zbędne. A przynajmniej w naszej subiektywnej ocenie tego nie chcemy.

Pierwszą oznaką tego stanu rzeczy jest wygaśnięcie emocji, które nam dotychczas towarzyszyły. Mogła to być radość, złość, lęk. Jednak nasza ekscytacja związana z nową zabawką już spadła, przestaliśmy się bać potwora w horrorze. System poznawczy chce przestawić się już na inną aktywność, zająć się kolejną aktywnością. Nie zawsze musimy świadomie zdawać sobie sprawę z tego, że już się znudziliśmy. W trakcie nieciekawego filmu sięgamy po telefon odruchowo, aby poprzeglądać Instagram, nawet nie myśląc o tym, jak bardzo mamy dość tej szmiry.

Psychologowie nie uzgodnili wspólnego stanowiska co do tego, czy nudzie towarzyszy wysoki czy niski poziom pobudzenia organizmu. Nawet mówiąc o emocjach towarzyszących odczuwaniu nudy, możemy spotkać się z różnymi stanowiskami: jedni mówią o uczuciu niemocy i apatii, a inni o frustracji i chęci zmiany. W tym drugim przypadku może przejawić się regulacyjna rola nudy - jest ona informacją, że przyszedł czas na odmianę i motywuje nas byśmy coś zrobili (Elpidorou, 2017). Tutaj właśnie poszukuje się różnicy pomiędzy nudą a apatią - jest to nie tylko chęć do zaprzestania wykonywania danej czynności, ale również pragnienie znalezienia bardziej satysfakcjonującego zadania.

Współczesne spojrzenie na nudę

Wszystkie te teorie różnią się pod wieloma względami, mają jednak pewne punkty wspólne. Współczesne podejście, które stara się łączyć ze sobą wspomniane poglądy na nudę, powinno podkreślać rolę braku satysfakcji wynikającej z nieadekwatnie stymulującego środowiska zewnętrznego oraz ustalić jaki poziom pobudzenia towarzyszy znudzeniu (Flakus, Palt, 2017). Może to przedstawić naszą hipotetyczną osobę jako kogoś, kto utknął w nieciekawej teraźniejszości, która też w żaden sposób go nie angażuje. Nie jest to bynajmniej miła perspektywa.

Dobra strona nudy

Nie powinniśmy spisywać nudy na straty. Poza motywacją do zmian ma też jeszcze kilka innych asów w rękawie, które nie pozwalają uznawać jej za coś jedynie negatywnego. Do plusów możemy dopisać:

  •  pomoc w znajdowaniu tego, co nas faktycznie interesuje,
  • wyznaczenie drogi do naszego talent i zmuszenie do rozwijania go,
  • wsparcie w szukaniu nowych rozwiązań,
  • nakłanianie do kolejnych prób zdobycia dawno wyznaczonych celów,
  • wskazanie, że popełniliśmy gdzieś błąd jeżeli nudzi nas projekt, który był do tej pory ciekawy,
  • może być bodźcem potrzebnym, aby wprowadzić zmiany.

Podobnie jak ból nuda pełni pewną funkcję w naszym życiu i bez niej byłoby ono niepełne, a może nawet niemożliwe.

Bibliografia:

  1. Asseburg R., Frey A. 2013. Too Hard, Too Easy, or Just Right? The Relationship between Effort or Boredom and Ability-difficulty Fit, „Psychological Test andAssessment Modeling”, nr 55(1), s. 92–104.
  2. Bargdill, R. W. (2000). The study of life boredom. Journal of Phenomenological Psychology, 31, 188-219.
  3. Bench S.W., Lench H.C. 2013. On the Function of Boredom, „Behavioral Sciences”, nr 3, s. 459–472.
  4. De Chenne, T. K. (1988). Boredom as a clinical issue. Psychotherapy, 25, 71-81.
  5. Elpidorou A. (2017). The good of boredom, Philosophical Psychology
  6. Fisher, C. D. (1993). Boredom at work: A neglected concept. Human Relations, 46, 395– 417
  7. Fisher, C. D. (1998). Effects of external and internal interruptions on boredom at work: Two studies. Journal of Organizational Behavior, 19, 503-522.
  8. Flakus, M., Palt, Ł. (2016) Psychologicznie o nudzie - teorie i modele nudy. STAN RZECZY 2(11), 119-137.
  9. Goldberg, Y. K., Eastwood, J. D., LaGuardia, J., & Danckert, J. (2011). Boredom: An emotional experience distinct from apathy, anhedonia, or depression. Journal of Social and Clinical Psychology, 30(6), 647.
  10. Greenson, R. R. (1953). On boredom. Journal of the American Psychoanalytic Association, 1, 7-21.
  11. London H., Schubert D.S. P., Washburn D. (1972). Increase of Autonomic Arousal by Boredom, Journal of Abnormal Psychology, nr 80(1), s. 29–36.
  12. Yerkes, R. M., Dodson, J. D. (1908). The relation of strength of stimulus to rapidity of habit-formation. Journal of Comparative Neurology and Psychology. 18 (5): 459–482.

Od 2018 studentka psychologii. Z zamiłowania fotograf i gracz gier video. Swoją przygodę z psychologią rozpoczęła w liceum od fascynacji Freudem. Z czasem jednak odnalazła zamiłowanie do szkoły poznawczo-behawioralnej i w niej też upatruje swoją przyszłość. Interesuje się takimi zagadnieniami jak: sytuacja osób LGBT, kreatywność, rozwój ludzkiej świadomości oraz co też czeka nas w najbliższej przyszłości. Kontakt: annanowacka009@gmail. (...)


Gdzie jest źródło?

Dlaczego relacje z matką są tak ważne? Co o wczesnych latach dzieciństwa mówi styl przywiązania? Czy można zbudować trwałą relację z kimś, kto izoluje się i unika kontaktu z innymi?

John Bowlby, brytyjski psychiatra i psychoanalityk, po ukończeniu Uniwersytetu w Cambridge rozpoczął pracę w ośrodku dla nieprzystosowanych chłopców. Jego szczególną uwagę zwróciło dwóch z nich, których historia była na pozór dość podobna. Obaj we wczesnym dzieciństwie zmagali się z traumami opieki macierzyńskiej, jednak psychiatrę zdziwiło to, że ich zachowanie diametralnie się różniło. Pierwszy z nich unikał kontaktu z innymi, izolował się, sprawiał wrażenie zupełnie pozbawionego jakichkolwiek emocji. Drugi z kolei był osobą lękliwą, mocno przywiązaną do swojego opiekuna. To właśnie w nim Bowlby zauważył odzwierciedlenie siebie z wczesnych lat dzieciństwa. Brytyjski psychiatra był czwartym z sześciorga dzieci. Kontakt małego Johna z ojcem był znikomy. Tak naprawdę widywał go raz na jakiś czas, głównie w święta, gdyż ten pracował jako chirurg. Z matką również nie miał częstego kontaktu, przebywał z nią zaledwie godzinę dziennie. Największą ilość czasu spędzał z nianią Minnie, która, gdy John miał cztery lata, zdecydowała się zmienić pracę. Kilkuletni Bowlby bardzo to przeżył. Po wielu latach zrozumiał, że zdarzenie to znacząco wpłynęło na jego późniejszy rozwój, co opisał w swojej pracy Child care and the growth of love, gdzie przedstawił pierwsze wnioski dotyczące teorii więzi.

Niezwykle istotne początki

Bowlby dostrzegł, że od urodzenia dziecko dysponuje możliwością, a przede wszystkim potrzebą, interakcji z bliskimi. W artykule tym najczęściej będzie pojawiać się nawiązanie do relacji dziecka z matką, jednak należy zaznaczyć, że teoria więzi mówi także o relacjach z ojcem czy innymi opiekunami, np. dziadkami.

Szczególnie widoczne w czasie wczesnego dzieciństwa, zachowanie przywiązania charakteryzuje jednostkę od kołyski aż po grób – pisał Bowlby.

Aby nieco zobrazować powyższe słowa, warto przyjrzeć się dwóm eksperymentom, dość kontrowersyjnym, budzących wiele sprzeczności, jednak dających potwierdzenie na to, iż relacje kształtowane we wczesnych etapach życia człowieka mają zasadnicze znaczenie dla jego rozwoju. Pierwszy z nich został przeprowadzony przez Harry’ego Hallowa. W dzisiejszych realiach nie mógłby mieć miejsca, ze względu na obecne etyczne standardy realizacji badań naukowych. Przedmiotem badania były małe rezusy, małpy żyjące w Azji, które zaraz po urodzeniu odseparowano od matki i przeniesiono do specjalnego pomieszczenia, gdzie znajdowały się tzw. „matki zastępcze” przygotowane w celach badawczych. Obie były wykonane z drutu, z tym, że jedna z nich miała przymocowaną butelkę z mlekiem, a druga była pokryta przytulną tkaniną. Oba modele matek podgrzewano. Podczas obserwacji zwierząt okazało się, że rezusy częściej wybierały matkę pokrytą miękkim materiałem, gdyż mogły się do niej przytulać. Do drucianego modelu zbliżały się tylko wtedy, gdy chciały napić się mleka.

Hallow posunął się jeszcze dalej w swoich badaniach i stworzył podobną wersję eksperymentu, jednak nieco zmodyfikował modele matek zastępczych. Tym razem wykorzystał cztery sztuczne małpy z czego: pierwsza z nich była miękka w dotyku, jednak posiadała pułapkę, która po zbliżeniu się dziecka potrząsała nim. Druga dmuchała silnym strumieniem powietrza, trzecia posiadała stalową ramę odrzucającą zwierzę po zbliżeniu, zaś czwarta zawierała mosiężne, tępo zakończone kolce. Wbrew pozorom, po każdym odepchnięciu czy zranieniu rezusy ponownie wracały do zastępczych matek. Przylegały do nich z większą intensywnością, zupełnie tak jakby zapomniały o tym, że matki je krzywdzą.

Po pierwszej wersji eksperymentu można wysnuć wniosek, że potrzeba bliskości jest niezmiernie ważna, zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Z kolei druga wersja badania pokazuje, że bliskie związki i relacje z opiekunem są dla dziecka tak istotne, że często ich toksyczne cechy lub zachowania nie zniechęcają malucha do poszukiwania bliskości z odrzucającym, a nawet krzywdzącym opiekunem.

Negatywne skutki w późniejszych latach

O tym, że brak bliskiej więzi negatywnie wpływa na rozwój, a później prawidłowe funkcjonowanie, mogli przekonać się psychologowie badający zachowania dzieci w rumuńskich sierocińcach w drugiej połowie ubiegłego stulecia. Wówczas w Bukareszcie stanowisko I Sekretarza objął Nicoloe Ceausescu. Wskaźnik dzietności spadał, dlatego nowy rządca zdecydował się na radykalne zmiany w systemie prawnym. Wprowadził całkowity zakaz aborcji oraz dostępu do środków antykoncepcyjnych. Rozwody były możliwe wyłącznie w ekstremalnych przypadkach, a wiek zawarcia związku małżeńskiego został obniżony do piętnastu lat. Kobiety bez potomstwa wzywano na przesłuchania, przypadki poronień szczegółowo badano, a bezdzietne pary zobowiązane były do odprowadzania specjalnego podatku. Sytuacja ta doprowadziła do szybkiego wzrostu liczby dzieci, jednak część z nich była porzucana i znajdywała schronienie w sierocińcach. Niestety warunki tam panujące były poniżej wszelkich standardów – szacuje się, że na piętnaście dzieci przypadał jeden opiekun. Wychowawcy skrupulatnie wykonywali swoje obowiązki, jednak skupienie uwagi na jednym dziecku przy takiej ich ilości było po prostu niemożliwe. Podopieczni większość czasu spędzali w kojcach, pozbawieni jakiejkolwiek stymulacji sensorycznej. Badacze byli pewni, że w takich warunkach rozwoju u dzieci pojawią się liczne deficyty, przyczyniające się do zaburzeń rozwojowych, emocjonalnych czy problemów z zachowaniem w późniejszych latach. Hipotezy te okazały się słuszne. Aktywność mózgu dzieci przebywających w sierocińcach znacznie odbiegała od normy. Średnio ich IQ wynosiło 66. Zauważono również, że posługiwały się znacznie uboższym językiem i miały problemy z gramatyką. Co więcej, sposób wychowania wpłynął na rozwój mózgów dzieci - były znacząco mniejsze, a efektywność elektryczna neuronów słabsza. W późniejszych latach, kiedy wychowankowie ukończyli szesnasty rok życia, badacze przyjrzeli się ich sposobom funkcjonowania i dostrzegli liczne zachowania patologiczne – kradzieże, drobne przestępstwa czy pobicia. Badacze podkreślili, że, patrząc na sytuację dzieci z Rumunii, nie należy postrzegać tych zmian i nieprawidłowości jako specyficznych wyłącznie dla tej grupy, lecz jako typowych dla dzieci, które były pozbawione bodźców sensorycznych we wczesnych etapach rozwoju.

Czym są style przywiązania?

Emocje w relacji matka-dziecko są kluczowe i wpływają na kształtowanie przywiązania w późniejszych latach. Mówi się, że więź ta stanowi pewnego rodzaju bazę, schemat, według którego dziecko, a później osoba dorosła, tworzy relacje z innymi ludźmi. Teoria przywiązania Bowlby’ego dokładnie opisuje różne style wchodzenia w relacje. Zanim jednak każdy z nich zostanie dokładnie przedstawiony, warto zdefiniować pojęcie przywiązania. Czym tak naprawdę jest? Według psycholożki Marty Kotarby styl przywiązania to rodzaj nieświadomych przekonań, składających się na to, czego oczekujemy w relacji z innymi ludźmi. Można rzec, że jest to pewnego rodzaju zestaw założeń, na którym opieramy relacje. Dany styl przywiązania ma znaczenie dla zdolności radzenia sobie z emocjami, sytuacjami stresowymi, podejmowania ryzyka czy postrzegania własnej osoby. Początkowo badacze wyróżniali trzy style przywiązania, jednak z biegiem lat opisano jeszcze jeden.

  • Pierwszy z nich to styl bezpieczny. Kształtuje się w wyniku prawidłowej relacji dziecka z opiekunem. We wczesnych etapach rozwoju niemowlę jest otaczane troską, nie pojawia się u niego lęk przed utratą bliskości z drugim człowiekiem. Osoby, u których rozwija się bezpieczny styl przywiązania z łatwością wchodzą w interakcje z innymi ludźmi, wykorzystują efektywne strategie, by móc radzić sobie z konfliktami czy stresem. Co więcej, okazują znacznie mniej negatywnych uczuć niż osoby posiadające inne wzorce przywiązania. Psycholożka Agnieszka Stein, opisując osoby z bezpiecznym stylem przywiązania, porównuje je do słonia. Ma on bowiem ogromną siłę, zarówno tę wewnętrzną, jak i zewnętrzną, jednak jest też zwierzęciem łagodnym, żyje w stadzie i wie, że może polegać na innych słoniach. Jeśli ich nie ma, nie czuje dyskomfortu i również dobrze radzi sobie w takich warunkach.
  • Kolejno wyróżnia się styl lękowo-ambiwalentny. Niemowlęta wykazują silne reakcje emocjonalne w związku ze zniknięciem opiekuna, podczas jego nieobecności są płaczliwe i marudne. Emocje dziecka uzależnione są od matki, a w późniejszych latach od partnera. U osób z tym stylem przywiązania wykształca się przekonanie o własnej nieudolności, często zauważa się u nich stopniowe wycofywanie się z interakcji społecznych. Stein porównuje je do meduzy, która jest delikatna i potrafi przetrwać jedynie w środowisku jej sprzyjającym. Osoby z tym stylem przywiązania zatracają się w relacji, nieustannie bojąc się o to, że zostaną porzucone przez partnera.
  • Styl unikający zaczyna rozwijać się u dziecka doświadczającego długotrwałej nieobecności opiekuna, co odbiera jako odrzucenie i brak akceptacji. W konsekwencji nie szuka kontaktu z matką, a podczas jej nie obecności nie wykazuje zaniepokojenia. Unikanie staje się częstym elementem w późniejszych latach, np. podczas radzenia sobie ze stresem. U osób tych zauważa się również wysoki poziom gniewu i agresji. Agnieszka Stein w sposób metaforyczny porównuje styl unikający do żółwia, który ma twardą skorupę, ochronę stanowiącą zabezpieczenie przed czynnikami środowiska zewnętrznego, jednak wewnątrz kryje się delikatne i wrażliwe stworzenie.
  • Następcy Bowlby’ego wyróżnili jeszcze jeden styl – zdegenerowany. Badacze zaznaczali, że występuje dość rzadko i zwykle pojawia się u osób, u których w dzieciństwie doszło do licznych nadużyć, m.in. psychicznych, seksualnych czy emocjonalnych. Dziecko w konsekwencji traumatycznych wydarzeń zaczyna tłumić emocje i wyzbywa się swoich potrzeb. Istnieje także duże prawdopodobieństwo, że gniew obserwowany przez dziecko u jego opiekunów będzie również pojawiać się później w jego zachowaniu, co może skutkować agresją i trudnościami z kontrolowaniem emocji. U dzieci tych zauważa się także poczucie niższości, brak motywacji, nieśmiałość, czy depresyjny nastrój.

Sytuacja bez wyjścia?

Ostatnie trzy opisy nie napawają optymizmem, a także dają do zrozumienia, że osoby z tymi stylami mogą mieć znacznie trudności w funkcjonowaniu w relacjach. Pojawia się w nich niepokój, jednak warto zaznaczyć, iż kluczowym elementem, który pomaga zmienić sposób postrzegania związków i sposobu funkcjonowania w relacjach, jest terapia. Niektórzy psychologowie zaznaczają, że związek z osobą, która posiada bezpieczny styl przywiązania może również pozytywnie wpływać na związek, a tym samym pomagać osobom z odmiennymi stylami przywiązania niż bezpieczny kształtować prawidłowo funkcjonującą relację.

Bibliografia:

  1. Frużyńska K., Psychologia bliskości. Szokujący eksperyment Harlowa, http://www.zblyskiemwoku.pl/2016/10/psychologia-bliskosci-szokujacy/?v=9b7d173b068d, 11.10.2016
  2. Józefik B., Iniewicz B., Koncepcja przywiązania, od teorii do praktyki klinicznej, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2008
  3. Kotarba M., Wprowadzenie do teorii przywiązania, https://www.youtube.com/results?search_query=style+przywi%C4%85zania+psychologia+kotarba, 11.05.2020
  4. Łojewska. D, Co łączy słonia, żółwia i meduzę?, https://dorotalojewska.pl/?p=428#aboutu, 12.05.2017
  5. Melerowicz D., Toksyczne relacje, Charaktery 2020, nr 9, str. 56-61
  6. Mikołuszko W., Jak dorastanie w sierocińcu zmienia dziecko, https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1779066,1,jak-dorastanie-w-sierocincu-zmienia-dziecko.read, 22.02.2019
 

 

Jestem studentką pierwszego roku psychologii. W późniejszych latach chciałabym wiązać z psychologią kliniczną oraz psychologią kliniczną dzieci i młodzieży. Interesuję się literaturą - czytam głównie powieści pisarzy polskich i zagranicznych o tematyce psychologicznej, historycznej, rzadziej fantastycznej. Lubię także pisać, szczególnie dłuższe formy. (...)


Seks po 50-tce

Po prostu seks

„SEKSUALNOŚĆ CZŁOWIEKA” – temat bardzo ważny, dotyczący każdego z nas niezależnie od wieku, jednak wciąż bardzo delikatny, a w niektórych krajach nawet zabroniony. Seksualność i związana z nią płciowość stanowią ważne determinanty ludzkiej tożsamości. To właśnie ona wyzwala w człowieku to, co piękne: miłość, szczęście, przyjemność, spełnienie, poczucie bezpieczeństwa, akceptacji, jedności i oczywiście rodzicielstwo (Izdebski, 2012). Niestety z seksualnością łączą się również negatywne strony. Seks czasem staje się problemem - w relacjach społecznych, w poszukiwaniach własnego Ja oraz kiedy przeradza się w przemoc, pornografię, prostytucję, pedofilię, a nawet handel ludźmi.

Seks poprzez rozwój cywilizacyjny wyszedł z przestrzeni prywatnej do publicznej, można uznać, że stał się „modny”. Ludzie dzięki filmom, w których coraz odważniej prezentuje się tematykę erotyczną, mają większa wiedzę i „apetyt” na poprawienie/urozmaicenie własnej sfery seksualnej. Aktywność stała się towarem. Dziś nie szokują nas romanse polityków oraz „krzyczące” billboardy z obnażonymi kobietami i jednoznacznymi hasłami reklamowymi. Intymność nie jest już zamknięta, stała się medialnym, codziennym elementem naszego życia.

Seksualność osób po 50 roku życia

Osoby po 50 roku życia według klasyfikacji Ericksona (2000) są na przełomie między średnią a późną starością. Mimo, że okres ten może wiązać się z kryzysem wieku średniego, syndromem pustego gniazda czy też wypaleniem zawodowym, to takie osoby najczęściej są pełne sił, przeważnie w dobrym zdrowiu oraz wciąż zdeterminowane i chętne do różnego rodzaju aktywności (Wojciszke, 2005).

Po ukończeniu 50 roku życia libido przeważnie stopniowo maleje. Jest to problem, kiedy jeden z partnerów czuje się niezaspokojony, a potrzeby seksualne kochanków są coraz bardziej rozbieżne (Izdebski, 2012). Nie zawsze jednak jest to powód do zmartwień, ponieważ niektórym związkom mniejsza częstość stosunków nie przeszkadza. Akty seksualne rekompensują czułościami, pieszczotami oraz miłością i przywiązaniem. Wynika z tego, że zdolności do przeżyć i satysfakcji seksualnej mogą być nadal intensywne, pomimo tego, iż partnerzy nie współżyją ze sobą tak często, jak dawniej (Izdebski, 2012; Westheimer 2006).

Jak to jest u kobiet, a jak u mężczyzn?

Menopauza (czyli trwałe zaprzestanie miesiączkowania wywołane utratą aktywności jajników) przypada na okres 50-52 roku życia (Spec, Spec, Studzińska, 2014; Speroff, Fritz, 2004). Ściany pochwy robią się cieńsze i mniej elastyczne, a sama pochwa się zwęża i skraca. Dodatkowo, spada stopień lubrykacji, przez co stosunki są odbierane jako nieprzyjemne, a czasem nawet bolesne. Zdarza się, że trudniejsze są stany emocjonalne i psychiczne, jakich kobieta doświadcza w trakcie przekwitania. Dolegliwości wyżej wymienione można zniwelować albo przynajmniej złagodzić poprzez stosowanie hormonalnej terapii zastępczej, suplementację estrogenami czy też używanie lubrykantów (Izdebski, 2012). Literatura podaje kilka dysfunkcji seksualnych występujących w okresie menopauzalnym. Są nimi:

  • Dyspareunia – odczuwany ból w okolicach sromu, wewnątrz pochwy lub głęboko w miednicy małej. Odczucie kłucia, pieczenia, skrajnej tkliwości (Spec i in., 2014).
  • Zespół obniżonego popędu seksualnego - spadek lub utrata libido/pożądania seksualnego. Charakteryzuje się brakiem fantazji seksualnych oraz chęci na współżycie (Spec i in., 2014).

Mimo wszystko, to mężczyźni po 50 roku życia są bardziej narażeni na dysfunkcje seksualne niż kobieta w tym samym wieku. Największym problemem z jakim zmagają się oni, to zaburzenia erekcji członka, co wiąże się ze spadkiem androgenów w organizmie. Erekcja prącia pojawia się wolniej i jest słabsza, a czas refrakcji po orgazmie się wydłuża (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019). Jednakże, w odróżnieniu od kobiet, mężczyźni zachowują zdolność płodzenia do późnego wieku (Izdebski, 2012). Przyczyny zaburzeń seksualnych u płci męskiej są zróżnicowane. Mogą zależeć od chorób przewlekłych, stresu, przeciążenia zawodowego, uzależnień od alkoholu oraz tytoniu. Należy jednak pamiętać, że tak samo jak w przypadku kobiet, to i u mężczyzn możemy zniwelować bądź złagodzić objawy, odpowiednią suplementacją hormonalną.

Zmiany zachodzące w ciele kobiety, jak i mężczyzny nie muszą mieć wpływu na satysfakcję seksualną. Część kobiet zauważa pozytywne strony menopauzy – nie boją się nieplanowej ciąży. Mężczyźni natomiast, którzy wcześniej mieli problem z przedwczesnym wytryskiem, dzięki spadkowi aktywności prącia odzyskują poczucie kontroli (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019). Dodatkowo pary, których dzieci opuściły dom rodzinny, mają więcej czasu dla siebie i mogą skupić się na wzmacnianiu więzi w relacji.

Wiek a poziom satysfakcji seksualnej kobiet i mężczyzn

Człowiek podczas rozwoju traci pewne kompetencje, ale w zamian zdobywa i uczy się nowych (Heszen, Sęk, 2008). Podobne związki zachodzą w przypadku życia seksualnego (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019; Beisert, 2007). Rozwój psychoseksualny trwa całe życie, a każdy kolejny etap przynosi nowe wyzwania, ale także zasoby, dzięki którym potrafimy im sprostać (Izdebski, 2012). Możemy więc założyć, iż wraz z kolejnymi etapami dorosłości zmienia się satysfakcja seksualna.

Mężczyźni, pomimo dysfunkcji seksualnych, wyrażają stałe zadowolenie z aktywności seksualnych (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019). Dla tej płci ważne w relacjach z drugą osobą są: jakość bliskiego związku, poczucie atrakcyjności i miłość do partnera. Te wartości przyczyniają się do odczuwania przez nich satysfakcji seksualnej, a także kompensacji ubytków zdrowia somatycznego (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019).  

Izdebski (2012) zadał wiele pytań mężczyznom, aby uzyskać pełen obraz ich podejścia do dysfunkcji seksualnych. Dla ponad połowy badanych (gdzie N=900) zaburzenia erekcji mają podłoże zarówno psychiczne, jak i fizjologiczne, zdrowotne. Prawie 60% badanych uważa, że problemy z erekcją wpływają na ich samoocenę. Pocieszający jest fakt, że tylko co 3 mężczyzna uważa, że obniżająca się zdolność do uprawiania seksu wpływa na związek z partnerem lub partnerką. Około 75% respondentów słyszało o tabletkach na poprawę potencji, ale tylko 8% z nich stosuje tego typu środki.

W przypadku kobiet wraz z wiekiem obserwujemy spadek satysfakcji seksualnej (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019). Wynika ona z, omawianego wcześniej, problemu obkurczania i skracania ścian pochwy, która wiąże się ze spadkiem lubrykacji. Niestety, metody zaradzenia temu problemowi (np. hormonalna terapia zastępcza, używanie lubrykantów, laseroterapia) nie są popularne wśród Polek (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019). Najprawdopodobniej wynika to z ich błędnych przekonań oraz stereotypów potępiających seks pozaprokreacyjny i aktywność seksualną po okresie menopauzy (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019; Beisert, 2007). Ponadto, badania wskazują, iż połowa polskich kobiet nie odwiedza regularnie ginekologa, a wiele z nich nie było na wizycie ginekologicznej nigdy (Izdebski, 2012).  

Trudność czerpania satysfakcji seksualnej przez kobiety starsze wynika również z nierealnych standardów atrakcyjności kobiecego ciała wyznaczanego przez mass media. Kobieta starzejąca się odczuwa wstyd w związku ze swoją cielesnością, co znacznie wpływa na jakość współżycia (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019).

Izdebski (2012) przeprowadził badania na grupie kobiet (N=883) po 50 roku życia. Jedno z pytań dotyczyło problemów związanych z życiem seksualnym podczas okresu menopauzalnego. Zadano badanym pytanie o trudności, jakie wystąpiły podczas stosunku w ciągu 12 miesięcy. „Najwięcej kobiet (11.7%) wskazało zbyt małe potrzeby seksualne, 6,7% - zbyt małą jak na potrzeby partnera chęć współżycia, 3,3% - bolesność narządów płciowych podczas stosunku, 6,2% problemy z orgazmem. 43,1% badanych kobiet stwierdziło, że nie miało żadnych tego typu trudności, zaś co trzecia nie odpowiedziała na zadane pytanie.” (Izdebski, 2012, s. 327). Natomiast w przypadku pytania o suchość pochwy, aż 44,2% respondentek nigdy nie miała takich kłopotów, jednak co trzecia kobieta nie robi nic, aby temu zapobiec. Połowa uczestniczek nie odpowiedziała na to pytanie. Izdebski (2012), pytając kobiety (N=900) o stosowanie profilaktyki w celu opóźnienia lub złagodzenia objawów lub też zapobiegania następstwom menopauzy, uzyskał aż 81,5 % odpowiedzi „Nic, nic nie stosuję i nie stosowałam.”

Analizując powyższe dane, można wnioskować, że problemy dotyczące okresu menopauzalnego dotykają kobiety, jednakże nie jest to regułą. Przykuwająca uwagę jest również ilość osób, które nie odpowiedziały na pytania. Możemy tylko domyślać się jakie są tego przyczyny. Najprawdopodobniej potwierdza to problem społecznej akceptacji seksualności kobiet starszych. Co więcej, martwiący jest fakt, iż zarówno kobiety, jak i mężczyźni nie wykazują chęci zniwelowania dysfunkcji seksualnych.

Predyktory satysfakcji seksualnej kobiet i mężczyzn w wieku 51 lat i więcej (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019):

KOBIETY MĘŻCZYŹNI
Nasilenie zachowań seksualnych – gra wstępna; Nasilenie zachowań seksualnych – akt seksualny;
Nasilenie zachowań seksualnych – akt seksualny; Przyjemność własna czerpana z praktyk seksualnych – gra wstępna; 
Przyjemność własna czerpana z praktyk seksualnych – akt seksualny; Ocena przyjemności czerpanej przez partnerkę z praktyk seksualnych – akt seksualny;
Ocena przyjemności czerpanej przez partnera z praktyk seksualnych – gra wstępna; Staż bliskiego związku (-)
Znakiem (-) oznaczono zmienne, które są negatywnymi predyktorami zadowolenia z życia seksualnego. 
Ocena przyjemności czerpanej przez partnera z praktyk seksualnych – akt seksualny.   

Rozpatrując wyniki badań uzyskanych przez Nomejko A. oraz Dolińską-Zygmunt G. (2019), możemy sądzić, że bez względu na wiek, płeć badanych oraz ich typ związku, jaki tworzą (formalny vs nieformalny), to wyznacznikami życia seksualnego są:

  • Samoocena;
  • Ocena partnera;
  • Komunikacja w bliskim związku;
  • Praktyki seksualne podczas gry wstępnej.

W związku z tym zadowolenie z życia seksualnego kobiet i mężczyzn jest tym większe (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019):

  • im bardziej partnerzy wspierają się wzajemnie oraz angażują się w pogłębienie więzi,
  • im bardziej urozmaicona jest gra wstępna i im więcej przyjemności czerpie z niej partner/partnerka.

Interpretując tabelę umieszczoną powyżej, dochodzimy do wniosku, że im dłużej trwa związek, tym niżej mężczyźni oceniają jakość komunikacji z partnerką oraz przyjemność, jaką czerpią z gry wstępnej. Odnosząc się do opisanej konkluzji, otrzymujemy cenną wskazówkę psychologiczną. To właśnie, komunikacja jest „kluczem” do sukcesu i zadowolenia obu stron ze współżycia.

Wśród badaczy istnieje przekonanie, że życie seksualne może być satysfakcjonujące pomimo braku własnej przyjemności (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019; Plopa,2017; McCarthy, Wald, 2012; Byers, Rehman, 2014). Partnerzy czerpią zadowolenie z czynników, takich jak: obserwacja przyjemności partnera, budowanie więzi i utrzymywanie radosnej atmosfery w relacji (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019; Basson, 2000).

Związki

Okazuje się, że największym problemem, osób starszych i ich sfery seksualnej, jest brak partnera (Izdebski, 2012). Kobiety żyją stosunkowo dłużej od mężczyzn, dlatego częściej znajdują się w takiej sytuacji.

Stan cywilny różnicuje znacząco liczbę kontaktów seksualnych, wskazując na intensywniejsze życie erotyczne osób zamężnych bądź posiadających stałego partnera (Wawrzyniak, 2011).

Aktywność seksualna wskazuje na lepsze zdrowie, dłuższe życie, co wiąże się z faktem, iż regularne kontakty seksualne przekładają się na przedłużenie aktywności seksualnej w późniejszym wieku (Wawrzyniak, 2011). Prowadzenie aktywnego życia seksualnego osób starszych umożliwia realizację i odczuwanie następujących funkcji (Wawrzyniak, 2011):

  • rekreacyjnej – seks jako źródło relaksu i redukcji napięcia;
  • zdrowotnej – seks jako ważny element życia, poczucia zdrowia;
  • integracyjnej – utrzymuje kontakty i bliskie więzi.

Interesujący jest fakt, że w badaniach Izdebskiego (2012), osoby po 50 roku życia, będące w bliskich relacjach wskazywały ogólne zadowolenie ze związków. Bynajmniej owe zadowolenie nie przekładało się na satysfakcje seksualną. Mimo to, respondenci twierdzą, że nie byliby zainteresowani związkiem z młodszym od siebie partnerem bądź partnerką.

Podsumowanie

Wraz z upływem czasu coraz większy wpływ na poziom i rodzaj aktywności mają głównie dwa czynniki – stan zdrowia oraz samotność (Izdebski, 2012). Czy w takim razie osoby po 50 roku życia mogą prowadzić szczęśliwie życie seksualne? Oczywiście, że tak! Obraz seksualności jest złożony i zróżnicowany (Izdebski, 2012). Każda osoba ma inne wymagania, wyobrażenia i podejście do seksu. Ważna jest samoświadomość własnych możliwości, przekonań i myśli. Satysfakcja seksualna nie wynika tylko z aktów seksualnych. Jak podaje literatura, zadowolenie można osiągnąć poprzez innego rodzaju aktywności, takie jak pieszczoty, pocałunki, a nawet przytulenie. Należy wzbogacać swoją wiedzę w temacie seksualności, profilaktycznie dbać o zdrowie i szukać alternatyw. Seksualność jako komponent satysfakcjonującego życia człowieka starszego jest ważną składową jego zdrowia, dlatego istotne jest rozpowszechnienie tego poglądu wśród społeczeństwa. Im bardziej popularna stanie się ta idea, tym mniej wstydu odczuje dojrzałe pokolenie w wyrażaniu problemów seksualnych i publicznym okazywaniu uczuć.

Zagadnienie dotyczące seksualności osób po 50 roku życia jest bardzo obszerne, dlatego skupiłam się na najbardziej interesujących wątkach. Serdecznie polecam pozycję Zbigniewa Izdebskiego „Seksualność Polaków na początku XXI wieku. Studium badawcze” oraz wydanie Agnieszki Nomejko i Grażyny Dolińskiej-Zygmunt pt. „Satysfakcja seksualna kobiet i mężczyzn w okresie wczesnej, średniej i późnej dorosłości – uwarunkowania psychospołeczne. Komu i kiedy seks przynosi radość?”, w celu zgłębienia tematu.

Bibliografia:

  1. Erikson E. (2000). Dzieciństwo i społeczeństwo. Poznań: Rebis
  2. Heszen I., Sęk H. (2008). Psychologia zdrowia. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN
  3. Izdebski Z. (2012). Seksualność Polaków na początku XXI wieku. Studium badawcze. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
  4. Nomejko A., Dolińska-Zygmunt G. (2019). Satysfakcja seksualna kobiet i mężczyzn w okresie wczesnej, średniej i późnej dorosłości – uwarunkowania psychospołeczne. Komu i kiedy seks przynosi radość? Kraków: Oficyna Wydawnicza „Impuls”.
  5. Spec M., Spec M., Studzińska N. (2014). Menopauza a problemy seksualne kobiet. Pobrano z: http://www.medical-technologies.eu/upload/menopauza_a_problemy_seksualne_kobiet_-_stec.pdf (24.01.2014).
  6. Wawrzyniak J. (2011). Seksualność osób 50 plus. Wybrane konteksty analizy zjawiska. Edukacja dorosłych 2011 (nr 1), s. 65-75
  7. Wojciszke B. (2005). Psychologia miłości. Intymność, namiętność, zaangażowanie. Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.

 

Studentka IV roku psychologii realizująca ścieżki specjalizacyjne z psychologii klinicznej oraz psychologii zdrowia i jakości życia. Fanka zdrowego stylu życia oraz miłośniczka „fit” wypieków. Zainteresowania: seksuologia, kryminalistyka, medycyna estetyczna, sport. Kontakt: agnieszka.parszcz@onet. (...)


Działania prewencyjne z zakresu przeciwdziałania wystąpieniu demencji i choroby Alzheimera

W ciągu XIX wieku nastąpił gwałtowny rozwój niemal każdej dziedziny nauki, w tym medycyny. Konsekwencją jest wydłużenie się średniej długości życia – w Polsce w 2019 roku mężczyźni przeciętnie żyli 74,1 lat, natomiast kobiety 81,8 (GUS, 2019). Jest to oczywiście pozytywna informacja, jednakże przewiduje się, iż z tego względu w krajach uprzemysłowionych do 2050 roku liczba chorych na chorobę Alzheimera (AD) zwiększy się trzykrotnie (Sinkiewicz, 2010).

Niestety w chwili obecnej nie jest znana skuteczna metoda umożliwiająca wyleczenie chorych z AD (Sinkiewicz, 2010). Jednakże w literaturze tematu możemy znaleźć informacje o działaniach prewencyjnych, które skutecznie zmniejszają ryzyko zachorowania na demencję i chorobę Alzheimera.

Czym jest demencja i choroba Alzheimera?

Otępienie (demencja) zgodnie z kryteriami ICD-10 charakteryzuje się takimi objawami jak: osłabienie pamięci w zakresie uczenia się nowych informacji, pogorszenie sądzenia i myślenia, obniżenie kontroli emocjonalnej, spadek motywacji, zmiana w obszarze zachowań społecznych - przy zachowanej świadomości otoczenia (Cierpiałkowska, 2019). Najczęstszą przyczyną tej choroby jest właśnie choroba Alzheimera, która jest odpowiedzialna za od 50-75% przypadków (Sinkiewicz, 2010). 

Otępienie typu Alzheimera jest to choroba neurodegeneracyjna. Następuje w niej zmniejszenie objętości mózgu, jego powierzchnia jest głębiej pofałdowana a wewnątrz komórek nerwowych występują tzw. splątki neurofibrylarne (Kaliszan, Macur, 2010). Częstość występowania tej choroby w krajach rozwiniętych rośnie wraz z wiekiem: od ok. 1% u osób w przedziale wiekowym 60-64 lat do ponad 40% u pacjentów w wieku 80+ (Sinkiewicz, 2010). 

Prewencja demencji i choroby Alzheimera

W związku z tym, iż w chwili obecnej nie ma możliwości wyleczenia pacjentów z AD podjęto próby mające na celu wyodrębnienie zachowań, mających działanie profilaktyczne przed wystąpieniem otępienia w wieku starczym.

Dieta

Wiele badań zgodnie pokazuje, że przestrzeganie diety śródziemnomorskiej – w tym spożywanie dużej ilości warzyw i owoców – wiąże się ze zmniejszonym ryzykiem wystąpienia otępienia (Middleton, Yaffe, 2009). Również podkreślany jest dobroczynny wpływ takich produktów jak: ryby, oliwa z oliwek, kawa czy wino (Sinkiewicz, 2010). Warto zwrócić uwagę, iż wino zawiera liczne związki organiczne, tzw. polifenole, które - poprzez swoje działanie przeciwutleniające – mają korzystny wpływ na układ krwionośny (przeciwdziałają miażdżycy, która odpowiada m.in. za otępienie naczyniowe)(Sinkiewicz, 2010).

Co więcej, w zależności od diety zmienia się ryzyko wystąpienia różnych chorób związanych właśnie z układem krwionośnym. Poprzez odpowiednie odżywianie się możemy często zapobiec takim dolegliwościom jak: nadciśnienie, dyslipidemia czy cukrzyca, które to znacząco zwiększają prawdopodobieństwo wystąpienia otępienia w wieku starczym (Middleton, Yaffe, 2009).

Ciekawostkę może stanowić fakt, iż w wielu kulturach odnaleźć możemy substancje, które poprawiają funkcjonowanie poznawcze. W Indiach powszechne jest żucie betelu. Substancje w niej zawarte optymalizują sprawność poznawczą pacjentów z AD. W Afryce Północnej i Azji powszechnym składnikiem diety jest kozieradka. Wykazano, że zawarta w niej trygonellina wzbudza regenerację neuronów w hodowli komórek nowotworowych, a także poprawiała pamięć w eksperymentach prowadzonych na myszach (Kaliszan, Macur, 2010). 

Aktywność fizyczna

Z byciem aktywnym fizycznie wiąże się wiele pozytywnych konsekwencji. Jedną z nich jest właśnie mniejsze ryzyko zachorowania na różnego rodzaju otępienie. Badania pokazują, że osoby, które ćwiczą/uprawiają sporty prezentują mniejszy spadek funkcjonowania poznawczego i mniejsze ryzyko wystąpienia demencji, niż osoby prowadzące siedzący tryb życia (Middleton, Yaffe, 2009).

Dodatkowo, osoby które już prezentują różne formy upośledzenia poznawczego mogą poprawić swoje funkcjonowanie psychiczne właśnie poprzez ćwiczenia. Nawet gdy są to krótkie treningi, wpływają one korzystnie na działanie układu nerwowego (Middleton, Yaffe, 2009).

Kluczowe jest, aby podkreślić, iż aktywność fizyczna powinna być dopasowana do wieku osoby ją wykonującej. Przykładowo dla starszej osoby zalecane jest wykonywanie ćwiczeń aerobowych z umiarkowaną intensywnością przez 30 min. przez 5 dni tygodniowo lub ćwiczenia aerobowe o dużej intensywności przez 20 min. 3 dni w tygodniu. Dodatkowo, aktywności fizyczne powinny zawierać działania wzmacniające mięśnie, elastyczność i równowagę (Cox, Cyarto, Lautenschlager, 2012).

Aktywność psychiczna

Na demencję i chorobę Alzheimera chorują rzadziej osoby z wyższym wykształceniem oraz te, które są aktywne intelektualnie (Sinkiewicz, 2010). Dane te skłoniły badaczy do hipotezy, iż aktywność psychiczna zmniejsza ryzyko spadku funkcjonowania poznawczego i demencji. Wiele badań potwierdziło to, że osoby, które podejmują aktywności mentalnie stymulujące (takie jak nauka, czytanie czy granie w gry), przejawiają mniejsze ryzyko zachorowania na demencję w porównaniu do osób, które takich aktywności nie podejmują. Co więcej, zależność ta dotyczy zarówno działań w młodszych jak i starszych latach życia (Middleton, Yaffe, 2009).

W przypadku, gdy otępienie już wystąpi, istnieją metody niefarmakologicznego leczenia – będące formą aktywności psychicznej, które w znaczącym stopniu mogą poprawić lub nawet usunąć wiele objawów natury psychiatrycznej. Przykładem takich działań mogą być: terapia reminiscencyjna (wspomnieniowa), terapia środowiskowa czy terapia zajęciowa (Bojar, Długosz-Mazur, Gustaw, 2013).

Zaangażowanie społeczne

Pewne źródła podają, iż ograniczona sieć społeczna i niskie zaangażowanie w działalność społeczną mogą przyczyniać się do zwiększonego ryzyka wystąpienia demencji w porównaniu do osób z bogatym życiem towarzyskim. Aktywności takie jak: odwiedzanie znajomych i rodziny, chodzenie do kościoła, do kina, na zakupy czy działalność wolontaryjna mogą pociągać za sobą dobroczynne skutki w zapobieganiu wystąpienia otępienia (Middleton, Yaffe, 2009).

Jednakże inne badania zwracają uwagę, że zmniejszenie się zaangażowania społecznego u danego pacjenta może być jednym ze wczesnych sygnałów świadczących o rozwijającej się chorobie (Middleton, Yaffe, 2009). Potrzebne są dalsze badania w celu jednoznacznego określenia, wpływu szerokiej sieci społecznej na rozwój chorób otępiennych.

Zapobieganie depresji

Trwają badania mające na celu określenie, czy depresja jest czynnikiem ryzyka wystąpienia demencji. Niektóre badania pokazują, iż osoby starsze cierpiące na depresję są bardziej skłonne do zachorowania na otępienie niż osoby zdrowe psychicznie. Jednakże, inne obserwacje stwierdzają, że depresja często zbiega się z wystąpieniem demencji bądź poprzedza ją (Middleton, Yaffe, 2009). Ponownie, niezbędne są kolejne badania w prowadzone w tym obszarze, w celu wysnucia jednoznacznych twierdzeń.  

Palenie tytoniu

Pomimo tego, iż palenie tytoniu uważane jest we wszelkiej postaci za szkodliwe, istnieją badania wskazujące, że nikotyna ujemnie koreluje z rozwojem różnych chorób neurodegeneracyjnych, w tym z chorobą Alzheimera. Co więcej, badania kliniczne sugerują, iż palenie tytoniu ,,może być rodzajem samoleczenia w chorobach neuropsychiatrycznych’’ (Kaliszan, Macur, 2010). Najprawdopodobniej dobroczynne działanie wynika z działania nikotyny na nikotynowe receptory acetylocholiny – podobny mechanizm działania występuje w lekach prewencyjnych lub spowalniających rozwój demencji (Kaliszan, Macur, 2010).

Podsumowanie

W nadchodzących latach coraz więcej ludzi zachoruje na demencję i chorobę Alzheimera. Pomimo tego, iż poszukiwania skutecznych metod przyczynowego leczenia choroby trwają, nie da się jednoznacznie stwierdzić, kiedy i czy okażą się one skuteczne. W związku z tym, rozsądnym jest edukowanie społeczeństwa w kwestii działań profilaktycznych przed wystąpieniem wyżej wspomnianych chorób charakterystycznych dla okresu starczego. Niewielkie zmiany w postaci wprowadzenia produktów bogatych w kwasy tłuszczowe omega-3, praktykowanie umiarkowanej aktywności fizycznej czy spędzanie czasu w sposób, który zmusza nas do wysiłku poznawczego – mogą w znaczącym stopniu wpłynąć na poprawę jakości naszego życia i zmniejszyć prawdopodobieństwo wystąpienia otępienia, w tym choroby Alzheimera (Sinkiewicz, 2010).   

Bibliografia:

  • Bojar, I., Długosz-Mazur, E., Gustaw, K. (2013). Niefarmakologiczne metody postępowania u chorych z otępieniem. Medycyna Ogólna i Nauki o Zdrowiu, Tom 19 (4), s. 458–462
  • Cierpiałkowska, L. (2019). Psychopatologia. Warszawa: Wydawnictwo Scholar 
  • Cox, K., Cyarto, E. V., Lautenschlager, N. T. (2012). The influence of exercise on brain aging and dementia. Biocheimica et Biophysica Acta, 1822, s. 474-481 
  • Główny Urząd Statystyczny. (2019). Trwanie życia w 2019 roku. Pobrane z: https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ludnosc/trwanie-zycia/trwanie-zycia-w-2019-roku,2,14.html (29.07.2020)
  • Kaliszan, R., Macur, K. (2010). Na tropie środków przydatnych w terapii lub profilaktyce choroby Alzheimera. Via Medica, tom 4 (1), s. 1-9
  • Middleton, L. E., Yaffe, K. (2009). Promising Strategies for Prevention of Dementia. Neurological Review, tom 66 (10) 
  • Sinkiewicz, W. (2010). Czy wino chroni przed demencją? Kardiologia po dyplomie, tom 9 (12), s. 90-95

Studentka IV roku psychologii realizująca ścieżki specjalizacyjne z psychologii klinicznej człowieka dorosłego oraz psychologii sądowej. Miłośniczka książek. Zainteresowania: psychotraumatologia, psychoneuroendokrynologia, medycyna urazowa, nauka języków obcych. Kontakt: izabela.g.antosiewicz@gmail. (...)


„Babciu! Przecież Ty nie możesz mieć depresji?!”

Większość z nas zdaje sobie sprawę, że jesteśmy społeczeństwem starzejącym się. Jednakże dopiero mając kontakt z osobami starszymi, przebywając w ich środowiskach społecznych, będąc wolontariuszami w hospicjach/domach opieki czy też obserwując liczebność pacjentów w szpitalach, uświadamiamy sobie, jak wielu ich jest oraz z jakimi trudnościami zmagają się każdego dnia.

Na początek trochę danych statystycznych. W Polsce w 2010r. ludność powyżej 60 roku życia stanowiła ponad 19,6%, a w 2018 r. osiągnęła poziom 24,8%. Odsetek osób w wieku emerytalnym do 2050 r. według prognozy GUS w Polsce wyniesie 13,7 mln (w porównaniu do 2018 wzrośnie o 44,1%), stanowiąc 40,4% społeczeństwa (GUS, 2020).

My, młodzi ludzie, żyjąc w pośpiechu, nie zauważamy starszych. Dlaczego? Są samotni, w domach/ ośrodkach opieki, zamknięci w czterech ścianach, często unieruchomieni, przewlekle chorzy i przede wszystkim cierpiący.

Rysunek 1. iStock. (fotograf). (2019.02.03). Depresja seniora. Osoby starsze mają wrażenie, że są ciężarem dla bliskich. Pobrano z: https://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/depresja-seniora-osoby-starsze-maja-wrazenie-ze-sa-ciezarem-dla-bliskich/p5bmy0b
Rysunek 1. iStock. (fotograf). (2019.02.03). Depresja seniora. Osoby starsze mają wrażenie, że są ciężarem dla bliskich. Pobrano z: https://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/depresja-seniora-osoby-starsze-maja-wrazenie-ze-sa-ciezarem-dla-bliskich/p5bmy0b

Starość nie tylko związana jest z chorobami somatycznymi. Chciałabym zwrócić uwagę na skalę problemu, jakim są zaburzenia psychiczne u ludzi starszych. Myśląc o nich, w niniejszym artykule, skupię się na depresji.

Depresję najczęściej (zapewne stereotypowo) przypisujemy ludziom młodszym. Przyznajcie sami, najprawdopodobniej nie pomyślicie w pierwszej kolejności o swojej babci bądź dziadku?

Średnia długość życia wydłuża się poprzez innowacyjne środki medycyny, rozwój techniki oraz coraz większą wiedzę w zakresie zdrowia. W Polsce w 2007 roku średnia długość życia wynosiła 79,7 lat dla kobiet oraz 71 lat dla mężczyzn (GUS, 2008). Niestety, wraz z wydłużającym się życiem nie wzrasta jego jakość. Wręcz przeciwnie, poziom życia i satysfakcja z niego bardzo spada. Wiąże się to z ryzykiem wystąpienia depresji, apatii, a w związku z nimi także z problemem samobójstw. Jak podaje Kołodziej (Baumann, 2008; Ringel, 1987), samobójstwa w tym wieku są częstsze niż w przypadku młodszych osób oraz bardziej zdeterminowane. Stosunek prób samobójczych do dokonanych samobójstw w młodszym wieku wynosi 7:1, a u osób w podeszłym wieku — prawie 1:1.

Wskaźnik samobójstw dla osób powyżej 65. roku życia wynosi 19,0, a dla 75-latków — 18,8, przy średnim wskaźniku dla całej polskiej populacji wynoszącym 15,6 (Baumann, 2008; PWN, 2004).

Czym w ogóle jest depresja? Rozpoznanie i kryteria diagnostyczne

Depresja, obok otępienia, jest najczęstszym zaburzeniem psychicznym występującym u osób w wieku podeszłym. Szacuje się, że cierpi z jej powodu aż 15% osób po 65. roku życia (Kałucka, 2014; Grodzicki, Kocemba, Skalska, 2007), a ok. 40% przypadków depresji u osób powyżej 65 r.ż. pozostaje nierozpoznanych (Daniluk, 2017; Krzyżowski, 2004) Jak rozróżnić depresję u osób w wieku podeszłym, w porównaniu z jej występowaniem wśród młodych osób? Depresja u osób starszych cechuje się (Daniluk, 2017; Bidzan 2011):

  • bardziej zróżnicowaną etiologią – w depresji o późnym początku wzrasta znaczenie czynników psychologicznych i społecznych. Starość kojarzona jest w głównej mierze ze stratami – energii, pracy, wyglądu, zdrowia, bliskich. Wraz z poczuciem starty wiąże się samotność, która jest silnym predyktorem depresji wieku starszego (Daniluk, 2017; Fabiś,2013).
  • mniejszym znaczeniem czynników genetycznych;
  • przewlekłością przebiegu;
  • rzadkimi samoistnymi remisjami;
  • częstszą współchorobowością psychiatryczną, np. zaburzeniami funkcji poznawczych, zaburzeniami snu, nadużywaniem leków oraz alkoholu, zaburzeniami osobowości;
  • znaczną nawrotowością - istotne znaczenie prognostyczne dla nawrotu depresji u seniorów ma: liczba dotychczasowych epizodów depresyjnych, występowanie objawów psychotycznych oraz zaburzeń snu, wahania nastroju, obecność lęku i niepokoju, jak również uzależnienia (Daniluk,2017; Kisiela, Kłoszewska, Sobów, 2009);
  • odmiennością ujawniania lęku. Lęk u osób w wieku emerytalnym występuje w postaci zamartwiania się, nieuzasadnionych obaw, trudności z koncentracją uwagi oraz problemu z pamięcią. Niepowszechnością jest występowanie lęku w postaci zwerbalizowanej i rzadko objawia się w formie bezpośredniej. Co więcej, dodatkowym utrudnieniem w rozpoznaniu depresji jest maskowany lęk w chorobach somatycznych (duszności, przyśpieszone tętno, uczucie stałego zmęczenia, problemy żołądkowo-jelitowe, ogólne dolegliwości bólowe).

Cechy specyficzne dla obrazu klinicznego depresji u osób starszych, to (Bilikiewicz, Matkowska-Białko, 2004):

  • Płaczliwość;
  • Drażliwość;
  • Lęk;
  • Pobudzenie psychomotoryczne;
  • Myśli i zamiary samobójcze;
  • Urojenia – najczęściej grzeszności i winy, nihilistyczne, prześladowcze, ksobne, hipochondryczne;
  • Częste skargi somatyczne;
  • Hipochondryczność,
  • Rzadziej objawiające się, a typowe dla depresji, obniżenie nastroju.

Duże znaczenie w czynnikach predysponujących do rozwoju depresji przypisuje się stanowi zdrowia somatycznego pacjenta. Większość chorób, w szczególności przewlekłych (cukrzyca, choroba sercowo-naczyniowa, zapalenia stawów, nerek itp.), może przyczyniać się do pojawienia się depresji bądź też jej nawrotów (Daniluk, 2017; Turczyński J, Bilikiewicz 2002).

Lekarze, psycholodzy, a także najbliższa rodzinna powinni zwrócić szczególną uwagę na zachowanie starszych, aby zminimalizować ryzyko nietrafności diagnozy. Możemy, jeśli jesteśmy niepewni słuszności rozpoznania zaburzenia depresyjnego, posłużyć się odpowiednimi kryteriami diagnostycznymi, wykorzystując do tego skalę DSM V bądź ICD-10.

Kryterium rozpoznania depresji wg DSM-V (Kałucka, 2008)

  1.  Depresyjny nastrój przez większość dnia, prawie codziennie.
  2. Istotny spadek (niezwiązany z zastosowaniem diety odchudzającej) lub przyrost masy ciała (to jest > 5% zmiany masy ciała).
  3. Zmniejszenie zainteresowania dotychczasowymi przyjemnościami i aktywnościami występujące przez większość dnia, prawie codziennie.
  4. Nadmierna senność w ciągu dnia lub bezsenność, wczesne budzenie się w nocy, prawie codziennie.
  5. Brak energii, męczliwość, prawie codziennie.
  6. Poczucie winny nieuzasadnione, poczucie braku wartości, niemal codziennie.
  7. Spowolnienie lub pobudzenie psychomotoryczne.
  8. Obniżenie funkcji poznawczych, czyli trudności w myśleniu, koncentracji, podejmowaniu decyzji, prawie codziennie.
  9. Uporczywie nawracające myśli o śmierci i/ lub samobójstwie.

Kryterium Depresji wg ICD-10 (Kałucka, 2008)

A. Objawy podstawowe to:

  1. obniżenie nastroju;
  2. utrata zainteresowania i zdolności radowania się (anhedonia);
  3. zmniejszenie energii prowadzące do wzmożonej męczliwości

B. Objawy dodatkowe to:

  1. osłabienie koncentracji i uwagi;
  2. niska samoocena i mała wiara w siebie;
  3. poczucie winy i małej wartości;
  4. pesymistyczne, czarne widzenie przyszłości;
  5. myśli i czyny samobójcze;
  6. zaburzenia snu;
  7. zmniejszony apetyt

Zadaniem psychologów jest przeprowadzenie odpowiednich wywiadów i badań w celu potwierdzenia/odrzucenia postawionej diagnozy zaburzenia depresyjnego. W przypadku osób w podeszłym wieku najlepiej poznanym standaryzowanym narzędziem do rozpoznania depresji jest Geriatryczna Skala Oceny Depresji (GOD) (Kałucka, 2008; Yesavage, Brink, Rose, 1982; Montorio,  Izal, 1996). Jest to powszechnie stosowany, rzetelny kwestionariusz służący do samooceny depresji. Istnieją trzy wersje Skali GOD: wersja pełna, składająca się z 30 pytań, wersja skrócona – 15 pytań i krótka wersja 4 pytań (Kałucka, 2008).

Trudności diagnostyczne

Powszechnie znany obraz zmęczonej twarzy osoby starszej oraz stereotypowe podejście do wizyty u psychiatry/psychologa, często jest przyczyną przeoczenia diagnozy, a w rezultacie opóźnionego rozpoczęcia leczenia zaburzenia depresyjnego (Humięcka, Targowski, 2017; Widła, 2012).

Różnicowanie depresji oraz demencji w wieku podeszłym bywa trudne. Często te dwie diagnozy są obustronnie mylnie stawiane. Liczbę takich nieprawidłowych diagnoz szacuje się na 8–14% (Daniluk, 2017; za: Bilikiewicz, Matkowska-Białko, 2004). Dostępne dane pokazują, że liczba pacjentów powyżej 65. roku życia, których dotyczy problem otępienia, wynosi co najmniej 10%, a pacjentów z depresją wieku podeszłego około 15% (Bujnowska-Fedak, Grata-Borkowska, Sapilak, 2012; Grodzicki, Kocemba, Skalska, 2007).

Otępienie

Depresja

Stopniowo narastające – miesiące/lata – pogorszenie funkcji poznawczych. Nie wiemy, kiedy był początek.

Szybko narastające – dni/tygodnie – pogorszenie funkcji poznawczych. Początek zmian możemy łatwo określić.

Osoba jest zwykle zagubiona, traci orientację, gubi się w znanych sobie miejscach.

Osoba zwykle prawidłowo podaje datę̨, miejsce, w którym się̨ znajduje.

Zaburzone zdolności motoryczne, mówienie, pisanie.

Spowolnione zdolności motoryczne, mówienie, pisanie.

Problem z pamięcią krótkotrwałą.

Problem z koncentracją.

Osoba nie zauważa występujących problemów z pamięcią̨ oraz problemów z codziennym funkcjonowaniem.

Osoba będzie sama zgłaszała problemy z pamięcią.

Odwrócenie rytmu dobowego sen-czuwanie.

Zaburzenia snu, zbyt krótki, wczesne budzenie się̨ lub nadmierna senność.

Tabela 1 Różnicowanie depresji oraz otępienia
Kałucka S., 2014. Cechy depresji w wieku podeszłym – etiologia, rozpoznawanie i leczenie. Pobrano z:
https://www.akademiamedycyny.pl/wp-content/uploads/2016/05/201404_Geriatria_005.pdf

Feinberg i Goodman (Bilikiewicz, Matkowska-Białko, 2004;1984) wyróżnili cztery typy relacji zachodzących między depresją, a otępieniem:

  1. depresja klinicznie ujawniająca się jako otępienie,
  2. depresja z wtórnie występującym otępieniem,
  3. otępienie z dominującymi objawami afektywnymi i klinicznie rozpoznawane jako depresja,
  4. otępienie z wtórnie występującą depresją.

Dociekania dotyczące związku między depresją a otępieniem zmierzają do wyjaśnienia, czy depresja w podeszłym wieku zwiększa ryzyko wystąpienia otępienia, czy może objawy depresyjne stanowią symptomy prodromalne demencji (Daniluk, 2017). Dotychczasowe wyniki badań wskazują na związek między występowaniem w przeszłości epizodów depresji a pojawianiem się̨ w późniejszym okresie otępienia (Daniluk, 2017; por. przegląd badań Ownby, Crocco, Acevedo, John, Loewenstein, 2006; Ismail, Malick, Smith, Schweizer, Fischer, 2014).

Jak pomóc?

Wiemy już, że zachorowalność na zaburzenia depresyjne oraz otępienne są dwoma z najczęściej występujących chorób w wieku podeszłym. Zastanówmy się, jak możemy pomóc takiej osobie. Z racji starszego wieku, zjawiska te wymagają̨ odpowiedniego dostosowania oraz planowania opieki socjalnej i medycznej. Według licznych doniesień wśród wielu metod zarówno psychoterapia poznawcza, jak i muzykoterapia dają pozytywne rezultaty w terapii tej grupy pacjentów (Dobrzyńska, Więcko, Cesarz, Rymaszewska, Kiejna, 2006; Hanser, Thompson, 2004; Koder, Brodaty, Anstey, 1996)

Muzykoterapeuci poprawiają jakość życia starszym ludziom, koncentrując się na ich silnych stronach, a nie na deficytach i niesprawnościach. Stwarzając warunki do wyrażania twórczości, sprawiają, że pacjenci czują się osobami wciąż wartościowymi, kompetentnymi, godnymi zaufania i zdolnymi do samorozwoju. Muzykoterapia często jest alternatywą leczenia dla demencji (Dobrzyńska, Więcko, Cesarz, Rymaszewska, Kiejna, 2006; Brotons, Pickett-Cooper, 1996). W literaturze przedmiotu znajdujemy również doniesienia na temat korzystnego i trwałego wpływu muzykoterapii na objawy depresyjne i lękowe u osób w podeszłym wieku. Zaznacza się także jej długoterminową efektywność. W badaniu S.B. Dansera i wsp. efekty terapeutyczne utrzymywały się w badaniu kontrolnym po 9 miesiącach od zakończenia terapii muzyką (Dobrzyńska, Więcko, Cesarz, Rymaszewska, Kiejna, 2006; Hanser, Thompson, 2004).

Rysunek 2. iStock. (fotograf). (2018.01.21). Menopauza ma sens! Babcia to najlepszy wynalazek ewolucji. Pobrano z:  https://www.newsweek.pl/wiedza/nauka/menopauza-ma-sens-babcia-to-najlepszy-wynalazek-ewolucji/m9j9qvw
Rysunek 2. iStock. (fotograf). (2018.01.21). Menopauza ma sens! Babcia to najlepszy wynalazek ewolucji. Pobrano z: https://www.newsweek.pl/wiedza/nauka/menopauza-ma-sens-babcia-to-najlepszy-wynalazek-ewolucji/m9j9qvw

Teoria poznawcza wskazuje, że najważniejsze znaczenie i wpływ na człowieka ma nie aktualna sytuacja, ale sposób, w jaki ją przyjmuje i z nią sobie radzi. Jak wspomnieliśmy wcześniej, starzenie wiąże się ze stratą: dotychczasowych ról społecznych, zawodowych oraz rodzinnych, a także osób bliskich. Jest to proces, który wymaga czasu na adaptację do nowego stanu rzeczy i uzyskania ponownej harmonii życiowej. Pomocna może okazać się psychoterapia poznawcza, łączona z metodami behawioralnymi. Taki rodzaj interwencji sprawi, że osoba starsza zmieni swój sposób myślenia, porzuci stare przekonania, zauważy nowy, bardziej korzystny punkt widzenia oraz doceni pozytywne strony życia. Terapia poznawcza (podobnie jak muzykoterapia) skupia się na możliwościach starszej osoby, a nie jej słabych stronach.

Wiadomo też, że działania wielopłaszczyznowe obejmujące zarówno pracę z ciałem, psychoterapię, psychoedukację, jak i aktywizację społeczną mają największą skuteczność w ujęciu długoterminowym. Podejście takie nazywa się ujęciem „biopsychospołecznym” w leczeniu depresji (Szczepańska-Gieracha, Jaworska, Mazurek, Skrzek, 2017).

Najważniejsze cechy podejścia biopsychospołecznego, to:

  • poprawa zdrowia poprzez regularne ćwiczenia fizyczne, relaksację, ćwiczenia oddechowe, edukację prozdrowotną;
  • psychoedukacja;
  • zajęcia w formie grupowej, które zmniejszą poczucie osamotnienia i pomogą w nawiązaniu nowych kontaktów społecznych.

Czy mogę temu zapobiec?

Niestety, nie jesteśmy w stanie zniwelować wszystkich przyczyn wystąpienia depresji w wieku podeszłym. Jednakże możemy wprowadzić zdrowe nawyki, które zminimalizują ryzyko zachorowania na zaburzenie depresyjne. Namówmy naszych bliskich na zwiększenie aktywności fizycznej, zadbanie o zdrową dietę, rezygnację z palenia papierosów, picia alkoholu. Dbanie o zdrowie zmniejszy ryzyko zachorowań na cukrzycę, niedoczynność serca i wiele innych przewlekłych chorób, które jak już wiemy, predysponują do pojawienia się depresji. Co więcej, warto poszukać dodatkowych zajęć dla seniorów (np. Uniwersytety Trzeciego Wieku, grupy zajęciowe w klubach fitness, joga, nordic walking), które pomogą nawiązać kontakty społeczne, poprawią funkcje poznawcze, a przede wszystkim będą przyjemną formą spędzania czasu. Pamiętajmy, że najczęściej najważniejszym obserwatorem jest rodzina. Rozmawiajmy, pytajmy i interesujmy się, a będziemy mieć większą szansę na dostrzeżenie pierwszych oznak depresji w naszym otoczeniu.

Bibliografia:

  1. Baumann K., (2008). Problem aktów samobójczych wśród osób w starszym wieku. Dłoń” Pomoc Psychologiczno-Terapeutyczna, Poznań. Tom 16, nr 2, 80–88. ISSN1425–4956.  Pobrano z: https://gerontologia.org.pl/wp-content/uploads/2016/05/2008-02-7.pdf
  2. Bilikiewicz A., Matkowska-Białko D., (2004). Zaburzenia funkcji poznawczych a depresja.  Udar mózgu. Tom 6, nr 1, 27-37. ISSN 1505- 6740. Pobrano z: https://www.google.com/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=&ved=2ahUKEwiSpp-Gof_rAhX9UhUIHVZpAhwQFjACegQIBBAB&url=https%3A%2F%2Fjournals.viamedica.pl%2Fum%2Farticle%2Fdownload%2F33758%2F24800&usg=AOvVaw08owjpdsHUaL9SgMymisR0
  3. Bujnowska-Fedak M., Grata-Borkowska U., Sapilak B., (2012). Otępienie i depresja u pacjentów w podeszłym wieku w Praktyce Lekarza Rodzinnego. Family Medicine & Primary Care Review 2012, 14, 3:349-353.  Pobrano z: http://cejsh.icm.edu.pl/cejsh/element/bwmeta1.element.desklight-1c9b1a44-8eab-444a-a5fa-1025f93078c4/c/4_O.pdf
  4. Turska D., Szepietowska M., Sprawka M., (2017) W: B. Daniluk (red.), „Maski depresji” – o trudnościach rozpoznawania depresji u osób w podeszłym wieku. (s.13-25). Lublin. Pobrano z: https://www.researchgate.net/profile/Dorota_Turska/publication/333221468_Konteksty_cierpienia_Context_of_suffering/links/5e78726892851cf271a0c31b/Konteksty-cierpienia-Context-of-suffering.pdf#page=9
  5. Dobrzyńska E., Więcko R., Cesarz H., Rymaszewska J., Kiejna A., (2006).  Muzykoterapia i terapia poznawczo-behawioralna u osób starszych z rozpoznaniem depresji. Psychogeriatria Polska.2006;3(2):105-112.  Pobrano z: https://www.researchgate.net/profile/Joanna_Rymaszewska/publication/292013178_Music_therapy_and_cognitive-behavioral_therapy_for_older_persons_suffering_from_depression/links/56eeaa8608ae59dd41c6d8bb/Music-therapy-and-cognitive-behavioral-therapy-for-older-persons-suffering-from-depression.pdf
  6. Główny Urząd Statystyczny, (2008). Trwanie życie w 2007 r. Warszawa: Zakład Wydawnictw Statystycznych. Pobrano z: https://stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/trwanie_zycia_2007.pdf
  7. Główny Urząd Statystyczny, (2020). Sytuacja osób starszych w Polsce w 2018 r. Warszawa, Białystok: GUS. Pobrano z: https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/osoby-starsze/osoby-starsze/sytuacja-osob-starszych-w-polsce-w-2018-roku,2,1.html
  8. Humięcka K., Targowski T., (2017). Trudności diagnostyczne depresji wieku podeszłego – przegląd wybranych skal skriningowych. Pobrano z: https://www.akademiamedycyny.pl/wp-content/uploads/2018/07/Geriatria_1_2018_06.pdf (19.11.2017).
  9. Kałucka S., 2014. Cechy depresji w wieku podeszłym, rozpoznawanie i leczenie. Pobrano z: https://www.akademiamedycyny.pl/wp-content/uploads/2016/05/201404_Geriatria_005.pdf (14.11.2014).
  10. Szczepańska-Gieracha J., Jaworska L., Mazurek J., Skrzek A., (2017). Ujęcie biopsychospołeczne w leczeniu depresji u osób starszych. Pobrano z: https://siwy-dym.com/wp-content/uploads/2020/01/Art.1_Ujęcie-biopsychospołeczne-w-leczeniu-depresji.pdf (06.09.2017)

 

 

Studentka IV roku psychologii realizująca ścieżki specjalizacyjne z psychologii klinicznej oraz psychologii zdrowia i jakości życia. Fanka zdrowego stylu życia oraz miłośniczka „fit” wypieków. Zainteresowania: seksuologia, kryminalistyka, medycyna estetyczna, sport. Kontakt: agnieszka.parszcz@onet. (...)


Depresja jako objaw choroby – czyli błędna diagnoza zaburzenia afektywnego w niedoczynności tarczycy

,,Mając 25 lat urodziła dziecko. Już w ciąży zaczęły się problemy z wahaniami nastrojów. Wszyscy tłumaczyli je błogosławionym stanem. Nikt nie przeczuwał, że mogą mieć zupełnie inne podłoże (…)

Po porodzie było już tylko gorzej. Bywały dni, że nie miała siły wstać z łóżka, zająć się niemowlęciem. Nie była zła, była ciągle smutna. Nic jej nie cieszyło (…).

Po kilku miesiącach takich nostalgicznych nastrojów, jej mąż opowiedział o nich znajomemu lekarzowi. Ten podpowiedział wizytę u psychiatry, sugerując depresję poporodową (…).

Diagnoza się sprawdziła. Lekarz uznał, że kobieta cierpi na depresję. Najpierw leczona była farmakologicznie. Potem była nawet przez jakiś czas hospitalizowana.

- Problem polegał na tym, że gdy przyjmowałam leki, czułam się nieco lepiej. Po odstawieniu, problemy wracały. Nie mogłam spożywać alkoholu, bo miałam wrażenie, że po nim objawy się nasilały. Antydepresanty bardzo obciążały mój organizm i tak naprawdę nie zauważałam większych efektów ich zażywania - tłumaczy Maria.

Zmieniała lekarzy, zażywane środki. W końcu poddała się nawet innowacyjnej terapii, która była w fazie badań amerykańskich naukowców. Tyle, że bez pożądanych efektów.

Trwało to około 10 lat. Od lekarzy słyszała, że w jej stanie nie powinna więcej zachodzić w ciąże. W tym czasie rozpadło się jej małżeństwo. Mąż miał dość wiecznie przygnębionej żony i po prostu któregoś dnia odszedł. Te wiadomości jeszcze bardziej pogłębiły jej depresyjne nastroje. A coraz to nowi lekarze prowadzący rozkładali bezradnie ręce (…).

Dwa lata temu poznała mężczyznę. Nastrój jej się nieco poprawił, mimo to wciąż łykała antydepresanty.

- Wzmagały u mnie apetyt. Bardzo tyłam i nie mogłam w żaden sposób schudnąć - przypomina.

Zaczęła wyszukiwać w sieci informacji o dietach przy depresji. Przypadkiem trafiła na artykuł poświęcony podobieństwom symptomów chorób afektywnych czyli m. in. depresji, do chorób zaburzeń tarczycy. Zaskoczona odkryła, że wszystkie jej objawy pasowały jak ulał do niedoczynności tarczycy. Nigdy wcześniej nikt nie zlecał jej wykonania badania poziomu hormonów. Zrobiła je prywatnie.

Z wynikami szybko udała się do endokrynologa. Tam okazało się, że kobieta ma już bardzo zniszczoną tarczycę i, że cierpi na Hashimoto.

- Natychmiast zaczęłam przyjmować leki od tarczycy. Od tamtego momentu minęło pół roku.

Wreszcie czuję się dobrze, chce mi się żyć (…).’’

Zamieszczony powyżej fragment pochodzi z rozmowy pani Ewy Bochenko z panią Marią, która została umieszczona na portalu internetowym ,,Kurier Poranny Plus’’.

Czym jest Hashimoto?

Choroba Hashimoto (chH) jest to przewlekłe zapalenie tarczycy o podłożu autoimmunologicznym. Uważa się, iż chH jest najbardziej rozpowszechnioną chorobą tego typu. Najczęstszą konsekwencją tej choroby jest niedoczynność tarczycy (Sobów, Stetkiewicz-Lewandowicz, 2018).

Do głównych objawów psychologicznych możemy zaliczyć: senność, przygnębienie, drażliwość, osłabienie pamięci, zwolnienie reakcji na bodźce, spowolnienie mowy, niepokój, brak ambicji w podejmowanych działaniach czy wreszcie depresja (Basińska, 2009). Co istotne, dolegliwości te występują również w przypadku, gdy poziom hormonów tarczycy jest w fizjologicznej normie (Broniarczyk-Czarniak, 2017).     

Warto również wspomnieć, iż chH współwystępuje często z zaburzeniami afektywnymi, takimi jak depresja czy zaburzenie afektywno-dwubiegunowe oraz z zaburzeniami na tle lękowym, w tym zaburzeniem obsesyjno-kompulsyjnym, uogólnionym zaburzeniem lękowym czy fobią społeczną (Broniarczyk-Czarniak, 2017).

Błędna diagnoza depresji

Na podstawie zamieszczonych wyżej informacji możemy wysnuć wniosek, iż objawy choroby Hashimoto częściowo pokrywają się z objawami depresji według kryteriów ICD-10 - obniżony nastrój, zmniejszona energia, męczliwość, utrata zainteresowań itd. (Cierpiałkowska, 2009).

Pomimo tego, iż objawy są zbliżone, to leczenie jest inne. Zaburzenie afektywne jakim jest depresja przeważnie leczy się przy pomocy leków przeciwdepresyjnych oraz psychoterapii (Cierpiałkowska, 2009), natomiast w przypadku wystąpienia niedoczynności tarczycy w wyniku chH farmakoterapia polega na dostarczaniu do organizmu sztucznego substytutu hormonu tarczycy jakim jest tyroksyna (Basińska, 2009).

W literaturze możemy znaleźć informacje, iż często zdiagnozowane objawy charakterystyczne dla depresji leczone są lekami przeciwdepresyjnymi – bez uprzedniego określenia przyczyny dolegliwości (Basińska, Juraniec, Merc, 2009). Jak możemy przeczytać w zamieszczonym wyżej fragmencie rozmowy, sytuacja taka ma negatywne konsekwencje dla błędnie zdiagnozowanych pacjentów.

W związku z tym tematem, warto poruszyć kwestię ostracyzmu społecznego względem osób chorujących. Często osoby te, które są niezdiagnozowane bądź ukrywają fakt, iż cierpią na chH – uważane są za leniwe, hipochondryczne, marudne. Podstawowe badania diagnostyczne nie sygnalizują choroby, co dla wielu osób postronnych jest bezwzględnym dowodem na to, że dana osoba ,,wymyśla sobie różne schorzenia’’.

Przytoczę tutaj wypowiedź młodej kobiety chorującej na Hashimoto, która w prywatnej rozmowie opisuje swoje doświadczenia w następujący sposób:

,,Odkąd pamiętam miałam problemy z wagą. Niezależnie od tego co jadłam, na przemian tyłam i chudłam. Odżywiałam się raczej zdrowo, zdarzało mi się zjeść przykładowo pizze ale było to niezwykle rzadko. Na wizycie kontrolnej, dzieląc się swoimi przemyśleniami z lekarzem rodzinnym straciłam nadzieje na pomoc. Po opisaniu sytuacji lekarz pokiwał głową ze zrozumieniem, po czym zobaczyłam jak w karcie pacjenta, w zaleceniach pisze ,,należy spożywać mniej tłuszczy’’. Byłam wściekła, lekarz całkowicie zignorował moje komentarze, że wcale nie jem tłusto … w karcie zapisał coś kompletnie sprzecznego z tym, co mówiłam. Czułam się jak idiotka.

Kilka razy w tygodniu miewałam bóle głowy, przy których bez tabletki przeciwbólowej nie mogłam normalnie funkcjonować. Neurolog zlecił wykonanie rezonansu magnetycznego – badania wyszły w porządku. Przyczyna pozostawała nieznana.

Liczne dolegliwości, takie jak wieczne uczucie zimna, wypadanie włosów, ciągłe uczucie zmęczenia, suchość skóry nigdy nie stały się obiektem zainteresowań ze strony lekarzy.  

Sprawy zaczęły się pogarszać, gdy poszłam do liceum. Wstawanie codziennie o 4:30 aby dojechać do szkoły, wyprowadzka z rodzinnego domu, stres i wiele innych czynników przyczyniły się do tego, iż czułam się coraz gorzej. W najgorszym momencie nie miałam energii na nic, gdy wróciłam ze szkoły kładłam się na łóżku i kilka godzin leżałam, patrząc się w sufit. Myślałam wtedy, że to depresja ale nie wiedziałam z czego ona wynika. W moim życiu nie wydarzyła się żadna tragedia - owszem byłam zestresowana, raczej samotna – ale nigdy nie interpretowałam tego jako coś ,,strasznego’’.   

Pewnego dnia moja mama (która również miała problemy z wagą) udała się do dietetyka, w celu ustalenia odpowiedniej diety na redukcję wagi. Dietetyk już na pierwszym spotkaniu zalecił badania tarczycy. Wyniki wyszły nieprawidłowe, a po wizycie u endokrynologa okazało się, że choruje na Hashimoto. W związku z tym, iż choroba ta ma podłoże genetyczne – lekarz zlecił badania tarczycy również mnie. Wyniki były jednoznaczne = choroba Hashimoto. Od momentu diagnozy zaczęłam przyjmować leki, mój stan powoli zaczął się poprawiać. Po 5 latach leczenia, które obejmowało liczne zmiany w lekach, dawkowaniu itd. –w końcu zaczęłam czuć się dobrze.

Choroba ta jest uciążliwa, cały czas jestem senna, nerwowa, mam problemy z pamięcią, czasami strasznie spada mi nastrój – jednakże teraz wiem z czego to wynika. Żal mi tylko tych wcześniejszych lat, które zmarnowałam na leżenie w łóżku’’.  

Warto podkreślić, iż brak zrozumienia dla osób, które czują się zwyczajnie źle, mają obniżony nastrój, może nawet depresje – jeszcze bardziej pogarsza ich stan, osłabia kondycję psychiczną.   

Podsumowanie

Choroba Hashimoto jest uważana za najbardziej rozpowszechnioną chorobę o podłożu autoimmunologicznym. Średnia zachorowalność w ciągu roku wynosi kolejno: u kobiet 3,5/1000 osób a u mężczyzn 0,8/1000 (Sobów, Stetkiewicz-Lewandowicz, 2018).

Jej objawy są częściowo zbieżne z chorobą afektywną jaką jest depresja. Pomimo tego faktu, w środowisku medycznym nie ma wytycznych, aby każdą osobę z objawami depresyjnymi wysłać w pierwszej kolejności na badania hormonalne. Konsekwencje błędnej diagnozy, jak możemy przeczytać w przytoczonych wyżej wypowiedziach, mogą być drastyczne w skutkach. Warto mieć to na uwadze, iż depresja to nie tylko niezależna choroba ale również może być objawem innych chorób, między innymi niedoczynności tarczycy w chorobie Hashimoto.   

Bibliografia:

  1. Basińska, M. A. (2009). Funkcjonowanie psychologiczne pacjentów w wybranych chorobach endokrynologicznych. Bydgoszcz: Wydawnictwo Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego  
  2. Basińska, M. A., Juraniec, O., Merc, M. (2009). Nastrój osób z chorobą Gravesa-Basedowa i chorobą Hashimoto. Endokrynologia Polska, tom 60 (6) 
  3. Bochenko, E. (2017). Leczyli mnie na depresję, a miałam chorą tarczycę. Pobrane z: https://plus.poranny.pl/leczyli-mnie-na-depresje-a-mialam-chora-tarczyce/ar/12333130 (04.08.2017)
  4. Broniarczyk-Czarniak, M. (2017). Zaburzenia psychiczne współistniejące z chorobą Hashimoto – przegląd piśmiennictwa. Via Medica, tom 14 (4), s. 209-216
  5. Cierpiałkowska, L. (2019). Psychopatologia. Warszawa: Wydawnictwo Scholar  
  6. Sobów, T., Stetkiewicz-Lewandowicz, A. (2018). Psychologiczne aspekty choroby Hashimoto. Sztuka Leczenia (2), s. 41-51  

 


 

Studentka IV roku psychologii realizująca ścieżki specjalizacyjne z psychologii klinicznej człowieka dorosłego oraz psychologii sądowej. Miłośniczka książek. Zainteresowania: psychotraumatologia, psychoneuroendokrynologia, medycyna urazowa, nauka języków obcych. Kontakt: izabela.g.antosiewicz@gmail. (...)


Psychologia filmu. Odbiór emocjonalny oraz miejsce widza w filmie na przykładzie Czarnego łabędzia w reżyserii Darrena Aronofsky’ego.

Opis filmu

Nowojorska opera wystawia balet Jezioro łabędzie. Reżyser Thomas Leroy decyduje się na zastąpienie dotychczasowej primabaleriny Beth MacIntyre młodszą baletnicą Niną, która mieszka wraz ze swoją matką. Koncepcja reżyserska zakłada granie przez primabalerinę dwóch ról: Białego i Czarnego łabędzia. Nina idealnie pasuje do Białej łabędzicy, natomiast Lily, inna baletnica, stworzona jest do roli Czarnej łabędzicy. Rywalizacja o rolę Czarnego łabędzia odkryje mroczną stronę Niny.

Uwaga. Poniższy artykuł zawiera informację na temat ważnego zwrotu akcji dla fabuły.

Wstęp

Nie ulega wątpliwości, że oglądany film może być przyczyną  doznawania określonych odczuć (Ostaszewski, 1999). W zależności od gatunku filmowego, który wybiera widz, może być to rozbawienie, wzruszenie, strach. Ale czy są to  w takim razie autentyczne, prawdziwe emocje, czy jedynie cień tego, co odczuwamy w rzeczywistości?  Zgodnie z definicją Maruszewskiego, Dolińskiego i współpracowników (2008)  emocja to stan psychiczny, który uruchamia program działania, nadając mu status priorytetu. Towarzyszą temu zazwyczaj zmiany somatyczne, ekspresje mimiczne i specyficzne zachowania. Ed Tan (Ostaszewski, 1999) emocje zakorzenione w świecie fikcyjnym określa mianem emocji F. Według niego, podczas oglądania filmu zdobywają one na jakiś czas nadrzędną władzę nad wszystkimi pozostałymi reakcjami, czyli spełniają jedno z najważniejszych kryteriów, niezbędnych do zakwalifikowania ich jako emocji. Mimo to emocje F są mniej intensywne od swoich odpowiedników w świecie realnym (Ostaszewski, 1999). Na przykładzie filmu Czarny Łabędź w reżyserii Darrena Arnofosky’ego (2010) przedstawię różne podejścia dotyczące usytuowania widza w filmie oraz wykażę, co wpływa na emocjonalny odbiór filmu i zaangażowanie widza w historię głównego bohatera. Na koniec podzielę się krótko tym, w jaki sposób ja odebrałam postać Niny nie tylko z pozycji widza, ale również studenta psychologii.

Uczestnik czy obserwator?

Jest wiele teorii traktujących o tym, w jaki sposób widz odbiera film. Najczęściej są to podejścia związane z psychoanalizą i kognitywizmem (Skowronek, 2017). Obydwa próbują odpowiedzieć na pytanie czy odbiorca  jest w pełni świadomy, że to, co ogląda na ekranie jest fikcją stworzoną przez reżysera, czy spostrzega  wydarzenia filmowe jako coś rzeczywistego? Według teorii iluzji (Ostaszewski, 1999) na ogół osoba oglądająca uznaje prawdziwość sceny filmowej. Na tym samym przekonaniu, opiera się pogląd o wyobrażeniu  osobowym, w którym to widzowi wydaje się, że znajdując się w obrębie akcji, śledzi wydarzenia z pozycji kamery. Pojawia się przeświadczenie, że widzi się osobiście to zdarzenie.  W scenie otwierającej film Arnofosky’ego (2010) kamera podąża za postacią w czerni, która w śnie Niny jest  złym czarnoksiężnikiem Rotbartem, chcącym zmienić Odettę w łabędzia. Zgodnie z teorią o wyobrażeniach osobowych, człowiek  oglądający film, powinien czuć się, jakby to on szedł  za Rotbartem w stronę Niny, która siedzi odwrócona do niego tyłem. Natomiast istnieje również pogląd sprzeczny z pierwszym, który sugeruje, że osoba jedynie wyobraża sobie, że jakaś sytuacja ma miejsce w filmie, bez wyobrażania sobie, że to ona ją  widzi i jest jej biernym uczestnikiem. Obie teorie jednakże  zakładają, że podczas oglądania filmu widz ulega iluzji i można powiedzieć jest w całości „pochłaniany” przez film.  Według Noela Carrolla (Ostaszewski, 1999) sytuacje, w których widzowie naprawdę wierzą, iż to, co oglądają  jest rzeczywistością, nie zdarzają się prawie nigdy. Jednocześnie Carroll nie wyklucza całkowicie roli iluzji, chociażby z powodu żywych reakcji, które budzą sceny kulminacyjne i sekwencje finałowe w filmach. Taką reakcją może być płacz, jeśli oglądanym filmem jest dramat, czy strach towarzyszący oglądaniu horrorów. Reakcje te byłyby niemożliwe bez odrobiny wiary w to, co widzi się na ekranie.  Podczas oglądania sceny finałowej Czarnego łabędzia (2010) czułam przerażenie, widząc powiększającą się czerwoną plamę na nieskazitelnie białym kostiumie Odetty, co nie oznacza jeszcze, że oglądałam to z perspektywy kogoś siedzącego w tym czasie na widowni. W celu pogodzenia tych dwóch sprzecznych podejść badacz proponuje teorię myśli, zgodnie z którą do powstania autentycznego uczucia wystarczy sama myśl, a nie tylko rzeczywistość fizyczna (Ostaszewski 1999).Wydaje się to być ciekawy kompromis, który jednocześnie neguje wyobrażenie widza jako bezkrytycznie pochłoniętego przez film tak, że sam nie jest w stanie rozróżnić,  co jest prawdą a co złudzeniem, na rzecz przyznania reprezentacjom umysłowym zdolności powodowania prawdziwych odczuć i reakcji na film.

Jakie mechanizmy wpływają na emocjonalny odbiór i zaangażowanie w film oraz w postać głównego bohatera?

Mówiąc o emocjach w filmie, nie można pominąć roli, jaką odgrywa zaangażowanie widza w postać. Pierwszy mechanizm, związany z teorią iluzji, jaki pomaga osobie emocjonalnie odebrać film to proces identyfikacji.  Opiera się on na utożsamianiu  widza z postacią filmową czy teatralną, przy jednocześnie zachowanej świadomości własnej odmienności (Kuć, 2017).  Umożliwia to przede wszystkim odczuwanie rozmaitych doznań, bez zahamowań  i konsekwencji. Proces identyfikacji, związany z podejściem psychoanalitycznym do filmu, współwystępuje z innym procesem, który polega na projektowaniu przez widza na przedstawione wydarzenia w filmie jego własnego obrazu świata (Kuć, 2017). Innymi słowy, osoba podczas oglądania filmu, odnajduje w nim fragmenty własnego doświadczenia.  Oczywiście, nie będzie to dotyczyło wszystkich osób oglądających dzieło filmowe. Wydawać by się więc mogło, że w Czarnym łabędziu (2010) elementy wspólne ze swoim życiem mogą odnaleźć szczególnie osoby, które tak, jak główna bohaterka dążą do perfekcji w swoich dziedzinach i temu podporządkowują większą część swojej  aktywności. Dzięki temu łatwiej im będzie zrozumieć motywacje i działania Niny, które dla „zwykłego” widza mogą się wydać nie do końca zrozumiałe  lub wręcz bezsensowne.

Niebagatelną rolę, mającą duży wpływ na sposób, w jaki osoba oglądająca film go zinterpretuje, czy poczuje emocjonalną więź, porozumienie z bohaterami, odgrywa również  filmowa narracja, a dokładniej jej głębia (Ostaszewski, 1999). To ona komunikuje widzowi informacje fabularne mniej lub bardziej wyraźnie. Nierzadko, w wyniku skąpej wiedzy na temat przykładowo dzieciństwa głównego bohatera czy przemilczeń dotyczących jego przeszłości, widz jest zmuszony do snucia własnych domysłów. Nie wiadomo dlaczego Nina wciąż mieszka z matką mimo dorosłego wieku. Na pytanie, czy już wcześniej przejawiała jakiekolwiek problemy zdrowotne, film daje tylko szczątkowe informacje między innymi o tym, że miała wysypki od dzieciństwa, które rozdrapywała. Narracje aktywizują więc mocno  wyobraźnię, co prowadzi według Murraya Smitha (Ostaszewski, 1999) do trzech odrębnych typów reakcji, trójpoziomowego zainteresowania postaciami, który określa mianem struktury sympatii. Pierwszy z poziomów, rozpoznanie, opisuje zdanie o postaci, które widz wyrabia sobie na początku. Nie wyklucza jednak jego rozwoju i ewentualnej zmiany, w trakcie dalszego oglądania filmu, kiedy nasza wiedza o poszczególnych bohaterach poszerza się. W dziele Aronofsky’ego (2010) w ciągu pierwszych piętnastu minut filmu, odebrałam bohaterkę jako osobę bardzo nieśmiałą, delikatną, przy czym niezwykle pracowitą i zdyscyplinowaną,  wydającą się nie mieć  z nikim, poza matką, bliższych kontaktów. Rozpoznanie dzieli się na solidarność z postacią, czyli opowiedzenie się po jej stronie i zażyłość, innymi słowy polubienie jej. Kiedy dyrektor teatru wybiera spośród dziewcząt te, które będą rywalizować o rolę białego i czarnego łabędzia, można powiedzieć, że do pewnego stopnia  „kibicowałam” Ninie, aby wygrała casting, widząc, ile wysiłku wkłada w to, by obsadzano ją w głównych rolach ( jej restrykcyjna dieta i bardzo duża pracowitość wspomniana przez matkę).  Można  stwierdzić, że poczułam w stosunku do niej pewnego rodzaju zażyłość. Następnym elementem struktury sympatii jest współodczuwanie. Pojawia się ono wtedy, kiedy film umożliwia widzowi dostęp do czynów, uczuć postaci.  Czasem ujęcia z punktu widzenia bohatera pozwalają się z nim bardziej utożsamić  i przejąć  jego nastawienie, które jest ostatnią częścią struktury sympatii. Jest ono związane z moralną oceną postaci i zależy od tego, czy widz ma wystarczający wgląd w jej wewnętrzne stany, czy rozumie kontekst  jej działań, aby na podstawie tej wiedzy ocenić moralne postępowanie bohatera. W scenie, w której Lily odwiedza Ninę w garderobie, a ta następnie  z przerażeniem odkrywa, że ”zabójstwo” nie miało miejsca, kamera podąża za wzrokiem Niny. Widz wraz z główną bohaterką przekonuje się, że spod drzwi łazienki nie wypływa krew, w środku nikogo nie ma i wraz z nią uświadamia sobie, że jedyną osobą, którą skrzywdziła, była ona sama. W tym momencie, kiedy, będąc wcześniej prawie pewną, że Nina zamordowała koleżankę w przypływie furii, tak jak ona przeżywałam niedowierzanie i szok, przekonując się, że to nieprawda. Czyli, do pewnego stopnia, współodczuwałam wraz z bohaterką. Wydaje  się,  że  w związku z tym, iż w „Czarnym łabędziu” na oczach widzów dokonuje się przemiana psychiczna oraz osobowościowa głównej bohaterki, bardzo trudno dokonać jej jednoznacznej oceny moralnej.

Model emocjonalnego zaangażowania widza w film oprócz sympatii, buduje także struktura empatii, do której zalicza się symulację emocjonalną, mimikrę i reakcje autonomiczne (Francuz i Pisarek, 2007). Symulacja emocjonalna ma miejsce, kiedy obserwowane  zachowanie bohatera nie jest do końca jasne, z powodu posiadania o nim niewystarczającej wiedzy. W tym wypadku osoba oglądająca film, stawia  hipotezy co do emocji, których doznaje postać, poprzez rzutowanie siebie samej na daną sytuację. Pomaga to dopasować bohatera do określonego schematu, ukształtować go tak, aby wydawał się spójnym konstruktem. Na przykład w dziele Aronofsky'ego (2010), sceną nie do końca jasną w pierwszym momencie, może wydać się dokonana przez Ninę kradzież przedmiotów należących do innej baletnicy, Beth, z jej garderoby. Widz  może zastanawiać się, dlaczego Nina przedstawiana jako dobra i niewinna dopuszcza się takiego nieakceptowanego społecznie czynu lub zadać sobie pytanie, jak on by postąpił w tej sytuacji. Mimikra afektywna natomiast w dużym skrócie to wyobrażenie i symulacja reakcji emocjonalnej widzianej u bohatera filmowego (Francuz i Pisarek, 2007). W scenie finałowej, kiedy krwawiąca Nina chwilę przed skokiem ostatni raz spogląda w stronę matki, mając oczy pełne łez, a kamera robi zbliżenie na twarz matki, mnie również „ścisnęło w gardle”. Tego typu reakcje są mimowolne i mają miejsce, kiedy widzi się mimikę bohaterów i ich gesty. Ostatni mechanizm, czyli wspomniane przeze mnie wcześniej reakcje autonomiczne (Francuz i Pisarek, 2007), mogą być powodowane hałasem lub nagłym pojawieniem się innej postaci. Wtedy zarówno bohater filmowy, jak i widz reagują na ten niespodziewany dźwięk czy ruch.  Tego rodzaju reakcji autonomicznych  w „Czarnym łabędziu” można doświadczyć całkiem sporo. Wystarczy wspomnieć moment, kiedy to podczas treningu Niny gaśnie światło. Ona zaczyna szukać osoby odpowiedzialnej za jego wyłączenie i w tym samym momencie niespodziewanie z mroku wyłania się ciemna postać.

O głównej bohaterce słów kilka

Na koniec chciałabym powiedzieć jeszcze parę słów o tym, jak ja odebrałam postać głównej bohaterki filmu Aronofsky’ego (2010). Przede wszystkim wydała mi się osobą bardzo skrzywdzoną przez matkę, która za wszelką cenę próbowała nie dopuścić, aby Nina dojrzała. Traktowała ją jak małą dziewczynkę, która stale wymaga opieki i kontroli. Izolowała od innych ludzi, uniemożliwiając jej kontakt z rówieśnikami. Być może przez to Nina była niedojrzała emocjonalnie. Choć jak pisze Włodzimierz Strus (2012), jest to pojęcie dzisiaj już rzadko stosowane, dojrzałość emocjonalna, polega na tym, że emocje pełnią prawidłowo swoje adaptacyjne role. Według autora ma to fundamentalne znaczenie dla dojrzałości osobowości, funkcjonowania społecznego i zdrowia psychicznego. Być może u Niny w wyniku braku odpowiednio dojrzałych strategii radzenia sobie ze stresem, bardzo dużych oczekiwań ze strony Thomasa i matki oraz z ciągłej rywalizacji, zazdrości oraz zawiści  w zespole,  stres i wszystkie negatywne emocje, które odczuwała bohaterka, a z którymi nie potrafiła sobie poradzić, przekształciły się w uczucie permanentnego napięcia, które następnie doprowadziło do zaburzeń percepcji i myślenia obserwowanych w filmie. Amanda Martin Sandino (2013) w swoim artykule wszystkie te objawy określa mianem szaleństwa, jednocześnie zaznaczając, że nie można ich jednoznacznie zakwalifikować do konkretnej jednostki chorobowej. Film jest wizją reżysera, co do której nie można oczekiwać, że będzie w całości pokrywać się z rzeczywistością. W tym wypadku, ewentualne próby diagnozowania Niny opierają się na domysłach i własnej interpretacji. Według mnie główna bohaterka mogła posiadać elementy osobowości anankastycznej, która charakteryzuje się tendencją do uporządkowywania, nadawania struktury. Skoncentrowanie na szczegółach, perfekcjonizm, sztywność stają się często przeszkodą w efektywnym działaniu takiej osoby (Cierpiałkowska, 2011). U Niny właśnie ta sztywność, niezwykła samodyscyplina stanowiła przeszkodę do osiągnięcia tego, co często nazywała „doskonałością”. W trakcie sceny w gabinecie dyrektora, Thomas wypowiada zdanie, które według mnie jest punktem przełomowym w myśleniu Niny. „(…) Doskonałość to nie tylko samokontrola, to także szaleństwo. Jeśli zaskoczysz siebie, zaskoczysz i publiczność (…)”. Od tego momentu zachowanie baletnicy zaczyna się zmieniać, bohaterka wyzwala się z narzuconych przez matkę zasad, odcina się od roli małej, czystej i niewinnej dziewczynki, stopniowo popadając przy tym w paranoję.

Podsumowanie

Dzieło Darrena Aronofsky’ego  (2010) zrobiło na mnie - widzu bardzo duże wrażenie, głównie dzięki świetnej roli Natali Portman, która sprawiła, że potrafiłam zaangażować się emocjonalnie w postać Niny. Wiele scen budziło we mnie niepokój, czasem obrzydzenie, szczególnie te, w których przedmiotem halucynacji Niny była przemiana jej ciała w ciało łabędzia. Uważam, że wiele mechanizmów, które opisałam powyżej, używanych w filmach w celu spowodowania u widza konkretnych odczuć, zostało również wykorzystanych w Czarnym łabędziu. Sandino (2013) w swoim artykule zwraca również uwagę na muzykę w tym filmie. Utwór A Swan Song (For Nina) będący wariacją na temat Jeziora łabędziego Piotra Czajkowskiego, może spowodować u słuchacza duży niepokój i poczucie dyskomfortu, poprzez dźwięki tłuczonego szkła i hałas przypominający piski. Pokazuje to, że piękno często oznacza coś złamanego i zepsutego (Sandino, 2013). Niestety, przeglądając literaturę traktującą o emocjach w filmie, nie znalazłam artykułów na temat niebagatelnej roli muzyki w ich odczuwaniu. Przede wszystkim skupiano się na próbie rozstrzygnięcia problemu, prezentującego dwa odmienne podejścia psychoanalizy i kognitywizmu, czyli tego, czy widz jest świadomym obserwatorem fikcyjnych wydarzeń, czy stawia się w roli ich uczestnika. Moim zdaniem szeroko pojęta tematyka emocji w filmie w polskich publikacjach, jest i jeszcze przez bardzo długi czas nie będzie wyczerpana, stwarzając możliwość kolejnym naukowcom do zgłębiania tej dziedziny wiedzy i przeprowadzania badań dotyczących reakcji publiczności filmowej.

 

Bibliografia:

  1. Aronofsky, D. (2010). Czarny łabędź [film]. Stany Zjednoczone: Fox Searchlight Pictures.
  2. Cierpiałkowska, L. (2009). Psychopatologia. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe Scholar.
  3. Kuć,  J. (2017). Uczucia i emocje w tekstach kultury. Kraków: Wydawnictwo Aureus.
  4. Maruszewski, T., Doliński, D., Łukaszewski, W., & Marszał-Wiśniewska, M. (2008). Emocje i motywacja, W: J. Strelau. D. Doliński (red.), Psychologia. Podręcznik akademicki1. Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.
  5. Ostaszewski, J., Helman, A., & Ostaszewska, I. (1999). Kognitywna teoria filmu: Antologia przekładów. Kraków: Wydawnictwo Baran i Suszczyński.
  6. Pisarek, J., & Francuz, P. (2007). Poznawcze i emocjonalne zaangażowanie widza w film fabularny w zależności od typu bohatera. W: P. Francuz (red.) Psychologiczne aspekty komunikacji audiowizualnej. Lublin: Wydawnictwo Kul Tn.
  7. Sandino, A. M. (2013). On perfection: Pain and arts-making in Aronofsky's Black Swan. Journal of Visual Art Practice12(3), 305-317.
  8. Skowronek, B. (2017). Ciało, emocje, rozum– raz jeszcze o mechanizmach odbioru filmu. Annales Universitatis Mariae Curie-Sklodowska, sectio N–Educatio Nova, (2).
  9. Strus, W. (2012). Dojrzałość emocjonalna a funkcjonowanie moralne. Wydawnictwo Liberi Libri.


 

Studentka Indywidualnych Studiów Międzyobszarowych, realizująca ścieżkę specjalizacyjną psychologii pracy i organizacji. Interesuję się zagadnieniami z zakresu psychologii różnic indywidualnych, z uwzględnieniem także świata zwierząt oraz elementami psychologii filmu i psychopatologii. (...)


Strony

Subscribe to Więc jestem RSS

Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.